Dodaj do ulubionych

Nasza-klasa.pl, co sądzicie?

27.11.07, 15:47
Zalogowałam się niedawno na naszej-klasie i z nieukrywaną radością odkryłam,
że dzięki tej stronie mam możliwość odnalezienia znajomych z LO czy SP! Super
sprawa.

Szkoda tylko, że im serwery tak często padają i wieczorem ciężko cokolwiek
sprawdzić :-(

PS. wie ktoś może jak zaznaczyć, że chodziło się do dwóch LO? 1-2 klasa w
jednej szkole, a 3 i 4 w innej?
Obserwuj wątek
    • maxxman Re: Nasza-klasa.pl, co sądzicie? 30.11.07, 01:11
      Widzę, że w ostatnich 2 tygodniach nasza-klasa przeżywa niesamowity
      boom! Większość moich znajomych zalogowała się właśnie w
      listopadzie, ja też.

      Uważam, że to świetny portal, lepszy od 'grona' ;-)

      A jeśli administratorzy dotrzymają słów, to za 2 miechy portal nie
      będzie już się zawieszał. Pozostaje trzymać kciuki :-)

      mx, obecny w dzienniku ;-)
    • aaa202 Fatalnie powolny portal, sądzimy. 30.11.07, 08:29
      Ponieważ otrzymałam sms z pogróżkami, że mam się zarejestrować w
      n.k. bo cośtam, podpisany jakoś dziwnie znajomo brzmiącym
      nazwiskiem, postanowiłam polecenie wypełnić. Wszystko tam trwa
      wieki, nawet nie wiem, czy da się znaleźć liceum według adresu
      (patrona i numeru nie pamiętam). Stronę uważam za irytującą.
      • miejskie_narty Moja małostkowość natomiast 30.11.07, 09:03
        pobudza mi końcówki nerwowe w opuszkach palców, by wstukać jakieś nawiązanie do zmiany(?), o ile taka w ogóle zaistniała, standardów w zachowaniach na linii uczniowie-nauczyciel;)

        A niegdysiejsze standardy w mojej szkole pozostawały wiele do życzenia. No, gdybym miał światopogląd bardziej pisowski, to bym lustrację tam zaczął:) Na razie podpuszczam delikatnie:)
        • aaa202 Na spotkaniu z okazji dziesięciolecia 30.11.07, 09:15
          czegoś tam, koleżanki z liceum uświadomiły mnie brutlanie. Otóż
          podobno nasza facetka od wuefu była lesbijką i to DLATEGO
          kontrolowała, czy kąpiemy się po lekcji. Wyszło na to, że tylko ja
          tej rozpalającej lico i uszy wiedzy nie posiadałam.
          Jeśli rzekome rozerotyzowanie zajęć z fizkultury połączę z lekcjami
          religii, na których ksiądz uwielbiał przyciskać nasze głowy do
          podbrzusza, to mam w końcu odpowiedź na pytanie, czemu wolałam
          jechać do Ozorkowa niż do szkoły. Być może nawet całą beznadzieję
          mojego dorosłego życia da się tym wyjaśnić?
    • czarnydziob fajowaaaaa ;P 30.11.07, 14:24
      baaaardzo fajna sprawa na tej naszej klasie,dzieki niej mozna sie
      dowiedziec wiele ciekawostek z zycia swoich znajomych z liceum,
      podstawowki czy okresu studiow :D
    • kiwaczek11 kolekcjonerzy 30.11.07, 21:34
      większość moich blizszych lub dalszych znajomych, od ktorych
      dostałem zaproszenie nie skreśliła do mnie ani słowa, mimo że oprócz
      przyjęcia ich zaproszenia za każdym razem skreślałem kilka chociaz
      słów. Jeśli więc powiększanie puli znaomych nie ma na celu
      rozpoczęcie choć krótkiej korespondencji, to chyba jest to jakieś
      podejrzane kolekcjonerstwo. I tak sobię myślę,że coraz mniej mam
      ochotę wystepowac w roli czyjegoś trofeum na scianie.
      • bruna6 Re: kolekcjonerzy 30.11.07, 21:59
        Coś w tym jest, do mnie tuż po rejestracji napisał facet z
        sasiedniej klasy, chyba w życiu nie zamieniłam z nim zdania. Ok,
        dodałam go do znajomych, których miał prawie 200! To chyba rodzaj
        udowodnienia światu, a najbardziej samemu sobie - "Ale jestem
        popularny i cool"
        • Gość: lavinka z nielogu Re: kolekcjonerzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.07, 23:13
          Właśnie tak mam z ludźmi z mojego liceum. Przez 4 lata słowem się do mnie nie
          odezwali, a teraz mnie na imprezy klasowe zapraszają ;-))) Zastanawiałam się
          dlaczego,ale to chyba właśnie o to chodzi o czym napisałeś. W każdym razie nie
          czuję potrzeby wirtualnego grupowania się bez powodu. To znaczy wspólna pozorna
          przeszłość nie jest dla mnie wystarczającym powodem.
        • Gość: szprota_z_Wyzimy Re: kolekcjonerzy IP: *.zdnet.com.pl 30.11.07, 23:17
          Nie sposób się nie zgodzić.
          Z kolegą Pijawem doszliśmy do wniosku, że ten portal nie powinien nazywać się
          nasza-klasa.pl, lecz nasi-znajomi-a-poza-tym-wiemy-do-jakich-szkol-chodziliscie.pl
          Ja bez specjalnych starań ze swojej strony mam już ponad setkę pododawanych w
          profil znajomych. Aż takiego wyżu demograficznego nie było, gdy byłam w
          jakiejkolwiek klasie ;)
          No i powtórzę też za innym przyjacielem: jaki cudny jest ten owczy pęd wrzucania
          w profile zdjęć _koniecznie_ ze swoimi dziećmi. Rozumiem, że to ważna sprawa,
          ale ludzie kochani, niektórzy woleliby wiedzieć, co osiągnęliście...
            • Gość: szprota_z_Wyzimy Re: kolekcjonerzy IP: *.zdnet.com.pl 01.12.07, 12:45
              Z kotami łatwiej, bo są fotogeniczne ;)
              110 znajomych.
              Z tym, że faktycznie znajomych: ze szkół, studiów, forum i pracy. Już się
              zaczynają powtarzać nazwiska osób zupełnie niespokrewnionych ze sobą :D
              Wiecie, mam mieszane uczucia. Z jednej strony wszystko we mnie protestuje
              przeciw poddawaniu się owczemu pędowi, a boom na ten portal chwilami nie jest
              niczym innym. Z drugiej - kurczę, te spotkania były naprawdę ciekawe i zabawne!
              • lavinka Re: kolekcjonerzy 01.12.07, 14:19
                W międzyczasie odkryłam że moja klasa z podstawówki się zaczęła grupować.
                Dosłownie na dniach. Na razie jest 13 osób,ale póki co się nie ujawniam. Nie
                lubię odgrzewanych kotletów. Zresztą sporo z nich czasem spotykam, bo mieszkają
                w mojej okolicy... ale... jedna dziewczyna jakoś od pół roku udaje,że mnie nie
                widzi(nie wiem,chyba za bardo jej się ostatnio chwaliłam swoją ciekawą pracą).
                Inny chłopak który niedawno wprowadził się do bloku naprzeciwko mojego to chyba
                nigdy mnie "nie poznawał". Kumpelę z ławki spotykam jak pójdę do supermarketu bo
                akurat tam pracuje,ale poza popaplaniem 5ciu minut jakoś nic więcej nie
                wychodzi. Jednego chłopaka to bym nie poznała jakby się nie podpisał. Mimo
                wszystko 13 osób na 38(w porywach) to niewiele. Poczekam na rozwój wypadków. Na
                razie forum jest na etapie: "ech,ile czasu minęło, wszyscy się pozmienialiśmy".
                Nauczycieli niet.
          • efkajot nasi-znajomi-a-poza-tym-wiemy-do- jakich-szkol 01.12.07, 09:42
            Weszłam na konto kolekcjonerki, która chodziła ze mną do szkoły, do równoległej
            klasy a zawsze była szarą niewidzialną myszką. Weszłam z czystej ciekawości.
            Wysłała do mnie zaproszenie, więc nie odmówiłam, chociaż na palcach jednej ręki
            policzyć można ile razy wymieniłyśmy ze sobą parę zdań... No, ale kilkadziesiąt
            lat pomieszkiwania na jednym osiedlu, przedszkole, podstawówka... no to niech
            będzie... Otwieram jej profil i oczy ze zdumienia przecieram. Szara myszka a
            lista kontaktów zbliża się do setki. Ale zdziwienie szybko mnie opuściło jak
            przyjrzałam się bliżej tym kontaktom. Znalazłam nawet takiego kwiatka :
            nasza-klasa.pl/profile/811623
            Ręce mi opadły...
          • dova Re: kolekcjonerzy 01.12.07, 16:00
            Gość portalu: szprota_z_Wyzimy napisał(a):

            > No i powtórzę też za innym przyjacielem: jaki cudny jest ten owczy
            pęd wrzucani
            > a
            > w profile zdjęć _koniecznie_ ze swoimi dziećmi. Rozumiem, że to
            ważna sprawa,
            > ale ludzie kochani, niektórzy woleliby wiedzieć, co
            osiągnęliście...

            Hmm, ciekawe, czy rzeczony przyjaciel Szproty sam ma dzieci. Dla
            mnie wychowywanie, kochanie dziecka daje tyle radości i satysfakcji,
            że wszystkie dotychczasowe osiągnięcia, nawet jeśli w swoim czasie
            były wielkimi, ulegają przewartościowaniu. Wcale się takim zdjęciom
            nie dziwię.
            • szprota Re: kolekcjonerzy 01.12.07, 16:11
              Nie ma.
              Domyślam się przewartościowania.
              Zadziwia mnie jednak. I nie mówię tu o osiągnięciach na miarę karier. Ale
              symptomatyczne jest, że zaglądając w profile znajomych wiem, ile kto ma dzieci,
              a nie wiem, czy zdrowie dopisuje, czy lubi swoją pracę, czy się poszczęściło
              skończyć ten czy ów fakultet lub znaleźć kogoś ważnego do bycia z (bo zmiana
              nazwiska u pań niestety nie bywa z tym ostatnim tożsama).
              Tyle na ten temat ode mnie. Nie odmawiam macierzyństwu czy ojcostwu wartości,
              zwracam tylko uwagę na fakt, że są inne, dla mnie nie mniej ważne.
              • dova Re: kolekcjonerzy 01.12.07, 16:20
                szprota napisała:

                > > a nie wiem, czy zdrowie dopisuje, czy lubi swoją pracę, czy się
                poszczęściło
                > skończyć ten czy ów fakultet lub znaleźć kogoś ważnego do bycia z
                (bo zmiana
                > nazwiska u pań niestety nie bywa z tym ostatnim tożsama).

                I tu masz rację. Jednak trzeba przyznać, że ciężko takie fakty
                umieścić na zdjęciu :)
                Chociaż pewnie też zauważyłaś jak niektórzy przypozowali u boku
                swoich pięknych kobiet, które mają grubo powyżej 100 KM - być może
                to dla nich osiągnięcie ;)
          • evonka czyż rodzina 03.12.07, 22:48
            nie jest czymś czym się można chwalić??
            czytałam badania społeczne, że dla większości Polaków posiadanie
            zgodnej kochającej się rodziny jest jednym z najwazniejszych
            zyciowych celów, więc wcale mnie nie dziwi, że ludzie się pokazują
            ze swoimi dzieciakami. gdybym miała też bym się pokazała, bo uważam,
            że to całkiem spore osiągnięcie wychować dziecko..wcale nie gorsze
            niż zrobić doktorat.
            • Gość: galopujący kot Re: czyż rodzina IP: *.prest.polkowice.pl 03.12.07, 23:12
              evonka napisała:

              > nie jest czymś czym się można chwalić??
              > czytałam badania społeczne, że dla większości Polaków posiadanie
              > zgodnej kochającej się rodziny jest jednym z najwazniejszych
              > zyciowych celów.

              Ale dyrdymały. Twoim zdaniem co ci badani mięli powiedzieć? Klepnęli oklepany
              tekścik, bo tak po prostu wypada.
              wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4730033.html
              • evonka dyrdymały?? 03.12.07, 23:19
                hmm.. nie jestem pewna. to, ze ludzie się rozwodzą nie świadczy o
                tym, że przestali myśleć o rodzinie, tylko, że szukają łatwych
                rozwiązań. i wydaje im sie, że łatwo znajdą drugą, trzecią, kolejną
                szansę na udane życie rodzinne..
                dla mnie rodzina jest mega-wazna. ta, w ktorej sie wychowalam i ta,
                ktorą tworzę. i nie mowie tego bo tak wypada. po prostu tak jest.
                jestesmy dla siebie bardzo ważni. wiem to, bo tego doświadczam.
                jesli tego nie doświadczyles, to nie znaczy, że tak być nie może i,
                że to tylko frazesy..
            • breblebrox Re: czyż rodzina 03.12.07, 23:32
              O, to to.
              Poza tym zastanawiam się, co mieliby na tych zdjęciach zamieścić w ramach prezentowania swoich osiągnięć? Dyplomy? Co jest bardziej ważnego w zdobyciu dyplomu czy dobrej pracy, od bycia rodzicem?
              I czy zdjęcie prezentujące mnie podczas wykonywania "Bananowego songu" jest w takim razie odpowiednie do tego portalu?

              Po drugie - posiadanie dziecka zasadniczo zmienia życie człowieka (chyba bardziej niż zmiana pracy czy kolejne zdobyte stopnie naukowe), więc nie dziwię się, że tak często od tego zaczynają młodzi rodzice, kiedy spytać ich "co słychać?" - bynajmniej negatywnej reakcji to u mnie nie wywołuje, a nawet mówi mi dużo o obecnej sytuacji koleżanki/kolegi. Nie wspominając już o tym, że miło mi się na takie szczęśliwe i roześmiane japy rodziców patrzy :-)

              A co do "kolekcjonerów" - a niech se będą, niech se zbierają, może to im poprawia samopoczucie; dla mnie portal ten ma inne funkcje i bardzo dobrze je spełnia, nie zwracam uwagi na takie dziwactwa.

              Nie szukajmy dziury w całym, moi drodzy. Portal jest fajny i "nieobowiązkowy".
                • evonka Re: czyż rodzina 03.12.07, 23:44
                  oj, mariańczyku, to zrób, skoro uważasz, że to takie proste... ;-))
                  bo wielu się nie udaje przez długie lata.. może tez dlatego tak się
                  tymi dzieciakami chwalą wyczekanymi..
                • breblebrox Re: czyż rodzina 04.12.07, 00:01
                  Tylko że moi znajomi nie muszą mi udowadniać zdobytymi dyplomami, że są czymś więcej, niż bakteria - to raz.
                  A dwa - nie dobieram sobie znajomych na podstawie udokumentowanego wykształcenia (widocznie większość tak ma, skoro woli zamieszczać zdjęcia pociech zamiast skanów dyplomów).
                  Po trzecie - jednak uważam, że bycie rodzicem to duże wyzwanie, większe niż jakiś świstek, niż jakieś wyklepane na studiach regułki, dlatego doceniam tych, którzy takiemu wyzwaniu podołali (ja się jeszcze nie czuję na siłach).
              • evonka jeszcze o kolekcjonerach 03.12.07, 23:42
                tylko, że jak ja zaakceptuję czyjeś zaproszenie, że chce mnie dodać
                do listy swoich znajomych, to automatem wskakuje na moją listę.. a
                ja wcale go nie chciałam. on chce mieć mnie, niech ma. ale ja go nie
                chcę.. no i co tu zrobić, jak opacznie nie wiedząc o tym
                zaakceptowałam ileśtam zaproszeń..?
            • szprota Re: czyż rodzina 04.12.07, 14:14
              czyż jest. Ale czy jedyną, się pytam. Nie twierdzę, że gorszą niż doktorat czy
              choćby ukończenie jakiejkolwiek szkoły. Podkreślam tylko, że nie dla wszystkich
              lepszą.
              Kończę, bo niektóre mamusie nie pamiętają siebie sprzed czasów bycia mamusią i
              zapomniały, że bez dzieci też można żyć.
              • evonka Re: czyż rodzina 04.12.07, 21:22
                a bo widzisz.. bo wczesniej napisałas inaczej trochę i trochę jednak
                nie pasowało mi to..
                a mamusie.. no cóż.. wydaje mi się, jednak, jako nie-mamusi jeszcze,
                że żeby móc coś o mamusiowstwie mówić, trzeba odrobić tą lekcję.
                inaczej naprawde nie mamy pojęcia o tym najmniejszego.. może
                rzeczywiście zmienia się perspektywa patrzenia na świat kiedy się
                urodzi i wychowa dziecko... nie wiem, ale się dowiem.
                • Gość: szprota_z_Wyzimy Re: czyż rodzina IP: *.zdnet.com.pl 04.12.07, 21:32
                  Napisałam podobnie. Może inaczej postawiłam akcent, bo akurat byłam zdrzaźniona
                  tym, że mój wielki przyjaciel, który prócz ojcostwa na pewno ma jeszcze jakieś
                  wydarzenia w życiu, które by opisał jako sukcesy wrzucił w swój profil wyłącznie
                  foty swojego synka. Skądinąd przemiłego dzieciaka :)
                  Co do poczucia się uprawnioną do wypowiedzi o macierzyństwie, to niespieszno mi
                  pozyskać te uprawnienia w sposób, jaki sugerujesz ;) Podobnie zmienia
                  perspektywę walka z nieuleczalną chorobą, więc pewnie jest coś na rzeczy.
                  • evonka Re: czyż rodzina 04.12.07, 22:21
                    akcent, mała rzecz, a jak wiele znaczy ;-))
                    a to co napisałaś o chorobie jest niewatpliwie pewnie w jakiś sposób
                    porównywalne.. dla wielu chorych postawienie kroku czy wypowiedzenie
                    słowa albo zjedzenie posiłku samodzielnie jest ogromnym sukcesem..
                    coś co osobom, które tego nie doświadczyły, wydaje się zwyczajne..
                    tak więc pespektywa - to jest chyba coś co jednak trzeba brać pod
                    uwagę. każdy ma swoją. i każdy po swojemu definiuje sukces..
          • Gość: leslaw_m Re: kolekcjonerzy IP: *.lodz.msk.pl 03.12.07, 23:23
            rozumiem,ze wolisz wiedzieć jakim samochodem porusza się twój dawny
            kolega z ławki,ile zarabia netto,jaki wybrał plan emerytalny...
            niektórzy wrzucają nawet zdjęcia domów ,inni w opisach wynurzają się
            na temat swoich zawodowych osiągnięć

            mnie akurat bardziej interesuje jak wygląda potomek mojego dobrego
            kolegi,czy wielkiej licealnej miłości,czy są szczęsliwi i zdrowi.


            • szprota Re: kolekcjonerzy 04.12.07, 14:12
              Nie, nie, widzę, że większość z was wyciągnęła sobie z mojej opinii to, co jest
              wygodne. Więc podkreślę dla niekumatych: nie twierdzę, że bycie rodzicem jest
              niewartościowe. Ale jest jeszcze kilka innych wartości. I tym najmniej kumatym
              jeszcze podpowiem, że dochód netto czy marka samochodu znajomego jest mi wysoce
              obojętna.
              Szkoda, że niektórzy nie umieją postrzegać świata inaczej niż w czerni i bieli.
              • breblebrox Re: kolekcjonerzy 04.12.07, 22:03
                szprota napisała:
                > Szkoda, że niektórzy nie umieją postrzegać świata inaczej niż w czerni i bieli.

                Widzisz jakie to względne - ja miałam wrażenie, że Ty tak świat przedstawiłaś. Są Oni - rodzice i My - nierodzice, a Oni są tacy monotematyczni. Może i są, pewnie i My jesteśmy, tylko na inny temat.
                Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia podobno.
                Jeżeli na przykład piszesz: "niektóre mamusie nie pamiętają siebie sprzed czasów bycia mamusią i zapomniały, że bez dzieci też można żyć" to jakoś brzmi mi zbyt zaczepnie.

                Ja po prostu staram się też zrozumieć rodziców, że są ze swoich pociech dumni i nie powinno się na siłę im prawa do tej dumy odbierać ani dyskredytować. Mnie np. byłoby przykro, gdyby ktoś zaczął mi wytykać, że mój nowo zakupiony samochód jest niewart wspominania i próbował mi wmówić, że podniecam się nie wiadomo czym (a cieszę się z tego zakupu bardzo). I tyle chciałam powiedzieć.
      • miejskie_narty Mi też już to brzydnie! 01.12.07, 13:04
        Męczy mnie koleżanka z podstawówki, żebym się dopisał do klasy (mimo że od 15 lat słowa nie zamieniliśmy), męczą mnie kolejne puste wiadomości od osób, których prakycznie nie znam:) i te w kółko powtarzane "poozdroofki" i "hej, co u ciebie" na forum klasowym (sam je zresztą podbijam:/)

        Owszem, obejrzeć jedno czy dwa żenujące zdjęcia z przeszłości można jeszcze, ale tam wciąż nowe przybywają!

        Podoba mi się jedynie to, że na ogół potwierdzają się sympatie - tzn z ludźmi, z którymi lubiłem 10 lat temu porozmawiać nieźle rozmawia mi się i teraz. A dupki pozostały dupkami:)

        >I tak sobię myślę,że coraz mniej mam
        > ochotę wystepowac w roli czyjegoś trofeum na scianie.

        No właśnie - ale nie zapominaj, że zawsze możesz się z tej ściany zdjąć.
      • evonka Re: kolekcjonerzy 03.12.07, 22:52
        he he...
        ja wlasnie sie zastanawiam czy by nie zweryfikowac listy znajomych,
        bo tez się powpisywalo do mnie ileśtam osób, ktore znam "z widzenia"
        z czasów podstawówki. żadni to moi znajomi. jendak mam ich na
        liscie, bo wyslali zaproszenie, a ja dopiero po jakimś czasie
        zauwazyłam, że zaproszenie można po prostu ..olać..
        i wlasnie chyba poskreslam pare osob. a niech sie obrażą. ani mnie
        to ziębi ani parzy. zdania nie zamienilismy w zyciu. to, ze
        chodzilismy do jednej szkoly nie znaczy, że jestesmy znajomymi..
    • dova No i skończyło się, przynajmniej dla mnie 01.12.07, 15:49
      Fajna zabawa, ale na dwa, trzy dni. Miło jest powspominać
      fantastyczne podstawówkowe czasy, zobaczyć te dzieciaki jak
      powyrastały na dojrzałych ludzi. I nawet fajnie jest zamienić parę
      słów z ludźmi z liceum, mało wówczas ciekawymi. Ale najważniejsze,
      zdobyłam bezcenny kontakt do kumpeli, po której kilka lat temu ślad
      wszelki zaginął, a teraz odnalazła się gdzieś na wygnaniu :)

      No i znalazłam R(U)dzeń! ;)

      Ktoś miał naprawdę fajny pomysł, brawo!
    • e-teacher Re: Nasza-klasa.pl, co sądzicie? 02.12.07, 13:50
      Ja też uważam, że to świetna sprawa. Odszukałam wiele koleżanek i
      kolegów, a także moich uczniów. Wszystkich serdecznie pozdrawiam!
      Faktycznie serwery "siadają", czasem to dość męczące, ale świadczy
      o wielkiej popularności naszej-klasy.
      Co do zapisania się do dwóch LO, to spróbuj określić lata na dwóch
      stronach i powinno zaskoczyć,powodzenia i pozdrawiam!
    • cassani "znajomi" 04.12.07, 11:52
      jak patrze po listach "znajomych", to widzę że dużą część z nich to
      pozapraszali sobie ludzie którzy się albo nie lubili albo nie
      utrzymywali żadnych bliższych relacji. Ale nie wypada przyjąć
      chyba "znajomego" - no bo jak to.
    • Gość: lavinka z nielogu Potfffoooorrrnie wwwwolllllna... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.07, 14:35
      A mnie zmuszono do dopisanie, jako że zostałam sterroryzowana przez sąsiada z
      klatki obok,którego nota bene nie widziałam już pół roku a nadal utrzymuje,że
      tam mieszka :) Paradoksalne jest to,że mieszka o 30sekund drogi na piechotę od
      mojego mieszkania a najczęściej widujemy się w necie. Ja jednak jestem
      nietowarzyska.
      No i odkryłam fakt,że studia też się liczą. Mój wydział kuleje(moje roczniki)
      ale kogoś tam wynalazłam :) Liceum omijam z pełną premedytacją jednak mimo
      częstych zaproszeń. :)
    • dziad_borowy Re: Nasza-klasa.pl, co sądzicie? 04.12.07, 15:40
      Ja jestem zadowolony. Dzieki temu portalowi mam juz cala przerwe
      swiateczna obstawiona znajomymi z dawnych lat. I tymi standardowymi
      i tymi niewidzianymi 15 lat. Co do kolekcjonowania znajomych to
      fakt, mam sporo osob, z ktorymi nie utrzymywalem kontaktu, nie
      utrzymuje i nie sadze bym utrzymywal w przyszlosci. Ale co mi
      szkodzi miec ich w bazie? Nie czulem potrzeby odmawiac zaproszeniom.
      Zawsze mozna przeciez cos do kogos napisac jak znajdzie sie ochota.
      A ze chyba sie nie znajdzie? Grunt, ze mozna:-)
      Dzierżżż!!!