Gość: sara
IP: *.toya.net.pl
02.06.08, 22:10
Świetny tekst.
Zadaniem naturalnym kobiety od zawsze było rodzić dzieci, wychowywać je i dbać o dom. Nie wiadomo dlaczego, w XX wieku te zadania kobiety zaczęły być traktowane jako jej zajęcia hobbystyczne. W czasie wolnym od pracy. Dzisiejsza kobieta ma rodzić i wychowywać dzieci, dbać o dom i...zarabiać na to wszystko. Same tego chciałyśmy? Nie, nie tego. Możliwość podjęcia pracy zarobkowej - w zawodzach innych niż ten najstarszy - kobiety wywalczyły po pierwsze z konieczności (bo pencje facetów przestały wystarczać na utrzymanie rodziny) oraz w imię sprawiedliwości - która rodzić nie chce bądź nie może, powinna mieć możliwość realizować się w społeczeństwie tak samo jak mężczyzna. Emancypantki nie walczyły o przymus pracy zarobkowej dla siebie połączony z przymusem rodzenia i wychowywania dzieci. Walczyły o możliwość swobodnego wyboru jednego lub drugiego. Efekt jest taki, że mamy przymus - ekonomiczny i kulturowy.
Co sie stało z tym światem? Dlaczego wykształcenie tak traci na wartości, czemu pienądz jest wart coraz mniej? Kiedyś mężczyzna ze średnim wykształceniem mógł samodzielnie utrzymać niepracującą żonę, gromadę dzieci, duży dom, najemników do pomocy. Teraz mężczyzna z wyższym wykształceniem musi oglądać się na żonę, bo z własnej pensji jest w stanie utrzymać zaledwie siebie, ciasne mieszkanko i samochód. A żona ma rodzić dzieci - przynajmniej takie jest społeczne założenie i oczekiwanie. W dzisiejszych czasach ma je rodzić i zarabiać na nie.