iszkariota
26.05.08, 09:32
Kiedyś lubiłem biegać. Z żalem zrezygnowałem, nie z powodu lenistwa. Powodem
były biegajace bez kagańca, bez smyczy psy. Wiecej się oganiałem od
atakujących bydlaków niż biegałem.
W pewnym momencie złapałem sie na myśli, ze ja uciekam przed psami, a nie
uprawiam rekreację.
Długo zbierałem pieniądze, wybierałem parametry, wielkość, konfrontowałem
opinię. Chciałem mieć rower na długie lata bezawaryjnej jazdy. Wreszcie
kupiłem go. Byłem szalenie zadowolony, dużo jeździłem, zwiedzałem, zażywałem
ruchu.
Dziś rano, po wielu dniach deszczy zszedłem do komórki, aby go wyjąć. Drzwi do
niej były otwarte, roweru nie ma. Nic wiecej nie zgineło, inne komórki nie
ruszone.
Komuś spodobał się mój rower, zauważył go, spodobał mu się.
Pewnie był biedny, możemy brakowało na kromke chleba?
Ja drugiego takiego roweru mieć nie będę. Był dla mnie równie ważny jak kromka
chleba.