Jak bardzo inni w NECIE?

19.08.03, 10:36
Na początek już zaznaczam, że jestem zupełnie nowa na forum. Poczytałam
poczytałam i musze przyznać, że podoba mi się łódzkie forum. Nawet bardzo.
Witam wszystkich serdecznie!
A teraz do meritum. Jak wspomniałam zaczynam dopiero "przygodę" z internetem.
Tak sie po prostu złożyło (mimo tego że nie jestem już nastolatką).
Bardzo ciekawi mnie w związku z tym pewna sprawa. Interesuje mnie, czy na
Forum takim jak to próbujemy się kreować na innych niż jesteśmy w
rzeczywistości. Czy jesteśmy sobą, czy też próbujemy jawić się ciekawszymi
niż jesteśmy naprawdę. Czy ubarwiamy nas samych? Byc może robimy to
mimowolnie (dzięki temu, że jesteśmy anonimowi łatwiej jest nam się otworzyć.
Z pewnością o tej sprawie rozmawiać nie będzie łatwo. ALe może spróbujemy.
    • ryhooo Re: Jak bardzo inni w NECIE? 19.08.03, 10:56
      Pytanie calkiem ciekawe, a odpowiedz na nie ambitnym zadaniem mi sie zdaje.
      Inni na pewno. Niektorzy na pewno bardziej odwazni i bojowi. Zawsze intrygowaly
      mnie obelgi rzucane bez umiaru gdzie popadnie. Zastanawiam sie wtedy co to za
      gosc siedzi przed komputerem. Brzmi jak jakis dresik, szyja szersza od glowy,
      ale oni pewnie tutaj nie zagladaja. Moze to jakis kompletny zyciowy
      nieudacznik, ktory daje upust skrywanej w codziennym zyciu agresji?
      Jaki ja jestem? Nie wiem. Chyba jestem bardzo do siebie podobny, ale moze tak
      mi sie tylko wydaje. Musialby to ocenic ktos, kto mnie zna "z obu swiatow".
    • hanya nie tak bardzo inni w NECIE :) 19.08.03, 11:04
      odpowiem na bazie własnych spostrzeżeń...
      "Przygoda" z internetem u mnie zaczęłą się chyba dość pospolicie. Kiedyś tam na
      obczyźnie założyłam skrzynkę, by mieć szybki i łatwy kontakt z Polską. Coś w
      rodzaju pisanego telefonu... Na początku miałam więc do czynienia z ludźmi
      znanymi mi wcześniej, więć ich kreacje i reakcje znałam. Ale poznałam też przez
      net kogoś zupełnie w ciemno, dla kogo byłam poleconym źródłem informacji, więc
      miałam pewność, że nie jest to jakiś oszust. Potem spotkaliśmy się już w Polsce
      i było bardzo sympatycznie, ot taka sobie znajomość.
      Potem trochę przerwy w necie... I wreszcie etap czatowy. Ale nie wspominam go
      miło, może dlatego, że przeszkadzała mi anonimowość, choć ja sama zwykle
      czatowałam ze stałego nicka. Ale paradoksalnie dzięki czatowi jestem tutaj, na
      forum :)
      Forum Łódź jest fajne. Ludzie z Łodzi też... Poza forum, poGGadałam z nimi
      trochę na boku (a nawet w 4 oczy), pomailowałam i wiem to. I trudno być tutaj
      anonimowym, bo liczne spotkania w różnych gronach wykluczają to. Takie są moje
      podejrzenia. Sama nigdy na takowym spotkaniu nie byłam, ale pewnie kiedyś i to
      się zdarzy, jak mnie zaproszą ;) Dlatego udawanie tutaj się nie opłaca
      (zwłaszcza jesli ktoś naprawdę traktuje dyskusje i rozmowy na forum w miarę
      poważnie). Inności wymyślonej nie można się nauczyć, nie można jej zagrać.
      A z otwarciem się jest faktycznie łatwiej, jeśli rozmówcy nie widzimy, ale w
      momencie, w którym przestajesz być anonimowa (bo ten ktoś trochę Cie poznał, na
      tyle, na ile net i Ty sama pozwalasz), musisz liczyć się z wszystkim.
      Ja (i myślę, że wielu z nas :) przyjęłam taką taktykę. Jestem sobą, piszę
      czasem głupoty, czasem może zbyt osobiście, a czasem milczę. I póki co, jest
      fajnie :)
      witam serdecznie i życzę miłej przygody
      hanya
      • aric666 Re: nie tak bardzo inni w NECIE :) 19.08.03, 11:24
        Zgodziłbym się z moją siostrą w 75%.:))))

        Ogólnie możemy się w wiekszosci pooceniac nawzajem.:) Znamy się juz jakis czas
        i spotkalismy sie kilka razy, więc jakieś wnioski wyciagnelismy.
        Te 25% pozostawiam jednak na to czego nie jestesmy w stanie przewidzieć.
        Internet i real to dwa rózne swiaty. W realu pijemy piwo, smiejemy się,
        tańczymy, gramy w piłkę czy opowiadamy dowcipy. W sieci możemy sobie pozwolić
        na ostrzejszą krytykę, kłótnie, ostrą wymianę pogladów, bo mamy więcej swobody.
        Wiele było strać.:))))) Już dawno o nich zapomniałem. Ale czyz to nie daje
        więcej uciechy. Dystans, to podstawa w sieci. W realu zostawiamy zwykle net i
        gaworzymy o bzdyrach które nas bawią. I to jest dobre.:)))
    • gray Re: Jak bardzo inni w NECIE? 19.08.03, 11:32
      paliuka napisała:

      > Na początek już zaznaczam, że jestem zupełnie nowa na forum. Poczytałam
      > poczytałam i musze przyznać, że podoba mi się łódzkie forum. Nawet bardzo.
      > Witam wszystkich serdecznie!

      dzieńdobry bardzo :)

      > A teraz do meritum. Jak wspomniałam zaczynam dopiero "przygodę" z internetem.
      > Tak sie po prostu złożyło (mimo tego że nie jestem już nastolatką).
      > Bardzo ciekawi mnie w związku z tym pewna sprawa. Interesuje mnie, czy na
      > Forum takim jak to próbujemy się kreować na innych niż jesteśmy w
      > rzeczywistości. Czy jesteśmy sobą, czy też próbujemy jawić się ciekawszymi
      > niż jesteśmy naprawdę. Czy ubarwiamy nas samych? Byc może robimy to
      > mimowolnie (dzięki temu, że jesteśmy anonimowi łatwiej jest nam się otworzyć.
      > Z pewnością o tej sprawie rozmawiać nie będzie łatwo. ALe może spróbujemy.

      jeżeli chodzi o anonimowość to tylko złudzenie - są fantastyczne metody :)

      wydaje mi się, że otworzyć się łatwiej bo nie stoi się z drugim człowiekiem
      twarzą w twarz. łatwiej coś powiedzieć jeżeli nie patrzy się nikomu w oczy.
      chyba każdy jest bardziej odważny w sieci - jeden dlatego, że może sobie
      pobluźnić i nikt mu za to w mordę nie trzaśnie a inni dlatego, że mogą
      powiedzieć co im leży na wątrobie, wytknąć błędy i żaden głupek wyżej
      wspomnianej mordy nie uszkodzi. najlepiej być sobą bo wszelkie cwaniactwo i
      udawanie prędzej czy później wyjdzie na jaw a wtedy nie ma litości zazwyczaj ;)

      pozdrawiam.
    • al-ki Re: Jak bardzo inni w NECIE? 19.08.03, 11:59

      Staram się być naturalny, chociaz czasami trochę przeginam i w sieci robię się
      zbyt bojowy.
      No, ale z drugiej strony w życiu realistycznym nie mam styku z jakimiś polszAM-
      ami czy oszołomami, i nie denerwuję zapoznając z ich pogladami.

      Witam na forum.
    • paliuka Re: Jak bardzo inni w NECIE? 19.08.03, 13:17
      No tak. Jeśli Forumowicze się znaja to trudno im zapewne udawać kogoś zupełnie
      innego. To byłoby wręcz awykonalne:) Ale czy nie próbują trochę koloryzować?
      Choć to chyba nie jest aż tak złe:)
      Sądzę, że organizowanie spotkań forumowiczów jest świetnym pomysłem....Czy nie
      uważacie jednak, że znajmości internetowe, niezależnie od tego jakiego są
      rodzaju, są traktowane przez postronnych jako znajomości drugiej kategorii? Z
      przymrużeniem oka traktuje się pary, które poznały się dzięki internetowi. A
      może się mylę?? A może Wam udało się poznać dzięki Forum kogoś naprawdę
      wyjątkowego?
      • al-ki Re: Jak bardzo inni w NECIE? 19.08.03, 13:22

        Myślę, że w tej kwestii parę osób mogłoby się wypowiedzieć... :-))))
      • aric666 Re: Jak bardzo inni w NECIE? 19.08.03, 13:26
        Heheh, nie jedną osobę.:) I powiem ci, że wszystkie na swój sposób sa
        wyjadkowe. wartosciowac nie bede, bo to moje indywidualne spostrzeżdenia. Ale
        jezeli chodzi o znajomosci drugiej kategorii, to sie mylisz. Dla mnie znajomośc
        drugiej kategorii, chociaż nie zawsze, to np sasiad, koledzy z pracy. Z ludzmi
        których poznałem, nie zamieniłem przelotnie kilku zdań, tylko rozmawiałem za
        pomoca sieci a potem oko w oko, dyskutując i bawiąc się z nimi jakbym ich znał
        od przedszkola. I często jest tak, że starzy przyjaciele z lat dziecinstwa po
        prostu są, a znajomosci z netu dostarczają wielu innych, ciekawych i
        ispirujacych doswiadczeń i z a to dziękuję technice.:)))))
    • the.19th.warrior A ja jestem sobą zawsze i wszędzie. 19.08.03, 13:25
      Tu w necie, i na całym świecie, drugiego takiego nie znajdziecie.
    • Gość: mo Re: Jak bardzo inni w NECIE? IP: *.toya.net.pl 19.08.03, 14:08
      Jestem trochę z zewnątrz (może to lepiej)Dostałem/łam możliwość uczestniczenia
      w sieciowym zamieszaniu przez parę miesięcy i już jestem
      zmęczony/a.Zaobserwowałem/am u siebie problem z identyfikacją płci i to może
      jest trop właściwy -dystans do siebie do innych nic osobistego tylko sam
      wypreparowany problem o którym rozmawiamy.Zadnej szarży czysta myśl.Internauta
      jak anioł powinien być bez płci.
Pełna wersja