enerka 08.12.07, 14:04 Chciałabym rodzić w domu i szukam położnej, która w Łodzi przyjmuje porody domowe. Niestety nikt do tej pory mi nie pomógł, więc może ktoś z Was zna taką położną?? Koszty nie grają roli. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
aaa202 Tu jest artykuł o porodach domowych: 08.12.07, 14:17 www.rodzicpoludzku.pl/przegladprasy/artykul.php?przeglad_prasy_id=46 może jego autorka może Ci jakoś pomóc? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miejskie_narty no nie wiem, w czym problem: IP: *.gprs.plus.pl 08.12.07, 14:22 Theresa Clifford Office: 80 Canning Highway, East Fremantle Phone: 08 9336 1407 Mobile: 0419 923 182 Email: theresaclifford@optusnet.com.au Services Include: Midwife for 37 years, 29 years of homebirth practice in Western Australia, prenatal educator, homeopathic and Bach flower consultant and educator. Odpowiedz Link Zgłoś
aaa202 Gdzieś (w necie) kiedyś widziałam 08.12.07, 14:40 reportaż o położniku, który gdzieś w w świecie jeździł po domach i odbierał porody. Podstawowym jego sprzętem były czarne worki na śmieci, które podkładał paniom pod pupę. Było tam kilkanaście krótkich filmików z porodów i byłam naprawdę zbudowana tym, co tam widziałam. Spokój tego faceta. Przyjeżdżał, siadał sobie na krześle, czekał. Dawał spokojne instrukcje, czekał. Ułożenie pośladkowe? Cóż, będzie trudniej. Bliźnięta? Ok. Chcesz kucać /stać / klęczeć /zwisać tyłkiem przez okno? Rób, jak ci wygodnie. Jak porównam to z relacjami znajomych kobiet z ich polskich szpitalnych porodów, to wcale się nie dziwię, że kobiety wolą rodzić w domu, a do tego cena nie gra roli. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miejskie_narty Re: Gdzieś (w necie) kiedyś widziałam IP: *.gprs.plus.pl 08.12.07, 14:50 Też na ten temat sporo ostatnio słucham - i wcale nie chcę enerki zniechęcać do rodzenia w domu, czy zachęcać do rodzenia w szpitalu. Tak sobie tylko żartuję. (Może hasło "koszty nie grają roli" trzeba w obliczu jakiegoś położnika zarzucić?). Odpowiedz Link Zgłoś
aaa202 Istnieje też rozwiązanie harcerskie, 08.12.07, 15:03 czyli po prostu uporczywe pozostawanie w domu mimo rozwoju akcji porodowej. W chwili, gdy będzie za późno na transport, można wezwać wsparcie medyczne. Odpowiedz Link Zgłoś
nika1310 Re: Istnieje też rozwiązanie harcerskie, 08.12.07, 16:27 wiesz ja odradzam, może skorzystaj z usług prywatnego szpitala? będziesz mieć swoją salę i swoją położną, ale za to gdyby dziecku coś zagrazało to pomoc będzie na miejscu. W takich chwilach liczą się minuty. Mój poród trwał 30 godzin i skończył się i tak cesarką bo nie było postępu. Gdybym była w domu dziecko by umarło bo spadało tętno a ja juz nie miałam siły. Jeszcze się zastanów Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nett1980 Re: Istnieje też rozwiązanie harcerskie, IP: *.toya.net.pl 08.12.07, 16:42 A u mnie szlo niezle, nawet za szybko, bo pani lekarz przekula mi pecherz. Wszystko bylo dobrze, dopuki nie posadzili mnie na specjalnymthebest fotelu porodowym. Z nogami w gorze w jakis strzemionach, w pozycji wykluczajacej normalne parcie maly urodzil sie siny, aaa moze byloby gorzej, ale mlody lekarz polozyl mi sie na brzuchu i go wypchnal. A byla szkola rodzenia i zapewnienia, ze bedzie wszystko zgodnie z natura... To nie jest zly pomysl, ale zastanow sie czy powiedz sobie szczerze czy nie jestes panikara. Jedna moja znajoma histeryczka uparla sie na porod w domu, a potem trzeba byl gnac paredziescia kilosow, bo sie wystraszyla. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aaa202 Opowieści znajomych matek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.07, 17:15 mają wszystkie element wspólny: "posadzili mnie na specjalnym the best fotelu porodowym, z nogami w górze w jakichś strzemionach, w pozycji wykluczającej normalne parcie". Ewidentnie za poród poza fotelem NFZ nie płaci. Pewno jest na nim fotokomórka, która odnotowuje wyparcie kolejnego człowieka i jest to dowód na legalność porodu. Innej przyczyny nie znajduję. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nett1980 Re: Opowieści znajomych matek IP: *.toya.net.pl 08.12.07, 17:41 Jest pare innych przyczyn: a) pozycja z nogami w gorze jest najwygodniejsza dla lekarza, odbierajacego porod ktorys tam dziennie-" A niech sie rodza z porazeniem mozgowym, byle mi bylo wygodnie", b) durny fotel wymyslil tez facet i zainkasowal sporo kasy. K@%*%*!$a mnie bierze, ze nic z tym nie mozna zrobic, fotel i juz ! Chcesz rodzic w wodzie- plac i placz. Odpowiedz Link Zgłoś
coronella Re: Opowieści znajomych matek 08.12.07, 19:19 ja nie rodziłam na fotelu. A na worku sako. Nikt mnie do niczego nie zmuszał. Tylko po prostu trzeba było sie w odpowiednim momencie odezwac. Bo bez wyraźnej prośby, kazda rodzi na fotelu. Odpowiedz Link Zgłoś
enerka Re: Opowieści znajomych matek 08.12.07, 19:32 Decyzję co do tego gdzie rodzę już podjęłam dawno, więc proszę ograniczyć dobre rady w tej kwestii. Nie chcę rodzić na fotelu porodowym, ani mieć przebijanego pęcherza, bo jest to procedura medyczna i pociąga za sobą kolejne interwencje. Dziękuję bardzo za artykuł, oczywiście już podjęłam próbę skontaktowania się z tą położną. Jeszcze raz bardzo dziękuję. coronella a gdzie rodziłaś, ile płaciłaś, czy położna była umówiona i czy znałaś wcześniej lekarza. nika1310 żadna położna nie pozwoliłaby na poród w domu, który trwałby 30 godzin!! Położne odbierające porody wiedzą czy coś jest źle, kwalifikacja do takiego porodu jest skomplikowana i jeżeli jest jakieś ryzyko, to nikt się na dom nie zgodzi. Od momentu zgłoszenia, że będzie cc do momentu cięcia mija około 30 min. Pracowałam na sali operacyjnej, więc wiem jak to wygląda. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nett1980 Re: Opowieści znajomych matek IP: *.toya.net.pl 08.12.07, 20:16 Z calego serca zycze powodzenia. Nie chcialam cie straszyc, tylko pokazac jak przedmiotowo jest traktowana kobieta. W sumie pielegniarki byly bardzo mile, tylko ci lekarze...Zwlaszcza ordynator z Przyrodniczej. Odpowiedz Link Zgłoś
aaa202 O, mam taki worek! 08.12.07, 20:08 Dostałam na 30. urodziny. Mówisz, że nadaje się do porodów? Nigdy bym nie pomyślała. Wydawało mi się, że na nim można bezwładnie spocząć i najwyżej przeciągle kontynuować bezwładne leżenie, bo każda zmiana pozycji, albo chęć podparcia, kończy się bezlitosnym przemieszczeniem kuleczek tam, gdzie nas nie ma, jeszcze jedna próba podparcia i ląduje się ryjem na pcv. No ale sprzęt już mam. Czarne worki takoż. Mogę ruszać w teren. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nett1980 Re: O, mam taki worek! IP: *.toya.net.pl 08.12.07, 20:31 A mnie ten worek draznil i pompowane pilki. Ehh najlepiej to mi siedzialo sie na sedesie, przypominal przyrzad na jakim rodza Japonki, Koreanki. A zeby dolozyc do pieca, przy moim porodzie byly praktykantki ze szkoly polozniczej. Pamietam jak opryskalam krwia twarz dziewczynie, ktora wyciagla mojego malego, rykoszetem poszlo tez na inne mlodzianki. Nie chcialo mi sie na niczym lezec, mi sie chcialo chodzic. Maz myslal, ze to potrwa z 20 h, a trafil na ostatnia godzine. Gdyby byl od poczatku, to moze obyloby sie bez scysji z ordynatorem? Wiesz, nastaw sie na znieczulenie, ja skamlalam o nie jak pies... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nett1980 Re: Opowieści znajomych matek IP: *.toya.net.pl 08.12.07, 20:14 Gdzie byl tak cudowny szpital? Moja kolezanka rodzila ze swoim lekarzem prowadzacym, sporo kasy mu dali z mezem, zeby byl w kazdej chwili pod tel., meczyla sie ponad 20 h, ale tez rodzila w fotelu, reklamownym jako super-udogodnienie dla rodzacej. A co do moich doswiadczen, to pisze o ostatnim stadium, ktore trwalo od momentu, gdy ukazala sie glowka.Straszne 15 minut... Nie dodalam, ze wczesniej musialam lezec z aparatura do monitoringu bicia serca dziecka, gdy ja zdjelam, zeby moc chodzic, to zrobiono mi awanture i straszono kosztami naprawy drogocennego urzadzenia amerykanskiego. . Na szczescie malemu nic sie nie stalo po tym wszystkim. Odpowiedz Link Zgłoś
enerka Re: Opowieści znajomych matek 08.12.07, 20:24 Wychodzi na to, że dziecko nieważne, tylko ten wspaniały amerykański sprzęt. Nawet nie chcę myśleć co by było gdybyś go uszkodziła. Co najmniej mieszkanie by zlicytowali. A tak poważnie. Dobrze, że z maleństwem ok, bo jemu te stresy w czasie porodu wcale nie służą. Zaburza się gospodarka hormonalna i zamiast dobrych hormonów dziecko dostaje całą baterię hormonów stresu. A wszystko na tych wspaniałych oddziałach, gdzie się rodzi po ludzku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nett1980 Re: Opowieści znajomych matek IP: *.toya.net.pl 08.12.07, 20:38 Mnie "pocieszaja" opowiesci matki i tesciowej, oj jest lepiej, bo tak jak sie rodzilo w latach 70 to dopiero bylo patologicznie. Przeciez potrafily sie odezwac "polozne" - "nie trzeba bylo d...y dawac, to teraz nie wrzeszczec". Golenie krocza tepa brzytwa, brrr. Jednego jestem pewna, lewatywa to nic zlego, moze troche przyspiesza akcje, ale to duza ulga wiedziec, ze wraz z partymi skurczami nic sie nie wydarzy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aaa202 O to to, o podstępnym podpinaniu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.07, 20:55 pod aparaturę, żeby usadzić rodzącą, co by nie łaziła, też słyszałam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nett1980 Re: O to to, o podstępnym podpinaniu IP: *.toya.net.pl 08.12.07, 21:03 Alez to dla dobra dziecka, jestes wyrodna matka, jak nie chcesz sie podporzadkowac! Odpowiedz Link Zgłoś
coronella enerka 09.12.07, 12:28 ja rodziłam w Rydygierze, pierwszy poród 5 lat temu (wtedy byłam jeszcze głupia), drugi 2,5 roku temu. Płaciłam tylko za salę rodzinną, ani połoznej ani lekarza nie znałam. Nikt nie dostał ode mnie ani grosza, przed, bo po porodzie każdemu z wdzieczności dałam kwiaty, popłakałam sie przy tym. Poród wspominam WSPANIALE robiłam co chciałam, podczas KTG chodziłam, albo siedziałam na SAKO, bo tam było mi najlepiej. i tak najwięcej czasu spędziłam pod prysznicem nikt nie rozmawiał ze mna podczas skurczy, za to kazdy był do mojej dyspozycji, robiłam wtedy co chciałam. miałam w sali: worek, specjalne krzeselko wyglądające jak WC :) czyli wyciete w środku, tam gdzie najbardziej boli, siedzi sie fajnie. Na tym krzesełku urodziłam, a na worku sako siedziałam do momentu, az było widac dziecko. Na fotel przeszłam po urodzeniu, na kontolne badanie. Nie byłam nacinana Dziecko odebrał mąz, przecinał pepowine, podczas porodu miałam: męża, położną, neonatolog i lekarkę. NIKT więcej nie wchodził do sali. A, pani Salowa- popsrzatac. Kazdemu życze takiego porodu. Ja szczerze mówiąc, nie bardz wierze w te drastyczne opowieści mam. to jest wielkie przezycie, i czesto wydaje się gorsze, niz było w rzeczywistości. A co do porodu w domu0 tez tak chciałam. Miałam wszystko gotowe i umówione. Mieszkam blisko szpitala na Przyrodniczej, wtedy była jeszcze tam porodówka, bardzo blisko, wrazie czego, ale stchórzyłam w osttnim momencie. I chyba to było przeznaczenie- dobre anioły czuwały, syn zachłysnął się wodami i przestał oddychac, od razu poszedł pod aparaturę. Ale Tobie życze powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nett1980 Re: enerka IP: *.toya.net.pl 09.12.07, 12:38 Alez ja nie przesadzam, pamietam wszystko dokladnie, myslalam o Rydgierze, bo mialam najblizej, tyle ze rodzilam troche wczesniej niz ty i kolezanki zachwycaly sie Przyrodnicza, tam tez na szkole rodzenia chodzilam. Nie bylo tak zle, ale nie bylo mowy o rodzeniu gdzie indziej niz na tym cholerny fotelu. A to urzadenie, o ktorym piszesz, bomba, jesli jeszcze zdecyduje sie na dziecko, to tylko na czyms takim. Pisalam wczesniej ze z WC prawie na sile mnie wyciagano... Odpowiedz Link Zgłoś
coronella Re: enerka 09.12.07, 13:15 sorki, zle napisałam, wiem, że takie "złe" porody sa, ale nie każdy jeden, a czytając forum dot ciązy i porodów na edziecku... oj mozna się naczytac! Nie wiem, czy mamy chca nastraszyc te przed porodem, czy same sobie zrekompensować ten ból, ale czesto mam wrazenie, że fantazja ponosi :) Odpowiedz Link Zgłoś