aard
01.09.03, 10:52
Niezbyt bliski kumpel, nie widzieliśmy się ze trzy lata.
On: żona (od nas z klasy), dziewięciomisięczne dziecko, lekki brzuszek, dość
mocno przerzedzone włosy, ale też: własna firma projektująca, kontrakty we
Włoszech, na Ukrainie i w Kalifornii, mieszkanie w apartamentowcu...
Ja: wolny, bez odpowiedzialności za rodzinę, brzuszek świeżo zrzucony, włosy
OK i plany wyjazdu w Pamir i w Andy w przyszłym roku, ale też szeregowe
stanowisko w dużej firmie, wynajęta dwupokojówka na Retkinii ze
współlokatorem...
I tak, patrząc na niego i na siebie (szczęśliwie stał tuż obok lustra w
Kaliskiej - mogłem porównać), zacząłem się zastanawiać, kto lepszych wyborów
w życiu dokonuje i dokonywał - ja czy on?
A może każdy z nas ma rację?