Zeszłoroczny kalendarz jak zeszłoroczny śnieg?

09.01.02, 18:15
Kupiłam nowy kalendarz.
Czyste, niezapisane strony, nowe sprawy, nowe nadzieje,.
A co ze starym? Wyrzucić? A może coś należałoby przepisać? Zaczęłam przerzucać.
16 stycznia: "Bank - Bartek". O co chodziło! Jaki Bartek w banku??? Nie znam.
12 luty: Ale zapisany dzień! We wszystkich kierunkach, na kolorowo i jeszcze
kartka doklejona! Pamiętam. Strasznie nerwowo było. Brrrrrrrrrr!
2 kwietnia: "17.00 Hortex" Oj...szkolna miłość...dawne namiętności... stare
sentymenty...zmarnowana szansa?...eeeetam! bezpieczniej do tego nie wracać!
24 maja: "wywiadówka". No, to był czarny dzień Jaśka! Przedłużony do soboty, bo
ojciec wrócił. Dobra. Spuśćmy zasłonę milczenia...
28 maja: "dr Malinowski dom tel...dyżurka pielęgniarek tel...lekarz dyż. tel..."
Ten paniczny strach zapamiętam na zawsze. Nie. Nie chcę do tego wracać!!!
30 maja: "Janusz, Grześ otwarcie galerii". To oni już tak długo mają nową
galerię??? A ciągle się mówi, że dopiero otwarta! Qrcze, jak ten czas leci!!!
5 czerwca: "Janina Kowalska kobieta od Hani". Ciekawe, co autor chciał przez to
powiedzieć? Po co mi kobieta od Hani? Ki czort? Była? Dzwoniła? Od jakiej Hani?
Nie znam żadnej Hani z kobietami!
11 czerwca: puste strony aż do 24-go. URLOP. Długo odsuwany, wymarzony,
wyczekiwany... schrzaniony przez jakieś durne nieporozumienia, kłótnie i
pretensje. O co? Nie pamiętam. A pogoda? Nie mam pojęcia. Skleroza, czy dar
wyrzucania z pamięci tego, co przykre? Może jedno i drugie po trosze?
wrzesień: cały zapisany terminami Mężczyzny Życia. Jego nowa praca i gorący
okres przedwyborczy. Pracowaliśmy "na dwie głowy" i dwa kalendarze. I choć
wiedzieliśmy, że tak to się skończy, to jednak wieczór wyborczy był cholernie
przykry.
Ale co to za baba od Hani!!! Nie daje mi to spokoju!
14 listopada: "19.00 czat. Zebranie KFŁ" No proszę, jakby kto pytał, to jest
dokładna data powstania klubu kafelków :))
Gęsto zapisane różnymi kolorami kartki. Nazwiska, numery, dopiski, skreślenia...
Wspomnienia. Kolejny rok mojego życia dzień po dniu. Już niepotrzebny.
Wyrzucić? Tak po prostu?

Co robicie ze starym kalendarzem?
Pozdrawiam
    • Gość: geograf Re: Zeszłoroczny kalendarz jak zeszłoroczny śnieg? IP: 10.0.219.* 09.01.02, 18:19
      ja w ogóle nie posiadam w domu żadnych kalendarzy!
      po pierwsze nie mam gdzie powiesic, a po drugie jakosś tak nie mam zwyczaju posiadania tekiego "cudu"
      ale to się zmieni bo usłyszałem, że dostane jakiś kalendarz z Graffiti łódzkim, a w dodatku do niego certyfikat;)
    • jasam Re: Zeszłoroczny kalendarz jak zeszłoroczny śnieg? 09.01.02, 19:28
      Nie zbieraj kalendarzy - jeśli juz musisz (przymus wewnętrzny) to zapisuj go
      systematycznie i dokładnie. Historycy w XXII w. będą mieli uciechę.
      Na razie pamięć wystarcza.
      pozdr.
    • ninna Re: Zeszłoroczny kalendarz jak zeszłoroczny śnieg? 10.01.02, 09:48
      Ja raczej nie mam zadnej specjalnej tradycji co robie z kalendazami.

      Mam jeden z pierwszego roku w Szwecji. Ktory raczej byl malym pamietnikiem, bo
      mialam pare lnijek na notatki, ktore uzywalam na zapisanie najwazniejszego
      zdazenia dnia. O kolezankach, o mojej pierwszej miejscowej milosci o mojej
      nowej siostrze (co mnie sprzedala mojej milosci za pol korony). O tym jak sie
      uczylam jesc paleczkami... A wszystko pisalam po szwedzku... He he pamietnik w
      jezyku ktorego nie umialam...

      Mam jeden kalendaz co jeszcze mi zostal z liceum i jeden kalendaz z pierwszego
      roku studjow. Te juz nie byly w formie pamietnikow, ale notatki w nich sa
      wazne. W licealnym sa klasowki i prace domowe, w tym ze stiudjow egzaminy,
      zadania i godziny zajec. Tez zabawy i ich tematy. W tym licealnym mam pare
      wierszy ktore napisalam gdy mialam chandre i tesknilam za Polska i tez za bylym
      chlopakiem. W tym z wyzszej szkoly mam narysowany plan drogi do mieszkania
      taty. Godziny odjazdow pociagow z Gdanska do Lodzi. O i ciociny przepis na
      kluski na parze.

      Przypomnialo mi sie, ze mam jeszcze kalendaz z roku gdy chodzilam do tej szkoly
      dla doroslych. Mam w nim narysowane wymiary mojego mieszkania. Gdy sie
      dowiedzialam, ze sie dostalam na studia (skladalam papiery pol roku wczesniej
      niz normalnie, nie bede wam blizej tlumaczyc) od razu stanelam w kolejce o
      mieszkanie. Najwyzsza pora wyprowadzic sie od mamy... Zreszta spotykalam sie z
      moim ukochanym i chcialam pomieszkac sama zanim zalozymy rodznie. On jest 8 lat
      starszy ode mnie i chcialam byc dla niego partnerka a nie nic nie wiedzacym
      dzieckiem co sie przeprowadza od mamusi do tatusia. Mieszkanie dostalam po
      trzech tygodniach, co jest dziwne, bo nie jest tak latwo na mieszkania dla
      studentow. Mialo 27 m^2. Pokoj z kuchnia. Kuchnia byla ciasna w biodrach ale
      miala piec, zlew i lodowke. Nawet okno. Trzeba bylo wybierac czy mam gotowac
      czy zmywac naczynia. Przy gotowaniu musialam wszystko pokroic zanim moglam
      uzywac piec. Ale bylo moje i przytulne. W korytazu nawet mialam miejsce na
      krzeslo :o). Ten plan mieszkania z kalendaza uzywalam do umeblowania na
      paperze. I wyszlo calkiem fajnie...

      Takich rzeczy przeciez nie mozna wyrzucic.. Chetnie teraz bym zobaczyla te
      kalendaze ktore wyrzucilam...

      Teraz niestety nie mam tak dobrze. Mam elektroniczny kalendaz, Palm m100. To
      juz nie to samo....

      NINNA
    • Gość: cumella Re: Zeszłoroczny kalendarz jak zeszłoroczny śnieg? IP: *.uni.lodz.pl 10.01.02, 10:25
      A ja zbieram kalendzarze. Niektóre wędrują do najrzadziej "odwiedzanej"
      szuflady i leżą. Czekają. Ileż to razy potrzebowałam numer telefonu czy adres
      kogoś, o kim już prawie zapomniałam... :( Ach Życie!

      Ale są i takie kaledarze, które nie wędrują do szuflady. Wręcz przeciewnie.
      Zajmują honorowe miejsce w mojej torbie. Jeden z nich noszę już trzeci rok.
      Wygląda tak strasznie, że czasem wstyd mi, gdy ogląda ON światło dzienne. Ale
      jakoś nie mogę się z nim rozstać. Jest w nim tyle "ważnych" informacji... :)
      Ach, kalendarze!

      Pozdrawiam, Cumella
    • Gość: saida Re: Zeszłoroczny kalendarz jak zeszłoroczny śnieg? IP: 217.98.120.* 10.01.02, 12:27
      Ja nigdy nie wyrzucam starych kalendarzy..mam ich juz tyle ,ze niedługo
      zabraknie mi na półce miejsca na aktualne! ...jakos tak nie moge ich
      wyrzucic...jest tam jakby czesc mnie...czy mozna wyrzycic siebie z własnego
      zycia...?Chyba nie...
      ...ostatnio jeden kalendarz ktos mi ukradł...czuje sie jakbym straciła
      przyjaciela...
      Kropeczko nie wyrzucaj kalendarzy!!!Im musi byc tak smutno ,kiedy po tylu
      dniach wspólnego zycia zostaja odepchniete-bez wyjasnien i słów pozegnania...
      • kropka. Re: Zeszłoroczny kalendarz jak zeszłoroczny śnieg? 10.01.02, 13:19
        Słyszałam, że nie należy przechowywać starych kalendarzy. Jasam też poradził mi
        wyrzucić zeszłoroczny. Ale sentymenty...
        Cóż, nie jestem przesądna, więc spalę zeszły rok w ognisku. W proch się obróci.
        A ten wątek niech będzie "epitafium" dla mojego kalendarza.
        Gdzieś, w wirualnej przestrzeni będzie płynął rok mojego życia. Pierwszy rok
        nowego tysiąclecia...
        Ładnie brzmi, nie? :-)
        Pozdrawiam
        • Gość: geograf Re: Zeszłoroczny kalendarz jak zeszłoroczny śnieg? IP: 10.0.219.* 10.01.02, 14:21
          jeju! doszedłem do wniosku, że z kobiet to na prawdę bardziej romantyczki niż realistki... tak wspominac o rzeczy martwej, nigdy nie odzywajacej sie, płaskiej i wartej kilka złotych.... przecież to tylko celuloza, pomyślecie to było kiedyś drzewo rosnace gdzieś na Mazurach, albo zupełnie gdzie indziej...

          no ale cóż, każda płec musi się czymś wyróżniac...;)
          • ninna Re: Zeszłoroczny kalendarz jak zeszłoroczny śnieg? 10.01.02, 14:47
            Gość portalu: geograf napisał(a):

            > jeju! doszedłem do wniosku, że z kobiet to na prawdę bardziej romantyczki niż r
            > ealistki... tak wspominac o rzeczy martwej, nigdy nie odzywajacej sie, płaskiej
            > i wartej kilka złotych.... przecież to tylko celuloza, pomyślecie to było kied
            > yś drzewo rosnace gdzieś na Mazurach, albo zupełnie gdzie indziej...
            >
            > no ale cóż, każda płec musi się czymś wyróżniac...;)

            Nasza milosc nie jest dziwniejsza od milosci do wszystkiego co jest z blachy,
            plastiku, gumy i ma przyciski, ekranik, kreci sie albo porusza w inny spowob i
            mowi wruuummmm..

            NINNA
            • Gość: geograf Re: Zeszłoroczny kalendarz jak zeszłoroczny śnieg? IP: 10.0.219.* 10.01.02, 16:12
              o sorry, ale nie wszyscy kochaja te małe blaszaki, niektórzy lubia tramwaje ;), a TV to już inna sprawa;)
              pozdroweinia
              geograf-ze-skrzywieniem-komunikacyjnym...
    • Gość: paza Re: Zeszłoroczny kalendarz jak zeszłoroczny śnieg? IP: *.unregistered.formus.pl 10.01.02, 15:39
      Wszystkie kalendarze od czasów licealnych leżą w specjalnym pudle w piwnicy i
      czekają na odkrycie. Są tam daty randek, seanse filmowe, aforyzmy, egzaminy -
      po prostu całe moje życie.
      Mam taką świecką tradycję - w grudniu każdego roku szukam w sklepach z
      zapamiętaniem kalendarza na rok kolejny. I jeszcze przed końcem roku wpisuję
      do niego telefony do znajomych, ale tylko do tych z którymi utrzymuję stały
      kontakt. A że czasy licealne i studenckie minęły parę lat temu, tych telefonów
      jest coraz mniej. Za to przybywa firmowych i urzędowych. Ot życie...
      Ale nigdy nie wyrzuciłabym starego kalendarza - to przecież cały rok mojego
      życia !
      Najsmutniejszy jest kalendarz z 1992. W marcu, w pewien ponury dzień miałam
      poważny wypadek i bardzo długo leżałam w szpitalu.Ten kalendarz jest tak
      przeraźliwie pusty, a duża ilość stron brudna od błota. A te puste kartki mówią
      same za siebie - pewnych zdarzeń się nie planuje, one przychodzą z nikąd i
      zmieniają naszą małą stabilizację.
      jest brudna od błota -
      • vladip Re: Zeszłoroczny kalendarz jak zeszłoroczny śnieg? 11.01.02, 13:13
        stary kalendarz ma też czasem zastosowanie praktyczne (szczególnie dla leniwych)
        ja mam np kilka starych kalendarzy w których mam aresy i telefony znajomych
        bo zawsze mnie dobija konieczność przepisywania tych samych danych w nowe
        miejsce.. zajęcie generalnie bez sensu. nie mówiąc już o tym że często zapisuję
        w kalendarzu rzeczy tzw "ponadczasowe" informacje których termin ważności
        wynosi więcej niż 1 rok
        pzdr
        vladip
    • zamek Re: Zeszłoroczny kalendarz jak zeszłoroczny śnieg? 11.01.02, 14:06
      To zabawne, ale ja właściwie nie wiem, jak traktuję moje kalendarze :)
      Nad biurkiem wisi jeszcze zeszłoroczny i to typowo siłą bezwładu, bo aktualny
      jest dostępny o klik myszki. Zmienię go? - jeśli będę pamiętał. W szafie?... w
      szafie jest jakiś terminarz z 2000 roku, ale czysty, chyba go dostałem i
      odłożyłem ad calendas graecas. W teczce? A, tak - jest zeszłoroczny, bo mam tam
      notatki z paru ważnych seminariów oraz cotygodniowe obecności mich studentów -
      za 2, 3 tygodnie będzie jak znalazł przy zaliczeniach. Zatem zostaje. Wszystko,
      co bieżące, jest zapisane w cyferkowym kalendarzu - cofam się do zeszłego
      roku..., no proszę, jakieś terminy pozaznaczane..., co to było? W grudniu -
      próby przed Ciechocinkiem, w listopadzie - jakiś zapóźniony student bez
      zaliczenia..., o proszę, w październiku też, ale inny :). W czerwcu - jakieś
      spotkania, maj pusty, dopiero w zeszłym styczniu znowu coś..., ale to już można
      wykasować, cofam się dalej. Jeszcze w maju i czerwcu 2000 jakieś dane - ach,
      sesję sobie zanotowałem, choć nie tylko - jakiś Bartek, jakaś dyskietka - teraz
      już nie dojdę, o co szło. 12 kwietnia 2000 - byc na uczelni, 8 marca - tylko 7
      godzina zanotowana... Wcześniej - już tylko puste miejsca.
      Ten śnieg sprzed dwóch lat - niech sobie zostanie; może kiedyś dojdę jego
      znaczenia. Pewnie w momencie, gdy w ogóle nie będę się tego spodziewał.
      • zamek Re: Zeszłoroczny kalendarz jak zeszłoroczny śnieg? 13.01.02, 01:48
        To nie schizofrenia, że odpowiadam sam sobie. Po prostu... własny post
        zainspirował mnie do działania :)
        Od wczoraj w wyniku wieeeeeelkiego sprzątania (Boże, gdzie są moje szpargały?!)
        nadbiurkowy kalendarz jako nadmiarowy został zwolniony ze skutkiem
        natychmiastowym. Na jego byłym miejscu wisi, oprawiona w antyramę, pyszna
        grafika Saidy.
        Warto czasem posprzątać - pozdrawiam :))
    • Gość: Ixtlilto Re: Zeszłoroczny kalendarz jak zeszłoroczny śnieg? IP: *.tvsat364.lodz.pl 11.01.02, 14:34
      No tak...
      jeden stał na buirku- taki podłóżny tygodniowy, drugi: forumatu zeszytowego
      nosiłam do szkoły, trzeci: wisi w kuchni, czwarty: wisiał nad biurkiem...
      Ad1. zapis sprawdzianów, tego co trzzeba załatwić, zaliczenia, imieniny,
      urodziny, zebrania, spotkania, telefony zapisywane na gorąco, projekty gazetek
      szkolnyych, jaakieś rysunki
      Ad2. imieniny koleżanek i kolegów z klasy, imieniny nauczycieli, urodziny
      znajomych, urodziny córki nauczyciela geografii, zakres materiałów na
      spradziany, NIP szkoły, REGON szkoły, telefony do nauczycieli, sentencje,
      życzenie urodzinowwe spisywane przez cały rok, złote myśli, dowód- że 12=13,
      lista literackich laureatów nagrody nobla, przypomnienie z kim mam tańczyć
      poloneza na 100dniówce za rok...
      Ad3. zebrania rodziców z nauczycielami, imienimmy rodziny i znajomych, urodziny
      w/w, wizyty u lekarzy
      Ad4. kalendarz z kotami :)))

      Tak było w zeszłm roku. W święta usiadłam z każym po kolei i przepisałam
      imieniny, urodziny, telefony, itp do nowego kalendarza, to co warte zostawieni,
      typu sentencje, złote myśli, laureaci nagrody nobla- zostało wyrwane i leży
      sobie na boku- kiedyś może się przydać. Przepisany kalendarz zostaje przedarty
      i wyrzucony. Biorę następny, spisuję to co trzeba, drę, wyrzucam... I tak dalej.

      Nie zostawiam kalendarzy, bo tylko mi miejsce zajmują, miłe chwile pamiętam-
      nie musze ich zapisywać. Kalendarza nie traktuje jako pamiętnika- to jest
      pomocnik, dzięki któremu organizuję sobie czas.

      A jak jest w tym roku?
      1. leży na buirku, taki ogromny, formatu 4x A4, od GAZETY
      2. twarda oprawa, wielkość zeszytu- codzienie przy sobie, terminy, zebrania,
      sprawdziany, urodziny rodziny, przyjaciół, znajomych, święta, ferie, wakacje,
      informacja o studiach, telefony...
      3. wisi nad biurkiem, ale tym razem nie koty, ale samachody. W styczniu jest
      mercedes MP4/16 z teamu McLarena :)
      4. w kuchni... zebrania z rodzicami, lekarze, imieniny itp...

      pozdroofka, Ixtlilto
      • geograf Re: Zeszłoroczny kalendarz jak zeszłoroczny śnieg? 12.01.02, 11:03
        Ixtlilto- ty masz telefony do nauczycieli??
        no tak, grunt to się dobrze ustawic w szkole;)
        • zamek Re: Zeszłoroczny kalendarz jak zeszłoroczny śnieg? 12.01.02, 14:05
          geograf napisał(a):

          > Ixtlilto- ty masz telefony do nauczycieli??
          > no tak, grunt to się dobrze ustawic w szkole;)
          Geo, byłoby mniej zabawnie, gdyby nauczyciele mieli telefony do uczennic :|
          Ja na przykład nie mam numerów do swoich studentek.
          Pozdrówka :)
        • Gość: Ixtlilto Re: Zeszłoroczny kalendarz jak zeszłoroczny śnieg? IP: *.tvsat364.lodz.pl 12.01.02, 15:42
          Geo, wiesz.. u mnie w skzole jest taka... nie to tradycja, ale nowoczesny,
          interesujący zwyczaj- że rodzice jeśli nie mogą np. dojechac na zebranie do
          szkoły to dzwonią do wychowawcy, a ten zdaje mu dokładną relację z zachowania
          ucznia.
          Dzięki takiemu rozwiązaniu, mój Tatko pojawia się w szkole 2 razy: na pierwszym
          i ostatnim zebraniu. Kartę ocen przekazuję mu ja. Ew. pytanie do wychowawcy
          może zadać sam, wychowawca ma czas i na spokojnie przez telefon moze
          opowiedziec co sie dzieje w szkole.
          Stąd też mam telefony do nauczycieli- wiadomo nie do wszystkich :)

          pozdroofka, Ixtlilto
          • Gość: geograf Re: Zeszłoroczny kalendarz jak zeszłoroczny śnieg? IP: 10.0.219.* 12.01.02, 18:37
            aha no to juz rozumiem, bo ja myślełem, że lepiej miec dobry kontakt z nauczycielami, żeby było łatwiej pod koniec semestru;). ale nie za dużo wazeliny by kapało..:))
Pełna wersja