majkel00
14.07.08, 20:16
Mamy tu taka starowinkę sąsiadkę. Na ile możemy się nią po sąsiedzku
opiekujemy, ale też przecież nie 24 godziny na dobę, bo jak.
Rodzina za granicą - do starowinki przychodzą opiekunki. Co i ruch nowy cyrk.
Kiedyś jakaś jej dała leki na dwa dni na raz, żeby nie musiała przychodzić w
niedzielę.
Wczoraj kolejny numer - idziemy do niej zobaczyć co i jak. A tam opiekunka jej
przyrządza kawę. Ze skwaśniałym zasyfiałym mlekiem.
Na uwagę, że jak to tak można, ta opiekunka bez mrugnięcia okiem - że innego
mleka nie ma to dolała takiego.
No ludzie!
No to tyle. Ku przestrodze nim się odda staruszków, czy dziecko pod opiekę
obcych osób. Ręce opadają.
Czuwaj!