myszka_kasia
09.08.07, 19:03
Jestem wściekła na sytuację jak się ostatnio wydarzyła a dotkneła bezpośrednio
bliskiej mi osoby, otórz póltora tygodnia temu podczas kolejnej rozmowy w DELL
(trzecia z kolei) Pani zajmująca się rekrutacją pracowników (mrs Mary Murphy)
zaproponowała mojemu mężowi pracę, jednoczesnie informując go ze w przeciągu
póltora tygodnia wyleci na szkolenie do Irlandii. Zaproponowana praca trenera
była potwierdzona przez nią na 100% w ciągu dwóch dni, któs z Irlandii miał
sie skontaktwoac w sparwie podpisania kontraktu. DWa dni mineły i ni, mąz
wybrał sie do DELL'a, gdzie dostał potwierdzenie od tej smaej pani ze do konca
tygodnia na penwo otrzyma informacje o ternmminie podpisania kontraktu i
wylocie. Minał tydzien w miedzyczasie mąz próbował skontaktowac sie z Dellem
ale tam nikt nic nie wiedział bo sprawa poszła prosto do Irlandii. W
poniedziałek po raz kolejny maż dostał info, że we wtorek przylatuje niejaki
p. Gavin który ma podpisywać kontrakty a w srode miał sie w tej sparwie
kontaktowac. Środa mineła i dziś póznym popołudniem, mąż otzrymał telefon od
polskiego pracownika HR ze firma w Irlandii zmieniła zdanie i nie ma już
zamiaru zatrudniać 4 osób, w tym mojego mężą i trójki pozostałych którzy sa
jak mniemam w takiej samej sytuacji.
Ktos pewnie powie ze to post roczarowanej histeryczki, ale uważam ze jeśli
ktoś proponuje pracę, dwukrotnie potwierdza ze jest to sprawa w 100%
załatwiona to wydaje mi się ze to do czegoś obliguje, jednka tak nie jest.
Jestem bardzo rozczarowana postawą takiej firmy, któa na każdym kroku
reklamuje się jako firma fair wobec pracowników, podbne opinie czyta sie po
spotkaniach z pracownikami produkcji, jednka po tym co przeszłam mam
kompletnie inne zdanie i radze trzymac sie na baczności jeśli chodzi o takiego
pracodawce. Pedzej czy poznije mysle ze okaze sie jaki naprawde..
Być może w tekście są literówki za które z góry przepraszam ale buzuje się we
mnie