sztamka 21.05.08, 17:09 "prosimy rodziców o zapewnienie opieki swoim dzieciom 27 maja" takie komunikaty widziałam dziś. Chyba zapowiada się na strajk miasta.gazeta.pl/lodz/1,35141,5234490.html Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
sztamka i jeszcze moje zdanie:) 21.05.08, 17:11 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=755&w=79852092&wv.x=2&a=79855530 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: strajk strajk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.08, 20:18 Byłem nauczycielem, to wiem. Za to co robią moi koledzy nauczyciele jest mi wstyd. Bo ile dodatkowych godzin np na sprawdzanie zeszytów musi poświęcić pani od w-fu albo plastyki, lub ktoś od np. angielskiego - bo ma wszystko w du... Przychodzi - dzieci wyjmujemy zeszyciki, przepisujemy ze strony 78 i robimy ćwiczenia i koniec lekcji. Przykre ale prawdziwe a naród nauczycielski pazerny na kasę jak żaden inny. Odpowiedz Link Zgłoś
przyslowie Re: strajk 21.05.08, 20:26 Jako nauczyciel musiałeś krocie zarabiać. Trudno mi w to uwierzyć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: on Re: strajk IP: *.13.rev.vline.pl 21.05.08, 20:55 Ciekawe dlaczego odszedłeś ze szkoły, skoro tak fajnie się pracuje w oświacie ?? Odpowiedz Link Zgłoś
monari_123 oświatowa prowincja !! 21.05.08, 21:04 A ja chciałabym, by moje dziecko uczyli dobrze opłacani nauczyciele, którzy zapewnią mu odpowiednią opiekę i rozwój, tak bym nie musiała płacić za "korki". W całej Europie zachodniej nauczyciele całkiem nieźle zarabiają, w niektórych państwach pracuje nawet dwóch nauczycieli na lekcji - a my wciąż jesteśmy oświatową prowincją. W Polsce zarobki nauczycieli są niższe niż na Słowacji, Litwie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: oświatowa prowincja !! IP: *.techentrance.com 21.05.08, 21:22 Jeśli chcesz żeby nauczyciele dobrze zarabiali, to zacznij płacić za edukację swoich dzieci. Jak to się fajnie przywołuje wybiórczo zagranicę, pieprząc o wysokich zarobkach nauczycieli, a celowo zapominając, że tam za naukę się płaci!!! Podobnie jest z lekarzami i ich zarobkami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: strajk Re: oświatowa prowincja !! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.08, 11:31 Tam się też coś robi na lekcjach a nie ściemnia, bo samemu co mało się umie. Przykładem są wyniki z testów i innych sprawdzianów. Nikt nie pisze o tym, że poziom spada aby podnieść wynik nauczania i mówić później, że dzieci są mądrzejsze bo średnia krajowa jest wyższa. Odpowiedz Link Zgłoś
monari_123 Re: oświatowa prowincja !! 22.05.08, 19:03 Płaci się i owszem, uczciwie podatki, natomiast nauka jest bezpłatna, mało tego, dzieci od państwa otrzymują podręczniki i zeszyty, a w Szwecji każde uczące się dziecko 1000 koron miesięcznie. Tam za naukę angielskiego nikt nie płaci, bo wszyscy uczą się języka w szkołach - ale skutecznie !! Odpowiedz Link Zgłoś
miau78 a gdzie w tym wszystkim dobro dzieci? 23.05.08, 09:32 Na pytanie, co mam zrobić z Potomkiem 27 maja, w dniu strajku, pani w przedszkolu odpowiedziała: "No nie wiem, zabrać go ze sobą do pracy?". Jestem w tej komfortowej sytuacji, że mogę zabrać dziecko do pracy, ale są setki osób, które nie mogą sobie na to pozwolić. I co mają zrobić? Zwolnić się z pracy, bo nauczyciele postanowili zastrajkować? Przedszkole mojego Potomka nie pracuje w lipcu ani w sierpniu. To chyba znaczy, że panie nauczycielki mają dwa miesiące urlopu, prawda? Poprawcie mnie, jeśli się mylę. Kolejna rzecz z dziś: zaprowadziłam Potomka do przedszkola i dowiedziałam się, ze mają dziś tylko dyżur, co oznacza, że wszystkie dzieci siedzą z jedną nauczycielką w jednej klasie, nie mają konkretnych zajęć i- uwaga!- nie dostana ciepłego posiłku, bo "dziś dzień wolny"- rzekła pani. Otóż dziś nie jest dzień wolny, tylko normalnie pracujący, płacę za obiady dziecka w przedszkolu i wymagam, żeby obiad dostało, a nie cały dzień było na kanapkach. Miesięcznie na przedszkole wydaję ok. 250 zł. Czesne, posiłki, dodatkowe zajęcia i oczywiście komitet rodzicielski. Jeżeli jest planowana wycieczka, wyjście do teatru- cokolwiek- muszę dopłacać. Mało tego: przy każdej okazji panie nauczycielki proszą o papier, kredki, pisaki- "no co tylko Państwo możecie przynieść". A na początku roku szkolnego na wyprawkę 6- latka dałam 70 zł. I jeszcze mam donosić "co tylko mogę". Mit o bezpłatnej nauce rozwiał się już dawno, Potomek od września idzie do I klasy i już zastanawiam się, ile kasy na to pójdzie, bo szkoła NIC nie daje. Nie twierdzę, że zawód nauczyciela jest łatwy. Uważam jednak, ze nauczyciele nieco przesadzają ze swoimi żądaniami- kosztem dzieci i ich rodziców. O wrażliwości nauczycieli i podejściu niektórych z nich do dzieci w ogóle nie będę pisała, bo to osobny temat. I na koniec drobna uwaga- nie traktujcie tego jak impertynencji, drodzy nauczyciele- jeżeli nie odpowiadają Wam warunki pracy i płacy, to zmieńcie pracę. To najłatwiejszy sposób na poprawę swoich warunków. Odpowiedz Link Zgłoś
longeta Ważne są tylko dobra osobiste;-) 23.05.08, 09:35 Nauczyciele nie mają tak źle w porównaniu z innymi grupami zawodowymi. Przywileje dla grup zawodowych to absurd. Odpowiedz Link Zgłoś
longeta Re: Ważne są tylko dobra osobiste;-) 23.05.08, 10:39 Ech ci nauczyciele...........widocznie nie tylko strajku im potrzeba wiadomosci.wp.pl/kat,8171,wid,9980351,wiadomosc.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bykx Re: a gdzie w tym wszystkim dobro dzieci? IP: *.retsat1.com.pl 23.05.08, 11:21 Droga Mamo! Bezpłatna nauka to mit. Po drugie, skończyły się czasy, kiedy to nauczyciele pracowali społecznie. Nauczcielstwo to już nie misja tylko nauczyciel to zawód taki sam jak inny i pedagodzy tez chca czerpać godziwe dochody jak ich koledzy za granicą-Oni są do tej pracy motywowani godziwym wynagrodzeniem, są doceniani a nie jak w Polsce nauczycielom wszyscy wytykają, że jak się nie podoba to niech zmienią zawód, zazdroszczą wolnych wakacji-jak tak jest dobrze nauczycielom, to niech ci zaczna pracę w szkole. Co za ludzie w tej Polsce. Niech się nikt nie dziwi i oburza, bo teraz zaczną sie coraz bardziej radykalne formy protestu nauczycieli, bo jaka płaca taka praca. Odpowiedz Link Zgłoś
longeta Re: a gdzie w tym wszystkim dobro dzieci? 23.05.08, 11:42 Recepta jest prosta.......nie podoba się praca,za mało płatna? Można zmienić,zamiast manifestować swoje wygórowane żądania......proponuje budowę,podobna tam najlepiej płacą:-) Odpowiedz Link Zgłoś
miau78 Re: a gdzie w tym wszystkim dobro dzieci? 23.05.08, 12:23 Drogi bykx! Nie napisałam nigdzie, że nauczycielom jest super świetnie. Ale nie ja im kazałam być nauczycielami. Sami taką drogę wybrali. Zapewniam Cię, że jest bardzo wielu nauczycieli, których doceniam i chylę czoła przed pracą, jaką wykonują. Ale czasy, jakie mamy, zmuszają nas do szukania różnych rozwiązań- nauczyciele także muszą pomyśleć, co zrobić, by im się wiodło lepiej, skoro w zawodzie są niedoceniani. Strajki stały się bardzo popularne ostatnimi czasy, masowo strajkować chcą wszyscy: lekarze (konia z rzędem temu, kto mi pokaże biednego lekarza), pielęgniarki (chyba jedyne słusznie strajkujące), górnicy, hutnicy, piekarze, kolejarze, kominiarze i Bóg jeden wie, kto jeszcze. A kto ponosi konsekwencje tych strajków? Każdy obywatel. Więc nie dziw się, że się dziwię i oburzam. A nauczycielem chciałam być, ale na szczęście mi przeszło. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ANULA Re: a gdzie w tym wszystkim dobro dzieci? IP: *.toya.net.pl 24.05.08, 13:22 SPOKOJNIE DRODZY FORUMOWICZE. JUŻ WKRÓTCE W PRZEDSZKOLACH I SZKOŁACH WASZYMI POCIECHAMI ZAJMĄ SIĘ EMERYCI - POGARBIENI, BEZZĘBNI, NIESŁYSZĄCY I NIEWIDZĄCY. TYLKO TACY ZOSTANĄ JUŻ TERAZ JAK TRAFI SIĘ KTOŚ MŁODY, DOBRZE ROKUJĄCY TO PO ROKU, GÓRA DWÓCH PUKA SIĘ W GŁOWĘ I ODCHODZI. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ola Re: a gdzie w tym wszystkim dobro dzieci? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.08, 17:27 dokładnie! jestem nauczycielka i dziwię się młodym, że zaczynaja tu pracę, zreszta długo nie wytrzymują. Po roku najczęściej mają dosyć dzieciaków. Strajkuję jak wiekszosc nauczycieli a swoje dziecko też muszę zabrac do pracy bo w jej przedszkolu też strajk. Odpowiedz Link Zgłoś
miau78 Re: a gdzie w tym wszystkim dobro dzieci? 24.05.08, 19:22 Wcale nie musimy zabierać dzieci do pracy we wtorek, 27 maja. Zgodnie z przepisami, na dyrektorach szkół spoczywa konieczność zapewnienia dzieciom i młodzieży opieki podczas strajku 27 maja- Art. 39, ust.1, pkt 3 ustawy z dnia 7 września 1991 r. o systemie oświaty ( Dz.U. z 2004r., Nr 256, poz. 2572 z późn. zmianami) oraz zagwarantowania uczniom bezpieczeństwa i opieki w ramach sprawowanego nadzoru zgodnie z art. 33, ust. 2, pkt 7 ww ustawy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: strajk Re: a gdzie w tym wszystkim dobro dzieci? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.08, 19:48 cyt."SPOKOJNIE DRODZY FORUMOWICZE. JUŻ WKRÓTCE W PRZEDSZKOLACH I SZKOŁACH WASZYMI POCIECHAMI ZAJMĄ SIĘ EMERYCI - POGARBIENI, BEZZĘBNI, NIESŁYSZĄCY I NIEWIDZĄCY......" Wolę pogarbionych niż młodych olewaczy chcących kasy nie wiadomo za co. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ANULA Re: a gdzie w tym wszystkim dobro dzieci? IP: *.toya.net.pl 25.05.08, 00:33 Nieuważnie czytasz, ja pisałam o świetnych, wykształconych, mających fantastyczne podejście do dzieci, chcących podnosić swoje kwalifikacje młodych nauczycielkach, które na dzień dobry dostają 1078,00 zł brutto. Szkoda, że takie osoby odchodzą z zawodu, ale ockniemy się jak zwykle wtedy gdy już będzie za późno. Odpowiedz Link Zgłoś
sztamka Re: a gdzie w tym wszystkim dobro dzieci? 24.05.08, 23:45 miau78 napisała: > Nie napisałam nigdzie, że nauczycielom jest super świetnie. > Ale nie ja im kazałam być nauczycielami. Sami taką drogę wybrali. Wybór studiów pedagogicznych /z nauczaniem początkowym/ był bardzo świadomy, jak myślę, wśród każdego pokolenia maturzystek. To żadna tajemnica, że wakacje, ferie zimowe i wszystkie świąteczne są płatne, że nauczycielki/le/ mają prawo do płatnego ROCZNEGO urlopu zdrowotnego. I że każda godzina pracy w tygodniu powyżej osiemnastu jest godziną nadliczbową. Nie wiem jak Wy, ale mnie jest trudno zrozumiec, jak taki wykwit z dawnych czasów jeszcze istnieje-karta nauczyciela. Odpowiedz Link Zgłoś
miau78 Re: a gdzie w tym wszystkim dobro dzieci? 25.05.08, 07:38 sztamka napisała > Wybór studiów pedagogicznych /z nauczaniem początkowym/ był bardzo świadomy, jak > myślę, wśród każdego pokolenia maturzystek. sztamko- więc teraz ponoszą konsekwencje swoich wyborów. Odpowiedz Link Zgłoś
hanula12 Re: a gdzie w tym wszystkim dobro dzieci? 25.05.08, 14:18 każda godzina powyżej osiemnastu płacona?! to ciekawe...tak w kwesti uzgodnienia to etat nauczyciela wynosi 40 godzin, w tym 18 dydaktycznych. co oznacza, że dyrektor ma prawo dodać nauczycielowi do tych 18 godzin resztę godzin tzw.dyrektorskich. i za nie nikt nie płaci- to są kółka, przygotowanie dzieciaków do olimpiad, zajęcia rewalidacyjne, odrabianie lekcji itp.. ja mam 18 godz.dydaktycznych oraz zajęcia pozalekcyjne - społecznie.w tym przynajmniej raz w miesiącu rada pedagogiczna, gdzie siedzę do 18 (od 8 rano), raz w miesiącu zebranie z rodzicami, szkolenia rady - też popołudniami.przygotowuję klasówki, sprawdzam je, przygotowuję materiały na lekcję.więc jak ktoś pisze, że za każde powyżej 18 godzin nauczyciel ma płacone, to po prostu nie zna przepisów.płacone mam za każdą dodatkową godzinę dydaktyczną poza moim wymiarem czasu dydaktycznego, czyli jak przejmuję klasę gdy inny nauczyciel jest chory. Odpowiedz Link Zgłoś
miau78 Re: a gdzie w tym wszystkim dobro dzieci? 26.05.08, 23:53 hanula- kto Cię zmusił do tego zawodu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ania Re: strajk IP: 83.14.197.* 25.05.08, 09:23 skoro sam tak pracowałeś to tak oceniasz innych... nic dodać nic ująć, faktycznie lepiej jak takie osoby odchodzą z zawodu bo przynoszą wstyd Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ania Re: szkoły i przedszkola nie pracują we wtorek 27 IP: 83.14.197.* 25.05.08, 09:22 o to chodzi w strajku żeby wszystko sparaliżować, a i tak w tym przypadku paralizu nie bedzie, bo szkoła musi przyjąć dziecko i zapewnić mu opiekę jak lekarze i pocztowcy strajkowali to jakoś takiego oburzenia nie było... gadającym, że nauczyciele mają super - polecam tydzień pracy w szkole, piszecie o czymś o czym zwyczajnie pojęcia nie macie... ręce opadają Odpowiedz Link Zgłoś
miau78 Re: szkoły i przedszkola nie pracują we wtorek 27 25.05.08, 09:43 Kiedy strajkowali lekarze, ludzie również się oburzali. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: szkoły i przedszkola nie pracują we wtorek 27 IP: *.toya.net.pl 27.05.08, 16:55 > jak lekarze i pocztowcy strajkowali to jakoś takiego oburzenia nie > było... oczywiście że było oburzenie, tylko że wtedy nie dotyczyło to Ciebie i pewnie sama narzekałaś na to że poczta zamknięta. a kiedy górnicy zrobili "rozpierduchę" i dostali po 40 tys odpraw to też byłaś sercem z nimi? mnie za każdym razem strajki oburzają bo nie pracuję w budżetówce i mogę sobie "postrajkować" jak mnie szef wyleje. zresztą kiedy warunki mi nie odpowiadają to zmieniam pracę - polecam takie wyjście, dziwne że jeszcze na to nie wpadłaś Odpowiedz Link Zgłoś
graz.ka poczucie misji? 25.05.08, 10:36 :) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=600&w=79985194 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ania Re: poczucie misji? IP: 83.14.197.* 25.05.08, 16:54 Autorka wątku najwyraźniej czuje tę niepochamowaną chęć wypełnienia misji - tylko jakiej ??? zapewne przepracowała x lat w zawodzie, tak jak Pan "nauczyciel" lub "gość" bo wypowiedź ta sama... oczywiście Pan "nauczyciel" pragnie oceniać innych, twierdzi, że to praca jak marzenie bo nie trzeba nic robić a pieniądze same spływają do kieszeni, za wycieczki płacą, za nadgodziny płacą, za wszystko płacą, raj utracony po prostu... a czy Szanowni Państwo wiedzą o godzinach poza 18-sto godzinnym (jak twierdzicie) etacie, ile godzin na konsultacje, zebrania, rady, wypełnianie papierków, pisanie rozkładów, programów, ile godzin i pieniędzy na szkolenia, warsztaty, ile na telefony, ile ? ja jeździłam na drugi koniec Polski na warsztaty i niestety dla mnie a stety dla Szanownych Państwa płaciłam za wszystko sama, bo szkoła nigdy nie ma na to, a co z papierem i tonerem, na który wykładam z własnej kieszeni, co z materiałami do wykonania pomocy dydaktycznych, kto mi to sposoruje, uważacie Państwo, że nauczyciel potrzebuje do pracy tylko długospisu w trzech kolorach ??? bzdury kompletne to są jestem po studiach, które ukończyłam z wynikiem bardzo dobrym, po studiach podyplomowych związanych z tym samym kierunkiem, i muszę czytać takie komentarze ? od lat organizuję konkursy, w tym wojewódzkie - nigdy nikt mi nie płacił za czas, energię i materiały zużyte na te cele, sama muszę zorganizować nagrody, a był rok kiedy sama je kupiłam, pomoc ze strony Rodziców najczęściej zerowa, ale przyjemnie jest jak dziecko zdobywa laury na konkursach prawda ? a czy macie świadomość tego, że jak Pani Przedszkolanka czy Nauczyciel klas I-III chce przykładowo zrobić z dziećmi kanapki w celach edukacyjnych to zakupy robi po tych 18 godzinach ? nie piszcie Państwo proszę o rutynie przy sprawdzaniu prac, czasami młodzież pisze pracę wielokrotnie i za każdym razem jest to inny test, jaka to rutyna, to trzeba ułożyć, sprawdzić, zrobic punktację zgodną z systemem oceniania, który to najpierw trzeba było to ułozyć..., jak można rutynowo sprawdzać pracę dziecka z ADHD lub np z dysleksją ? na pewno nie rutynowo bo najpierw trzeba dla tego Ucznia ułozyć indywidualny test, kartkówkę lub sprawdzian - dostosowany do możliwości, a potem ocenić w/g odpowiednich kryteriów przykro, że wypowiadają się tu w taki sposób osoby związane z nauczaniem, wstyd mi za nich, widocznie sami pracowali byle jak, na odczep się... a srajk to nie jest tylko protest przeciwko niskim wynagrodzeniom ale również przeciwko warunkom pracy jakie w tej chwili mają uczniowie i nauczyciele a jakie to warunki ? a takie, że np w gimnazjum klasy są tak liczne, że dzieci siedzą na korytarzu... to jest normlne i właściwe ? widzicie Państwo tylko wierzchołek tego wszystkiego, takie opinie są bardzo krzywdzącei zniechecają faktycznie do robienia czegokoliek, gdybym "odbębniała" swoja pracę to może nie poczułabym się tak urażona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ania Re: poczucie misji? IP: 83.14.197.* 25.05.08, 16:58 a wakacje ? do końca czerwca rozliczanie z dokumentacji, pod koniec sierpnia jestem w pracy, bo chcę się przygotować, materiały, kserokopie itp i na szczęście, że jest reszta wakacji bo tego typu pracy trzeba odpocząć, od strseu i hałasu, jak ktoś ma dyzury na korytarzu to wie o czym mówię, jesli ktoś zazdrości tych wakacji i ferii zapraszamy do naszego grona :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hh Re: poczucie misji? IP: 212.183.134.* 25.05.08, 17:18 Ustroje i rzady sie zmieniaja a w szkole jak za komuny, nawet pretensje kropka w kropke te same, obudzili sie po prostu, poza tym strajk w szkole to jest pelzajacy od jakichs 15 albo z gora lepiej lat, i co nic sie nie nauczyliscie??? chocby tego ze jak tyle lat wiecej nie zalatwiliscie to moze sie nie da??? kazio marcinkiewicz tez nauczyciel, ale to fakt, to juz dowcip ponizej wszelkiego pasa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: :) Re: poczucie misji? IP: *.13.rev.vline.pl 25.05.08, 22:26 Drodzy nauczyciele, powodzenia we wtorek !! Nie poddawać się !!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ania Re: poczucie misji? IP: 83.14.197.* 26.05.08, 10:15 tak jest pełzający bo nigdy właśnie nie sparalizował całkowicie pracy szkoły, rodzice i tak "odstawiają" dziecko do szkoły bo się należy opieka, gdyby drzwi szkoły faktycznie były zamknięte tego dnia to może coś by się ruszyło, ale już wyobrażam sobie jakie byłoby wtedy oburzenie Odpowiedz Link Zgłoś
miau78 Re: poczucie misji? 27.05.08, 00:08 Aniu droga! Pierwsza uwaga, drobna i nie bierz za bardzo do siebie- nauczycielka, popełniająca błędy ortograficzne nie wygląda najlepiej jednak. A teraz odniosę się do Twej wypowiedzi. >a czy macie świadomość tego, że jak Pani Przedszkolanka czy >Nauczyciel klas I-III chce przykładowo zrobić z dziećmi kanapki w >celach edukacyjnych to zakupy robi po tych 18 godzinach ? Ja Cię bardzo przepraszam, ale gdzie tak się dzieje? Bo za moich czasów to rodzice robili te zakupy i dzieci przynosiły produkty do szkoły. To samo było w przedszkolu mojego syna- pani rozdzieliła, co kto przynosi i to ja robiłam zakupy i pakowałam wszystko synowi. >a jakie to warunki ? a takie, że np w gimnazjum klasy są tak liczne, że dzieci siedzą na korytarzu... to jest normlne i właściwe ? A czy to jest wina rodziców i dzieci, że klasy są przepełnione? Znaczy- powinno się dzieci rodzić mniej. A najlepiej wcale. >tak jest pełzający bo nigdy właśnie nie sparalizował całkowicie pracy szkoły, rodzice i tak "odstawiają" dziecko do szkoły bo się należy opieka, gdyby drzwi szkoły faktycznie były zamknięte tego dnia to może coś by się ruszyło, ale już wyobrażam sobie jakie byłoby wtedy oburzenie Aniu, Aniu- ustawa nakłada na dyrektorów szkół i przedszkoli obowiązek zapewnienia dzieciom opieki, więc całkowicie zamknięte szkoły i przedszkola to tylko pobożne życzenia, naprawdę. Zapytałam dziś dyrektorkę przedszkola, co będzie, jeśli przyprowadzę Potomka do przedszkola jutro. Otóż w godzinach swojej pracy, czyli 9- 15, zajmie się każdym dzieckiem, które zostanie przyprowadzone. Nie będzie posiłków, ale opieka tak. I na koniec, Aniu, zadam Ci pytanie, które już tutaj zadałam: kto Cię zmusił do bycia nauczycielką? Zgadzam się absolutnie z dziadem_borowym. To bardzo przykre, że zawód, który wybrałaś, zawiódł Cię. Ale naprawdę nie ma w tym mojej winy- dlaczego moje dziecko i ja mamy ponosić konsekwencje Twego złego wyboru? Odpowiedz Link Zgłoś
sztamka Re: poczucie misji? 27.05.08, 16:08 Gość portalu: Ania napisał(a): > a jesli ktoś zazdrości tych wakacji i ferii zapraszamy > do naszego grona :) Ten argument słyszę zawsze, gdy rozmówcy... brakuje argumentów. Pisałam juz, ale powtórzę: każdy z Was, podejmujac decyzje o wyksztalceniu i przyszlym zawodzie, miał na uwadze czas pracy, te wszystkie wolne dni i miesiące /płatne/ ,dofinansowanie wypoczynku letniego, urlop zdrowotny...heh, tyle przywilejów! Wolny wybór Aniu, nikt nie zmusza do bycia nauczycielem. Ja wolę robic to co lubie, ale przyjmijmy, ze bedziemy wynagradzani na podobnych zasadach i bedziemy korzystac z podobnych przywilejow. To tylko praca, zgodzisz sie ze mna? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: poczucie misji? IP: *.toya.net.pl 27.05.08, 17:07 Gość portalu: Ania napisał(a): > a wakacje ? > do końca czerwca rozliczanie z dokumentacji, pod koniec sierpnia > jestem w pracy, bo chcę się przygotować, materiały, kserokopie itp > i na szczęście, że jest reszta wakacji bo tego typu pracy trzeba > odpocząć, od strseu i hałasu, jak ktoś ma dyzury na korytarzu to wie > o czym mówię, jesli ktoś zazdrości tych wakacji i ferii zapraszamy > do naszego grona :) ja też muszę prasować sobie ubranie przed wyjściem do pracy, nieraz kończę w domu coś czego nie zdążyłam w czasie pracy. i co? ulitujesz się nade mną? wliczysz mi to wszystko w czas pracy? aż trudno uwierzyć że takie argumenty stworzył wykształcony umysł. Parafrazując: na argument że masz wolne 2 miesiące wakacji Ty odpowiadasz narzekaniem że wcale nie 2 a ledwo ponad miesiąc. To może zrobimy 3 miesięczne wakacje żebyś mogła odpocząć przez pełne 2 miesiące? ja rozumiem ważną rolę społeczną nauczycieli i to powinno być docenione, ale na litość boską nie wciskaj nam kitu że jesteś przemęczona bo się musisz rozliczyć z dokumentacji do końca czerwca i masz przez to krótsze wakacje. w firmach okres rozliczeniowy często oznacza siedzenie po nocach żeby się wyrobić, a nikt nie strajkuje - może dlatego że ludzie wiedzą na co się decydują Odpowiedz Link Zgłoś
dziad_borowy Re: poczucie misji? 27.05.08, 17:24 Przy przygotowywaniu kserokopii na caly rok Twoje okresy rozliczeniowe to mala miki. A zreszta sie nie znasz, bo nie skorzystalas z zaproszenia do grona. Grona wiecznie nieszczesliwych i najbardziej tyrajacych. No chlop panszczyzniany z twarza przy ziemi sie chowa. Dzierżżż!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
szprota Re: poczucie misji? 26.05.08, 23:58 Cóż za martyrologia. Nie lepiej to poszukać innej pracy? Odpowiedz Link Zgłoś
dziad_borowy Re: szkoły i przedszkola nie pracują we wtorek 27 26.05.08, 16:45 Tez czasem narzekam na swoj zawod. Nieraz siedzialem do nocy i zapieprzalem na poczte przed polnoca, zeby zmiescic sie w jakims terminie, praca ponad standardowe 8 godzin to raczej norma. I co ? Jakos nie oflagowalem sie jeszcze mimo ze nie mam wolnych wakacji i emerytury w kwiecie wieku. A dlaczego? Bo sam sobie wybralem taki los. Bo bedac doroslym czlowiekiem potrafie ocenic co bardziej sobie cenie, co jest mi w zyciu potrzebne i co bardziej mi sie oplaci. Widze, ze tysiace doroslych ludzi nie mialo takiej zdolnosci przy wyborze swojej drogi zyciowej. I prosze mi nie gadac, ze moge sobie kilka dni spedzic w szkole zeby zobaczyc jaka to mordega, bo gdybym chcial spedzac czas w szkole to bylbym nauczycielem, proste. Dzierżżż!!! Odpowiedz Link Zgłoś
nuela Re: szkoły i przedszkola nie pracują we wtorek 27 26.05.08, 18:54 Twoje tezy są tak cienkie jak podpaski pewnej firmy Odpowiedz Link Zgłoś
dziad_borowy Re: szkoły i przedszkola nie pracują we wtorek 27 27.05.08, 17:14 Mam nadzieje, ze do uczniow zwracasz sie jednak w inny sposob. Dzierżżż!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zuza dziadzie drogi, IP: *.smrw.lodz.pl 26.05.08, 22:49 moim zdaniem nie ma ważniejszego zawodu, który służy rozwojowi społeczeństw,niż nauczyciel na każdym poziomie i w każdej dziedzinie życia.Wszystkie inne są jego pochodną. Można mieć zastrzeżenia do systemu oświaty,metod przekazywania wiedzy i fryzury pani polonistki, ale tak naprawdę myślę, że należy im się szacunek za to , że mając powołanie chcą codziennie od nowa co lekcję podejmować walkę z umysłami często leniwymi, zaburzonymi, rozkojarzonymi. Nie muszą, ale właśnie chcą! Odpowiedz Link Zgłoś
dziad_borowy Re: dziadzie drogi, 27.05.08, 17:13 Jasne, nalezy im sie szacunek. Tak samo jak sprzataczce, tramwajarzowi i pracownikowi stacji benzynowej. Wszyscy maja do czynienia z leniwymi, glupimi ludzmi, wszyscy maja rozne zawodowe problemy i chwilami nikomu nie jest lekko. I nikt, naprawde nikt nie musi pracowac ale pracuje bo chce. Rzeczywiscie szczery podziw, ach. To niewatpliwie wazny zawod ale czy uprzywilejowanie wzgledem emerytury jest tu rownie uzasadnione co u jakiegos hutnika czy innego gornika? Zaraz mi ktos powie o tych niezwykle trudnych warunkach pracy, o chorobach zawodowych, problemach z glosem itd. Moj zawod jest w czolowce zawodow z szybkim zejsciem z powodu zawalow i innych jazd z sercem. Ciekawe czy ktoś z nauczycielska chrypka zamienilby sie na jakis lekki zawalik. I co, mam wczesniejsza emeryture? Otoz nie. I taki sobie zawod wybralem i nie placze. Co do zarobkow to jasne, ze dobrze byloby zarabiac wiecej ale niech to bedzie powiazane z wynikami uczniow, a nie komuno wroc i wszystkim po rowno. Z moich kilkudziesieciu nauczycieli w zyciu moze 10% bylo fachowcami, reszta slizgala sie na swoim doswiadzceniu i nie sadze, by odrabiali te mityczne godziny przygotowan do zajec w domu. Zreszta co to za argument, ze nauczyciel musi sie przygotowac. Ludzie zejdzcie na ziemie, sa tez inni oprocz Was, ba, powiem nawet, ze jest ogromna masa ludzi, ktorzy musza sie ksztalcic cale zycie. Szkolenia, kolejne kursy i ksiazki fachowe do poduszki, normalka, nawet po kilkunastogodzinnym dniu pracy. Nauczyciel to nie pepek swiata w zakresie doksztalcania. A jak tak sadzicie, to bujacie w oblokach, a tak nikogo zycia nie nauczycie. Co do zarobkow jeszcze to przy obecnym szale na korepetycje nie jest problemem dorobic w ten sposob. Moj nauczyciel z fizyki dorabia w ten sposob druga wyplate nie meczac sie zbytnio, czyli jednak da sie cos zrobic ze swoim zyciem. I tego Wam moi drodzy belfrzy zycze! Jak rowniez udanych wakacji;-) Dzierżżż!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ona Re: dziadzie drogi, IP: *.13.rev.vline.pl 04.06.08, 16:44 Białystok, 27 maja 2008 r. Szanowny Panie Premierze Szanowna Pani Minister Hall Dziś po raz pierwszy od 15 lat odeszłam od tablicy, od moich uczniów. I przykro mi, gdy media podają, że robię to dla pieniędzy. Gdy wchodzę do klasy, widzę stare okna wypadające z ram. Podobno wkrótce ma być remont. Sala jest odmalowana. Czyżbyśmy dostali na to pieniądze? Nie, odmalowali ją rodzice. Czy każdą salę mają odmalowywać rodzice? Przede mną ławki stare i brzydkie, tak samo jak krzesła. Na ścianach obrazy w antyramach. Sama je wydrukowałam i oprawiłam, żeby dzieci miały kontakt ze sztuką. Kilka papierowych, starych tablic gramatycznych jeszcze z lat 80. Na nowe nas nie stać. Tak wygląda szkoła w XXI wieku. Marzy mi się dostęp do komputera i rzutnika na każdej lekcji. Trzy rzędy ławek, 32 uczniów. Podzielmy 45 minut na 32: dla każdego mam jedną minutę i 40 sekund! Powinnam: zajrzeć do zeszytu, zapytać, co wie i rozumie, z czym ma problemy. Gdyby była ich w klasie połowa, każdy uczeń byłby kimś. Przy takiej liczbie nieśmiali, spokojniejsi "giną". Dzwonek. Dzieci podchodzą, żeby porozmawiać. Ale ja mam dyżur - biegnę na korytarz pilnować kilkudziesięciu uwolnionych na chwilę z ławek "łobuziaków". Zabieram kilkoro z najpilniejszymi sprawami. Rozmawiamy na korytarzu, czy to są warunki do prawdziwego dialogu? Niewyobrażalny hałas. Z niepokojem zauważam, że coraz gorzej słyszę. Trzeba by pójść do laryngologa, ale kiedy? Hałas działa także na system nerwowy. Czuje to po napięciu mięśni, nie mogę się go pozbyć długo po wyjściu ze szkoły. Znowu lekcja. Przestawiam się błyskawicznie z programu klasy trzeciej na pierwszą. Wyjmujemy książki. Na szczęście mam szafkę, żeby dzieci nie nosiły na plecach kilogramów. Wiem, co to znaczy siedmiokilowy plecak, mój syn taki nosi. Sam waży 20 kg. Patrzę na uczniów: część ubrana w mundurki, ale część nie. "Po co?" - pytają. - "Przecież pani minister już odwołała mundurki". Przypominam o lekturze. "Nigdzie nie można jej dostać"! Wiem o tym. Co mam im powiedzieć? Że kolejnych ministrów nie obchodzą takie drobiazgi? Że każdy tnie sobie listę lektur jak chce, bo to najważniejszy ślad po nim? A oni niech szukają książki wydanej ostatnio dziesięć lat temu, której biblioteka szkolna nigdy jej nie miała. Sprawdzam, ile uczniów nie zrozumiało skomplikowanych rozbiorów składniowych. Podnoszą się te same ręce: dzieci, które po szkole podstawowej nie umieją czytać, z trudem piszą. Powinny zostać w podstawówce tak długo, aż się tego nauczą, ale kto ma czas, żeby pracować indywidualnie z dzieckiem nienadążającym za resztą klasy? Nauczyciel ma zrealizować program. Kontrole dzienników nie uwzględniają czasu, jaki poświęciłeś na powtarzanie trudnych tematów. Koniec lekcji. Przede mną jeszcze organizacja konkursu, potrzebuję ksero, ale szkolne jest znowu zepsute. Dobrze, że internet dziś działa. Na korytarzu czeka rodzic, bo jego dziecko wagaruje. Bezradny ode mnie oczekuje rozwiązania. Wiem, że potrzebujemy fachowej pomocy. Szukamy psychologa dziecięcego - proponują spotkania za dwa miesiące. Wracam do domu. Po drodze odbieram ze szkoły synka. Jemy obiad i siadamy do lekcji. On robi swoje: z każdego przedmiotu sążnista praca domowa. Połowę programu "przerabia" w domu, inaczej nie wystarczyłoby na nic czasu. Ja robię swoje lekcje: sprawdzam kartkówki dwóch klas (półtorej godziny) oraz kilka zeszytów (pół godziny). Jeszcze sprawdzenie, co jutro, przygotowanie pomocy. Znowu moje dziecko potrzebuje pomocy: jak wymawia się po angielsku te słówka? Pani raz puściła tekst z magnetofonu, mało co było słychać - taki sprzęt. Dobrze, że znam angielski. A jeśli inni rodzice nie znają? Kończę ten list dzisiaj, podczas strajku. Będę protestować nie przeciwko panu, Panie Premierze. Nie przeciwko Pani Minister. Przeciwko: (wszystkim dotychczasowym rządom, które lekceważyły problem edukacji Odpowiedz Link Zgłoś