big_news
14.06.08, 12:51
Wczoraj, Imć Premier RP pytany o to, co czuł po meczu Austria-Polska, raczył
był powiedzieć, iż (cyt.):
chciałem go zabić!,
a odnosił się ten zdumiewający zapał, rzecz jasna, do sędziego Howarda Webba z
Anglii.
Wiadomo, że po zakończeniu spotkania, Polscy kibice w swej większości byli
rozgoryczeni decyzją Webba, o podyktowaniu przez niego rzutu karnego dla
Austriaków w 93 minucie meczu. Na różnych portalach pojawiły się złorzeczenia
i pomstowanie adresowane do brytyjskiego kalosza, znalazły się też zwyczajne
groźby karalne. I to jest niedopuszczalne. Jak więc w tej sytuacji traktować
głowę Rządu RP? Czy taka wypowiedź szefa państwa winna przejść bez echa?
Przecież to międzynarodowy skandal najwyższej miary, nieodpowiedzialność Tuska
jest wprost niepojęta. Oczywiście, na Wyspach sprawa nie została przemilczana,
tak jak to się dzieje w naszych usłużnych naszemu Słoneczku merdiach. Oto dowody:
tiny.pl/kdwr
tiny.pl/kdw9
Oczami wyobraźni widzę, co by się działo, gdyby w taki sposób wypowiedział się
poprzedni Premier, lub aktualny Prezydent:/
Zresztą, mnóstwo w necie odniesień (także i na FŁ niektórzy mieli z tego
straszliwą polewkę), do trzymanego odwrotnie niż wypada szalika przez L.
Kaczyńskiego. Drwin co nie miara, ubaw po pachy, tak jakby Prezydent popełnił
wielce okropne faux pas. Dlaczego w takim razie nikt nie bębni o Tusku, czemu
cisza niemal jak makiem zasiał o tej aferze ? Bo co, bo temu głosicielowi
POwszechnej Miłości nikt nie może zrobić kuku? A fe!