Czy Łódź może spłynąć pomidorami?

31.08.07, 00:22
Przydałaby się jakaś masowa impreza w Łodzi. Może pojednałaby ona
różne Warzywa. Te czerwone z żółtymi, czarnymi i zielonymi?
Na krańcach UE bawią się półgoło i wesoło, dokazując z miękkim i
czerwonym:
www.tvn24.pl/2070041,26086,0,0,1,wideo.html
Czy w Ł. taka impreza wypaliłaby?

Ps.: o tym samym, bo coś TUTAJ palnąłem o ciałach, w których
zasiadają dietetycy i pomidorowość zagnieździła się:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=674&w=68287107
Z pomidorowym pozdrowieniem,
Zielony Ogórek
:)
    • huann Re: Czy Łódź może spłynąć pomidorami? 31.08.07, 12:06
      jak można rzucać jedzenie?!
      (jeśli to o rzucaniu, bo za dużo literek jak dla Huann w linkach i się mogę
      tylko domaślać, co w nich się kryje;)


      Jedzenia (i Najdroższej) się nie rzuca!
      • nakole Re: Czy Łódź może spłynąć pomidorami? 31.08.07, 15:54
        huann napisał:

        > jak można rzucać jedzenie?!

        ..a, jednak bembardują jedzeniem. Pewnie, że szkoda, ile pomidorówki
        z tego można ugotować!

        To może rzucanie tortem? Niby też jedzenie, ale zbytkowne i
        wywołujące obłość cielesną.
        • huann Re: Czy Łódź może spłynąć pomidorami? 01.09.07, 00:26
          je-dynie granatami.
          a i to po owocach ich poznacie.
          czyli też nie.
    • miejskie_narty Raczej cebulą 31.08.07, 12:24
      Ale to by był raczej hardkor - co w sumie może nieźle wpłynęłoby na promocje miasta, czy tego, co by z niego pozostało po takiej cebulowej bitwie:)

      Kiedyś widziałem na Discovery program Lonely Planet chyba, gdzie obowiązkowo śmieszy prowadzący był w jakiejś andyjskiej, o ile dobrze pamiętam, wiosce, gdzie jakieś lokalne święto polegało na tym, że mieszkańcy najpierw zaprawiali się jakimś samogonem, a potem prali się ile wlezie po gębach. Najśmieszniej było jak jakaś babcia nakryła się nogami, gdy jakiś krewki młodzieniec przyfasolił jej fangę w nos:)

      ("przyfasolił jej fangę w nos" - dżizas, zabrzmiałem jak jakiś antropolog próbujący wskrzesić martwy język)
Pełna wersja