Życie w Warszawie tańsze niz w Łodzi ?

08.12.07, 09:04
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4743874.html
"Boleśnie przekonała się o tym 35-letnia Monika Wojciechowska
pracująca w agencji reklamowej. Kilka miesięcy temu z Warszawy
przeniosła się do Łodzi, bo chciała zaoszczędzić na wydatkach na
życie. Szybko okazało się jednak, że jej budżet, zamiast się
powiększyć, skurczył się. "Tylko puby i restauracje są tu tańsze" -

mówi. Za to za bilety komunikacji miejskiej, wodę i przedszkole dla
dziecka płaci więcej."
    • longeta Re: Życie w Warszawie tańsze niz w Łodzi ? 08.12.07, 09:12
      Ekonomiści nie mają wątpliwości. Im miasto bardziej rozwinięte, tym lepsze
      zarobki i niższe ceny. Głównie za sprawą konkurencji.

      I masz odpowiedź........zawsze czytaj do końca:-)
      • Gość: nett1980 Re: Życie w Warszawie tańsze niz w Łodzi ? IP: *.toya.net.pl 08.12.07, 09:20
        Jee co ty miales za noc, ze juz od rana swarow szukasz? Masz pojecie
        o cenach biletow, przedszkoli u nas i w Wwie? Nie? No to morda w
        kubel. Wynajmij mieszkanie w stolicy i w Lodzi, to sie przekonamy.
        Pisz tez krotkim zdaniami, zawsze to latwiej ominac:
        przecinek, spacja. Kropka. Spacja.
        • longeta Re: Życie w Warszawie tańsze niz w Łodzi ? 08.12.07, 09:27
          Gość portalu: nett1980 napisał(a): o cenach biletow, przedszkoli u nas i w Wwie?

          Owszem,a nawet w Brzezinach:-)))

          Gość portalu: nett1980 napisał(a):Wynajmij mieszkanie w stolicy i w Lodzi, to
          sie przekonamy

          hymm(?),chyba tylko na garsonierę;-)
    • big_news A świstak na to... n/t 08.12.07, 09:14

      • longeta To okropne;-) 08.12.07, 09:18
        ekstraklasa.wp.pl/kat,1740,title,Degradacja-Zaglebia-i-Widzewa,wid,9470436,wiadomosc.html?rfbawp=1197101768.911&ticaid=14f5a
        Zdegradowane miasto zawsze płaci wysoką cenę.
        • big_news Re: To okropne;-) 08.12.07, 09:30
          Jak o mnie idzie (chociaż jestem, a raczej byłem, kibicem z wieloletnim stażem),
          to powinno się rozpieprzyć całą tą przekręciarską ligę. Wypalić do cna.
      • Gość: nett1980 Re: A świstak na to... n/t IP: *.toya.net.pl 08.12.07, 09:23
        Pani pewnie dala dzieciaka do jakiegos prywatnego superprzedszkola,
        co by latorosl z dziecimi meneli sie nie stykala. A wlasnie jak z
        tymi biletami jest, maja tam juz elektroniczne kasowniki, czy dalej
        jezdza na jednym bilecie cala trase?
        • big_news Re: A świstak na to... n/t 08.12.07, 09:33
          Wciąż chyba bilet na całą trasę. Ma to swoje plusy, chociaż minusy też. Akurat
          komunikacja miejska, biorąc ogólnie, w W-wie jest tańsza niż nasza. Za to niech
          nie pierniczą o innych cenach, bo chyba nie byli w sklepach tu i tam,
          równorzędnych przedszkolach, podobnych mieszkaniach itp. Artykuł z księżyca, nie
          wiedzieć czemu służący.
          • Gość: nett1980 Re: A świstak na to... n/t IP: *.toya.net.pl 08.12.07, 09:43
            Ok. Moje dziecko chodzi do przedszkola srodmiejskiego, przywozimy go
            po sniadaniu, bo je zawsze z nami. Z angielskim, gimnastyka itd.
            placimy co miesiac ok. 200 zl. Wiadomo, ze we wrzesniu, na skladki i
            ksiazki poszlo sporo pieniedzy, tak Bigu, takie male, co nie chodzi
            jeszcze do zerowki, ma juz z 7 ksiazek( w tym podrecznik do religii-
            11 zl!!!).
            Maja w naszej stolicy dziesieciominutowki? Watpie. Moze chodzi o
            ceny biletow miesiecznych?
            • barracuda7110 Re: A świstak na to... 08.12.07, 10:01
              W Łodzi bilet całodobowy ulgowy 4.80 zł. W Wawie 3.60.
            • big_news Re: A świstak na to... n/t 08.12.07, 10:02
              Moje dzieci do przedszkola nie chodzą już od dość dawna, więc aktualnych cen nie
              znam. Jednak nie żyję w próżni i coś tam o tych sprawach wiem. W W-wie także
              bywam, z jej mieszkańcami rozmawiam, stąd moje przekonanie o droższym w niej
              życiu. Samemu też mi się zdarza tam czasem zrobić drobne zakupy, tym samym
              jakieś tam porównanie mam. Od znajomych warszawiaków mam relacje o wydatkach na
              dzieci, w tym min. na przedszkole. Jeśli im wierzyć (a nie mam powodu w to
              powątpiewać), płacą coś około 500-600 zł za przedszkolne dziecko.
              Co do komunikacji, to rzeczywiście chodzi o miesięczną migawkę, która jest zdaje
              się ok. 20 zł tańsza niż łódzka.
              Co do podręczników, to... będzie jeszcze gorzej. Z ich ilością. Będzie ich tylko
              przybywać. Gdy zaś idzie o książkę do religii, to ona chyba nie jest
              obowiązkowa, żeby rozdzierać szaty na ceną podręcznika do niej?
              • Gość: nett1980 Re: A świstak na to... n/t IP: *.toya.net.pl 08.12.07, 10:34
                No to granda z ta komunikacja, a jezeli jeszcze czysciej i szybciej
                maja, to ktos powinien beknac za nasza, lodzka drozyzne.
                Ja tam migawki od wiekow nie kupuje, bo malo jezdze i
                dziesieciominutowki mi wystarczaja do poruszania sie po centrum.
                Gdyby byla w cenie warszawskiej, to... moze rzadziej auto bylby
                uzywane?
              • graz.ka Re: A świstak na to... n/t 08.12.07, 10:35
                Od ponad 8 lat nie używam podręczników, tak jak i pozostałe
                koleżanki z przedszkola :) Czasem decyduję się na jedną - naprawdę
                wartościową książkę pomocniczą.
                Niestety, religia jest poza wpływem nauczycielki grupy - bowiem
                decyzję o tym, co wybiera jako środki pomocnicze - podejmuje
                nauczyciel - każdy, więc i katecheta.
                PS> Nasi absolwenci są świetnie przygotowani do szkoły :)
                • Gość: nett1980 Re: A świstak na to... n/t IP: *.toya.net.pl 08.12.07, 10:40
                  Do naszego przedszkola tez dyrektorzy szkol listy pochwalne wysylaja.
                  Zato nie mialam raczej wyjscia z religia. Moje dziecko jako jedyne
                  musialoby sie bawic w drugim koncu sali. Troche wscieklosc mnie
                  ogarnia, ze w podstawowce bedzie mialo( o ile tego nie zmienia) 2h
                  religii tygodniowovi tylko jedna jezyka obcego. Chyba jednak za
                  bardzo odbiegam od tematu.
                  • graz.ka Re: A świstak na to... n/t 08.12.07, 10:43
                    Chyba :)
                    Wniosek nasuwa się jeden - podręczniki w przedszkolu nie mają wpływu
                    na przygotowanie dziecka do szkoły :)
                    • Gość: nett1980 Re: A świstak na to... n/t IP: *.toya.net.pl 08.12.07, 10:50
                      No wlasnie nie wiem, ludzie podobno sie dziela miedzy innymi na
                      sluchowcow i wzrokowcow? Moze to zalezy jakim kanalem wiecej inf.
                      dotrze?
                      • graz.ka Re: A świstak na to... n/t 08.12.07, 11:04
                        Dlatego potrzebna jest tzw. "integracja sensoryczna". Ja pracuję tak
                        właśnie - systemem metodycznym Doroty Dziamskiej, "Edukacja przez
                        ruch".
                        Książkę trzeba wypełniać na siedząco, w bezruchu i ciszy.
                        • big_news Re: A świstak na to... n/t 08.12.07, 11:08
                          Zamęczysz te dzieczaczki!
                          Daj im też odsapnąć;)
                          • graz.ka Re: A świstak na to... n/t 08.12.07, 11:11
                            Świetnie się bawimy, Bigi! Dzięki za troskę :)
                            • big_news Re: A świstak na to... n/t 08.12.07, 11:16
                              Nie wątpię!:)
                              A swoją drogą, takie maluchy to samo szczęście.
                              Wiem wiem, mogą człowieka nieco zmęczyć.
                              Ale ta radość, którą wnoszą w nasze życie: nie do przecenienia!:)
                              • graz.ka Re: A świstak na to... n/t 08.12.07, 11:17
                                Nie pozostaje mi nic innego niż zgodzić się z Tobą :)
                                • big_news Re: A świstak na to... n/t 08.12.07, 11:25
                                  Jak się zrobiło miło:)
                                  I to z paradoksalnego powodu:
                                  różnic w kosztach utrzymania tu czy tam;)
                        • Gość: nett1980 Re: A świstak na to... n/t IP: *.toya.net.pl 08.12.07, 11:34
                          Sie porobilo teraz w przedszkolach. W drugim roku uczeszczania mego
                          dziecka do przedszkola, doszla nowa wychowaczyni, bardzo gorliwa i
                          zachwycona nowymi osiagnieciami w pedagogice. Wpierala mi przez rok,
                          ze moj maly jest leworeczny, ze ma zaburzona lateralizacje(?).
                          Zaakceptowalam, ze synek bedzie leworeczny i chociaz nigdy nie byl
                          zmuszany do uzywania prawej reki, z uporem jadal nia i rysowal. Gdy
                          byla wychowawacznia juz drugi rok, stwierdzila ze jest za malo
                          przebojowy i uspoleczniony, wiec bedzie chodzil na zajecia
                          wyrownawcze, do leworecznosci nie wracala, uznala chyba swoja
                          pomylke. Wychodze z zalozenia, ze jezeli to bedzie w formie zabawy,
                          to co nam tam... . Lego i projektowaniem potrafi godzinami sie
                          bawic, wiec z koncentracja nie bedzie mial raczej problemow? :)
                          Pewnie sporo odziedziczyl po mezu, ktory jest raczej malo towarzyski
                          i nie lubi popisow publicznych.
                          Allle sie rozpisalam o swoim dziecku.
                          • big_news Re: A świstak na to... n/t 08.12.07, 12:06
                            Z jednym z moich synów miała miejsce taka sytuacja:
                            od jego wieku niemowlęcego zauważyliśmy, że o wiele częściej posługuje się lewą
                            ręką. Nie bardzo to się podobało mojemu teściowi, człowiekowi "starej daty".
                            Kiedy tylko miał taką możliwość, "walczył" z tą "przypadłością" wnuczka.
                            Podobnie sprawa się miała z przedszkolną wychowawczynią, panią, która
                            najwyraźniej minęła się z powołaniem.
                            Uznaliśmy z Żoną, że warto by określił preferencje dziecka lekarz.
                            Po testach okazało się, że syn jest... oburęczny z lekką przewagą lewej,
                            lewo-oczny i prawo-nożny. Dzisiaj, czyli już po iluś tam latach od tamtego
                            czasu, wiodącą ręką syna jest lewa, ale równie dobrze posługuje się prawą, np.
                            identycznie sprawnie pisze obiema rękoma. Co ciekawe, "świstek" jaki
                            otrzymaliśmy na potwierdzenie badań, zmienił stosunek dziadka do wnuka i uznał
                            on, iż z taką "przywarą" da się żyć. Jakie to wrażenie może wywrzeć na ludziach
                            lekarski karteluszek;)
                            • Gość: nett1980 Re: A świstak na to... n/t IP: *.toya.net.pl 08.12.07, 12:18
                              "Z jednym z moich synów" hoho ale to dumnie brzmi...
                              Przeciez pisanie obureczne(w moim przypadku tez nie patrze na
                              klawiature) przydaje w dobie komputerow! Hmm mm do dzis czasem nie
                              wie prawica, co robi lewica. Jesli za szybko wysle posta, to po
                              chwili widze, ile ta lewa narobila bledow;)
                              • big_news Re: A świstak na to... n/t 08.12.07, 12:40
                                Nie no!
                                Szło mi o tak rzadką już w tych czasach umiejętność kreślenia znaków
                                staroświeckim piórem;)
                                A z synów jestem dumny. Jeszcze jak!:)
                          • graz.ka Nie martw się :) 08.12.07, 21:02
                            Zrób badanie lateralizacji w piątym roku życia - w Poradni
                            Psychologiczno-pedagogicznej. Wcześniej bywa to nieustalone.
                            Znaczenie będzie miało przy przygotowaniu do pisania.
                            A dobre dodatkowe zajęcia wspierające nie zaszkodzą :)
                            • Gość: nett1980 Re: Nie martw się :) IP: *.toya.net.pl 09.12.07, 12:31
                              Raczej sie nie martwie, troche mnie rozczula gorliwosc pani
                              wychowawczyni, lepsze to niz obojetnosc i brak zaangazowania. Z
                              malym mam inny problem i chodze z nim logopedy. "R" juz pieknie
                              mowi, ale to "dż"... A no nic, zanim do zerowki trafi pewnie i tego
                              sie nauczy.
        • yavorius Re: A świstak na to... n/t 08.12.07, 10:23
          Gość portalu: nett1980 napisał(a):
          > maja tam juz elektroniczne kasowniki, czy dalej
          > jezdza na jednym bilecie cala trase?

          Jedno drugiego nie wyklucza. Kasowniki elektroniczne są od dobrych
          kilku lat. Migawka na sto kilkadziesiąt linii (ze trzy razy więcej
          niż w Łodzi) i na metro kosztuje 66 zł. W Łodzi chyba z 80-parę.
          Jeżeli chodzi o koszty, to w Wawie są droższe usługi, taki fryzjer
          potrafi kosztować 30-45 zł (męski). O mechanikach, elektrykach nawet
          nie będę wspominał.
          • Gość: nett1980 Re: A świstak na to... n/t IP: *.toya.net.pl 08.12.07, 10:36
            No i to jest konkret! Szkoda, ze w przedszkolach sie nie orientujesz.
            • graz.ka Przedszkola 08.12.07, 10:39
              forum dla rodziców:
              forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=587
          • graz.ka Re: A świstak na to... n/t 08.12.07, 10:37
            Migawka warszawska tańsza więc o ponad 20 zł. Szkoda :( - tzn. w
            Warszawie dobrze :)
    • enerka Re: Życie w Warszawie tańsze niz w Łodzi ? 10.12.07, 11:27
      Ja mieszkam w tej droższej części Wawy. Ale jak ktoś mi pokaże to tanie miasto
      to będę wdzięczna, nie będę musiała w Łodzi załatwiać różnych spraw. Może nawet
      do lekarza, fryzjera itd pójdę w Wawie, no bo tu tak tanio.
      • Gość: x Re: Życie w Warszawie tańsze niz w Łodzi ? IP: *.icm.edu.pl 10.12.07, 14:20
        Czyli w której?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja