aleksandraali
04.01.02, 22:56
Chcąc dziś nie spóźnić się na ważne kolokwium postanowiłam zapobiegliwie wyjść
z domu niemal godzinę wcześniej (chociaż jazda tramwajem zajęłaby mi tylko 10
minut). Myślę sobie zima, zaspy, więc może coś się zdarzyć.
Gdy doszłam na przystanek czekała już spora grupka niecierpliwiących się ludzi.
Tramwaju o 12.36 ani śladu. 12.42 – też się nie pojawił. Trudno, myślę sobie
spoglądając na poddenerwowanych i wymarzniętych już ludzi. Nagle wzrok
wszystkich przykuł stojący na rondzie tramwaj – o dziwo była to tak oczekiwana
przez wszystkich „15”. I to zupełnie pusta!!! I wcale nie była to awaria.
Tramwaj zatrzymał się na moment. Zabrał dwoje ludzi, a potem ku zdumieniu
wszystkich ruszył! Okrążył rondo i pojechał na stałą trasę zostawiając
wszystkich na przystanku!!! Tramwaje o 12.48, 12.54 oraz 13.00 też się nie
pojawiły!
I tym sposobem niestety spóźniłam się.
Przemarżnięta i zdenerwowana padłam na wypełnioną po brzegi aulę, gdzie wszyscy
w najlepsze już pisali. Potem musiałam wysłuchać kąśliwych uwag na
temat „niedojrzałych studentów płci pięknej”. A później cały czas byłam pod
obstrzałem wzroku pilnujących nas profesorów. Oczywiście efekt był taki, że nie
napisałam nic!!!
Czy byłam więc za mało zapobiegliwa?! A może należało wyjść dwie godziny
wcześniej?!!
No i pozostaje jeszcze pytanie – kim była ta dwójka uprzywilejowanych
szczęśliwców, których zabrał tramwaj?!
Czy za to płacimy coraz to wyższe opłaty za przejazd?!!!!! Nie wspomnę już o
tym jak pięknie zadbało MPK o pasażerów korzystających z biletów 10-minutowych.
Ciekawe jakie jeszcze niespodzianki na Nas czekają???...