"Dlaczego nie grzmią autorytety?"

02.11.07, 10:34
"Rzeczpospolita": Gdyby dwa miesiące temu jakikolwiek polski sąd wydał nakaz
zatrzymania choćby zwykłego dziennikarza "Przekroju", "Gazety Wyborczej" czy
"Polityki", natychmiast podniósłby się krzyk o łamanie fundamentalnych zasad
demokracji - pisze Tomasz Terlikowski.
Według niego, braci Kaczyńskich oskarżono by o to, że naciskają na sądy, aby
ograniczyć niezależność mediów. Organizacje dziennikarskie, Human Rigth
International, Reporterzy bez Granic i dziesiątki innych organizacji, mediów i
autorytetów nie żałowałyby głosów, by bronić zagrożonych zatrzymaniem
dziennikarzy.

Wszyscy oni mieliby rację. Wolność słowa, wolność opinii to jedne z
podstawowych cech demokracji. Pomysł, by za kontrolowanie osób publicznych
wytaczać dziennikarzom procesy karne czy zatrzymywać ich w aresztach musi się
kojarzyć z najgorszymi pomysłami zwolenników totalitaryzmu. Szczególnie wtedy,
gdy zatrzymanie stosuje się wobec osób, o których wiadomo, że ich poglądy
zdecydowanie odbiegają od poglądów władzy - zauważa publicysta.
W takiej sytuacji decyzja sądu zawsze może być interpretowana jako próba
wykazania się lojalnością wobec rządzących. Jednak gdy sąd nakazał zatrzymanie
- w dniu 13 grudnia, co dodaje całej sprawie symbolicznego smaczku - szefów
"Gazety Polskiej" Tomasza Sakiewicza i Katarzyny Hejke, głosy o politycznym
wykorzystaniu sądownictwa jakoś się nie podniosły. Decyzja sądu została w
medialnych komentarzach skrytykowana, ale uznano, że wszystkiemu winne jest
anachroniczne prawo - zauważa Terlikowski i pyta: skąd pewność, że w całej tej
sprawie nie ma podtekstu politycznego? Czy można to wykluczyć?

Dlaczego poza standardowymi słowami oburzenia nie ma wielkiej medialnej burzy,
nie grzmią ponadpartyjne autorytety? Czyżby powodem było polityczne stanowisko
"Gazety Polskiej", niechętnej partii, która tworzy dziś rząd? Czy mamy do
czynienia z moralnością Kalego? Czy znów - jak bywało w latach 90. -
polityczna tendencyjność wobec jednych będzie grzechem, a wobec innych
oznaczać będzie jedynie zdrową regulację rynku medialnego? - docieka autor
komentarza w "Rzeczpospolitej". wiadomosci.onet.pl/1634119,11,item.html
    • przyslowie Re: "Dlaczego nie grzmią autorytety?" 02.11.07, 10:43
      I kto ma dzisiaj siły na przeglądy prasy?! W ogóle nie wiem o co
      chodzi? Nie, nie budżcie mnie... Dajcie pożyć...
    • przyslowie Re: "Dlaczego nie grzmią autorytety?" 02.11.07, 10:46
      Ze mnie uszło życie jak powietrze...
    • miejskie_narty Re: "Dlaczego nie grzmią autorytety?" 02.11.07, 10:58
      > Dlaczego poza standardowymi słowami oburzenia

      Czyżby autor sam przekłuł balon, który wcześniej pieczołowicie nadmuchiwał "totalitaryzmami", "grudniami trzynastego" i "zasadami demokracji"?

      No to są w końcu słowa prostestu, czy ich nie ma? Jeśli są, to o co chodzi? Że za ciche? Że nikt na drogi nie wychodzi? Że górnicy nie przyjeżdżają ze Śląska bronić kolegów dziennikarzy? No bo jakie ponadpartyjne autorytety może mieć Terlikowski na myśli? Przecież chyba nie Bartoszewskiego?
      • przyslowie Re: "Dlaczego nie grzmią autorytety?" 02.11.07, 11:07
        Mój autorytet legł właśnie pod gruzami...
        Z nieba spadł grad grudniowych trzynastek...
        Zwykłe oberwanie chmury...
        • miejskie_narty Re: "Dlaczego nie grzmią autorytety?" 02.11.07, 11:10
          Zuzanna lubi je tylko jesienią:)

          PS. Teraz, jak już wiemy, że wiemy, możesz już zdradzić, kto kryje się pod kryptonimem "autorytet":)
          • przyslowie Re: "Dlaczego nie grzmią autorytety?" 02.11.07, 11:17
            Wolę nie wywoływać wilka z lasu.... Niech natura go stamtąd nie
            wyciąga.
            • miejskie_narty Re: "Dlaczego nie grzmią autorytety?" 02.11.07, 11:30
              Ale mam nadzieję, że to nie ta informacja, Cię tak poruszyła:"(...)Razem z Donaldem chodziła palić papierosy obok kościoła św. Bartłomieja. Popalał, ale też popijał tanie wina, tzw. jabole."

              Stamtąd: wiadomosci.onet.pl/1634128,11,item.html
              • przyslowie Re: "Dlaczego nie grzmią autorytety?" 02.11.07, 11:44
                Za parę godzin zastanowię się, czy jest coś w stanie mnie poruszyć i
                postawić na nogi. Mimo wszystko jestem jeszcze w pracy.
                A na moich barkach spoczywa jeszcze obowiązek przeproszenia
                Miłościwie Panującego Prezydenta Najjaśniejszej IV RzePy.
    • Gość: x Tuskowy cud nr1 czyli Irlandia nadchodzi IP: *.icm.edu.pl 02.11.07, 11:43
      gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,4634201.html
      czekamy na następne:)
      • yavorius Re: Tuskowy cud nr1 czyli Irlandia nadchodzi 02.11.07, 11:46
        "Teraz taryfy muszą zniknąć, także dlatego, że przeciwko nim
        zaprotestowałaby Komisja Europejska, która jest strażnikiem wolnego
        rynku energii w UE".

        Rozumiem, że siedzisz za proxy, bo wstydzisz się głupot, które
        wypisujesz.
      • Gość: x cud nr2 wkrótce IP: *.icm.edu.pl 02.11.07, 11:51
        wiadomosci.onet.pl/1629721,11,1,1,item.html
        • miejskie_narty O! wreszcie mądry pomysł:)/nt 02.11.07, 12:09
      • senor.eugenio Re: Tuskowy cud nr1 czyli Irlandia nadchodzi 02.11.07, 13:16

        www.mg.gov.pl/Wiadomosci/Ministerstwo+i+resort/prezes+URE.htm
        Tusk winny jak nic.
    • hubar "przeprosi"? 02.11.07, 11:44
      Tomasz Terlikowski "Według niego, braci Kaczyńskich" SKANDAL! Teraz to już Lechu
      nie udzieli wywiadu Rzepie nigdy!
    • big_news Nie grzmią, bo są zajęte 02.11.07, 11:50
      Budują cacaną klatkę, w której się następnie zamkną.
      Żakowski, Olejnik, Paradowska, Czuchnowski i Stasiński.
      Później do nich dołączą Ludzie Kultury, Profesorowie i Autorytety Moralne. Wśród
      tych ostatnich przeważać będą ci, którzy palili, ale się nie zaciągali.
      • przyslowie Re: Nie grzmią, bo są zajęte 02.11.07, 11:55
        No i wilk wywołał się z lasu sam... No, z niewielką pomocą
        przyjaciół... (Joe Cocker).
        • big_news Re: Nie grzmią, bo są zajęte 02.11.07, 12:03
          Cocker był po Beatlesach.
          O ile to ma jakiekolwiek znaczenie.
          • przyslowie Re: Nie grzmią, bo są zajęte 02.11.07, 12:37
            To, że Cocker był po Beatlesach nie ma najmniejszego znaczenia. Jego
            wersja jest popularniejsza i lepsza. Tym zaczynał Woodstock.
            • big_news Re: Nie grzmią, bo są zajęte 02.11.07, 13:06
              Zgadzam się.
              Powiem nawet więcej:
              tylko ten kawałek w wykonaniu Cockera był na dobrą sprawę dobry. Później było
              już tylko gorzej, a dzisiaj jest wprost tragicznie.
      • yavorius Re: Nie grzmią, bo są zajęte 02.11.07, 12:08
        A co powiesz o tych, którzy nie byli werbowani, bo gó.. w tym
        czasie robili, a teraz najgłośniej ujadają?
        • big_news Re: Nie grzmią, bo są zajęte 02.11.07, 12:10
          Powiem, że się w każdym razie nie zeszmacili.
          • yavorius więc jeszcze raz: 02.11.07, 12:13
            Przychodzi do Ciebie SB i mówi, że masz podpisać, bo Ci ukatrupią
            dziecko. Co robisz?

            Dlaczego jest Ci tak łatwo osądzać innych, mimo że nie wiesz, w
            jakich realiach byli zmuszani do współpracy?
            • big_news Re: więc jeszcze raz: 02.11.07, 12:31
              A skąd wiesz, że nie wiem, jak to w tamtych czasach było, że nie znałem tych
              uwarunkowań z autopsji?
              Ok. Przychodzą do mnie, z propozycją "nie do odrzucenia". Załóżmy, że jestem
              miękki i idę na współpracę.
              Co robię zaraz następnego dnia (o ile siedzą we mnie resztki sumienia)?
              Powiadamiam podziemie. Ostrzegam, że zagięli na mnie parol. Czyli zachowuję się
              tak, jak to zrobiła masa uczciwych i porządnych ludzi.
              Co robię po upływie kilku lat (przypominam, że Boni podpisywał jeszcze jakieś
              "świstki" w... 1989 roku, czyli w okolicach OS!), w momencie znalezienia się na
              Liście Macierewicza? Czy skrzykuję "oburzonych" współtowarzyszy, którzy
              publikują List Protestacyjny i rzucam w kierunku Macierewicza obelgi, kłamstwa i
              kalumnie?! Czy mam czekać z "wyznaniem grzechów" jeszcze ponad 15 lat? Wtedy
              uznałbyś mnie za godnego zaufania i szczerego faceta?
              No wybacz, ale wątpię...
              Tak. Przychodzi mi lekko osądzać takich jak Boni. Takich jak Michnik, który
              prowadza się pod ramię z oprawcami patriotów, takich od grubych kresek, którzy
              mieli w swoim rządzie istną przystań dla TW oraz dla tych bohaterów podziemia,
              którzy następnie zjednoczyli się z byłymi komunistycznymi aparatczykami.
              Odbierzesz mi takie prawo?
              • yavorius Re: więc jeszcze raz: 02.11.07, 12:35
                big_news napisał:
                > A skąd wiesz, że nie wiem, jak to w tamtych czasach było, że nie
                > znałem tych uwarunkowań z autopsji?

                Bo Twój styl pisania na to wskazuje.

                ##
                > Ok. Przychodzą do mnie, z propozycją "nie do odrzucenia". Załóżmy,
                > że jestem miękki i idę na współpracę.
                > Co robię zaraz następnego dnia (o ile siedzą we mnie resztki
                > sumienia)? Powiadamiam podziemie. Ostrzegam, że zagięli na mnie
                > parol. Czyli zachowuję się tak, jak to zrobiła masa uczciwych i
                > porządnych ludzi.

                Uważasz, że Boni tak nie zrobił? Zresztą sam powiedział, że na
                nikogo nie donosił.

                ##
                > Odbierzesz mi takie prawo?

                Skąd taka myśl?
                • big_news Re: więc jeszcze raz: 02.11.07, 12:57
                  Jaki mój styl pisania?
                  Oczekujesz, że umieszczę tu swój życiorys?
                  Chcesz powiedzieć, że nie mogę oceniać różnych ludzi tak jak to tu robię, bo nie
                  przedstawiłem dowodów na to, że mam czystą kartę?
                  To niby dlaczego Ty miałbyś być bardziej ode mnie wiarygodny, na jakiej
                  podstawie? Bo bezkrytycznie przyjmujesz wszelkie, często sprzeczne ze sobą
                  wyjaśnienia tych niby skruszonych?
                  Wyżej napisałem o rzeczywistym zachowaniu Boniego w 1992 roku. O jego i jego
                  środowiska reakcji na fakt umieszczenia go na Liście Macierewicza. Wtedy
                  grzmiano, że Boni jest poza wszelkim podejrzeniem, że jego opozycyjna karta to
                  zbiór czynów godnych najwyższego uznania. Z Kuroniem na czele odżegnali
                  Macierewicza od czci i wiary. Dzisiaj Frasyniuk brzdąka pod nosem, że o
                  podpisaniu przez Boniego zgody na współpracę z SB wiedzieli w podziemiu już
                  wtedy. Jeżeli tak, to czemu jeden z prominentnych i utytułowanych ludzi, także
                  dzisiaj mówi, że nie mieli pojęcia o tym, iż Boni ma związki z bezpieką? Że w
                  nie wyjaśnionych wtedy okolicznościach esbecja robiła udane naloty na lokale
                  konspiracyjne i przejmowała powielacze oraz inne strategiczne urządzenia? Czemu
                  to, że podziemna "warszawka" wiedziała o umoczeniu Boniego, nie przeszkodziło
                  tym herosom robić z Macierewicza oszołoma? Umiesz wyjaśnić te wszelkie krętactwa
                  towarzystwa z pod szyldu dzisiejszych demokratów.pl?
                  Niby dlaczego mam dzisiaj ufać Boniemu, kiedy mówi o tym, że nikomu nie
                  zaszkodził, mając w pamięci to, że gość przez dwadzieścia lat nie raczył się
                  oficjalnie z tego wytłumaczyć?
                  Jakie są podstawy ku temu, aby powierzyć wysoki urząd osobie, która ma w swoim
                  "dorobku" taki ciemny epizod? Jest jakaś gwarancja, że znów się nie ugnie, że
                  nie będzie pracował na szkodę społeczeństwa? Bo co, bo koniunkturalnie dzisiaj
                  się przyznał?
                  Wybacz, ale ja mogę na takie cudo, co najwyżej wzruszyć ramionami. Żeby nie
                  rzucać gromów i nie miotać przekleństwami.
                  • yavorius Re: więc jeszcze raz: 02.11.07, 13:09
                    big_news napisał:
                    > Jaki mój styl pisania?
                    > Oczekujesz, że umieszczę tu swój życiorys?

                    Nie.

                    ##
                    > Chcesz powiedzieć, że nie mogę oceniać różnych ludzi tak jak to tu
                    > robię, bo nie przedstawiłem dowodów na to, że mam czystą kartę?

                    Nie.

                    ##
                    > To niby dlaczego Ty miałbyś być bardziej ode mnie wiarygodny,
                    > na jakiej podstawie?

                    Nic takiego nie stwierdziłem.

                    ##
                    > Bo bezkrytycznie przyjmujesz wszelkie, często sprzeczne ze sobą
                    > wyjaśnienia tych niby skruszonych?

                    Bo nie mi osądzać tych ludzi.

                    ##
                    > Jakie są podstawy ku temu, aby powierzyć wysoki urząd osobie,
                    > która ma w swoim "dorobku" taki ciemny epizod?

                    Nie Tobie to osądzać.

                    ##
                    > Jest jakaś gwarancja, że znów się nie ugnie, że
                    > nie będzie pracował na szkodę społeczeństwa?

                    Stwierdził, że nie działał na szkodę. Niby czemu mam mu nie wierzyć?
                    • big_news Re: więc jeszcze raz: 02.11.07, 13:15
                      Ok.
                      Mnie nie osądzać, a Tobie wierzyć.
                      I już.
                      • cassani obraziłeś się? /nt 02.11.07, 13:17

                        • big_news Re: obraziłeś się? /nt 02.11.07, 13:21
                          Nie.
                          Odpowiedziałem.
                          • cassani Re: obraziłeś się? /nt 02.11.07, 13:23
                            aha. bo myślałem że to foch.
              • senor.eugenio Re: więc jeszcze raz: 02.11.07, 13:33
                big_news napisał:

                > A skąd wiesz, że nie wiem, jak to w tamtych czasach było, że nie
                > znałem tych uwarunkowań z autopsji?

                Zaraz się dowiesz.

                > Ok. Przychodzą do mnie, z propozycją "nie do odrzucenia". Załóżmy, > że jestem
                miękki i idę na współpracę.
                > Co robię zaraz następnego dnia (o ile siedzą we mnie resztki
                > sumienia)? Powiadamiam podziemie. Ostrzegam, że zagięli na mnie
                > parol.

                A robisz to dlatego, bo uważasz, że w tym podziemiu jesteś jedynym gościem,
                któremu SB złożyło propozycję nie do odrzucenia, i jeżeli powiesz im o tym, to
                na pewno nikt nie poleci zaraz do swojego oficera prowadzącego i nie powie mu o tym.

                Hansem Klossem to ty nie jesteś, big_news. I tu właśnie mogę udzielić ci
                odpowiedzi na twoje pytanie - dawno już byś pływał w betonowych butach gdybyś
                kiedykolwiek został postawiony w takiej sytuacji. Panie Konspiratorze.
                • cassani No co Ty! Nasz forumowy McGywer 02.11.07, 13:50
                  dałby sobie radę! Bigi zostałby poczwórnie odkręconym agentem a
                  zawszę miałby asa w rękawie - słynnego opozycjonistę intelektualnego
                  z Brzezin.
    • cassani Rzepa to też autorytet dziennikarstwa 02.11.07, 12:50
      a szczególnie gdy tuż przed wyborami jej dziennikarz, niejaki Zdort
      nawoływał na łamach Rz do absencji wyborczej.
      • przyslowie Re: Rzepa to też autorytet dziennikarstwa 02.11.07, 12:59
        A owszem, autorytet i to grzmiący autorytet.
      • miejskie_narty No cóż, małostkowe to z mojej strony 02.11.07, 13:10
        ale nie mogę się oprzeć, by w tym miejscu nie zacytować wątku Biga odnoszącego nas do próbki dziennikarstwa samego naczelnego Rzepy:)

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=63&w=70836875
    • cassani Bigi, jak Ci zamkną Sakiewicza 02.11.07, 13:28
      to ledwie Ziemkiewicz Ci się ostanie do cytowania.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja