nett1980
08.12.07, 09:04
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4743874.html
"Boleśnie przekonała się o tym 35-letnia Monika Wojciechowska
pracująca w agencji reklamowej. Kilka miesięcy temu z Warszawy
przeniosła się do Łodzi, bo chciała zaoszczędzić na wydatkach na
życie. Szybko okazało się jednak, że jej budżet, zamiast się
powiększyć, skurczył się. "Tylko puby i restauracje są tu tańsze" -
mówi. Za to za bilety komunikacji miejskiej, wodę i przedszkole dla
dziecka płaci więcej."