Dodaj do ulubionych

Studentów jest za dużo - debata "Gazety"

IP: *.toya.net.pl 20.02.08, 21:46
Cóż.. oczywista oczywistość dla kogoś, kto studiuje czy też
studiował na UŁ. Programy kierunków związanych z działaniami
praktycznymi są tak przeładowane nikomu niepotrzebną, przestarzałą
teorią i wiedzą, że na rzeczy naprawdę przydatne zostaje już
niewiele czasu i pieniędzy. Szczytem jest pedagogika, gdzie
notorycznie powtarza się studentom o konieczności odejścia od
nauczanie encyklopedycznego a program studiów to praktycznie sama
teoria. Czytanie przez wykładowców wykładów z kartek, które równie
dobrze można by odbić na ksero i dać studentom a w tym czasie zająć
się praktyką to tylko jeden z przykładów głupoty tego kierunku.
Obserwuj wątek
      • Gość: Lobo Re: ? IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.02.08, 22:28
        juz tlumacze,

        Teraz nie trzeba zdawac na studia, wystarczy zdana matura (nawet bardzo
        srednio), wiec jesli wylecisz ze studiow, bo uwazasz, ze sa za trudne i sie nie
        starales, za rok skladasz paiery od nowa i juz studiujesz, na jakims prostszym
        kierunku. Gdyby nie nowa matura, trzeba by sie uczyc na egzaminy wstepne jeszcze
        raz.

        Prawda jest taka, ze nowa matura spowodowala, iz poziom studentow jest o wiele
        nizszy niz jeszcze 5-10 lat temu. I wina nie lezy po stronie wykladowcow -
        prawda spora czesc to miernoty i wciaz ucza tego samego. Ale niech ktos sprobuje
        powiedziec cos nowszego, ciekawszego, ale czesto bardziej skaplikowanego i
        zobaczy jaki jest odzew studentow (oczywiscie uogolniam troche, ale dotyczy to
        glownie studentow nowych kierunkow masowych np. finansow i rachunkowosci, czy
        zarzadzania na wydziale zarzadzania UŁ).
        • Gość: kokokokokoko Re: ? IP: *.dolsat.pl 21.02.08, 09:51
          Na WZ zrobili sobie sami bicz na swoje plecy. Jeżeli od studentów kierunku
          ekonomicznego nie wymaga się matematyki na maturze nawet na podstawowym poziomie
          to cóż... Poza tym duża część studentów tam studiujących to absolwenci Liceów
          Ekonomicznych. Na Akademiach Ekonomicznych, czy na SGH nie mieliby co szukać...
        • Gość: no name Re: ? IP: *.4web.pl 19.03.08, 16:38
          Poziom musi być niższy z prostej przyczyny - zniknęło żródło odsiewu
          jaki stanowiły egzaminy wstępne. Teraz sytuacja jest gorsza - jesli
          cośkolwiek nie poszło sensownie na maturze, to już niestety NIGDY
          nie dostaniesz się na wymarzone studia - wymóg punktowy...
          • olias Re: ? 10.05.08, 10:15
            poziom jest niższy, ponieważ jest więcej studiujacych. Proste? taka
            prosta rzecz - zasada przyczynowości - skutku. Nie ma znaczenia jak
            wygląda nabór na studia, ważne jaka część populacji studiuje. Gdzież
            wam, dzisiejszym do czasów komuny gdy nas, studijących było 5 x
            mniej. Wyobraźcie sobie - z kazdej piątki na roku zostaje 1
            najlepszy. będzie poziom? Musi być.
            A likwidacja egzaminów wstępnych jest akurat jedynym sukcesem reform
            szkolnictwa. Przecież tak naprawdę w pod koniec istnienia egzaminów
            wstępnych oceniam że 20% miejsc była załatwiana, na niektórych
            raczej ponad 50%.
      • olias Re: ? 10.05.08, 10:08
        pewnie kolejna mamuśka tęskni do czasów kiedy istniały listy
        dziekańskie, rektorskie, społeczne, etc. Innymi słowy kiedy
        możnabyło wkręcić dziecie na studia dzięki koneksjom.
        Pamietam egzamin testowy na Akademię Medyczną kiedy okazało się że
        część zdających zaliczyła wszystkie odpowiedzi prawidłowo. Głośna
        kiedyś sprawa, bo taki wynik był z księzyca, potem okazało sie że
        mieli zestaw odpowiedzi.
        Następny słynny numer - prawo w Gdańsku - prokurator wojewódzki
        przesyłał do kolegi rektora "listę społeczną". Podstawy prawne ...
        ale jaja.
    • Gość: cmr Studentów jest za dużo - debata "Gazety" IP: *.4web.pl 20.02.08, 23:21
      Ja mam pytanie następujące - kto tu jest nieudacznikiem - student, który pracuje
      żeby zarobić na swoje utrzymanie, który musi dzielić życie między pracę a
      uczelnie, któremu czasem "się nie uda" zaliczyć całej sesji z powodu zwykłego
      braku czasu na naukę, czy buc wykładowca, który przez cały wykład odczyta coś
      tam z kartki a potem będzie udowadniał studentom, że nie mają racji i z czystej
      złośliwości będzie ich gnębił?

      Nie chce bronić studentów z nową maturą, bo widzę jak drastycznie obniżył się
      poziom wiedzy ale to nie zmienia faktu, że zachowania wykładowców również
      pozostawiają wiele do życzenia. Zgadzam się z kimś kto pisał wcześniej: mam
      nadzieję, ze do kolejnej debaty zostaną dopuszczeni studenci, bo wbrew pozorom
      oni również mają wiele do powiedzenia.

      I oczywiście zgadzam sie, że brak egzaminów wstępnych na uczelnie wyższe to
      wielka pomyłka.
      • Gość: poli Re: Studentów jest za dużo - debata "Gazety" IP: *.toya.net.pl 20.02.08, 23:31
        no ja do końca nie jestem przekonana czy ten brak egzaminów to
        pomyłka. Człowiek kończąc l.o. jest młody 18/19 lat, dopiero się
        kształtuje tak jak jego poglądy, sposób na życie. Studia mogą pomóc
        wydobyć z młodego człoweika wiele cennych rzeczy o których w l.o.
        nie ma mowy. Znam sporo osób co w l.o. byli mierniakami dostali się
        na studia i otrzymują stypendia. Myśle, że nie można uogólniać.
        • Gość: gosc Re: Studentów jest za dużo - debata "Gazety" IP: *.leom.ec-lyon.fr 21.02.08, 12:04
          Egzaminy nie sa po to, aby do studiow dopuscic tylko najlepszych. Egzaminy sluza
          odrzuceniu tych, ktorzy na dane studia sie EWIDENTNIE nie nadaja - np.
          kandydatow na politechnike, ktorzy nie potrafia dodawac ulamkow. A tacy sie
          obecnie dostaja!!! Zreszta, sam fakt, ze z taka "wiedza" uzyskali swiadectwo
          maturalne juz jest skandalem. Ich obecnosc jedynie utrudnia innym, wartosciowym
          studentom, zdobywanie wiedzy. Problem lezy jeszcze gdzie indziej i to nie
          zostalo chyba umieszczone w artykule - finansowanie wyzszych uczelni jest
          uzaleznione od liczby studentow i to jest mechanizm, ktory zamienia te
          instytucje w fabryki niedouczonych magistrow.
          • Gość: Lechu Re: IP: *.cust.tele2.se 02.05.08, 20:56
            Takich co nie umia dodawac ulamkow latwo jest wyeliminowac przy
            najblizszym egzaminie (juz na uczelni). Pod warunkiem, ze egzaminy
            beda uczciwe i solidne.
            Dobrze, ze wielu ma mozliwosc zaczecia studiow i przekonania sie
            czy dadza rade. Ale studia powinny byc prowadzone uczciwie, nie
            dajesz rady to nie zaliczasz kursu/przedmiotu. Ucz sie az
            zaliczycz, albo daj sobie spokoj.
    • Gość: żak Studentów jest za dużo - debata "Gazety" IP: *.toya.net.pl 21.02.08, 00:30
      oj marniutka ta debata jeśli tylko tyle udało się z niej wykroić. Niestety jak
      często bywa niewiele konkretów powiedzieli profesorowie. Moim zdaniem GW
      zaprosiła niewłaściwe osoby do debaty. Debata z udziałem rektorów nt złego stanu
      szkolnictwa wyższego to tak jakby zaprosić prezesa Agory na publiczną debatę nt
      złego stanu spółki. Żadnych konkretów oczywiście nie usłyszymy.
      Ciekawa jest wypowiedź rektora Pusia - jeśli wcześniej nie słyszał że ktoś
      wyleciał ze szkoły prywatnej to właśnie na debacie dowiedział się tego od
      rektora Wyższej Szk. Informatyki. Czyżby był do tej pory tak słabo zorientowany?
      • Gość: LifeIsBrutal Re: Studentów jest za dużo - debata "Gazety" IP: *.pai.net.pl 21.02.08, 02:13
        Nie można tego przypisywać jedynie prawu (choć jest to jeden z powodów).
        Problem leży również po stronie przyszłych pracodawców i w ich wymaganiach co
        do nowych pracowników.
        Studenci dwa razy by się zastanowili przed wyborem uczelni, gdyby mieli
        świadomość tego, że w przyszłości zawodowej liczą się ponad wszystko zdobyte
        kwalifikacje, a nie "tylko papier" i "mgr" przed nazwiskiem.
        Nie mnie to oceniać, ale przeważnie osoba po studiach zaocznych na niektórych
        prywatnych uczelniach w Łodzi (jak np. właśnie Wyższa Szkoła Turystyki i
        Hotelarstwa, czy Wyższa Szkoła Kupiecka), nie zasługuje na tytuł magistra, w
        takim samym stopniu jak osoby po ukończeniu studiów dziennych na UŁ i PŁ. No ale
        klient płaci, klient żąda...
    • login-ka Studentów jest za dużo - debata "Gazety" 21.02.08, 08:15
      To miło, że sobie panowie pogadali, ale to oni są "głowami" uczelni i jakoś nic nie zrobili by ograniczyć ilość studentów. Dlaczego? Bo więcej studentów to więcej pieniędzy. Bodajże 2 lata temu studenci polonistyki rozpoczęli protest wobec nierównego traktowania finansowego naszego wydziału. I co? rektor mówi ładnie, ale myśli i robi coś innego...
    • m.sopinski Re: Medice curate ipsum 21.02.08, 09:32
      Poziom niektórych prywatnych "Uczelni" przeraża - to fakt. Znam z autopsji wypowiedź jednego z włodarzy takowego przedsiębiorstwa, który stwierdził, że "nie wyobraża sobie by studenci płacący na bieżąco czesne mieli problemy z zaliczeniem". Z drugiej jednak strony wiele prywatnych szkół wyższych zapewnia zdecydowanie wyższy poziom nauczania od wielu uczelni publicznych a to za sprawą:
      1. zatrudniania tych samych wykładowców co uczelnie publiczne, tylko lepiej umotywowanych do rzetelnej pracy i poddanych lepszej kontroli,
      2. zapewnienia technicznie lepszych warunków studiowania (wyposażenie sal w urządzenia audio-wideo, odpowiednia termika, czy choćby wygodne krzesła i ławki),
      3. chyba najważniejsze - zrozumienia, że to nie dzięki wykładowcom studenci mogą studiować, tylko dzięki studentom wykładowcy mają pracę. Uczenie niepubliczne, przynajmniej dopóki nie wyrobią sobie renomy, marki muszą przyciągać studentów jakością kształcenia.
      Rektorów uczelni publicznych zachęcam do przeprowadzenia wśród studentów anonimowych badań dotyczących w szczególności:
      1. oceny pracowników administracji, zwłaszcza dziekanatów i bibliotek. Ponieważ stanowiska dziekanów są kadencyjne pracownicy administracji historycznie posiadają całą wiedzę w zakresie organizacji pracy wydziałów. Są tym samym niezbędni a więc nieusuwalni. A studenci tylko "dezorganizują ich pracę".
      2. oceny wykładowców w zakresie jakości kształcenia. Znam przypadki prowadzenia wykładów w oparciu o odczytywane (dyktowane) treści książek innych autorów. Dla niepoznaki książki najpierw były kserowane, żeby przypominały notatki. Tak, też w to nie wierzyłem dopóki nie porównałem treści notatek z treścią wypożyczonej z biblioteki książki.
      3. oceny wykładowców pod kątem podejścia do obowiązków. Szczególnie to widać na studiach wieczorowych i zaocznych.
      3.1. nagminną praktyką jest skracanie zajęć. Nie o pięć, czy nawet piętnaście minut. Jak na studiach zaocznych wykład ma trwać 4 razy 45 minut, to często trwa 1,5 godziny. Wcześniej pada pytanie: "czy chcą Państwo siedzieć w sobotę do 20-stej?". Odpowiedź łatwo przewidzieć.
      3.2. wykładowcy często łączą grupy ćwiczeniowe, bo przecież nie ma sensu w niedzielę powtarzać tego samego trzy razy. Lepiej raz dla trzy razy większej grupy. Do semestralnego rozliczenia liczby przepracowanych godzin wykładowca zdąży o tym zapomnieć.
      3.3. frekwencji wykładowców na konsultacjach. Zwłaszcza w okresach okołosesyjnych tłumy studentów czekają na wpisy, zaliczenia, egzaminy a wykładowcy nauczeni praktyką z całego semestru po prostu nie przychodzą. Każdemu może się zdarzyć wypadek losowy, choroba czy konferencja. Nie wiem czy 10% informuje o tym fakcie studentów. Najczęściej nawet pracownicy sekretariatów nie są w stanie odpowiedzieć czy wykładowca będzie, dlaczego go nie było i kiedy następna szansa na spotkanie.
      Jeśli włodarzom publicznych uczelni zabraknie odwagi do ankietowej samooceny mogą sobie cząstkowe dane wyciągnąć ze strony:

      www.ocen.pl

      Wyżej wymienioną polecam także wszystkim studentom. Można anonimowo ocenić poziom kształcenia.

      MS.
      • Gość: wredna Re: Medice curate ipsum IP: *.netburg.pl 01.03.08, 19:20
        wiesz, nie chcę być niemiła, ale tak naprawdę to o czym mówisz, to tylko dodatki.
        dla kogoś, kto dobrze się uczy niepotrzebne są rzutniki, ławki z podkładkami do pisania, automaty z kawą i gazetki na stoliczkach w holu. bez tego ma motywację do nauki.
        tak samo - konsultacje.
        często zdarza się (polonistyka UŁ, żebyśmy się zrozumieli), że w razie wypadku losowego prowadzacy nawet nie wymaga stawienia się na konsultacjach w celu odrobienia zaległości. oczywiście w razie, gdy takowe wypadki zbyt często się nie powtarzają.
        śmieszy mnie też narzekanie na niemiłe panie w sekretariatach, dziekanatach... cóż, ja jakoś nigdy nie miałam problemów z dogadaniem się z tą częścią personelu.
        no, ale ja jestem wstrętnym kujonem, który w dziekanacie bywa tylko po to, by zdać indeks, więc... ;)
    • Gość: Ingo Studentów jest za dużo - debata "Gazety" IP: 212.160.240.* 21.02.08, 10:24
      I co wynikło z tej dyskusji mam wrażenie, że nic. Okazało się, że
      przedstawiciele uczelni państwowywch maja bardzo dobre samopoczucie.
      Ogólnie dla nich uczelnie państwowe sa ok a wszystkiemu winne
      prywatne. Panowie przetrzyjcie oczy i przejdźcie się po swoich
      uczelniach. Zobaczcie wreszcie panujący tam feudalizm. Zobaczcie jak
      traktowani są studenci. MOże jednak zauwazycie belkę w oku.
    • Gość: no i co? Studentów jest za dużo - debata "Gazety" IP: *.lodz.dialog.net.pl 21.02.08, 11:59
      Po pierwsze zastanawia mnie dlaczego nasz prawo zezwala na tworzenie
      tylu niepublicznych uczelni, które kształcą przykre ale prawdziwe
      jełopów za kase. Jeszcze nie słyszałam żeby któs wyleciał z takiej
      uczelni... no i oczywiscie co wiekszosc ocen na takiej uczelni to 5.
      Jezeli maja byc niepubliczne szkoly to niech bedzie ich kilka, ale
      niech beda dobre i wymagaja od studenta, a nie tak jak jest teraz,
      że wielu wychodzi ze szkoły w tytułem magistra i co... i guzik umie!
      Publiczne szkoły powinno sie równiez unowoczesnie, zmienic metody
      nauczania. Na Wydziale Zarządzania na UŁ widać juz takie zmiany,
      szczególnie na specjalizacjach i blokach, stawia sie na praktyke a
      nie na rypanie regułek na pamięć. Dodatkowo brak dostatecznej wiedzy
      na uczelni ekonomicznej to jakas bzdura! Niedouczenie z liceum odija
      sie echem na studiach, a potem taki wykładowca musi douczyć
      materiału z liceum bo bez tego ani rusz. Ale tak to jest jak do
      władzy dopnie sie niewłaściwy czlowiek (wszyscy wiemy o kim mowa).
      Co to za sposob budowania gospodarki, zeby narobic od metra
      wykształciuchów z wybrakowana wiedza a w panstwie brak jest
      specjalistow od budownictwa, elektryki po prostu dobrych fachowcow-
      robotnikow i wykonawcow. W koncu nie kazdy musi byc profesorem, a
      chyba lepiej byc np dobrym robotnikiem niz kiepskim wyksztalciuchem,
      ktory tak naprawde niewiele potrafi zdzialac. Mam nadzieje ze ktos w
      koncu zweryfikuje program nauczania szczegolnie na niepublicznych
      uczelniach i wpłynie na zaniechanie "masowej produkcji niedouczonych
      magistrow".
    • Gość: azet Studentów jest za dużo - debata "Gazety" IP: *.smrw.lodz.pl 21.02.08, 12:09
      potwierdzam z autopsji:
      a)zajęcia na pedagogice UŁ generalnie są rozwlekłe, nudne i nawet powtarzają się
      częściowo
      b) podczas ostatniej sesji umówiona na konkretną datę po wpis dziewczyna z
      Bełchatowa przyjechała wczesnym rankiem do Łodzi , ale pani X z socjologii UŁ
      nie pojawiła sie na dyżurze i oczywiście nie było żadnej informacji w
      sekretariacie na temat jej nieobecności. Kurna, wystarczyłby telefon!(a w ogóle
      to od razu kara finansowa powinna być na nieusprawiedliwioną nb)
    • Gość: gosc Studentów jest za dużo - debata "Gazety" IP: *.leom.ec-lyon.fr 21.02.08, 12:17
      Ciekawe, czy ktorys z indagowanych profesorow przeczytal ostatni raport "European Innovation Scoreboard 2007"? Moze warto byloby sie "pochwalic" oszalamiajacymi wynikami polskiej nauki i gospodarki - ktora plasuje sie juz nie tylko za Czechami czy Wegrami, ale takze za Litwa czy Estonia - krajami, ktore mialy DUZO trudniejszy niz Polska start na poczatku lat 90. Moze Szanowni Autorzy artykulu powinni wykazac sie odrobina inicjatywy i poswiecic 10 sekund na odnalezienie wspomnianego raportu?
        • Gość: gosc Re: Studentów jest za dużo - debata "Gazety" IP: *.leom.ec-lyon.fr 21.02.08, 17:55
          No i dlatego cala ta debata jest po prostu zenujaca. Poczawszy od sprawy
          podstawowej - jesli degrengolada zaczela sie juz 20 lat temu (a z tym sie akurat
          zgadzam), to dlaczego szanowna profesura nic przez ten czas nie zrobila?
          Odpowiedz jest prosta - poniewaz czerpala profity z wykladow w pseudoszkolach i
          calej tej edukacyjnej chaltury. Teraz zaczynaja bic na alarm poniewaz na
          uczelnie wchodzi niz demograficzny i zwyczajnie braknie owieczek do strzyzenia.
          A w sensie naukowym, wiekszosc towarzystwa to zera - jak mogli zajmowac sie
          nauka, jesli czas wypelnialo im dorabianie na dziesieciu etatach. Ot i wszystko.
              • Gość: ziutka Re: Studentów jest za dużo - debata "Gazety" IP: *.p.lodz.pl 18.03.08, 08:10
                tylko że zanim doczekasz profesury, to będziesz wyeksploatowanym
                starym piernikiem, bo:
                1. dorabiasz na 30 etatach
                2. system promocji młodej kadry za żadne sakrby nie pozwoli ci się
                piąć szybciej niż szacowne gremium pozwoli (nawet jeśli nie będziesz
                dorabiał :))
                3. nie jest prawdą, że nie da się wyżyć z pensji asystenta, czy
                stypendium doktoranta! tylko stopa życiowa jest niższa.
                4. faktem jest także, że profesura głodem nie przymiera.
                • Gość: michal_powolny12 Re: Studentów jest za dużo - debata "Gazety" IP: *.crowley.pl 19.03.08, 12:43
                  Fajne rzeczy prawisz. Naprawdę fajne.
                  Co do poziomu płac/stypendiów i jakości życia prawcowników
                  naukowych. Pensje oraz stypendia dla doktorantów są na żenującym
                  poziomie i tak naprawdę uniemożliwiają rozwój zawodowy/naukowy. Tu
                  nie chodzi o luksusy ale o takie wynagordzenia które pozwalają na
                  czytanie prasy, książek, badania, gwarantują pewien komfort. Poziom
                  płac w nauce tego nie zapewnia.
                  Awans-nie jest tak wcale tragicznie ale mógłby być on szybszy.
                  Spowalnia go poziom płac-niskie zarobki młodych naukowców zmuszają
                  ich do pracy na n-etatach i n-zleceniach co zabija moc twórczą.
                  Nakładają się na to idiotyczne regulacje dot. pokrywania przez
                  uczlenie kosztów udziału w konferencjach. Jedna ze znanych uczelni
                  płaci ryczatałt za pociąg ale tylko PKP PR nie za PKP IC. MNie o
                  wiele bardziej opłacało się brać delegacje z dodatkowego niejsca
                  pracy niż z uczelni.
                  Brakuje także regulacji dot. statusu doktarantów-co to za zwierzę?
                  Samorządy (po za Rzeszowem i KIelcami, N.Sączem) odmawiają
                  współpracy ze szkołami wyższymi w zakresie pomocy przy zachęcaniu
                  naukowców do zmiany miejsca pracy. Koszty najmu mieszkania
                  zniechęcają do mobilności.
    • Gość: tutiki ZNIEŚĆ Indeksy!!! IP: *.net-partner.pl 18.03.08, 19:05
      trochę zbaczając z głównego watku dyskusji ale nadal w temacie chciałabym się
      spytać, dlaczego jeszcze nie zniesiono tej przestarzałej praktyki zbierania
      wpisów do indeksu skoro teraz i tak wszytskie oceny wpisuje się w system USOS???

      pytam się, czy jest jakiekolwiek rozsądne wytłumaczenie tracenia czasu zarówno
      przez biegających za wykładowcami studentów jak i wpisujących setki ocen
      wykładowców?

      ZNIEŚć INDEKSY!!!
    • Gość: Boso i Kaczo Re: Studentów jest za dużo ? IP: *.natpool2.outside.ucf.edu 08.05.08, 16:59
      "Mamy bardzo dobrych naukowców, ale wyjeżdżają za granicę i nie chcą
      wracać. Bo w Polsce nakłady na naukę są dziesięciokrotnie mniejsze
      niż w Europie."
      --------------------------------------------------------------------
      Szanowni panowie i panie! Wyjezdzaja nie tylko i nie wylacznie ze
      wzgledow finansowych - niektorzy wyjezdzaja tez i dlatego bo mieli
      juz serdecznie dosyc skostnialego, wciaz w bardzo duzym stopniu
      feudalnego, nieudolnego i niewydolnego systemu, korupcji oraz
      nepotyzmu!!!
      • krystin3 Re: Studentów jest za dużo ? 08.05.08, 21:37
        PANOWIE PROFESOROWIE NARZEKAJĄ - A TO ONI SAMI SPROWADZILI UCZELNIE
        DO POZIOMU 0. No cóż, to było do przewidzenia dla każdego średnio
        inteligentnego człowieka już 20 lat temu. Widok hal fabrycznych
        wynajmowanych na wykłady dla zaocznych studentów prawa (m.innymi)
        budził przerażenie. Tak jak ilość etatów panów naukowców. POZIOM
        STUDIÓW BYŁ NAJMNIEJ WAŻNY, WAŻNA BYŁA TYLKO KASA. A dziś jest też
        ważna tylko kasa, a raczej STRACH, ŻE SIĘ JĄ STRACI !!
    • olias Studentów jest za dużo - debata "Gazety" 10.05.08, 10:04
      do tej autodiagnozy dodam tylko jedno. z punktu widzenie pracownika
      przemysłu cała akademicka wiedza nie jest potrzebna w przyszłej
      pracy w przemyśle. Z nabytych umiejętnosci przydaje sie tylko i
      wyłącznie umiejętność dodawania/mnożenia/potęgowania i oczywiście -
      alfabet. Plus język obcy, pakiet biurowy. Koniec. Zero. resztę
      nieszczęśnicy muszą się "uczyć na miejscu".
      O przydatności naukowców dla gospodarki polskiej nawet nie chcę się
      wypowiadać. Jak wiadomo celem polskiego naukowca jest publikacja. I
      tyle. Rozwój. nowe technologie, choćby odtwarzanie istniejacych (na
      czym potęgę budowali japończycy, a teraz Chińczycy) ich nie
      interesują, zresztą boją się swiadomi własnych ograniczeń
      wynikających z oderwania od świata realnego. Polska nauka istnieje -
      ale nie w realu.
      • Gość: gosc Re: Studentów jest za dużo - debata "Gazety" IP: *.leom.ec-lyon.fr 26.05.08, 11:14
        Prymitywna gospodarka nie potrzebuje naukowcow. Jesli sa tacy marni i tylko
        publikacje (czywiscie bezwartosciowe) im w glowie - to jak to mozliwe, ze tylu z
        nich znajduje prace za granica, takze w przemysle? Problem polega na tym, ze w
        POLSKIM przemysle od inzyniera wymaga sie tylko umiejetnosci dodawania itd.
        Nigdzie na swiecie uczelnie nie prowadza dzialalnosci charytartwnej na rzecz
        przemyslu - realizuja WSPOLNE projekty. Nigdzie tez na swiecie wyzsze uczelnie
        nie opracowuja technologii PRZEMYSLOWYCH - bo do tego potrzeba PRZEMYSLOWEJ
        infrastruktury. Na uczelniach (czy w publicznych laboratoriach) opracowuje sie
        technologie, ktore MOGA byc zastosowane w przemysle. Zeby je wdrozyc, potrzeba
        kolosalnych pieniedzy i przemyslowego partnera. W Polsce takie mechanizmy nie
        dzialaja niestety.
    • Gość: kochamPolibude Studentów jest za dużo - debata "Gazety" IP: *.tvab.se 15.05.08, 11:02
      Kilka waznych spostrzezen dla rektorow:

      1. nalezy przywrocic wartosc dyplomu uczelni państwowej w oczach
      pracodawcow, a szczegolnie dyplomu uzyskanego w trybie dziennym

      2. Studia bezplatne dzienne tylko dla najlepszych

      3. Studia powinny byc platne dla pozostalych

      4. Panstwo powinno umozliwic dostep do tanich kredytow na studia,
      lub umozliwic rodzicom odkladanie na studia juz od momentu narodzin
      dziecka (tak jak jest w USA)

      5. Limity przyjec na studia sa konieczne aby studiowali rzeczywiscie
      najlepsi i zaangazowani a nie leserzy i obiboki albo Ci ktorym mama
      powiedziala ze trzeba skonczyc studia

      6. Studia powinny promowac aktywnosc a nie biernosc wyrazona w
      bezmyslnym zaliczaniu egzaminow

      7. Uczelnia powinna byc otwarta na prowadzenie projektow badawczych
      dla przedsiebiorstw za ich pieniadze

      8. Tepic wszelkie przejawy kumoterstwa, kolesiostwa, nepotyzmu wsrod
      kadry naukowej, kazda forma powiazania czy to rodzinna czy zawodowa
      powinna uniemozliwiac np pisanie doktoratu u swojej babci albo cioci

      9. Tepic sciaganie i niekonczace sie egzaminy poprawkowe

      10. Kary dla wykladowcow za nieuzasadnione odwolywanie zajec i
      przekladanie terminow egzaminow czy zaliczen

      i inne

      pzdr


Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka