Nie kłóćmy się o prażoki

18.02.08, 22:06
Zgadzam sie z tym, że handel na Piotrkowskiej się skończył. Nie reanimujmy już trupa, szkoda czasu.Od dłuższego czasu uważam, że należy skupić się na rozrywce i gastronomii. Kto był wieczorem na rynku w Poznaniu czy Wrocławiu to wie o czym mówię.
Trzeba wykonać kilka ruchów (zaznaczam prozaicznych) :

1. Bezpieczeństwo - całodobowe patrole + rewizja monitoringu i uzupełnienie go w miejscach, gdzie go nie ma i punkty komunikacji miejskiej.

2. Czystość - człowiek do czyszczenia to za mało. Należy też użyć maszyn, które co najmniej raz na tydzień będą myły ulicę.

3. Sprzedaż nieruchomości mieszkalnych - trzeba pozbyć sie nieruchomości komunalnych w obrębie Piotrkowskiej - jaka jest różnica w utrzymaniu podwórek w miejskich nieruchomościach a w prywatnych. Ponadto współpraca urzędników miejskich a tak banalnych sprawach jak np. wstawienie bramy na podwórko, gdzie stan posiadania jest 50 na 50. A wbrew pozorom ustalenie tego nie jest proste.

4. Zmiana planu przeznaczenia Piotrkowskiej na usługi, gastronomię, hotelarstwo, biura. Ale nie handel bo kończy sie to wszystko lumpeksami.

5. Unifikacja oznaczenia ulicy i jego elementów wystroju (szyldy, meble miejskie). Taka szata graficzna Piotrkowskiej.

6. Należy w końcu skończyć z tymi dziwnymi festynami gdzie można kupić kapcie, kożuchy i inne wyroby rękodzielnictwa.

7. Przydałaby sie darmowa komunikacja po Piotrkowskiej realizowana trambusem lub innym środkiem lokomocji. W dzień i w nocy.

8. Strona internetowa z prawdziwego zdarzenia. Z położeniem wszystkich lokali, z informacja o imprezach w tych lokalach. Być może nawet udostępnienie na serwerach miasta miejsca dla lokali dla umieszczenia swoich stron.

9. Ostateczne zamkniecie dal ruchu Piotrkowskiej, przemianowanie jej na drogę wewnętrzną tylko dla ruchu pieszego. Co najmniej na odcinku Nawrot - Jaracza.

10. Mając na uwadze powyższy punkt rezygnację z dotychczasowych ogródków na rzecz ogródków zespolonych z lokalami.

11. Generalnie rozrywka, rozrywka i jeszcze raz rozrywka. Najlepiej na jak najlepszym poziomie ale często jest tak że rynek reguluje to co ludzie chcą używać. Być może podział na strefy rozrywki ze względu na rodzaj i charakter.
    • hubar Z całym szacunkiem Panie wiceprezydencie 18.02.08, 22:17
      Problem właśnie tkwi w szczegółach.
      W nieoczyszczanych brudnych hałdach śniegu,
      w niesprzątanych od razu psich kupach,
      w niedających światła a wyglądających jak wiejski odpust lampidełkach,
      w niepodlewanych gazonach kwiatowych,
      w wyglądzie tych gazonów,
      w nieskończonym problemie parkowania na Pietrynie gdzie okazuj się że
      niepełnosprawnym jest każdy kto ma karteczkę i zostawia auto na cały dzień na
      deptaku,
      w tym że brakuje ławek do posiedzenia,
      w tym że nie przegania się meleli,
      w tym że Pietryny sie nie czyści (i nie ma co tu liczyc, że każdy sprzątnie swój
      kawałek),
      w oczojebnej kolorystyce witryn sklepowych,
      w totalnym chaosie wyglądu koszy na śmieci, lamp czy kostki brukowej,
      w niekontrolowanym wyglądzie i ilości potykaczy
      ...

      W MNOGOŚCI tych dupereli jest problem Panie wiceprezydencie. O kompleksowych
      rozwiązaniach można myśleć i planować, a z tymi drobnostkami JUŻ zaczynać działać!
    • minigry.amor.pl Monopol. 18.02.08, 23:15
      Jeśli Piotrkowska ma być zawsze reprezentacyjna i wielka, to poza
      czystoscią oczywiście musi mieć swój monopol. Np. Puby wolno
      zakładać tylko na Piotrkowskiej(nie chodzi o fikcję, ale o
      przykład), albo siedzuby banków TYLKO na Piotrkowskiej.
      Wprowadzenie zdrowego i rozsadnego MONOPOLU ulicy Piotrkowskiej
      może pomóc jej na wieki. Będzie zawsze potężna, reprezentacyjna i
      zawsze będzie języczkiem uwagi dla odpowiednio sytuowanych
      inwestorów. Jeśli się nie mylę to takie monopole są w USA i
      Europie. Nie podałem tutaj dobrego i konkretnego przykładu
      monopolu, ale zamysł ogólny.
    • Gość: smakaroni Nie kłóćmy się o prażoki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.08, 23:24
      Te problem o ktorych mowi Pan Michalik maja rozwiazac sie same?
      Np. "I jeszcze mieszkańcy ulicy, z którymi nigdy nie przeprowadzono
      poważnej rozmowy na temat zysków, ale i kosztów życia przy głównej
      ulicy wielkiego miasta"
      Kto ma przeprowadzic te rozmowe? Wszyscy wiedza kto powinien zajac
      sie tymi problemami, ale ten ktos ma wazniejsze problemy na glowie.
      Wolne w Trzech Kroli, a zreszta nie ma czasu. Wlasnie Odbywa 1858
      podroz zagraniczna....
    • Gość: menton Dokładnie tak IP: *.ms.lnet.pl 18.02.08, 23:47
      Zgadzam się, bardzo dobre postulaty i trafne pomysły napisał pan panie Karolu,
      Piotrkowskiej potrzebna jest jak najszybciej reanimacja, bo ona umiera widzi to
      każdy kto w Łodzi dłużej mieszka..

      Niepokoi mnie to jak energicznie planowane i opisywane są nowe inwestycje jak
      plany Nowego Centrum, jakkolwiek bardzo mnie cieszą, ale Piotrkowska staje się
      coraz bardziej zapomniana, niedofinansowana, opustoszała i pozostawiona sama sobie.

      Największy szok przeżyłem w grudniu w sobotę czy niedzielę przed świętami, gdy
      ok. 18 szedłem od Pl. Wolności do Piłsudskiego zaglądając do kilku sklepów...
      Nie przesadzam, po drodze minąłem nie więcej niż 30 osób, w Empiku totalnie
      pusto, a w tym samym czasie w Manufakturze do kasy się stało 40 minut. To było
      naprawdę przerażające, że Piotrkowska jest już tak zdegradowana. Rok temu byłem
      dokładnie w tym samym czasie w Krakowie i rynek był pełen ludzi, atmosferę
      świąteczną czuło się w każdym miejscu, był jakiś niewielki koncert, miasto
      tętniło życiem w jego sercu tak jak powinno być. Dlatego trzeba niezwłocznie
      zacząć działać aby i Łódź była miastem normalnym
    • Gość: Kajo Nie kłóćmy się o prażoki IP: *.lodz.msk.pl 19.02.08, 08:29
      >>>Osobiście widzę inne, o wiele bardziej znaczące, problemy ul.
      >>>Piotrkowskiej niż prażoki i kilka desek przy wejściu do jednej z >>>nowych
      restauracji. Te problemy to przede wszystkim wszechobecny >>>brud, na każdym
      kroku ludzie żebrzący o pieniądze i wandale, którzy
      >>>skutecznie zniechęcają łodzian i przyjezdnych do spędzania czasu na
      >>>Piotrkowskiej.

      Trafna diagnoza.. tylko, Panie Prezydencie...
      czy zarząd miasta się tym kiedykolwiek zajął? Trochę to zastanawiające, że od
      2002 roku, kiedy Jerzy Kropiwnicki został Prezydentem Miasta, trzeba było sześć
      lat, by jeden z jego zastępców dostrzegł, i zdobył się na wyznanie w sprawie,
      która najwyraźniej łodzianom zupełnie umknęła, a mianowicie - że na
      Piotrkowskiej jest syf... To, że Pan Prezydent Michalik, którego akurat
      najbardziej z całego towarzystwa z magistratu szanuję, uświadomił Nam ten
      problem to wielkie osiągnięcie tej kadencji..
      A tak poważnie.. Panie Prezydencie:
      1. Ja wiem, że jak ludzie nie będą brudzić, to Wam będzie łatwiej, ale ogólnie
      rzecz biorąc to jest działka magistratu, żeby jakieś bardziej zorganizowane
      dbanie o czystość (zresztą na terenie całego Miasta) finansować; nie wyrzucę
      papierka, wyrzucę papierek - nic to nie zmienia, jeśli na Pietrynie straszą
      betonowe gazony (puste), dookoła mnóstwo budek z chińszczyzną, tandetnych
      lumpeksów, pstrokatych neonów i ceratowych markizów; nic nie zmieni to, że ja
      nie nasiusiam w bramie, skoro i tak jest ona ruiną, oficyny są w opłakanym
      stanie i pozbawione są jakiejkolwiek wartości użytkowej; co z tego, że
      posprzątam po swoim psie, skoro zamiast trawników (w przestrzeni miejskiej
      ogólnie, a w szczególności w pasach drogowych- między jezdniami, na wysepkach
      rond, wzdłuż dróg, między blokami komunalnymi również) mamy łany trawy na pół
      metra przez sześć miesięcy w roku?! To jest w innych miastach nie do pomyślenia..
      2. Co się tyczy wandali i żebraków, to ..inne miasta sobie z tym poradziły!
      Dlaczego? Bo chciały.. A mają ku temu instrument w postaci chociażby Straży
      Miejskiej.. Mamy ten skład zarządu miasta od 6 lat, i po tym czasie nagle jeden
      z wiceprezydentów się budzi i stwierdza, ba! - bezradnie skarży, że są na
      Piotrkowskiej wandale i żebracy..
      NO TO DO ROBOTY! A nie płaczemy, jak jest źle...

      Z poważaniem;)
    • Gość: Ingo Nie kłóćmy się o prażoki IP: 212.160.240.* 19.02.08, 09:24
      I niech ta myśl przyświeca nam wszystkim. Zbędne kłótnie do niczego
      nie doprowadzą. Drewiania obudowa jest fatalna ale musimy spojrzeć
      trochę dalej. A zatem Panowie do roboty i do dzieła.
    • Gość: suplement Cios w nos IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.08, 09:28
      "W piątek zostałem brutalnie zaatakowany przez Włodzimierza Adamiaka, przewodniczącego Rady Fundacji Ulicy Piotrkowskiej."

      Z nosa poszła mi krew i mam go złamanego. Pan A. poza tym wykręcił mi rękę i mam zwichnięcie stawu barkowego. Wybił mi również dwa zęby: jedynke i dwójkę.
    • Gość: Panajotow Re: Nie kłóćmy się o prażoki IP: 192.193.245.* 19.02.08, 09:28
      karol.lodz powinien zasiadac w powolanej komisji. wydaje mi sie, ze
      przytoczyl tutaj kilka waznych zagadnien i pan prezydent Michalik,
      skoro jest tak pelen woli wspolpracy, powinien uwagi przytaczane na
      tym forum trakotwac powaznie. Kwestia prazokow, pierogow i innych
      szaszlykow jest rowniez wazna. Pasje kulinarne prezydenta ujawnily
      jego obskurantyzm, bo maly problem jezeli na prazokach by sie
      skonczylo, ale za tym idzie chlopomanstwo pierwszej klasy. Uwazam,
      ze wspomniane przez prezydenta deski na elewacji jednej z kamienic
      to element tej samej problematyki co brudne podworka i nieumyte
      chodniki. Zarowno deski jak i brud powinny zniknac. Mam nadzieje, ze
      co do tego sie zgodzimy panie prezydencie.
    • Gość: skandal!!!!!!!!!! Michalik kwestionuje Kropiwnickiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.08, 10:19
      Osobiście widzę inne, o wiele bardziej znaczące, problemy ul. Piotrkowskiej niż prażoki i kilka desek przy wejściu do jednej z nowych restauracji. Te problemy to przede wszystkim wszechobecny brud...

      A pamiętacie pokazówkę gdzie prezydent ze swoim dworem machali szczotkami po Piotrkowskiej.

      Zdjęcia:
      lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/620498.html
      Potem Kropa mówił, że (teraz czyli po sprzątaniu) widzi wyraźną różnicę na korzyść.

      To gdzie Pan Panie Michalik widzisz brud? A może kwestionujesz Pan słowa Prezydenta?
    • Gość: real Re: Nie kłóćmy się o prażoki IP: *.adsl.inetia.pl 19.02.08, 11:20
      A może czas Piotrkowskiej skończył się definitywnie ?
      Życie miasta - "centrum" - przeniosło się gdzie indziej,
      to dość typowy proces. Może za 10 - 15 lat powróci na Piotrkowską, a
      może nie ?Jak dotąd inwestorzy, władze miasta i Fundacja, mimo dobrych
      chęci dobijają tą ulicę - nie wierzę w nagłą przemianę i współpracę
      tych gremiów skoro rozłaziła się od zawsze ! np Fundacja sobie, miasto
      sobie, a sklepy ze starymi szmatami rosną jak grzyby pio deszczu...
      • minigry.amor.pl Właśnie 19.02.08, 13:25
        Dlatego należałoby sporządzić listę dostępnych inwestycji na
        Piotrkowskiej. Ograniczyc tym samym takie inwestycje gdzies
        indziej. Pytanie tylko czy poza handlem opłaca sie jeszcze cos w
        Łodzi? Ciągle mamy niskie zarobki, a turystów też mało. Na
        Piotrkowskiej powinien wejśc inwestor, który spowoduje magnes dla
        miasta i na samą Piotrkowską.

        Zastanawia mnie kiedy wreszcie Łódź otworzy sie na inwestycje i nie
        bedzie takich wygłupów jak z wieżowcami na KM? Kiedy wreszcie
        interes miasta i jego kieszeń będzie najważniejsza? Na sprzątanie
        takze potrzebane sa pieniądze.

        ------
        minigry.amor.pl
    • Gość: Zofia, Maria Nie kłóćmy się o prażoki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.08, 14:49
      Przewodniczący Adamiak ma jakąś wizję,lecz jest ona pewnie nieco oderwana od realiów.Jeśli Piotrkowska zamieni się w centrum uciech, powoli przestanie być domem dla dzisiejszych mieszkańców.Czy Pan Adamiak wie, że w wielu dawniejszych (opuszczonych) mieszkaniach zabytkowych kamienic,mieszczą sie obecnie pod szyldami np.kawiarni kluby nocne, w których odbywają się agresywne imprezy. Ostra muzyka i narastające w późnych godzinach nocnych emocje rozbawionych uczestników tych imprez są koszmarną ingerencją w prywatność sąsiadów "przez ścianę". Ale właścicielom wolno - mają pozwolenie władz! Czy o to chodzi wizjonerom losów tej pięknej ulicy?
      • Gość: Kajo Re: Nie kłóćmy się o prażoki IP: *.lodz.msk.pl 19.02.08, 15:34
        No akurat mieszkańcy to jest ostatnie zjawisko, które na Piotrkowskiej powinno
        mieć miejsce..
      • minigry.amor.pl Re: Nie kłóćmy się o prażoki 19.02.08, 15:45
        Piotrkowskiej i Łodzi potrzebny jest potencjał napływowy i kasa.
        Szeroko pojeta erotyka to po pierwsze dziewiczy, a po drugie bogaty
        potencjał. Sprowadzenie go na Piotrkowską i wyprowadzenie z
        Piotrkowskiej mieszkańców spowoduje eskalację komercyjności
        Piotrkoskiej. Jesli tak sie stanie to Piotrkowska moze być motorem
        Łodzi. Taki rozwój, czyli rozwój Piotrkowskiej pod w/w kątem leży
        tez w interesie Manufaktury i Galerii Łódzkiej.
        Wystarczy wejśc na dowolny czat i zobaczyć ile gości mają pokoje
        erotyczne lub sex. Wreszcie niech Łódź będzie z czymś pierwsza, bo
        inne miasta w tym zakresie spią. A nawet gdyby nie spały to Łódź
        jest w środku Polski, a Piotrkowska się idealnie do tego m/in
        nadaje.

        ----
        minigry.amor.pl
    • Gość: ... Nie kłóćmy się o prażoki IP: *.gprs.plus.pl 19.02.08, 17:02
      Jest takie niewielkie miasto w Niemczech. Nazywa sie Rothenburg. Ponad połowa
      mieszkańców utrzymuje się z turystyki. Możliwe jest to m. in. dlatego, że miasto
      reguluje nawet wygląd, kształt i materiał szyldów sklepowych. Można? Można.

      I skończmy bajki o tym, jak to "Manufaktura niszczy Piotrkowską". Jakoś
      Śródmieścia innych miast, nawet w Polsce nie wymierają z powodu otwarcia kilku
      supermarketów i domów handlowych, a brak zadaszenia wcale nie przegania ludzi z
      najważniejszych placów i ulic. I podkreślmy, że w przeciwieństwie do Łodzi
      reprezentacyjne, gastronomiczne i handlowe (tak, tak, handlowe - w Niemczech
      "galerie łódzkie" są nawet w miastach wielkości Łęczycy i jakoś sklepy nie
      poznikały z miasta) funkcje pełni nie jedna ulica, ale także podwórka przy tej
      ulicy, jak i ulice sąsiednie i te następne. Jeśli będziemy przyglądać się tylko
      Piotrkowskiej i dumać, dyskutować, zastanawiać się, analizować itp itd to nic z
      tego nie wyjdzie. Bo nie ma ulicy, która byłaby w stanie funkcjonować w
      oderwaniu od reszty miasta. Miasto to organizm, który rządzi sie swoimi prawami,
      który posiada swoje mechanizmy.
      Dlatego zamiast powoływać setną komisję proponuję, żeby jej przewodniczący
      sięgnął do przepastnych szuflad w swoim biurku i wynalazł coś takiego jak
      "program rewitalizacji Śródmieścia Prorevita". Co prawda dotyczył tylko dwóch
      pilotażowych obszarów stykających się z Piotrkowską, ale identyfikuje wszystkie
      jej problemy (które są po prostu problemami łódzkiego śródmieścia) i wprowadza
      działania umożliwiające rozwiązanie tych problemów. Recepta jest już wypisana i
      gotowa czeka na realizację. No ale "podyskutować" sobie jest pewnie łatwiej niż
      zacząć działać, nieprawdaż?

      A jeśli chodzi o sam artykuł pana prezydenta, to wygląda na to, że jest gorzej
      niż by sie można spodziewać. Pan prezydent, nie dość, że palnął głupotę, to w
      dodatku zupełnie tego nie widzi. Nie rozumie, że to nie jest normalne, że
      stosowanie prawa uzależnia się od umiejętności kulinarnych tego, pod adresem
      którego powinno być ono stosowane. Nie rozumie też, co posiada walor estetyczny,
      a co nie i niestety nie ma się kogo doradzić, bo plastyk miasta pokazał, że
      wcale nie prezentuje wyższego poziomu w tych kwestiach. Nie zna też historii
      Łodzi, bo gdyby znał, to zlitowałby się nad niejakim Hilarym Majewskim, który
      musi się w grobie przewracać widząc takie koszmary na swojej kamienicy. (kim był
      pan Hilary M. nie podpowiem - niech pan prezydent choć w takim zakresie się
      dokształci)

      No i pod hasłem - "nie kłóćmy się" postanowił przeprowadzić kontratak, co też
      chyba świadczy o człowieku.
Pełna wersja