Łódź klubowa - pomysł na promocję

IP: *.toya.net.pl 22.08.07, 10:08
no bez przesady. Fakt, że ostatnio to wszystko w łodzi trochę
podupadło ale naprawde w łodzi 99% klubów jest na jednej ulicy i to
trzeba podkreślać. Nie są rozsiane po całym mieście i nie trzeba
jeżdzić po nocy be zmienić klub!! To jest moim zdaniem naprawdę
super. Trzeba zadbac o piotrkowską, to oczywiste bo to wizytówka
naszego miasta. Fakt do londynu klubowego nam daaaleko ale do
Wawy...bez przesady. Tam jest więcej ekskluzywnych klubów i tylko
tyle. A ja wcale nie uwazam by to było leprze. Płacić za wjazd,
bawić się w otoczeniu bogatych snobów z "warszawki", nie ma w tym
nic fajnego...
    • Gość: esop Łódź klubowa - pomysł na promocję IP: 195.69.82.* 22.08.07, 11:51
      o Jezu, ale pieprzenie,
      kolejne BZDURY BZDURY nędznych pismaków.

      stołeczne oferty biją na głowę łódzkie? HAHA, "clubbing" w warszawie istnieje
      tylko dla malutkiego % ludzi którzy mają dziesiątki zł na przemieszczanie się po
      20km między klubami.
      do tego ten "warszawski lans"- niedobrze się robi :FF

      z czym do ludzi? no właśnie, z czym do ludzi wychodzicie z tymi artykułami,
      dziizzzz,

      ej Wojtek, czemu zabierasz ze sobą ludzkie odchody na Piotrkowską?
    • Gość: esop Łódź klubowa - pomysł na promocję IP: 195.69.82.* 22.08.07, 11:59
      "dla malutkiego % ludzi którzy mają dziesiątki zł na przemieszczanie się"

      nie dopisałem- oczywiście te dziesiątki zł płacić trzeba za taxówki.
      a! i jeszcze dojścia do warszawskich klubów np harlem, fresz.... 20min idziesz
      przez błoto i krzywe płyty gdzie latarnie są co 300metrów... miodzio!
    • more.words Łódź klubowa - pomysł na promocję 22.08.07, 12:00
      eee... a ja powiem tak - że w Łodzi są lepsze imprezy i fajniejsze kluby niż we
      wroclawiu ;)

      i nie ma co tak biadolić...

      fakt - że możnaby to jeszcze bardziej podrasowac...ale to kwestia czasu

      więcej optymizmu
      • more.words Re: Łódź klubowa - pomysł na promocję 22.08.07, 12:02
        i zgadzam się również z tym, że w warszawie też nie jest lepiej
    • Gość: wacek Łódź klubowa - pomysł na promocję IP: 212.160.172.* 22.08.07, 12:08
      Ludzie, jaka Łódź klubowa?? Jakie kluby? Lódź Kaliska z gó..nianą
      muzyką?? Nędzne ciasne nory w rodzaju Rezydencji, Piano czy Hunny
      (Ye)bunny z bucami na bramce? Kawałek Piotrkowskiej od Zielonej do
      Struga to jest cała "Łódź klubowa" którą niektorzy wciąz nie
      wiadomomo dlaczego się chlubią. Jedźta gdzie indziej, tam sa kluby!
    • Gość: esop Łódź klubowa - pomysł na promocję IP: 195.69.82.* 22.08.07, 12:35
      schowaj się za rozporek wacek ;D
      pieprzysz głopoty
      • djo4 Re: Łódź klubowa - pomysł na promocję 22.08.07, 13:20
        będą w Krakowie z zapoznaną krakowianką zakochaną w nocnym życiu Krakowa,
        odbyłem wycieczkę po klubach Starego Rynku i Kazimierza. Obiektywnie stwierdzam,
        że łódzkie lokale nie ustępują niczym tym krakowskim, nasze jak by więcej mają
        życia w sobie. Piotrkowska ma pełno nie dociągnięć, ale to da się zmienić.
    • Gość: Phobos Łódź klubowa - pomysł na promocję IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.08.07, 17:54
      no pewnie jak juz pis opyli hotele i wezmie kase to moze cos wymysla
      teraz po co, przeciesz puby to lewizna i pralnie pieniedzy, sklepy? w pewnej
      czesci tez, restauracje:) wow co 3 miesiace remont, kanapy po 30 tys a kasa
      fiskalna chodzi ze hej, po co tu klient? clubbing?:)
      PS
      wszystko jest legalne US zarabia bo podatek jest tylko go nie ma bo jest
      remont:) ale full legal:)
      panienki kase maja bo robia masaze:)
      hotele z panienkami kwitna, lewa wóda idzie wiec barman zarabia:)
      po piwie na piotrkowskiej sobie mozna leb obciac taki syf zmieszany z czyms.......
      to jest clubbing..........
      w byle cabaracie w wc za 10 zł mozna sie poczuc jak w cukierni:)
      to jest clubbing.............
      a teraz powazniej... widzieliscie ochrone w Manufacturze? tam rodziny do nocy
      siedza z dziecmi i nikt nic nikomu nie zrobil jest cool...ale zeby bylo
      cool....to sie nie robi clubbingu tylko biznes na ktorym sie zarabia a nie
      wywala miliony na katalogi ktorych nie ma, sa faktury:)
      no i mieszkania i domy tych co to robia:) niby rynek sie kreci nie?
      a piotrkowska chroni policja straz kamery i ......... no wlasnie :)

      zycze milego spaceru po naszej piotrkowskiej, szczesciem bedzie jak nie
      spotkacie zebraka (niemozliwe) pijaka (niemozliwe) panienki(xxx) nie poznacie:)

      pozdrawiam
      Phobos
    • Gość: Kajo Łódź klubowa - pomysł na promocję IP: *.lodz.msk.pl 23.08.07, 08:42
      Niestety okazuje się, że mimo braku sensu pchania się 120 km ciasnym pociągiem
      do marnych lokali, to jednak Warszawka się do Łodzi na weekendy zwala...
      Wystarczy tylko spojrzeć na rejestracje samochodów na parkingu manufaktury w
      weekend. To jest pierwsza uwaga.

      Druga. Tak się składa, że stałem się częścią przedsięwzięcia pod nazwą "studia
      na Jagiellońskim" i przeszedłem drogę podobną, z tym, że odwrotną niż Wojciech
      Wężyk. I stwierdzam - że absolutnie Kraków nie ma się czym unosić, bo zarówno
      poziom imprez jak i imprezowiczów jest w Łodzi podobny. A Kazimierz jest jeszcze
      bardziej "syfiastym" otoczeniem dla clubbingu niż Piotrkowska.

      I na koniec. Wyprowadziło mnie z równowagi stwierdzenie, że tutaj wszędzie i o
      każdej porze dnia mamy clubbing taniowinny.
      Panie Wojciechu! Szanowny Autorze! Dawno w Krakowie nie byliśmy, prawda? No
      naprawdę- takiego clubbingu przy użyciu taniego wina jak na plantach, czy
      przystanku pod Hotelem Europejskim na Lubicz, czy wreszcie na nowo powstałym
      placu Kolejowym pod Galerią Krakowską (po 22 w tym wypadku) <i tak można
      wymieniać bez końca> - to nawet Łódź by się nie powstydziła...

      Kocham Łódź i uwielbiam Kraków. Prawdą jest, że w przeciwieństwie do Krakowa
      Łódź nie ma czego zaoferować mieszkańcom w dzień powszedni.
      Nie ma interesujących imprez masowych, które w Krakowie odbywają się prawie
      dzień w dzień; nie ma też wydarzeń kulturalno-rozrywkowych o takiej skali jak
      krakowskie. To wszystko prawda, podobnie jak to, że Łódź jest biedna a
      Piotrkowska nie wygląda już dawno na reprezentacyjną ulicę milionowej
      aglomeracji. Ale bądźmy uczciwi- są pewne mity, które krzywdzą Nasze Miasto (jak
      chociażby fakt, że Kraków jest bezpieczniejszy- bzdura na resorach, a już
      Kazimierz po zmierzchu omija się z daleka) i z którymi trzeba walczyć.
      • Gość: Wężyk Re: Łódź klubowa - pomysł na promocję IP: *.gprspla.plusgsm.pl 23.08.07, 10:27
        Witam serdecznie - ależ ja absolutnie nie zamierzam porównywać Łodzi
        z Krakowem! To nie ma sensu z wielu przyczyn. Natomiast chciałem
        zasygnalizować jak absurdalne jest mówienie o clubbingu, jako
        filarze promocji miasta w sytuacji, kiedy mamy tak złą
        infrastrukturę (np Dworzec Łódź Fabryczna)! I zapewniam, że Łódź
        traktuję z wielkim szacunkiem - stąd glos w dyskusji! (a o
        bezpieczeństwie K-owa nic nie wspominałem, chyba, że mi coś
        umknęło :-)
        • Gość: Kajo Re: Łódź klubowa - pomysł na promocję IP: *.lodz.msk.pl 23.08.07, 13:51
          >(a o
          > bezpieczeństwie K-owa nic nie wspominałem, chyba, że mi coś
          > umknęło :-)

          Nie, nie- spokojnie. Tutaj odniosłem się do szerszego trendu... ;)

          Ja oczywiście również nie twierdzę, że Kraków można w jakikolwiek sposób z
          Łodzią porównać. Kraków przebija inne miasta na łeb i szyję jeśli chodzi o
          architekturę, historię, etc- jednak to ma również swoje minusy, o których pisać
          nie będę, bo będzie to zbyt dalece idąca dygresja.
          W każdym razie pewne stwierdzenia Szanownego Autora uznałem za odrobinę
          krzywdzące i, co więcej, mijające się z prawdą.
          Fabryczny- owszem, jest w złym stanie- szczęśliwie to się niedługo zmieni.

          Pragnę jednak zwrócić uwagę, że tak naprawdę w ogóle absurdalne jest mówienie o
          clubbingu jako o filarze promocji miasta. Zresztą rzeczony Kraków się na takich
          pomysłach przejechał i teraz je naprawia, niestety post factum (nadzy Anglicy na
          Rynku to naprawdę mocno trącące żałością widowisko). Dlatego ja ogólnie nie
          przeczę tezie pt. "Idiotyzm clubbingowych filarów promocji przy braku
          infrastruktury", tylko na jej potwierdzenie szukałbym bardziej argumentów w
          pierwszej części stwierdzenia a nie w drugiej.
    • Gość: Inferna "stołeczne lokale biją nasze propozycje na głowę" IP: 217.98.12.* 23.08.07, 09:36
      Oczywiście, biją na głowę tym, że wszędzie trzeba płacić za wstęp, piwem można
      się zatruć a alkoholomierz wrzucony w mojito musiałby być wyjątkowo czuły żeby
      coś wykazać. Co prawda i tak nie ma po co zmieniać klubu bo imprezy są
      homogeniczne do bólu, jedynie trend miesiąca wyznacza gdzie jest pełno a gdzie
      pusto. Akceptacja otoczenia zależy od ceny butów lub torebki stawianej na środku
      parkietu jako centrum dla tanecznych hasanek właścicielki. Oczywiście w klubach
      studenckich nie należy się po taką torebkę schylać, bo potem można mieć problem
      z ustaleniem kim był chwilowo przypięty do Twoich pośladków młodzieniec, który
      zniknął wraz ze stówą z Twojej kieszeni. Nie będę robić nikomu ryfy i wymieniać
      szczegółowo - podam raczej pozytywne przykłady. W Warszawie podoba mi się Klubo,
      M25, czasem Tygmont. A Le Ma już nie ma :( Dlaczego lubię te miejsca? Są takie
      łódzkie...

Pełna wersja