Spotkałem kumpla z liceum...

01.09.03, 10:52
Niezbyt bliski kumpel, nie widzieliśmy się ze trzy lata.
On: żona (od nas z klasy), dziewięciomisięczne dziecko, lekki brzuszek, dość
mocno przerzedzone włosy, ale też: własna firma projektująca, kontrakty we
Włoszech, na Ukrainie i w Kalifornii, mieszkanie w apartamentowcu...

Ja: wolny, bez odpowiedzialności za rodzinę, brzuszek świeżo zrzucony, włosy
OK i plany wyjazdu w Pamir i w Andy w przyszłym roku, ale też szeregowe
stanowisko w dużej firmie, wynajęta dwupokojówka na Retkinii ze
współlokatorem...

I tak, patrząc na niego i na siebie (szczęśliwie stał tuż obok lustra w
Kaliskiej - mogłem porównać), zacząłem się zastanawiać, kto lepszych wyborów
w życiu dokonuje i dokonywał - ja czy on?

A może każdy z nas ma rację?
    • bartuch Re: Spotkałem kumpla z liceum... 01.09.03, 10:56
      Trudne pytanie. Daj mi sie zastanowic,
      AAAAAAAARRRRRRDDDDDZZZZIIIEEEE...
    • aric666 Re: Spotkałem kumpla z liceum... 01.09.03, 11:10
      Trzeba było zapytać go czy jest szczęśliwy.
      Jeżeli zazdrościsz mu tego, może nie jesteś szczęsliwy, jeżeli nie zazdroscisz
      i cieszysz się życiem odpowiedź jest prosta.
      Wiele można powiedzieć o tym co byłoby gdyby... Ale reguła jest jedna, w danym
      momecie podejmowana decyzja zawsze jest słuszna. Bez wzgledu na późniejsze
      skutki.:)
      • szprota1 Jesteś pewien, Aric? 01.09.03, 11:30
        Że każda, ale to każda decyzja jest słuszna? Ja kilku z nich jednak żałuję...
        Chociaż, co nas nie zabije to nas wzmocni, jak powiedziała Szprota popijając
        Red Bulla;) - więc jeśli się założy, że każde doświadczenie jest cenne, to się
        z Tobą zgodzę. Jednak oceniając pewne decyzje życiowe po ich skutkach...
        A kto dokonał lepszego wyboru w życiu? Aard czy jego qmpel z LO? Obaj?
        Ja tam sobie cenię swoją niezależność i nieobarczenie rodzinką...
        • aric666 Re: Jesteś pewien, Aric? 01.09.03, 11:35
          Jestem pewien, bo napisałem, że każda decyzja w danej chwili. Nie mówie tu o
          skutkach, ale o momencie podejmowania decyzji. To, że się później żałuje lub
          nie to inna sprawa. Sam żałuję kilku spraw, ale gdzie bym był jak bym podiął
          inne decyzje? Tego wiedzieć nie bede nigdy. gdy podejmujesz decyzje,
          apodejmujesz ją w każdej sekundzie swojego życia, zawsze wybierasz to co jest
          dla ciebie najlepsze w tej własnie sekundzie. I nie ma od tego wyjatków.
          • Gość: micin Re: Jesteś pewien, Aric? IP: *.zelow.sdi.tpnet.pl 01.09.03, 11:50
            aric666 napisał:

            gdy podejmujesz decyzje,
            > apodejmujesz ją w każdej sekundzie swojego życia, zawsze wybierasz to co jest
            > dla ciebie najlepsze w tej własnie sekundzie. I nie ma od tego wyjatków.

            I tutaj się zdecydowanie z Tobą Aricu nie zgodzę. Sama osobiście podjęłam w
            życiu kilka decyzji, które nie były najlepszym rozwiązaniem i zdawałam sobie z
            tego świetnie sprawę. Wiedziałam, że ich później prawdopodobnie będę żałować. I
            nie potrafię wytłumaczyć, czemu tak robiłam. Dzisiaj lub jutro też będę musiała
            podjąć w sumie ważną, życiową decyzję i prawdopodobnie wybiorę gorszą opcję,
            wbrew temu, co podowiada rozum. Ale boję się po prostu, że czyniąc inaczej- za
            dużo będzie mnie to kosztować psychicznie- a pod tym względem jestem dość mało
            odporna. A najgorsze jest to, że chyba popełniam ten sam błąd drugi raz w
            życiu...

            • aric666 MIcin:) 01.09.03, 12:01
              Na poczatek prosba, odezwij się do mnie na gg, bo mi ktos ukradł wszystkie
              kontakty.:((


              > I tutaj się zdecydowanie z Tobą Aricu nie zgodzę. Sama osobiście podjęłam w
              > życiu kilka decyzji, które nie były najlepszym rozwiązaniem i zdawałam sobie
              z
              > tego świetnie sprawę. Wiedziałam, że ich później prawdopodobnie będę żałować.
              I
              >
              > nie potrafię wytłumaczyć, czemu tak robiłam.

              No więc tak. Masz do wyboru, albo się poswięcić dla dobra innych, albo zagarnąc
              wszystko dla siebie. To duże uproszczenie, ale najbardziej widoczne. Stajesz
              przed wyborem świadomym, że albo zrobisz coś i wiesz, a przynajmniej starasz
              się przewidzieć, że to nie bedzie dla ciebie najlepsze, ale nie możesz znac
              skutków, nie znasz przyszłosci przeciez. I wybierasz opcje wg ciebie gorszą.
              Ale dlaczego to robisz?? Dlatego, że w danym momencie tego chcesz, a skoro tego
              chcesz to to robisz. Więc wybrałaś słusznie, bo wybrałas to co chciałas.


              Dzisiaj lub jutro też będę musiała
              >
              > podjąć w sumie ważną, życiową decyzję i prawdopodobnie wybiorę gorszą opcję,
              > wbrew temu, co podowiada rozum. Ale boję się po prostu, że czyniąc inaczej-
              za
              > dużo będzie mnie to kosztować psychicznie- a pod tym względem jestem dość
              mało
              > odporna. A najgorsze jest to, że chyba popełniam ten sam błąd drugi raz w
              > życiu...

              No i sama sobie odpowiedziałas. Wybierasz to co dla ciebie jest najlepsze.
              Pamietaj jednak o ty, że zawsze jest nieskończenie wiele mozliwych wyjśc z
              sytuacji i nieskonczenie wiele opcji do wyboru. Nie ma tak, że albo tak albo
              nie, chociaż ja jestem zwolennikiem tej opcji i do tego dążę. Gdy stajesz przed
              murem i zastanawiasz się czy go obejść, przeskoczyć czy przebić się, zawsze
              możesz zrobic krok w bok:) i sprawdzić czy metr dalej nie ma dziury. Ech,
              wyłazi ze mnie mądrala.:)
    • dziad_borowy Re: Spotkałem kumpla z liceum... 01.09.03, 11:25
      Nie da sie obiektywnie odpowiedziec na pytanie, ktory z Was lepiej sobie zycie
      ulozyl. Jeden chce miec w tym wieku rodzine, inny niekoniecznie, jednego kreci
      robienie kasy, drugiego podroze. Jesli tego kolezke fascynuja podroze, a nie ma
      na nie czasu to porazka, ale jezeli mu na stabilnym zyciu na wysokim poziomie
      to mu sie powiodlo. No ale te przerzedzone wlosy:-)
      ps. Aardzie, jesli Cie stac nie tylko na pokojowke ale na DWUPOKOJOWKE to
      bAardzo dobrze Ci sie wiedzie:-)
      dzierżór rróżne losu koleje!!!
    • qu_rek Re: Spotkałem kumpla z liceum... 01.09.03, 11:26
      A może to tylko dość uciążliwa cecha naszego mózgu to przekonanie że możemy
      wybierać.
    • maxxman Re: Spotkałem kumpla z liceum... 01.09.03, 11:40
      Moim zdaniem nie możemy się porównywać do innych ludzi. Każdy z nas jest inny.
      A poza tym to istnieje jednak w tym życu pewna sprawiedliwość..., otóż jeden
      jest bogaty, ma mieszkanie w apartementowcu i jeździ Chryslerem a drugi mieszka
      w bloczku na Widzewie ale jest wrażliwy, mitologię i filozofię ma w jednym
      palcu i porozmawiasz z nim o architekturze. To kim jesteśmy to tak naprawdę
      kwestia naszego PODŚWIADOMEGO wyboru - wybieramy kasę i działamy tak aby ją
      zdobyć (często niemoralnie oraz kosztem rodziny, zdrowia etc.) lub nie
      wybieramy kasy ale jesteśmy wrażliwi i kulturalni. Problemem jest fakt, że
      rzadko który z nas wie o tym podświadomym wyborze. tak więc uszy do góry,
      szanuj tego kolegę bo należy szanować wszystkich (nawet debile mają swoją
      opowieść) i rób swoje. Ale nie porównuj się z nikim.
    • aric666 Ha, przypomniało mi się, że... 01.09.03, 11:51
      19 września mam spotkanie z ludźmi z technikum.:) hihi, dziesięć lat niektórych
      nie widziałem i zastanawiam się bardzo jak bedą wyglądali i jak potoczyły sie
      ich losy. Normalnie hameryka, zloty absolwentów.:)
      • szprota1 Łał! Opowiesz, jak było??? 01.09.03, 12:06
        Dzierżbór spotkania po latach!
        • aric666 Re: Łał! Opowiesz, jak było??? 01.09.03, 12:10
          Hehe, aż siem bojem co bendzie.:)

          To strasznie jakoś to oficjanie wszystko brzmi.:( Pokazy filmów, slajdów,
          jakieś kurde kroniki. Kurcze, 30 facetów zamieni się w dzieciaki, i nie wiem
          czy to bedzie żenada, czy niezły ubaw.:) Ale, hihi, ciekawi mnie jak wyglądają
          moi straszy kompani z "seminarium".:)
          • bartuch Re: Łał! Opowiesz, jak było??? SZATANIE!!!! 01.09.03, 12:25
            aric666 napisał:

            > Hehe, aż siem bojem co bendzie.:)
            >
            > To strasznie jakoś to oficjanie wszystko brzmi.:( Pokazy filmów, slajdów,
            > jakieś kurde kroniki. Kurcze, 30 facetów zamieni się w dzieciaki, i nie wiem
            > czy to bedzie żenada, czy niezły ubaw.:) Ale, hihi, ciekawi mnie jak wyglądają
            > moi straszy kompani z "seminarium".:)

            bedziesz w garniturku:-))))????
            • aric Re: Łał! Opowiesz, jak było??? SZATANIE!!!! 01.09.03, 12:29
              Taaaa, i jeszcze najlepiej w lakierkach i w żółtym krawacie.:)
              Jeszcze nie ocipiałem.:)))
              • aric666 Wredne siły anielskie znowu psocą:((( nt 01.09.03, 12:31

    • Gość: mo Re: Spotkałem kumpla z liceum... IP: *.toya.net.pl 01.09.03, 12:35
      Genetyka to taka okrutna nauka.Żadnego WYBORU.
      Klasyczny przykład bliźniaków jednojajowych.
      Swoją drogą po szynach.
      Nie mówiąc już o brzuszku i wypadających włoskach.
      Ale podobno wybieramy naszych rodziców i to jedyny wybór.

      Nasze pytania być może nie takie i zupełnie nie na temat.
      • maxxman Re: Spotkałem kumpla z liceum... 02.09.03, 11:26
        Gość portalu: mo napisał(a):

        > Genetyka to taka okrutna nauka.Żadnego WYBORU.

        Wybór JEST. Ale podświadomy. Geny tu nic nie mają. Ma za to systemowe
        rozumienie rodziny i psychotronika. Nic więcej.

        > Klasyczny przykład bliźniaków jednojajowych.

        Ciekawa sprawa.

        > Swoją drogą po szynach.

        I nie tylko.

        > Nie mówiąc już o brzuszku i wypadających włoskach.
        > Ale podobno wybieramy naszych rodziców i to jedyny wybór.

        Nie wybieramy. Tutaj akurat nie.

        > Nasze pytania być może nie takie i zupełnie nie na temat.

        Fakt.
        • Gość: mo Re: Spotkałem kumpla z liceum... IP: *.toya.net.pl 03.09.03, 09:29
          maxxman napisał:

          > Gość portalu: mo napisał(a):
          >
          > > Genetyka to taka okrutna nauka.Żadnego WYBORU.
          >
          > Wybór JEST. Ale podświadomy. Geny tu nic nie mają. Ma za to systemowe
          > rozumienie rodziny i psychotronika. Nic więcej.

          Podświadomy wybór, trudno zachować świadomośc takiego wyboru więc go nie ma.
          Systemowe rozumienie rodziny?
          To może znaczy że kiedy zauważam jak zaczynam postępować tak samo jak kiedyś
          ojciec którego postępowanie mnie potwornie wkur... .
          Socjalizacja genetyczna to jest to.Jeśli by się skupić na tych promilach jakie
          określają wpływ środowiska... ale po co?

          > > Klasyczny przykład bliźniaków jednojajowych.
          >
          > Ciekawa sprawa.

          To akurat jest dowód niestety naukowy.

          > > Swoją drogą po szynach.
          >
          > I nie tylko.

          Świadomość jest cierpieniem.

          > > Nie mówiąc już o brzuszku i wypadających włoskach.
          > > Ale podobno wybieramy naszych rodziców i to jedyny wybór.
          >
          > Nie wybieramy. Tutaj akurat nie.

          Skąd ta pewność?Psychotronika prenatalna? Pole biologiczne plemnika?Nie
          ograniczajmy się TYLKO do biednej nauki.
          > > Nasze pytania być może nie takie i zupełnie nie na temat.
          >
          > Fakt.
          NO WŁAŚNIE!
    • ixtlilto Re: Spotkałem kumpla z liceum... 01.09.03, 13:28
      aard napisał:

      > zacząłem się zastanawiać, kto lepszych wyborów
      > w życiu dokonuje i dokonywał - ja czy on?
      > A może każdy z nas ma rację?
      Każdy dokonuje wyborów dobrych dla niego i najbliższego otoczenia. Czasem
      skutki takich wyborów są opłakane, ale zawsze myślimy o własnym dobrze. Jedni
      czują potrzebę ustatkowania się a inni dalekich podróży. Jedni chcą mieć kupę
      szmalu, a inni zadowolą się skromniejszą pensją i odkładaniem na wymarzone
      wakacje.
      Każdy jest inny :)
    • mewaa Re: Spotkałem kumpla z liceum... 01.09.03, 13:43
      aard napisał:

      > Niezbyt bliski kumpel, nie widzieliśmy się ze trzy lata.
      > On: żona (od nas z klasy), dziewięciomisięczne dziecko, lekki brzuszek, dość
      > mocno przerzedzone włosy, ale też: własna firma projektująca, kontrakty we
      > Włoszech, na Ukrainie i w Kalifornii, mieszkanie w apartamentowcu...


      To wszystko jeszcze przed Tobą: żona, dziecko, nawet ten lekki brzuszek, o
      przerzedzonych włosach już nie wspomnę.


      > Ja: wolny, bez odpowiedzialności za rodzinę, brzuszek świeżo zrzucony, włosy
      > OK i plany wyjazdu w Pamir i w Andy w przyszłym roku, ale też szeregowe
      > stanowisko w dużej firmie, wynajęta dwupokojówka na Retkinii ze
      > współlokatorem...


      A on? Nawet jeśli zostanie kawalerem z odzysku to odpowiedzialnosć za rodzinę
      i tak na nim będzie ciążyć. Zrzuci brzuszek, łysinkę zakryje peruczką, no
      ewentualnie zafunduje sobie implanty.

      I kto ma lepiej? Który ma rację?

    • aard Pora chyba na moje zdanie 02.09.03, 08:33
      Oczywiście, że lepszych wyborów dokonałem ja! :-)
      To znaczy, lepszych dla mnie. Jestem z nich zadowolony, podobnie jak z całego
      mojego życia. A już szczególnie na jego miejscu nie potrafiłbym się pogodzić z
      dwoma aspektami: łysiną i kontraktami na Ukrainie ;-)

      Dlatego zakrzyknę gromko:
      Dzierzbórr aarrda trrafne życiowe wyborry!!
      :-)))

      PS. A przy okazji coś niecoś się o Was dowiedziałem...
      • korowiowek Re: Pora chyba na moje zdanie 02.09.03, 16:30

        A już szczególnie na jego miejscu nie potrafiłbym się pogodzić z
        > dwoma aspektami: łysiną i kontraktami na Ukrainie ;-)

        W kwesti tej łysiny to nie mów hop :-) Wszak mógłbyś mieć gęstsze włosy na
        czaszce :-)

        Pzdr,

        ps - kiedy oddasz mi raki???
        • aard O żeż Ty!! :-)) 03.09.03, 09:48
          korowiowek napisał:

          > W kwesti tej łysiny to nie mów hop :-) Wszak mógłbyś mieć gęstsze włosy na
          > czaszce :-)

          No fakt, ale jesteś jedyną osobą, która tak twierdzi.

          > ps - kiedy oddasz mi raki???
          Dobre pytanie, sam się nad tym zastanawiam. Zadzwonię. I przepraszam, że dotąd
          tego nie zrobiłem. Ale ciepło o Tobie myślę :-)
          aA
          Rd

          PS. Witaj na Forum, Szprota się ucieszy :-) Skąd taki nick?
          • aric666 Re: O żeż Ty!! :-)) 03.09.03, 09:51
            Hehehe, niezłe. Szpiedzy są wszędzie.:))))
          • dziad_borowy Korowiowek nick 03.09.03, 10:00
            Aby wszystko bylo w nalezytym porzadku prosze udzielic prawidlowej odpowiedzi w
            tym miejscu:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=63&w=7621297&a=7651181
            Sad sadem, a porzadek musi byc po naszej stronie. Z gory dziekuje hehe
            dzierżbór Korowiowek!!!
          • korowiowek Re: O żeż Ty!! :-)) 03.09.03, 15:29
            >
            > PS. Witaj na Forum, Szprota się ucieszy :-) Skąd taki nick?
            Dzięki.
            Nick - oczywiście z Mistrza i Małgorzaty - Korowiow był już zajęty no to sobie
            zdrobniłem:-)
            • aard Będziesz częstszym gościem, Super Mario? 04.09.03, 10:15
              A może pojedziemy w skały w ten łikend?
    • hanya niezbyt analogiczne porównanie ;-) 02.09.03, 09:30
      Spotkałam przyjaciółkę z liceum...
      Bardzo bliska kumpelka, nie widziałyśmy sie ze trzy tygodnie, choć zdarzało się
      i pół roku niewidzenia.
      Ona: doktorantka na uniwerku, zapalona fizyczka. Po kilku związkach, bardziej
      niż mniej nieudanych. Sylwetka lekko przygarbiona, zmęczona ale włosy w miarę
      gęste. Twarz pozornie podretuszowana makijażem - to niestety jej słabość.
      Mieszka w akademiku, w 3-osobowym pokoju, ale tak sama chciała. Do domu
      rodzinnego zagląda coraz rzadziej.
      Kontakty z uczelniami polskimi, perspektywa wyjazdu na zagraniczne staże,
      konferencja w USA w styczniu... itp.
      Zobaczy w tym roku jeszcze Tatry.
      Strasznie samotna, poszukuje usilnie faceta.

      Ja: wolna, bez odpowiedzialności za rodzinę, brzuszek w trakcie zrzucania.
      Włosy jak najbardziej OK!- nawet kumpela powiedziała, że ładnie "odrastają" -
      (choć nie chodzę już do fryzjera) - ale Ona nawet twierdzi, że ja lepiej
      wyglądam na tym etapie, niż jak wyjdę prosto od fryzjera. Coś w tym jest -
      chyba mam dobrego fryzjera ;), a raczej miałam.
      Mieszkam z rodzicami, ale mam swój kąt, zaszyty w piwnicy ;) - super
      lokalizacja na pokój :), polecam.
      Plany wyjazdowe, dość odległe. Na starość planuję wyjechać do Toskanii i już
      tam zostać...
      Praca charytatywna na rzecz firmy i dobrego swojego nazwiska.
      Trochę niesprecyzowanych zainteresowań i czasami słomiany zapał do tego.
      Dużo radości z życia, małych, codziennych czynności.
      Jestem szczęśliwa, tu i teraz.

      I tak, patrząc na nią i na siebie, wielokrotnie się zastanawiam, kto lepszych
      wyborów w życiu dokonuje i dokonywał - ja czy ona?
      Ona zawsze chciała iść na polibudę, ja kiedyś myślałam o fizyce.
      Co by było, gdybyśmy się zamieniły?

      pozdrawiam, hanya

      p.s.1. Sorry Aard za zawinięcie do Twojego wątku - ale jest superzasty...
      A co do Twoich wyborów? No to ja jeszcze pomyślę :)
      • aard Nie ma za co, Hanyu 02.09.03, 11:03
        Bardzo mi się podoba Twój, że tak powiem, wkład :-)
    • lea Re: Spotkałem kumpla z liceum... 02.09.03, 12:10
      pewien młody człowiek z bloku obok powiesił się dzisiaj. zastanawiałam się, jak
      bardzo zdesperowany był, żeby to zrobić. on z waszej trójki zdecydowanie
      najgorzej wybrał....
      • aric666 Re: Spotkałem kumpla z liceum... 02.09.03, 12:13
        Bosz, Lea, to miał chyba byc optymistyczny watek, a nie o wyborze lina czy
        czekoladki. Tak sądzę...
        • lea wybacz.... 02.09.03, 12:16
          ale wydarzenie dzisiejszego dnia mnie trochę zdołowało....
          • aric666 spoko:) 02.09.03, 12:20
            no własnie tez mi się smutno zrobiło, ale życie toczy się dalej. Gdybysmy się
            zastanowili ile ludzi umiera dziennie z różnych przyczyn poza staroscią, to
            chyba byśmy stwierdzili, że śmierć jest bardziej powszechna niz woda w kranie.:(
      • aard Re: Spotkałem kumpla z liceum... 02.09.03, 14:13
        lea napisała:

        > on z waszej trójki zdecydowanie
        > najgorzej wybrał....

        Skąd wiesz? Może właśnie najlepiej? kto wie, co jest TAM...
    • Gość: mo Spotkałem ... nasze wybory.Nie na temat? IP: *.toya.net.pl 03.09.03, 09:54

      Spotkałem ...a raczej kątem oka zarejestrowałem, pewien model ruchu ,
      sposób poruszania głową... a może zachowałem się jak emocjonalny
      nadajnik nagle uruchomiony dawno zapomnianym sygnałem.Tak czy inaczej
      spotkałem Ją po 10 latach.Druga klasa LO... tyle uczuć tyle cierpień...
      ale nie o tym myślałem idąc drugą stroną ulicy... .
      (No trochę wspominałem...ta brzoskwiniowa napięta skóra)

      Może nie należy wracać do miejsc, które dobrze wspominacie.
      Czas jest okrutny.sic!
      (Ale to tylko nazbyt osobista dygresja.)

      Pracuje w domu a miała międzygalaktyczną potrzebę podróży.
      Miała smutne oczy, ale kiedy błyszczały ich blask nadawał sens najgłębszej
      nudzie.
      Mocna, niezależna... nie dopuszczała do siebie myśli, że będzie miała kiedyś
      dzieci.
      Pełna pogarda dla szmalu.
      Miała zadatki na famme fatale a została gospodynią domową z dwójką maluchów.
      Do szkoły jeździła rowerem a teraz jeździ BMW X5... no właśnie i jeszcze w
      czasie wakacji zwiedziła prawie wszystko co chciała.
      Zakochała się.

      Nasze wybory? Nasze przekonania?
      Czas
      Gdzie jest napisane że nasze wybory zawiodą nas tam gdzie się wybieraliśmy?
      Tyle jeszcze czasu? tyle miłości? tyle przypadków?
      Mojry Ananke Przeznaczenie Geny Metafizyczno Genetyczny Matrix
      Może miłość...
      Zazdroszczę tym, którzy są pewni swoich wyborów... a może nie.

      To genetycznie osobiste uwagi oczywiście na tyle osobiste na ile pozwalają geny.


      Zamknij oczy... świat przestał istnieć.
      ps.chyba musiałem taki watek a ja ją właśnie spotkałem.

      • aard "Międzygalaktyczna potrzeba podróży" 04.09.03, 10:22
        Zapamiętam tę frazę na długo. Jestem pod szczerym i coraz większym wrażeniem
        forumowicza o nicku Mo.

        Dzierżbórr Mo wyobrraźnia skrzydlata i polorr we krrwi!!
    • Gość: ewciaaa.... Re: Spotkałem kumpla z liceum... IP: *.dolsat.pl 03.09.03, 11:22
      ale..fajny wątek!! Aard!! naprawdę!! z wielkę przyjemnością to czytałam! :)))
      a moje trzy grosze do tego wszystkiego:
      COKOLWIEK ZROBISZ ZAWSZE JEST SZANSA ZE BĘDZISZ TEGO ZAŁOWAŁ!!!!!!papuski!
      • aard Jak mawiała moja była 04.09.03, 10:24
        Gość portalu: ewciaaa.... napisał(a):

        > COKOLWIEK ZROBISZ ZAWSZE JEST SZANSA ZE BĘDZISZ TEGO ZAŁOWAŁ!!!!!!papuski!

        "Lepiej żałować, że się coś zrobiło, niż że się tego nigdy nie spróbowało."
    • Gość: Gites Re: Spotkałem kumpla z liceum...AARD IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 03.09.03, 17:56
      Takie pytanie byloby uzasadnione, gdyby:

      On: wolny, bez odpowiedzialności za rodzinę, brzuszek świeżo zrzucony, włosy OK
      i plany wyjazdu w Pamir i w Andy w przyszłym roku, własna firma projektująca,
      kontrakty we Włoszech, na Ukrainie i w Kalifornii, mieszkanie w
      apartamentowcu...

      Ty: żona (od nas z klasy), dziewięciomisięczne dziecko, lekki brzuszek, dość
      mocno przerzedzone włosy, szeregowe stanowisko w dużej firmie, wynajęta
      dwupokojówka na Retkinii ze współlokatorem...

      • aard Hehe, Gites 04.09.03, 10:20
        Rozumiem, żę równowaga w przyrodzie - Twoim zdaniem - wyklucza sensowność
        zadania sobie takiego pytania? ;-)

        Pozdrowionka!
        Dzierżbórr Gites!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja