geograf
23.07.03, 18:39
Autobus linii 95, na Placu Niepodległości wsiada grupa
kolonijna dzieci, ale i nie tylko. Pewna pani siada
obok starszego pana, jedzie dalej i słucha jak za jej
plecami dzieciaki hałasują i wygłupiają się. Ona sama
rozmawiua ze swoim synem.
Po kilku przystankach, przy Centralu, starszy Pan chce
wysiąść, daje o tym znak odwracając się i...
i nagle pewna Pani wybucha radością: "Panie Doktorze!"
Pan po sekundzie konsternacji:"Anulka!"
i szybkie przemyślenie:"tyle czasu siedzieliśmy obok i
nie widzieliśmy, że to my. Przywitaj się, no!"
Był to jej pierwszy pracodwaca, sprzed kilkudziesięciu lat.
Często bywa tak, ze w dziwnych miejscach, w dziwnych
sytuacjach, z dziwnym przebiegiem-spotykamy kogoś
znajomego, dawno zapomnianego....
Macie tak?
Czyż to nie radość? Swoją drogą..dziwne są zrządzenia
losu...
Pamiętacie moze sytuacje,podczas których spotkaliście
staaaaaaarych znajomych?