Nie pal przy mnie!

16.11.03, 12:02
Gdy po raz kolejny, po powrocie z pubu wsyzstkie moje ciuchy (w zasadzie
kutka też) są przeciąknięte dymem papierosowym, oczy przekrwione, włosy od
razu do mycia... zastanawiam się dlaczego ja mam cierpieć przez czyjąś
głupotę?!
Nie przeszkadza mi, że ktoś się truje, ale niech truje się sam!
Nie życzę sobie aby ktoś palił w mojej obecności.
Od dziś mam zamiar głośno mówić, że nie odpowiada mi dym papierosowy.
    • hubar Re: Nie pal przy mnie! 16.11.03, 12:06
      Zgadzam się, ja tak samo "śmierdzę" tym paskudnym dymem!

      To dla palaczy: www.spiewnik.gower.pl/ale_ty_palisz_papierowy.html
    • al-ki Wow 16.11.03, 12:07

      Powodzenia i wytrwałości życzę :-) Robiłem tak kiedyś, ale stwierdziłem, że to walka z wiatrakami. Gdy nie pozwalałem na palenie w mojej obecności to co prawda albo gasili, albo szli gdzie indziej palić, ale przy tym spoglądali jak na jakiegoś dziwaka. I zawsze było to samo, bo zawsze wydawało im się, że po prostu mam zły humor i się czepiam.
    • gray Re: Nie pal przy mnie! 16.11.03, 12:08
      no to będzie konflikt w dobrym radiu chyba ;-) a może nie :)

      a co na przykład z sytuacją kiedy komuś nie odpowiada brak dymu? ;)
      • ixtlilto (gray) 16.11.03, 12:11
        gray napisał:

        > no to będzie konflikt w dobrym radiu chyba ;-) a może nie :)
        Będzie!
        Bo już po ostatnim poniedziałku śmierdiałam petami!
        Nie życzę sobie tego. Chcesz palić? Wyjdź na dwór!
        • gray Re: (ixi) 16.11.03, 12:24
          no ale po co te ostre słowa - żartowałem tylko :) z resztą i tak nie sądzę,
          żebym się tam często pojawiał. a z drugiej strony myślę, że na prawdę łatwiej
          będzie nakłonić palacza do zwiększenia odległości pomiędzy paleniem a tobą
          jeżeli się go poprosi a nie opierdzieli i wygna za drzwi ;)
          • ixtlilto (gray) 16.11.03, 12:27
            gray napisał:

            > [...]a z drugiej strony myślę, że na prawdę łatwiej
            > będzie nakłonić palacza do zwiększenia odległości pomiędzy paleniem a tobą
            > jeżeli się go poprosi a nie opierdzieli i wygna za drzwi ;)
            Uprzejmie proszę aby odległość Twojego zapalonego papierosa ode mnie
            uwzględniała ścianę oraz dość dobrą wymianę powietrza.
            • gray Re: (ixi) 16.11.03, 12:34
              nie ma sprawy - to dla mnie żaden problem :)
        • adamco Re: (gray) 16.11.03, 12:33
          Chcesz nie wdychać dymu- idź na dwór na czas jak palacze palą. Sorry ale
          dlaczego ktoś ma się akurat do Ciebie dostosować? Skoro tak Ci nie pasuje to
          jest proste wyjście - chodzić do klubów/pubów gdzie są wydzielone sale dla
          palących i niepalących.
          • gray Re: (gray) 16.11.03, 12:46
            adamco napisał:

            > Chcesz nie wdychać dymu- idź na dwór na czas jak palacze palą. Sorry ale
            > dlaczego ktoś ma się akurat do Ciebie dostosować?

            sory ale gdybyś spojrzał na koniec zdania to ujrzałbyś ';-)' - teraz wystarczy
            obejrzeć stronę ze zdekodowanymi emotikonami i już wimy, że żartowałem.

            > Skoro tak Ci nie pasuje to
            > jest proste wyjście - chodzić do klubów/pubów gdzie są wydzielone sale dla
            > palących i niepalących.

            a są takie? właściwie to nie znam nawet pubu, w którym palić nie wolno co w
            sumie nie dziwi bo co to za biznes byłby. ja palę, mnie dym nie przeszkadza (w
            rozsądnych ilościach oczywiście ;)) i kiedy przez jakiś czas nie paliłem też mi
            nie przeszkadzał ale rozumiem, że kogoś może szlag trafiać i staram się to
            uszanować.
            • ixtlilto Re: (gray) 16.11.03, 12:56
              gray napisał:

              > > Chcesz nie wdychać dymu- idź na dwór na czas jak palacze palą. Sorry ale
              > > dlaczego ktoś ma się akurat do Ciebie dostosować?
              > sory ale gdybyś spojrzał na koniec zdania to ujrzałbyś ';-)'

              Gray: adamco pisał do mnie. U mnie uśmieszka nie było.

              Adamco: ale gdy wrócę, to nawet jeśli oni skończą to ten dym tam będzie. :(
              • gray Re: (gray) 16.11.03, 13:19
                ixtlilto napisała:

                > Gray: adamco pisał do mnie. U mnie uśmieszka nie było.

                o w mordę - faktycznie. zastanawiam się czy nie przydałyby się jakieś linie czy
                coś ułatwiającego odnajdywanie się w hierarchii wątku.

                a wracając do fajek: jedni i drudzy mogą wchodzić albo wychodzić ale nikomu się
                nie chce. tak jest źle i tak niedobrze - dramat antyczny - palacze chcą sobie
                zakurzyć przy kufelku i nie pasuje im wychodzenie na zewnątrz a niepalący nie
                chcą rezygnować z bywania w klubach tylko, dlatego że palacze chcą sobie
                zakurzyć przy kufelku i nie pasuje im... and so on.
          • hubar Re: (gray) 16.11.03, 13:54
            adamco napisał:
            > Chcesz nie wdychać dymu- idź na dwór na czas jak palacze palą. Sorry ale
            > dlaczego ktoś ma się akurat do Ciebie dostosować?
            ##
            Chcesz sobie zapalić- idź na dwór na czas gdy palisz. Sorry ale dlaczego ktoś
            ma się kaurat dopasowywać do Ciebie?


            > Skoro tak Ci nie pasuje to jest proste wyjście - chodzić do klubów/pubów
            > gdzie są wydzielone sale dla palących i niepalących.
            ##
            Bądź realistą. Widziałeś takie miejsca? Sądzisz, że dym nie przejdzie?
    • geograf Re: Nie pal przy mnie! 16.11.03, 12:12
      sękw tym,że w tego typu lokalach rozrywkowych nie da się tego
      wyegzekwowac...niestety.
      prawda-po ostatnim DR też śmierdziałem:/
      trzeba sie przyzwyczaić..niestety,bo na lepsza wentyulacje pomieszczeń nie ma co
      liczyć.
      • hubar Re: Nie pal przy mnie! 16.11.03, 12:15
        Co to ma znaczyć, że ja mam się przyzwyczajać do smrodu??!! Niech Ci którzy
        lubią z jakichś tam powodów ten odór, zaczną się przyzwyczajać do wychodzenia z
        pomieszczeń i palenia na dworze.
    • Gość: podśmiewajka Re: Mężczyzno ,kobieto nie pal !! IP: *.retsat1.com.pl / *.retsat1.com.pl 16.11.03, 12:16
      nie znoszę facetów którzy palą
      • geograf Re: Mężczyzno ,kobieto nie pal !! 16.11.03, 12:18
        najlepiej powiedzieć jasno:
        nie lubię lizać popielniczki:)
        • Gość: podśmiewajka Re: dla geografa IP: *.retsat1.com.pl / *.retsat1.com.pl 16.11.03, 15:33
          mówię (piszę) jasno ...nie lubie lizać popielniczki...czy to zabrzmiało
          dosadniej i zrozumialej??
    • b00g13 Re: Nie pal przy mnie! 16.11.03, 12:26
      no wiecie co?!
      a jak się was pytałem w radiu to wtedy było "jasne jasne tu wolno
      palić"(hubar) i teraz się okazuje że wy jesteśćie przeciwni i wogóle be...
      ok wezmę fajkę
    • lndywiduum DZIWACY! 16.11.03, 14:00
    • lndywiduum Zaraz , zaraz... 16.11.03, 14:14
      Z góry zaznaczam , że jestem niepalący.
      Ale jeśli lokal jest dla palących, to nie mogę
      mieć do nikogo pretensji , ze w nim pali.
      PRAWDA?

      W końcu jestesmy tolerancyjni?
      Czy nie?

      Na podobnej zasadzie mogę
      podejść w pubie do
      ixtlilto i powiedzieć:
      Słuchaj, zapach Twoich perfum mnie odrzuca, przesiądź się dalej.

      Albo twój ubiór mnie drażni, wyjdź z pubu i zaczekaj aż wypiję trzy piwa.
      Wtedy już mi się będzie podobał.
      • hubar Re: Zaraz , zaraz... 16.11.03, 14:18
        lndywiduum napisał:
        > Na podobnej zasadzie mogę
        > podejść w pubie do
        > ixtlilto i powiedzieć:
        > Słuchaj, zapach Twoich perfum mnie odrzuca, przesiądź się dalej.
        >
        > Albo twój ubiór mnie drażni, wyjdź z pubu i zaczekaj aż wypiję trzy piwa.
        > Wtedy już mi się będzie podobał.
        ##
        Zgadza się, tylko z taką "małą" różnicą, że tym się nie trujesz i nie
        śmierdzisz przez kilka dni.
    • lndywiduum c.d. 16.11.03, 14:17
      Tak więc jeśli w danym miejscu palenie nie jest zabronione
      to twoje "Nie pal przy mnie"
      brzmi co najmniej obraźliwie.

      • hubar Re: c.d. 16.11.03, 14:21
        Biorąc pod uwagę, że pali sporo osób, a miejsc w których nie wolno palić mało,
        chcą oszczędzić swoje sdrowie i poczucie dobrego zapachu, musiałbym się stać
        istotą aspołeczną unikającą ludzi.
        • ixtlilto Re: c.d. 16.11.03, 14:28
          hubar napisał:

          > Biorąc pod uwagę, że pali sporo osób, [...]
          Z ciekawości: którzy/ ilu forumwoczów palą?

          > chcą oszczędzić swoje sdrowie i poczucie dobrego zapachu, musiałbym się stać
          > istotą aspołeczną unikającą ludzi.
          Pewnych ludzi się lubi, ale nie za to że palą lub nie. Niestety nawet po
          spotkaniu z fajnymi ludźmi zostaje paskudny smród :(
          • Gość: fleurette Re: c.d. IP: 81.219.160.* 16.11.03, 21:44
            ixtlilto napisała:

            > Z ciekawości: którzy/ ilu forumwoczów palą?

            pale baaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaardzo rzadko. baaaaaaaaaaardzo...
        • lndywiduum Nie przesadzaj. 16.11.03, 14:52
          Ja jestem osoba niepalącą.
          Na samym początku to zaznaczyłęm.

          I ngdy nikomu nie zwracałem uwagi.
          Jesli palił w miejscu w którym palić wolno.

          Jeśli mnie się to nie podoba, bo czasem ludzzie palą naprawdę
          jakieś cuchnące gówna, to wychodzę.

          Ale to jego prawo.



          Na podobnej zasadzie
          można powiedzieć :

          Jesteś Chory na AIDS, to trzeba Cię poddać eutanazji.
          Stanowisz zagrożenie dla innych.

          Masz łupież, rzygać mi się chce na Twój widok, wyjdź z pubu.
          • hubar Re: Nie przesadzaj. 16.11.03, 14:59
            lndywiduum napisał:
            > Na podobnej zasadzie
            > można powiedzieć :
            > Jesteś Chory na AIDS, to trzeba Cię poddać eutanazji.
            > Stanowisz zagrożenie dla innych.
            >
            > Masz łupież, rzygać mi się chce na Twój widok, wyjdź z pubu.
            ##
            Widzę, że masz starszne pojmowanie świata. Albo siak albo owak, nic pomiędzy.
            Samo chorowanie na AIDS nikomu obok nie przeszkadza ani nie zagraża, niemniej
            gdyby ta sama osoba, zaczęła wymachiwać strzykawką lub zranionym palcem,
            miałbym podstawy aby czuć dyskomfort i co za tym idzie zwrócić uwagę
            (conajmniej). Tak samo ten przykład z łupieżem... skąd ty takie przykłady
            bierzesz??!!
            • lndywiduum Z życia! 16.11.03, 15:11
              Jak się chodzi po tym świecie ponad 40 lat i bywa u różnych ludzi
              z bardzo wieloma osobami się rozmawia, to się człowiek uczy.

              A interesuje Cię przykład z łupieżem?

              Sam byłem świadkiem, jak kobieta zwymiotowała w restauracji gdy zobaczyła jak
              gościu drapie się po głowie a potem zjada to co miał za paznokciami.
              • hubar Re: Z życia! 16.11.03, 15:24
                I uważasz za niegrzeczne i niestosowne zwrócenie uwagi (opitolenie) takigo
                kmiota? Ja bym takiego chłopka wywalił z lokalu.
    • janior Re: Nie pal przy mnie! 16.11.03, 14:41
      Stanowczo popieram, dodam jeszcze, że niektórych szczypią oczy!!!
      Niestety palacze nie zdajasobie sprawy z tego. To mniej więcej tak jak z ostrą
      jazdą samochodem. Nie mam nic przeciwko. Tylko jak już ccesz się zabićto zabij
      wyłącznie siebie, a nie niewinnych przypadkowych ludzi. Jak palisz papierosy,
      Twoja sprawa, ale nie przeszkadzaj tym innym.
    • zusmann Re: Nie pal przy mnie też! 16.11.03, 15:17
      Obiecuję, że nigdy przy Tobie nie zapalę! Bo ja nie palę i też śmierdzę po
      wczorajszym wieczorze i w oczach mam... krwiki. Dlatego nie lubię pubów ale
      nie widzę nic niewłaściwego w paleniu tam papierosów. Piwa też nie piję a się
      nie awanturuję, żeby inni nie pili. Wystarczy wybrać lokal, w którym nie można
      palić a nie byle knajpę.
      • ixtlilto Re: Nie pal przy mnie też! 16.11.03, 15:22
        zusmann napisał:

        > [...]Piwa też nie piję a się nie awanturuję, żeby inni nie pili.
        Tyle tylko, że jak inni piją to Tobie nie szkodzi, ew. Twojemu poczuciu
        estetyki gdy ktoś przesadzi z %.

        >Wystarczy wybrać lokal, w którym nie można palić a nie byle knajpę.
        Heheh... niezłe podsumowanie Narcosis ;))))
      • hubar Re: Nie pal przy mnie też! 16.11.03, 15:23
        zusmann napisał:
        > Piwa też nie piję a się nie awanturuję, żeby inni nie pili. Wystarczy wybrać
        lokal, w którym nie można palić a nie byle knajpę.
        ##
        Ale czy ktoś Cię do picia piwa zmuszał, czy kazał wbrew Twojej woli spijać
        piankę i napawać się goryczką piwa?
        Mówisz o złym miescu... zaproponuj jakiś lokal, będziemy wiedzieli gdzie zrobić
        następną imprezkę.
        • b00g13 Re: Nie pal przy mnie też! 16.11.03, 15:38
          mam dziwne wrażenie, że mnie zakrzyczycie ale co tam. podam taki drobny
          przykładzik - moim zdaniem adekwatnej sytuacji.
          otóż, tak sie składa, że nie palę... trawy. coś we mnie takiego jest że na sam
          zapach mi się wnętrzności odwracają na drugą stronę, po prostu nie dzierże.
          znajomi z roku, owszem, palą entuzjastycznie. że ludzie są naprawdę fajni to
          też imprezuje z nimi kiedy się tylko da, a nawet jak się nie da to też. i co
          ja mam zrobić jak oni chcą sobie przypalić, opieprzyć ich i kazać im wyjść na
          balkon bo mnie skręca od zapachu czy może wyjść na balkon samemu. żeby nie
          było, jak siedzimy u mnie, lub jak się zdarzy że dajmy na to pięć osób nie
          pali a dwie palą to na balkon wychodzą palący.

          jaki z tego morał, umiar trzeba zachować we wszystkim, jak się komuś przedział
          dla palących nie podoba to ma inne do wyboru.
        • zusmann Re: Nie pal przy mnie też! 16.11.03, 16:02
          hubar napisał:

          Czy ktoś Cię do picia piwa zmuszał, czy kazał wbrew Twojej woli spijać piankę
          i napawać się goryczką piwa? Mówisz o złym miescu... zaproponuj jakiś lokal,
          będziemy wiedzieli gdzie zrobić następną imprezkę.


          1. Nikt mnie nie zmuszał na jego szczęście (szkoda jego cennego czasu). Picie
          tak samo mnie razi jak palenie ale rzecz jasna mniej mi przeszkadza więc się
          nie czepiam. Tak jak ćpanie jest to indywidualna sprawa każdego. Po tym
          wszystko nie śmierdzi przez dni parę.

          2. Sprawdziłem. Nie mówiłem o złym miejscu. Narcosis dobry jak każdy inny, dla
          mnie raczej w czołówce stawki. Każdy pub to knajpa. Lokal dla palących i
          pijących. Knajpa to nie jest określenie negatywne ale jest to niższa kategoria
          niż restauracja czy kawiarnia.

          P.S. Starzeję się... Zgadzam się z Zamkiem! Do czego to doszło... ;-)
          • zamek Zusmann (off-topic) 16.11.03, 16:05
            zusmann napisał:

            > P.S. Starzeję się... Zgadzam się z Zamkiem! Do czego to doszło... ;-)
            No toż przecież wczoraj historycznie uścisnęliśmy sobie ręce, nie? :)
          • al-ki Re: Nie pal przy mnie też! 16.11.03, 17:15

            zusmann napisał:

            ) 1. Nikt mnie nie zmuszał na jego szczęście (szkoda jego cennego czasu). Picie
            ) tak samo mnie razi jak palenie ale rzecz jasna mniej mi przeszkadza więc się
            ) nie czepiam.
            --

            Nie pijesz?? To ja myślałem, że jestem jeden jedyny, który nie pije alkoholu spośród ludzi, których znam. Ja pierdzielę...
            • zusmann Re: Nie pal przy mnie też! 16.11.03, 18:22
              al-ki napisał:

              Myślałem, że jestem jeden jedyny, który nie pije alkoholu spośród ludzi,
              których znam. Ja pierdzielę...


              Nie pierdziel, bo nie wiadomo do końca czy to zdrowe ;-) Palenie i picie na
              pewno nie.
            • ixtlilto (al-ki) 16.11.03, 20:39
              al-ki napisał:

              >Nie pijesz?? To ja myślałem, że jestem jeden jedyny, który nie pije alkoholu sp
              >ośród ludzi, których znam. Ja pierdzielę...
              Hehehe, no to jest już nas troje ;)))
    • zamek Re: Nie pal przy mnie! 16.11.03, 15:39
      Ixik, primo, dwa głębokie oddechy świeżym powietrzem. Pogadajmy spokojnie.
      Secundo: pisząc o czyimś paleniu papierosów per "czyjaś głupota" stąpamy po
      bardzo cienkim lodzie. Czy ktoś z tego powodu, że pali, jest automatycznie
      głupi? Może jest nierozsądny, może sobie szkodzi, ale takie sformułowanie,
      jakiego użyłaś, jest zdecydowanie niestosowne. Proszę, waż słowa: prowokuj
      dyskusję, a nie pyskówkę, która w takich sytuacjach nieuchronnie wisi w
      powietrzu. Szanujmy się - przekażmy palącym, że dym nam nie odpowiada (byle
      taktownie), ale nie nazywajmy ich głupimi. Dla pełnej jasności: piszę "sensu
      largo", nie tylko w kontekście Szproty, której, jak rozumiem, Twoja wypowiedź
      też się tyczy.
      Tertio: też nie lubię dymu tytoniowego, ale zdaję sobie sprawę, że w tego
      rodzaju miejscach publicznej użyteczności jak lokale gastronomiczne kontakt z
      nim jest nieunikniony (oczywiście poza tymi miejscami, gdzie palenie jest
      wzbronione). Wychodząc do pubu biorę to pod uwagę i roztrząsam, na czym bardziej
      mi zależy: na spotkaniu przyjaciół czy na niewdychaniu dymu. Z pewnością nie
      będę od nich wymagał, aby przy mnie nie palili; zwłaszcza, że nie cierpię na
      schorzenia typu astmy czy podobne.
      Quatro: Ixik, bądź pewna, że przy Tobie (ani przy nikim innym) nie zapalę :)
      Pozdrawiam wszystkich zainteresowanych.
      • ixtlilto Re: Nie pal przy mnie! 16.11.03, 16:55
        zamek napisał:

        > Ixik, primo, dwa głębokie oddechy świeżym powietrzem. Pogadajmy spokojnie.
        Jak wyszłam z pubu to odetchnęłam :) Poza tym jestem bardzo spokojna i wątek
        nie był pisany pod wpływem chwilowego zwburzenia :)


        > Secundo: pisząc o czyimś paleniu papierosów per "czyjaś głupota" stąpamy po
        > bardzo cienkim lodzie. Czy ktoś z tego powodu, że pali, jest automatycznie
        > głupi?
        Wg. mnie palenie jest głupotą. To moje zdanie do którego mam prawo.


        > Może jest nierozsądny, może sobie szkodzi, ale takie sformułowanie,
        > jakiego użyłaś, jest zdecydowanie niestosowne.
        "Może" sobie szkodzi? Ok, ale dlaczego "może" też mnie szkodzi. Mnie, moim
        płucom, mojemu sercu, mojej skórze...


        > Proszę, waż słowa: prowokuj dyskusję, a nie pyskówkę, która w takich
        > sytuacjach nieuchronnie wisi w powietrzu.
        To jest zdecydowanie dyskusja. NIe zauważyłam, aby na tym wątku zaczeła się
        pyskówka. Po prostu palenie to drażliwy temat stąd też i dyskusja nie jest
        spokojna.


        > Szanujmy się - przekażmy palącym, że dym nam nie odpowiada (byle
        > taktownie), ale nie nazywajmy ich głupimi.
        Szanuję ludzi, szanuję ich poglądy i ich wybory. Szanując ich wymagam tez
        szacunku do mojej osoby i własnych wyborów (w tym niepalenia)
        • zamek Dyskusja? 16.11.03, 17:28
          Nie, Ixik. W sytuacji, gdy mówimy o czyjejś głupocie tylko dlatego, że pali, nie
          ma dyskusji. To już jest ubliżenie i w tym miejscu dyskusja się kończy. Moim
          zdaniem nawet, zanim się zaczęła.
      • gray Re: Nie pal przy mnie! 16.11.03, 19:43
        zamek napisał:

        > Czy ktoś z tego powodu, że pali, jest automatycznie
        > głupi? Może jest nierozsądny, może sobie szkodzi,...

        o, tak mi przyszło do głowy... wiem, że niepalącemu niełatwo wymyślić coś
        takiego ale czy nikt nie wpadł na pomysł, że ktoś może lubić palić? bo ja na
        przykład lubię szalenie i piwo albo kawa swój smak ma dopiero z dymkiem. wiem,
        źe to szkodliwe - wspinaczka wysokogórska i inne sporty ekstremalne są często
        szkodliwe jeszcze bardziej ;)

        a jeżeli ktoś na prawdę nie może znieść mnie z powodu mojego palenia no to...
        • krzyskup Re: Nie pal przy mnie! 16.11.03, 19:52
          Nikt jeszcze nie pomyślał o sytuacji, kiedy ktoś chce sobie posiedzieć z
          przyjaciółmi w pubie, ale nie może, bo jest uczulony na jakiśtam składnik dymu
          tytoniowego. Podobno jesteśmy tolerancyjni, nawet czasem pomagamy
          niepełnosprawnym wsiąść do autobusu... Ale nie stać nas (a raczej palaczy) na
          to, żeby umożliwić posiedzenie sobie w miejscu publicznym osobie uczulonej na
          dym tytoniowy.

          Pozdrawiam,
          Krzyskup

          --
          Life is life! Nana nanana...
          • keridwen Re: Nie pal przy mnie! 16.11.03, 19:58
            a pomyslales kiedys o osobie uczulonej na bawelne, nieswiezy oddech, brod na
            ulicy? z takimi argumentami daleko nie zajedziesz, sory....
            • krzyskup Re: Nie pal przy mnie! 16.11.03, 20:18
              Dla mnie to akurat jest argument. Jeżeli jestem uczulony na gluten, to nikt
              mnie nie zmusza do jego spożywania, dostanę coś co go nie zawiera. Natomiast do
              wdychania dymu jestem bardzo często zmuszany przez ludzi na przystankach,
              kierowców w autobusach i wiele innych osób.

              Pozdrawiam,
              Krzyskup

              --
              Life is life! Nana nanana...
              • keridwen Re: Nie pal przy mnie! 16.11.03, 20:24
                wiec polecam maseczke... taka jaka zdarza sie nosic japonczykom odwiedzajacym
                polske, gdy twierdza, ze u nas jest zbyt duzo zanieczyszczen... to dziala...
                uwierz....
                • krzyskup Re: Nie pal przy mnie! 16.11.03, 20:33
                  W takim razie może powinienem chodzić po mieście w masce p-gaz? Niestety nie
                  mogę, mam dermografizm, groziłoby to moim uduszeniem... Może to palacze powinni
                  wydmuchiwać dym prosto w pochłaniacz?

                  Zresztą, koniec dyskusji...

                  Pozdrawiam,
                  Krzyskup

                  --
                  Life is life! Nana nanana...
              • gray Re: Nie pal przy mnie! 16.11.03, 20:32
                autobusy i przystanki to miejsca, w których nie wolno palić więc masz prawo
                robić awantury i domagać się przestrzegania prawa - ja na przystankach nie palę,
                chyba że jestem na nich sam - ale w pubie palić można i palić w nich będę.

                na prawdę jest mi bardzo przykro, że jesteś uczulony na gluteny ale wydaje mi
                się że jesteś w dość dobrej sytuacji ponieważ istnieją, na przykład, ludzie
                uczuleni na chodzenie w taki sposób że nie mają nóg i oni nie pójdą sobie do
                pubu nawet gdyby chcieli. z przyjemnością prześmierdnęli by dymem i ucieszyliby
                się gdyby ktoś oblał ich przez przypadek piwem ale tobie nie pasuje, że ktoś
                pali tam gdzie wolno palić i przez to jesteś nieszczęśliwy... nie traktuj tego
                jako coś osobistego ale na prawdę są większe problemy niż śmierdząca bluzeczka i
                włosy do umycia.
                • krzyskup Re: Nie pal przy mnie! 16.11.03, 20:40
                  Nie musisz mi współczuć, nie jestem uczulony na gluteny. A osoby
                  niepełnosprawne też zawsze mogą się dostać w takie miejsce.

                  Pozdrawiam,
                  Krzyskup

                  --
                  Life is life! Nana nanana...
                  • gray Re: Nie pal przy mnie! 16.11.03, 20:48
                    krzyskup napisał:

                    > Nie musisz mi współczuć, nie jestem uczulony na gluteny.

                    tylko się cieszyć.

                    > A osoby
                    > niepełnosprawne też zawsze mogą się dostać w takie miejsce.

                    mogą. raz na kilka miesięcy bo to wyprawa jak w himalaje. mówię ci - masz dobrze.
                    • krzyskup Re: Nie pal przy mnie! 16.11.03, 21:03
                      gray napisał:

                      > > Nie musisz mi współczuć, nie jestem uczulony na gluteny.
                      > tylko się cieszyć.
                      Ależ się cieszę, a jakże...


                      > mogą. raz na kilka miesięcy bo to wyprawa jak w himalaje. mówię ci - masz
                      > dobrze.
                      Wiem.

                      Pozdrawiam,
                      Krzyskup

                      --
                      Life is life! Nana nanana...
          • gray Re: Nie pal przy mnie! 16.11.03, 20:12
            no widzisz, tak się złożyło, że znam taką osobę - przy niewielkim stężeniu dymu
            kicha po kilkanaście razy - i kiedy jestem w jej towarzystwie odchodzę żeby zapalić.
            • krzyskup Re: Nie pal przy mnie! 16.11.03, 20:25
              To wyobraź sobie, że ta osoba chce sobie wejść do klubu, w którym dym można by
              ciąć i wymować jak cegiełki... Ale nie może, bo wyplułaby płuca :(

              Pozdrawiam,
              Krzyskup
              --
              Life is life! Nana nanana...
              • keridwen Re: Nie pal przy mnie! 16.11.03, 20:31
                wiec niech idzie do innego... nikt jej nie zmusza, zeby isc akurat do tego
                konkretnego.... poza tym... zazwyczaj dym przeszkadza tym, ktorzy wobec prawa
                palic jeszcze nie moga.... i nie jestem zlosliwa, zdaje ci sie....
                • krzyskup Re: Nie pal przy mnie 16.11.03, 20:59
                  Jak chcesz być złośliwa, to sobie bądź, to ogólnodostępne forum... A ja muszę
                  iść spać... Dobranocka już się dawno skończyła, a rodzice nie pozwalaj mi
                  oglądać filmów z trójkącikiem...

                  Pozdrawiam,
                  Krzyskup

                  --
                  Life is life! Nana nanana...
              • gray Re: Nie pal przy mnie! 16.11.03, 20:40
                zatem skoro nie może to nie wejdzie. nie wszyscy mogą to samo. ty też nie
                wejdziesz na K2 bo wyplujesz płuca i nie tylko ale z gubałówką poradzisz sobie
                doskonale. na tej samej zasadzie - jeżeli nie wytrzymasz w zadymionym lokalu to
                trzeba iśc do lepiej wentylowanego lokalu lub dla niepalących. jak masz dobrych
                kolegów to pójdą z tobą - wielicki też wszedłby na gubałówkę z dobrym kumplem.
        • keridwen Re: Nie pal przy mnie! 16.11.03, 19:54
          dokladnie... przeciez to samo napisalam :P

          tyle, ze troszke bardziej dosadnie - jak to ja :)))
          jesli ktos zamierza mi zwracac uwage na to, ze pale.... to zwyczajnie albo
          poprosze aby wyszedl i nie odzywal sie do mnie wiecej, albo sama to zrobie,
          kasujac tym samym wszelkie kontakty z ta osoba...
          tak wiem, to ekstremalne rozwiazanie... ale albo jest pelna akceptacja obu
          stron, albo sie zegnamy. przynajmniej ja tak mam.
          • ixtlilto Re: Nie pal przy mnie! 16.11.03, 20:37
            keridwen napisała:

            > jesli ktos zamierza mi zwracac uwage na to, ze pale.... to zwyczajnie albo
            > poprosze aby wyszedl i nie odzywal sie do mnie wiecej, albo sama to zrobie,
            > kasujac tym samym wszelkie kontakty z ta osoba...
            No to już wiem jakiej reakcji z Twojej strony mogę się spodziewać :)
            • keridwen Re: Nie pal przy mnie! 16.11.03, 20:58
              tak, mnie rowniez jest milo.

              i bardziej uwazaj na dobor slow dziewczyno...
    • lndywiduum I co dalej? 16.11.03, 15:42
      Prawda jest taka , ze ta dyskusja niczego
      nie zmieni.

      Ixtilto, nie spodziewasz się chyba , ze po dzisiejszej dskusji
      wejdziesz do pubu i powiesz : Jestem niepaląca,
      po czym wszyscy palacze opuszczą lokal.
      Takiego skutku tej dyskusji się spodziewasz?

      Że wszyscy palacze będą wychodzić na mróz, abyś ty mogła napić się piwa?
      I wrócić do domu w pachnących nieskazitelnością ciuszkach?

      Tak więc, Twoje wystąpienie miało na celu jedynie zaistnienie po raz kolejny na
      forum.
      Byle pretekst jest dobry aby coś napisać.

      Prawda?
      • hubar Re: I co dalej? 16.11.03, 16:10
        Ja bardziej odebrałem to za chęć zwrócenie uwagi na problem ludzi niepalących.
        Ale skoro Ty widzisz inne powody, to już raczej Twój problem.
        • lndywiduum Re: I co dalej? 16.11.03, 16:20
          Chęć zwrócenia uwagi na problem ludzi niepalących?

          Tak się składa, że jestem niepalący, i naprawdę nie mam problemu

          z tym ze inni palą.

          Myślę , że nie ma sensu kontynuować tego wątku.
          • hubar Re: I co dalej? 16.11.03, 16:26
            lndywiduum napisał:
            > Chęć zwrócenia uwagi na problem ludzi niepalących?
            > Tak się składa, że jestem niepalący, i naprawdę nie mam problemu z tym ze
            inni palą.
            ##
            Oczywiście Ty jestes jedyny i co Ty powiesz to tak jest.
            Ale niektórym przeszkadza ten smród, który zostaje na ubraniach.

            > Myślę , że nie ma sensu kontynuować tego wątku.
            ##
            Twoje zdanie.
            • lndywiduum Re: I co dalej? 16.11.03, 16:33
              Ja jedyny?

              Nie zwracaj się tak do mnie, bo brzmi to dwuznacznie.
              Nie jestem zwolennikiem związków z facetami.


              Ty za to z pewnością swoimi tekstami sprawisz, że smród na ubraniach
              niepalących nie będzie zostawał.

              • teufel Re: I co dalej? 16.11.03, 20:51
                lndywiduum napisał:

                > Ja jedyny?
                >
                > Nie zwracaj się tak do mnie, bo brzmi to dwuznacznie.
                > Nie jestem zwolennikiem związków z facetami.
                >
                ----------
                Idź do lekarza bo masz coś nie tak z główką.
            • b00g13 Re: I co dalej? 16.11.03, 16:34

              > Oczywiście Ty jestes jedyny i co Ty powiesz to tak jest.
              >

              wiesz co hubar... tobie też można tak odpowiedzieć
              • hubar Re: I co dalej? 16.11.03, 16:38
                b00g13 napisał:
                > wiesz co hubar... tobie też można tak odpowiedzieć
                ##
                Można.
                Niemniej, ja nie stwierdzam, że można wątku już nie kontynułować, bo wyraziłem
                już swoją opinię. Ja czekam na posty kolejnych osób.
                Nie mówię także, że skoro mnie coś przeszkadza to i wszystkim takim jak ja też
                musi to przeszkadzać.
                • Gość: JK Re: I co dalej? IP: *.toya.net.pl 16.11.03, 16:41
                  I co te posty innych osób zmienią? Hubar?

                  Tyle ile Ty zmieniłeś w tej kwestii.
                  • hubar Re: I co dalej? 16.11.03, 16:58
                    Gość portalu: JK napisał(a):
                    > I co te posty innych osób zmienią? Hubar?
                    ##
                    Co myślę to piszę, a często udaje mi się wcielić to w życie.


                    > Tyle ile Ty zmieniłeś w tej kwestii.
                    ##
                    Nie będę się chwalił :-P
                  • ixtlilto Re: I co dalej? 16.11.03, 17:04
                    Gość portalu: JK napisał(a):

                    > I co te posty innych osób zmienią? Hubar?
                    Nie odbieraj innym prawa do wypowiedzenia się na Forum. Sama chętnie podeślę
                    link to tego wątku kilku osobom i z zainteresowaniem przeczytam ich
                    wypowiedzi :)
                • b00g13 Re: I co dalej? 16.11.03, 17:00
                  toteż nie pisałem nic o wątku
                  mimo że imho powinien zostać zakończony bo do niczego nas nie doprowadzi poza
                  kolejną ogólnoforumową kłótnią
                  • ixtlilto Re: I co dalej? 16.11.03, 17:08
                    b00g13 napisał:

                    > toteż nie pisałem nic o wątku
                    > mimo że imho powinien zostać zakończony bo do niczego nas nie doprowadzi poza
                    > kolejną ogólnoforumową kłótnią
                    KŁÓTNIĄ??
                    Jesteście dziećmi w przedszkolu lub politykami, że różnica poglądów w jednej
                    kwestii doprowadzi do rozłamu?! Nie wygłupiajcie się! To jest dyskusja jak
                    każda inna. Każy ma swoje zdanie, z każdą opinią można się zgodzić lub nie,
                    skomentować lub pozostawić bez komentarza...
                    Jelśi rozmówcy są na poziomie (a za takich uważam Forumoiczów) to różnica w
                    poglądach wywołuje DYSKUSJĘ a nie kłótnię.
                    • b00g13 Re: I co dalej? 16.11.03, 17:20
                      ixtlilto napisała:

                      > b00g13 napisał:
                      >
                      > > toteż nie pisałem nic o wątku
                      > > mimo że imho powinien zostać zakończony bo do niczego nas nie doprowadzi p
                      > oza
                      > > kolejną ogólnoforumową kłótnią
                      > KŁÓTNIĄ??
                      > Jesteście dziećmi w przedszkolu lub politykami, że różnica poglądów w jednej
                      > kwestii doprowadzi do rozłamu?! Nie wygłupiajcie się! To jest dyskusja jak
                      > każda inna. Każy ma swoje zdanie, z każdą opinią można się zgodzić lub nie,
                      > skomentować lub pozostawić bez komentarza...
                      > Jelśi rozmówcy są na poziomie (a za takich uważam Forumoiczów) to różnica w
                      > poglądach wywołuje DYSKUSJĘ a nie kłótnię.
                      >



                      ixik ty już KRZYCZYSZ!!
                      :P
      • ixtlilto Re: I co dalej? 16.11.03, 17:01
        lndywiduum napisał:

        > Prawda jest taka , ze ta dyskusja niczego
        > nie zmieni.
        Sprawiła, że osoby, ktore wypowiedziały się na tym wątku wyraziły swoją opinię
        na temat palenia.


        > Takiego skutku tej dyskusji się spodziewasz?
        Skutku? Może osoba paląca się zastanowi i w przyszłosci zapyta czy może
        zapalić? Może niepalący będą odważniej mówić, że dym papierosowy im
        przeszkadza...


        > Tak więc, Twoje wystąpienie miało na celu jedynie zaistnienie po raz kolejny
        > na forum.
        Nie potrzebuję pisać niestworzonych rzeczy, abym została zauważona. Wątek
        napisałam, gdyż temat palenia paierosów dawno na forum nie był poruszany.

        > Byle pretekst jest dobry aby coś napisać.
        Każdy temat jest dobry do dyskutowania. A ideą forum jest włąśnie wymiana
        poglądów.
        • krzyskup Re: I co dalej? 16.11.03, 17:10
          to może i ja dodam swój głos: nie znoszę kiedy ludzie kopcą na przystanku, jak
          podjeżdża autobus, to zaciągają się, a wydech robią już w autobusie.
          Ale za to spotkałem się z sytuacją, kiedy kieowca w upalny letni dzień chcą
          zapalić, zamknął drzwi od swojej kabiny. Fakt, że i tak troszkę poczułęm dymu,
          ale całe kłęby wychodziły oknem, a nie na pasażerów.

          Pozdrawiam,
          niepalący Krzyskup

          --
          Life is life! Nana nanana...
    • qu_rek Re: Nie pal przy mnie! 16.11.03, 17:20
      Dopisując się do wątku z cyklu "nic nowego ale..."

      Taką historię(nie jednoznaczną) słyszałem.

      Przed ,zdawało by się, dobrą firmą , stoi panienka –krótka kiecka , cienkie
      rajstopy ,bluzka głęboko wcięta , skulona cała i ćmi papieroska (temperatura
      na pograniczu ujemnej).
      Żal się facetowi zrobiło( stary -wyjściowa lalka)

      Zaprasza kumpel panienkę z dobrego serca do samochodu i gadu – gadu, że
      wyganiają przed firmę, bo miejsca nie ma żeby zapalić, że koleżanka to już
      trzy tygodnie choruje, że ...strasznie tu ciepło w tym samochodzie i musi się
      rozebrać i tak troszkę rozmawiali ...i nie tylko i jak skończyli to i kolega
      (usiłował rzucić palenie) musiał zapalić.

      A jak by było w firmie wyznaczone miejsce...
      Więcej tolerancji dla palaczy, bo zapalenie płuc... a i facet raczej gałgan i
      znowu pali..

      • zusmann Re: Nie pal przy mnie! 16.11.03, 17:57
        qu_rek napisał:

        > Przed firmą stoi panienka (...) skulona cała i ćmi papieroska (temperatura
        > na pograniczu ujemnej). Wyganiają przed firmę, bo miejsca nie ma żeby
        zapalić (...)

        Przed moją firmę też wyganiają! Zarządzenie... Prezydenta Kropiwnickiego ;-))
        I jeszcze palacze muszą te puszczone z dymem minuty odpracować!
        • michal.ch Re: Nie pal przy mnie! 17.11.03, 14:51
          To chyba jedyna kwestia, z którą się z Kropiwnickim zgadzam. :)
    • keridwen keri powiedziala... ze palic bedzie. 16.11.03, 18:16
      z calym szacunkiem... ale to nie mnie zalezy zeby nie "cuchnac" papierosami....
      jesli ci to nie odpowiada.... to moja rada jest dokladnie taka sama jak adamca.
      albo zacznij chodzic do knajp gdzie jest zakaz palenia, albo do mc donaldsow.
      pale bo lubie i nie zamierzam sie denerwowac ani byc w jakis tam sposob
      wyrzucana poza margines wlasnie przez to. i nie jestem zlosliwa... ale
      uprzedzam, za kazdym razem kiedy bedziemy sie widzialy.... bede palic... taki
      juz moj urok. i zwracanie uwagi raczej nic nie wskora. jesli nie ma znaku
      zakazu palenia, to znaczy ze moge to robic. dziekuje za uwage.
      • krzyskup Re: keri powiedziala... ze palic bedzie. 16.11.03, 18:31
        Keri, z całym szcunkiem, ale niepalenie _nie jest_ uciążliwe dla innych,
        podczas gdy palenie _jest_. Niepalenie nie sprawia, że cudze ubrania nabierają
        zapachu dymu tytoniowego, natomiast palenie - sprawia. Niepalenie nie truje
        innych - nie ma biernych niepalaczy, są za to bierni palacze, narażeni na
        choroby związane z palaniem bardziej niż normalni palacze. A pozatym palenie
        jest niemodne i kropka.

        Pozdrawiam,
        Krzyskup

        --
        Life is life! Nana nanana...
        • keridwen przepraszam, bede bezczelna... 16.11.03, 18:40
          nie interesuje mnie to. jak napisalam wyzej... pale i palic bede.
          a jesli komus to nie odpowiada, to bardzo milo mi bylo...

          i calkowicie przychylam sie do zdania zamka, ze do knajpy albo idzie sie
          spotkac ze znajomymi, albo stroic fochy...
          • krzyskup Ja również będę bezczelny 16.11.03, 18:45
            Mi również było miło... Może jednak zostaniesz?

            Jestem niepalący i nie mam zamiaru znosić kłębów dymu, chyba, że mam jakis
            wyraźny powód. Jeżeli znajomych lubię, to zazwyczaj spotkanie z nimi będzie
            ważniejsze niż pranie spodni czy mycie włosów. Czasem trzeba się dostosować i
            być elastycznym. Ale jeżeli miałbym wdychać cudzy dym bez potrzeby, to
            dziekuję. Miło mi było, ale nie zostanę...

            Pozdrawiam,
            Krzyskup

            --
            Life is life! Nana nanana...
            • keridwen Re: Ja również będę bezczelny 16.11.03, 18:48
              wiec sam odpowiedziales sobie na pytania i zarzuty.
              • janior Re: Ja również będę bezczelny 16.11.03, 21:01
                Sorry, ze się wtrącę do dyskusji, ale może Wy też czasem ustąpcie. Jeżeli my
                dla znajomych poświęcamy się i mimo dymu chcemy spotkać się. To Wy mimo, że
                lubicie palić czasem ze względu na nas, z którymi mniemam chcecie się spotkać
                nie zapalcie?! Będzie fair no nie?
                • keridwen Re: Ja również będę bezczelny 16.11.03, 21:04
                  tak jak szprota, jesli jestem u niepalacych w domu, samochodzie czy imprezie,
                  uszanuje, w miejscu publicznym nie. jestem uparta do bolu.
                  • hubar W miejscach publicznych! 16.11.03, 21:16
                    A bądź sobie uparta, kolejny Twój problem. Miej jednak w pamięci, że w Polsce
                    jest przepis, który mówi, że palić można tylko w miejscach gdzie jest to
                    dozwolone! TAK to Wy powinniście szukac "swoich" miejsc.

                    PS I proszę nie podsumowywać moich wypowiedzi tekstem "pitu pitu" bo to
                    delikatnie mówiąc niegrzeczne.
                    • keridwen nadal staram sie nie denerwowac. 16.11.03, 21:29
                      miejsca publiczne z definicji swojej dostepne sa dla kazdego.

                      co do niegrzecznosci... i moich spraw... po 1. niegrzecznym, niemilym i wrecz
                      aroganckim bylo zalozenie tego watku w tonie takim a nie innym. po 2. uwazam,
                      iz mam prawo, tak jak i inni "palacze" czuc sie urazona, tym co tutaj czytam...
                      rownie dobrze, moglabym napisac, ze obsciskujacy sie heterycy w knajpach
                      doprowadzaja mnie do wymiotow... tylko sam pomysl, jaki to mialoby wydzwiek...
                      obilo mi sie o uszy, ze studiujesz, czy tez chcesz zostac dziennikarzem...
                      wiecej pokory i opanowania zycze. i myslenia nad tym co sie pisze. i do kogo.
                      bo wyobraz sobie, my - "palacze" tez jestesmy ludzmi.
                      • hubar Re: nadal staram sie nie denerwowac. 16.11.03, 21:54
                        keridwen napisała:
                        > miejsca publiczne z definicji swojej dostepne sa dla kazdego.
                        ##
                        Zgadza się. Nikt nie zabrania Ci tam wchodzić.


                        >co do niegrzecznosci... i moich spraw... po 1. niegrzecznym, niemilym i wrecz
                        >aroganckim bylo zalozenie tego watku w tonie takim a nie innym.
                        ##
                        Mamy chyba różne definicje pewnych słów, dla mnie aroganckim jest zmuszanie
                        kogoś do wdychanie trujących dymów i jeszcze twierdzenie, że jak się to komuś
                        niepodoba to niech siedzi na świezym powietrzu.


                        >po 2. uwazam,
                        >iz mam prawo, tak jak i inni "palacze" czuc sie urazona, tym co tutaj czytam...
                        ##
                        Co dokładnie? Że jako niepalący nieżyczę sobie być otruwanym przez innych i
                        powodowanie, że moje ubrania śmierdzą, a oczy mi łzawiły?


                        >rownie dobrze, moglabym napisac, ze obsciskujacy sie heterycy w knajpach
                        >doprowadzaja mnie do wymiotow... tylko sam pomysl, jaki to mialoby wydzwiek...
                        ##
                        Rany, ale się uparliście na inne przykłady. Tylko różnica jest taka, że żaden
                        opisywany przez Was przykład nie niesie za sobą trucia innych.


                        >obilo mi sie o uszy, ze studiujesz, czy tez chcesz zostac dziennikarzem...
                        ##
                        Dobrze, napisałaś "obiło". Jak chcesz coś wiedziec o mnie, to spytaj się mnie
                        osobiście.



                        > wiecej pokory i opanowania zycze. i myslenia nad tym co sie pisze. i do kogo.
                        ##
                        Ja myślę do kogo piszę, czasem mam wrazenie, że teg brak po drugiej stronie
                        tego sporu.


                        > bo wyobraz sobie, my - "palacze" tez jestesmy ludzmi.
                        ##
                        Cholera jasna!! Czy ktokolwiek tu twierdzi inaczej!!!
                        • zamek Re: nadal staram sie nie denerwowac. 16.11.03, 22:00
                          hubar napisał:

                          > Rany, ale się uparliście na inne przykłady. Tylko
                          różnica jest taka, że żaden
                          > opisywany przez Was przykład nie niesie za sobą trucia
                          innych.
                          Czyli gadac do HuBara niczym ciskac grochem o sciane.
                          Frateresso, tlumaczenie daremnym trudem. Bardzo, bardzo
                          szkoda.
                          • szprota Ładnie to tak forumować w czasie audycji?;) 16.11.03, 22:05
                            Zamku, szkoda nerwów. Ja się nie staram przekonać HuBara, tylko sprawić, by
                            zrozumiał moje racje. Chyba go nie przeceniam?;)
                            • hubar Re: Ładnie to tak forumować w czasie audycji?;) 16.11.03, 22:41
                              szprota napisała:
                              > Zamku, szkoda nerwów. Ja się nie staram przekonać HuBara, tylko sprawić, by
                              > zrozumiał moje racje. Chyba go nie przeceniam?;)
                              ##
                              Dziękuję za wiare w moje możliwości. :-/
                          • hubar Re: nadal staram sie nie denerwowac. 16.11.03, 22:40
                            zamek napisał:
                            > Czyli gadac do HuBara niczym ciskac grochem o sciane.
                            > Frateresso, tlumaczenie daremnym trudem. Bardzo, bardzo szkoda.
                            ##
                            Waż słowa Zamku. Chętnie wysłucham przykładu który byłby adekwatny do palenia
                            papierosów. Niemniej, za każdym razem otrzymuję przykłady natury estetycznej, a
                            tu o śmierdzące ubrania i załzawione oczy chodzi w drugim rzedzie, w pierwszym
                            jest moje bierne palenie.
                        • szprota HuBar, spokojnie... 16.11.03, 22:02
                          Przeczytaj jeszcze raz posta Ixika.
                          Ja też się zdenerwowałam jego tonem. Był arogancki, a w sieci Ixikowego wdzięku
                          nie widać, i w pierwszej chwili miałam ochotę napisać: -A z jakiej paki
                          będziesz mi mówiła, co robić?!
                          Jednak skądinąd wiem, że mam do czynienia z ludźmi myślącymi i umiejącymi
                          dyskutować, dlatego opanowałam nerwy i nie żałuję.
                          • hubar Re: HuBar, spokojnie... 16.11.03, 22:45
                            szprota napisała:
                            >Przeczytaj jeszcze raz posta Ixika.
                            >Ja też się zdenerwowałam jego tonem. Był arogancki, a w sieci Ixikowego wdzięku
                            >nie widać, i w pierwszej chwili miałam ochotę napisać: -A z jakiej paki
                            >będziesz mi mówiła, co robić?!
                            ##
                            Nawet jeśli to ja uważam, że osoba niepaląca ma prawo powiedzieć: "nie życzę
                            sobie tego dymu"


                            >Jednak skądinąd wiem, że mam do czynienia z ludźmi myślącymi i umiejącymi
                            >dyskutować, dlatego opanowałam nerwy i nie żałuję.
                            ##
                            Fajnie... szkoda, że inni też tak nie robią.
                            • szprota I dalej... 17.11.03, 14:26
                              Oczywiście, że osoba niepaląca ma prawo powiedzieć, że sobie nie życzy. Ale
                              Ixik to niemal wykrzyczała i jeśli wejdzie na ten ton dziś w radiu, może się
                              zrobić nieprzyjemnie. Kwestia kultury osobistej, co było już wałkowane na tym
                              wątku.

                              Co do dyskusji, to mam wrażenie, że wszyscy znużyliśmy się tymi samymi
                              argumentami podawanymi przez obie strony i nikt nikogo nie przekona. Jako
                              rzekłam, nie na tym mi zależy, jeno na zrozumieniu moich racji.
                        • keridwen Re: nadal staram sie nie denerwowac. 16.11.03, 22:05
                          jedyny wniosek jaki mi sie nasuwa to ten, iz chyba dalsza dyskusja miedzy nami
                          nie ma sensu, ty powtarzasz od godziny te same argumenty, ja zaczynam sie
                          nudzic jalowoscia watku

                          p.s. o owym dziennikarstwie slyszalam nie gdzie indziej, a w radio... nie
                          zaprzeczyles, wiec uznalam za domniemany fakt. zreszta, to juz chyba nie jest
                          istotne. przynajmniej nie dla mnie.
                          • hubar Re: nadal staram sie nie denerwowac. 16.11.03, 22:47
                            keridwen napisała:
                            >jedyny wniosek jaki mi sie nasuwa to ten, iz chyba dalsza dyskusja miedzy nami
                            >nie ma sensu, ty powtarzasz od godziny te same argumenty, ja zaczynam sie
                            >nudzic jalowoscia watku
                            ##
                            Zgadza się, powtarzam, bo wydaje mi się że jakoś nie trafiają. Przedstawiam
                            kilka rzeczy, którymi sie kieruję. Chciałbym od Ciebie jakieś argumenty
                            uzyskać, a co w zamian dostaję?


                            > p.s. o owym dziennikarstwie slyszalam nie gdzie indziej, a w radio... nie
                            > zaprzeczyles, wiec uznalam za domniemany fakt. zreszta, to juz chyba nie jest
                            > istotne. przynajmniej nie dla mnie.
                            ##
                            Słyszałaś, od kogo? Jak chcesz to może Ci wyjaśnie, bo takie dopowiadanie sobie
                            czegoś, jakoś mnie drażni, zwłaszcza jeśli dotyczy mojej osoby.
                            • keridwen Re: nadal staram sie nie denerwowac. 16.11.03, 22:56
                              problem w tym, ze ja nikogo do niczego przekonywac nie musze i nawet mi sie
                              zbytnio nie chce... zwyczajnie jak juz niejednokrotnie dzisiaj pisalam, nie
                              interesuje mnie to, czy to ze pale przeszkadza ci czy nie. traktuje to zupelnie
                              jak temat wplywu rozwoju pingwinow na budowe autostrad w polsce...
                              moze jestem w tym temacie chamska.. ale sory, pisze to, na co wiekszosc
                              forumowiczow ma ochote, ale brakuje im odwagi... a rozmawialam dzis z niejednym
                              na temat tego watku... i pohamuj sie, bo dajesz wspanialy popis. wyjatkowy
                              wrecz.
                              • hubar Re: nadal staram sie nie denerwowac. 16.11.03, 23:14
                                keridwen napisała:
                                >problem w tym, ze ja nikogo do niczego przekonywac nie musze i nawet mi sie
                                >zbytnio nie chce... zwyczajnie jak juz niejednokrotnie dzisiaj pisalam, nie
                                >interesuje mnie to, czy to ze pale przeszkadza ci czy nie. traktuje to zupelnie
                                >jak temat wplywu rozwoju pingwinow na budowe autostrad w polsce...
                                ##
                                Może własnie w tym jest problem :-( jesteś Ty, a reszta niech się dopasuje.



                                >moze jestem w tym temacie chamska..
                                ##
                                Faktycznie.


                                > ale sory, pisze to, na co wiekszosc
                                >forumowiczow ma ochote, ale brakuje im odwagi... a rozmawialam dzis z niejednym
                                >na temat tego watku...
                                ##
                                O jak fajnie, rozmawiam z rzecznikiem większości forumowiczów...



                                > i pohamuj sie, bo dajesz wspanialy popis. wyjatkowy wrecz.
                                ##
                                Ja sie jednak powstrzymam od oceniania Ciebie.
                                • keridwen Re: nadal staram sie nie denerwowac. 16.11.03, 23:18
                                  juz zdarzyles ocenic, wiec po co te chybione uprzejmosci?
                                  co to dostosowywania sie... robie uklon w panska stone... vice versa drogi
                                  hubarze.

                                  z mojej strony na tym watku nastepuje piekny EOT.

                                  nie ma sensu dluzej. przeciez nie bedziesz zadawal sie z chamami, prawda? ;>
                                  • hubar Re: nadal staram sie nie denerwowac. 16.11.03, 23:45
                                    keridwen napisała:
                                    > juz zdarzyles ocenic, wiec po co te chybione uprzejmosci?
                                    ##
                                    Czy stwierdzenie, że ktoś zachował się chamsko jest jednoznaczne ze
                                    stwierdzeniem, że ktoś jest chamem? Czy jeśli ktoś czyni głupotę, jest od razu
                                    głupkiem?


                                    > nie ma sensu dluzej. przeciez nie bedziesz zadawal sie z chamami, prawda? ;>
                                    ##
                                    Nie nazwałem Cię chamem! Prosze mi tego nie imputować!
                        • marietta.o Hubar, rozśmieszasz mnie... 16.11.03, 22:08
                          NIE zakażesz mi palenia w pubie w którym tego
                          zakazu palenia nie ma.
                          I możesz zakazywać mi , i tłumaczyć i prosić,
                          mogę Cię jedynie obśmiać i nic mi nie zrobisz.

                          Możesz jedynie wyjść z tego pubu.

                          I nikt tego nie zmieni.
                          • hubar wniosek 16.11.03, 22:50
                            Chciałem coś Ci odpisać, ale doszedłem do wniosku że nie warto. NIE trafi!
          • hubar Re: przepraszam, bede bezczelna... 16.11.03, 21:08
            keridwen napisała:
            > nie interesuje mnie to. jak napisalam wyzej... pale i palic bede.
            ##
            A pal sobie!


            > a jesli komus to nie odpowiada, to bardzo milo mi bylo...
            ##
            Nikt nie ma Cię zamiaru na siłe zmuszać do rzucenia, Twój problem.


            > i calkowicie przychylam sie do zdania zamka, ze do knajpy albo idzie sie
            > spotkac ze znajomymi, albo stroic fochy...
            ##
            Proszę nie mieszać dwóch rzeczy! Ja rozumiem, że osobom palącym jest tak
            wygodniej, ale sorry to WY palacze powinniści zmienić nastawienie, to wy
            powinniście się zastanawiać gdzie można palić.
            • keridwen keri stara sie nie denerwowac. 16.11.03, 21:16
              sorry to WY palacze powinniści zmienić nastawienie, to wy
              > powinniście się zastanawiać gdzie można palić.


              wiec moze spiszesz co jeszcze powinnam robic, czy tez powinnismy? :/
              "po czwarte - pomysl zanim pomyslisz"
    • szprota Uch, trzy oddechy i może napiszę spokojnie... 16.11.03, 20:44
      Powiem tak: do miejsc, gdzie można palić, wchodzisz na własne ryzyko i sama
      roztrzygasz, na czym ci bardziej zależy. Ja (gdyby ktoś jeszcze nie wiedział -
      paląca) powstrzymuję się od palenia w następujących przypadkach:
      - w prywatnym mieszkaniu osoby niepalącej
      - przy kobiecie w ciąży
      - pod wiatą na przystankach (bo dym zostaje pod daszkiem)
      - (przeważnie) w samochodzie
      - gdy jestem jedyną palącą osobą w grupie, a grupa wyraźnie mówi, że sobie nie
      życzy

      Zaś jeśli jestem w pubie, jest kilkoro osób palących i ktoś usiłuje
      wyegzekwować na mnie zakaz palenia, to wybaczcie, ale ogarnia mnie śmiech
      pusty.
      To tak, jakbym ja - osoba od pewnego czasu niepijąca - usiłowała zakazać innym
      pić przy mnie. A zapewniam, że trudno mi znieść, gdy ktoś chucha mi w twarz
      piwskiem!
      Ixiku: zgaszę na twoją prośbę (podkreślam to słowo) papierosa, ale tylko wtedy,
      jeśli nikt inny nie będzie palił, w miejscu dla niepalących itp. W lokalu DLA
      PALĄCYCH będę palić, najwyżej się odsunę, by ci nie dmuchać we włoski.

      Podpisano: Szprota_nie_uważająca_się_za_głupią
      (pozostawiam ten text bez komentarza, pisałaś w afekcie)
      • hubar Re: Uch, trzy oddechy i może napiszę spokojnie... 16.11.03, 20:59
        Problem w tym, że tych miejsc dla_niepalących jest mało, a palacze
        się "panoszą" wszędzie. Keri wcześniej stwierdziła, że lubi palić i nie ma
        zamiaru z tego rezygnować, ok! Niemniej nie uważaj że to nie jest powód aby Cię
        w pewien sposób dyskryminować. Sorry, ale według mnie to palacze powinni szukać
        miejsc dla palacych, a nie osoby niepalące miejsc dla siebie. Podoba mi się
        podejście i moda na zachodzie, gdzie to Ci palący są "gorszymi" i
        dyskryminowanymi!

        PS Szprota nie jesteś głupia, ale w tym konkretnym miejscu (według mnie)
        postępujesz głupio - palisz!
        • keridwen Re: Uch, trzy oddechy i może napiszę spokojnie... 16.11.03, 21:03
          pitu pitu.
        • szprota HuBciu:) 16.11.03, 21:09
          Miejsc dla niepalących jest mało, zgadzam się, aczkolwiek chwilami mam
          wrażenie, że może źle szukacie - oprócz pubów są herbaciarnie i kawiarnie,
          gdzie zazwyczaj funkcjonują strefy bezdymne. Dla niepijących tych miejsc jest
          jeszcze mniej! Zgodnie z twoją logiką to wy, piwosze, powinniście szukać
          miejsc, gdzie można uraczyć się browarem, a nie abstynenci. Jest inaczej i nie
          zamierzam o to kruszyć kopii. Sama decyduję, czy wejść do lokalu, w którym leje
          się piwsko.

          Mnie się nie podoba żadna moda, gdzie ktokolwiek jest dyskryminowany. Jestem
          dorosła, kupuję za swoje, jest to legalne, a jak ktoś powie otwartym tekstem:
          przeszkadza mi dym - zrozumiem to i uszanuję.

          PS W tym konkretnym miejscu - nie Tobie oceniać, czy postępuję głupio. Masz
          prawo mieć takie zdanie, ale nie prosiłam o ocenę mojego zachowania.
          Peace:)
          • hubar Re: HuBciu:) 16.11.03, 21:24
            szprota napisała:
            >Miejsc dla niepalących jest mało, zgadzam się, aczkolwiek chwilami mam
            >wrażenie, że może źle szukacie - oprócz pubów są herbaciarnie i kawiarnie,
            >gdzie zazwyczaj funkcjonują strefy bezdymne. Dla niepijących tych miejsc jest
            >jeszcze mniej!
            ##
            Znajdź mi pub, gdzie mogę się spokojnie napić piwka i nie wyjdę ze śmierdzącymi
            ubraniami.


            >Zgodnie z twoją logiką to wy, piwosze, powinniście szukać miejsc, gdzie można
            >uraczyć się browarem, a nie abstynenci. Jest inaczej i nie zamierzam o to
            >kruszyć kopii. Sama decyduję, czy wejść do lokalu, w którym leje się piwsko.
            ##
            Ale czy z powodu picia piwa przez kogoś, masz jakiekolwiek konsekfencje?
            Śmierdzi ci ubranie, masz załzawione oczy, źle się czujesz... ?


            > Mnie się nie podoba żadna moda, gdzie ktokolwiek jest dyskryminowany. Jestem
            > dorosła, kupuję za swoje, jest to legalne, a jak ktoś powie otwartym tekstem:
            > przeszkadza mi dym - zrozumiem to i uszanuję.
            ##
            Wszystko się zgadza, ale jak napisałem czesniej: prawo jest takie, że palić w
            miejscach publiczych można tam, gdzie jest to wyraźnie zaznaczone. Kiedyś były
            tabliczki: "tu nie wolno palić", teraz jest na odwrót, wszędzie gdzie nie ma
            jakichś tabliczek tam palić nie wolno.


            > PS W tym konkretnym miejscu - nie Tobie oceniać, czy postępuję głupio. Masz
            > prawo mieć takie zdanie, ale nie prosiłam o ocenę mojego zachowania.
            > Peace:)
            ##
            Dla mnie jest to głupota. Nie oceniam, stwierdzam fakt.
            • keridwen Re: HuBciu:) 16.11.03, 21:31
              kaliska w tygodniu, bardzo prosze.
            • szprota Re: HuBciu:) 16.11.03, 21:41
              hubar napisał:
              ##
              > Znajdź mi pub, gdzie mogę się spokojnie napić piwka i nie wyjdę ze
              śmierdzącymi ubraniami.
              - W wielu pizzeriach nie można palić, a piwo jest zdaje się w ceniach pubowych.
              ##
              Ale czy z powodu picia piwa przez kogoś, masz jakiekolwiek konsekfencje?
              Śmierdzi ci ubranie, masz załzawione oczy, źle się czujesz... ?
              - Owszem. Z pewnych przyczyn powinnam unikać towarzystwa osób pijących, bo
              grozi to poważnymi kosekwencjami. Poza tym, już gdzieś napisałam, przeszkadza
              mi, gdy ktoś wionie mi browarem w twarz.

              > ##
              > Dla mnie jest to głupota. Nie oceniam, stwierdzam fakt.
              - Oceniasz. Mówiąc o czyjejś głupocie ex definitione poddajesz ocenie jego
              zachowanie czy intelekt. Stwierdziłbyś fakt, gdybyś napisał: ja bym tak nie
              postąpił. A Ty używasz argumentów ad personam w tym momencie.
              >
          • ixtlilto Szprotko! :) 16.11.03, 21:24
            szprota napisała:

            > [...]Dla niepijących tych miejsc jest
            >jeszcze mniej! Zgodnie z twoją logiką to wy, piwosze, powinniście szukać
            >miejsc, gdzie można uraczyć się browarem, a nie abstynenci. Jest inaczej i nie
            >zamierzam o to kruszyć kopii. Sama decyduję, czy wejść do lokalu, w którym leje
            >się piwsko.
            Tak jak już wyżej napisałam, o że ktoś pije piwo nie wpływa na stan mojego
            zdrowia. Po drugie w każdym pubie możesz prócz piwa zamówić sok, kawę czy
            kawę...


            > [...] a jak ktoś powie otwartym tekstem:
            > przeszkadza mi dym - zrozumiem to i uszanuję.
            Cieszy mnie to :)
            • szprota Ixiku;) 16.11.03, 21:44
              ixtlilto napisała:

              >> Tak jak już wyżej napisałam, o że ktoś pije piwo nie wpływa na stan mojego
              > zdrowia. Po drugie w każdym pubie możesz prócz piwa zamówić sok, kawę czy
              > kawę...
              O właśnie, czasem mam do wyboru wyłącznie kawę lub kawę;)
              Co do picia przez innych przy mnie, nie będę się powtarzać.
    • teufel Re: Nie pal przy mnie! 16.11.03, 21:02
      Jestem osobą nie palącą, chociaż wiele razy dawano mi bym wziął choć "bucha",
      ale nigdy tego świństwa nie miałem w ustach. Walczę z palaczami (z mamą).
      Przeszkadza mi jak ludzie palą w moim towarzystwie i często, kaszlę i szczypia
      mi oczy. Jak ktoś chce palić niech pali, proszę bardzo, ale niech mnie nie
      truje!!!!!!!!!!!! I nie dam się przekonać, że palacze są pokrzywdzeni.
      • krzyskup Re: Nie pal przy mnie! 16.11.03, 21:15
        teufel napisał:

        > Jestem osobą nie palącą, chociaż wiele razy dawano mi bym wziął choć "bucha",
        > ale nigdy tego świństwa nie miałem w ustach. Walczę z palaczami (z mamą).
        Ja też nie miałem tego świństwa w ustach i nie zamierzam nigdy. Po prostu wiem
        co tam jest i na samą myśl o tym, ze miałbym to sam sobie aplikować, robi mi
        się niedobrze. Nigdy też nie pozwoliłem na palenie w moim pokoju i nie
        zamierzam, nieważne ile dla mnie znaczy dana osoba.

        > Przeszkadza mi jak ludzie palą w moim towarzystwie i często, kaszlę i
        szczypia
        > mi oczy. Jak ktoś chce palić niech pali, proszę bardzo, ale niech mnie nie
        > truje!!!!!!!!!!!! I nie dam się przekonać, że palacze są pokrzywdzeni.
        Bo nie są - jak chcą rzucić, a nie mogą, to mają nawet specjalne plasterki i
        gumy do zucia, żeby czasem brak nikitynki nie spowodował spadku samopoczucia...

        Pozdrawiam,
        Krzyskup
        • teufel Re: Nie pal przy mnie! 16.11.03, 22:15
          Nigdy też nie pozwoliłem na palenie w moim pokoju i nie
          > zamierzam, nieważne ile dla mnie znaczy dana osoba.
          >
          ----------
          Ja poszedłem dalej - wprowadziłem kary finansowe(nie duże ale zawsze:))
          ------------

          > Bo nie są - jak chcą rzucić, a nie mogą, to mają nawet specjalne plasterki i
          > gumy do zucia, żeby czasem brak nikitynki nie spowodował spadku
          samopoczucia...
          >
          > Pozdrawiam,
          > Krzyskup
          -----
          Wydadzą pare groszy, ale ile zaoszczedzą???? Kupe kasy. Przecietna paczka 4zł.
          • Gość: pj Re: Nie pal przy mnie! IP: *.toya.net.pl 16.11.03, 22:18
            A podatek odprowadzasz od tego dochodu?
            • teufel Re: Nie pal przy mnie! 16.11.03, 22:26
              Nic nie zarobiłem, bo nie wchodzili. A jęzeli już bym coś zarobił(3zł) za
              osobę to i tak byłaby to niska szkodliwośc czynu:P A kwota od jakiej się
              odlicza to jakieś 600 - 700zł rocznie. Czyli ktoś musiałby 200 razy wejśc do
              mojego pokoju z petem(np. moja mama) i uwierz mi, ze po 5 razach by nie
              wchodziła już.
          • krzyskup Re: Nie pal przy mnie! 16.11.03, 22:21
            teufel napisał:

            > Ja poszedłem dalej - wprowadziłem kary finansowe(nie duże ale zawsze:))
            muszę o tym pomysleć... W końcu każdy grosz się liczy ;)

            > Wydadzą pare groszy, ale ile zaoszczedzą???? Kupe kasy. Przecietna paczka
            4zł.
            Chodziło mi raczej o to, że wogóle mają coś, a niepalacze - nic. Możemy sobie
            kupić po butliz czystym tlenem i chodzić sobie z taką po mieście. Bo
            plasterków żeby nie czuć smrodu papierosów jeszcze nie wymyślono.

            Pozdrawiam,
            Krzyskup
            • lndywiduum KUP sobie STOPPERY do nosa 16.11.03, 22:38
              Podobno są rewelacyjne.
              • krzyskup Re: KUP sobie STOPPERY do nosa 16.11.03, 22:44
                Serio? A gdzie można takie kupić? I czy są także z filtrem żebym mógł oddychać?

                Po raz pierwszy na tym forum nie pozdrawiam,
                Krzyskup

                --
                Life is life! Nana nanana...
                • lndywiduum LUUUDZIE! 16.11.03, 22:54
                  krzyskup napisał:

                  > Serio? A gdzie można takie kupić? I czy są także z filtrem żebym mógł
                  oddychać?
                  >
                  > Po raz pierwszy na tym forum nie pozdrawiam,
                  > Krzyskup



                  Czy Wy naprawdę nie znacie się na żartach?
                  Jejuuuuuuuu.
                  Oczywiście nie zależy mi na Twoich pozdrowieniach tak bardzo jak na
                  trafieniu szóstki w totka, ale przykro jak ktoś się zwraca w ten sposób.

                  Nie chciałem Cię urazić.
                  Jeśli tak to SORRRRY za STOPPERY.

                  • keridwen indywid... odbierz maila [n/t] 16.11.03, 23:00

    • lndywiduum No a teraz wnioski z tej dyskusji poproszę... 16.11.03, 21:57
      do czego ona doprowadziła?
      Jaki jest efekt tych ponad 100 postów?
      Co dobrego przyniosła dyskusja?
      • szprota Wniosków niet! 16.11.03, 22:18
        Niepalącym przeszkadza dym.
        Palącym przeszkadza, gdy niepalącym przeszkadza (a co poniektórym palącym i
        niepalącym arogancja i bezczelność niepalących)
        TYle naszego, że dowiedzieliśmy się, kto pali;)
      • barracuda7110 Re: No a teraz wnioski z tej dyskusji poproszę... 16.11.03, 22:22
        lndywiduum napisał:

        > do czego ona doprowadziła?
        > Jaki jest efekt tych ponad 100 postów?
        > Co dobrego przyniosła dyskusja?

        wnioski są takie:
        1) wg niektórych palacze są kretynami ew. niekoniecznie ludzmi
        2) wszędzie tam gdzie trudno znaleźć jakikolwiek powód do zabronienia palenia
        palacze są zobowiązani do dociekania czy aby napewno
        3) palący są zobowiązani do znalezienia lokalu dla niepalących
        4) niektórzy są nieczuli na argumenty przeciwnej strony
        5) niektóre osoby odczuwają silną potrzebę odizolowania się od tych co palą
        6) a wszystko (moim zdaniem) można było załatwić kilkuminutową rozmową...
        ech...
        • krzyskup Re: No a teraz wnioski z tej dyskusji poproszę... 16.11.03, 22:28
          barracuda7110 napisał:

          > 6) a wszystko (moim zdaniem) można było załatwić kilkuminutową rozmową...
          Zgadz asię, ale niestety, dyskusja odbyła się na forum, co przedłuża sprawę.
          Poza tym przynajmniej coś się dzieje i nie jest to zasypywanie forum przez pana
          z wieloma kropkami z nicku.

          Pozdrawiam,
          Krzyskup
          • barracuda7110 Re: No a teraz wnioski z tej dyskusji poproszę... 16.11.03, 22:35
            też się cieszę, że wreszcie zaczęła się jakaś dyskusja na forum mimo, że mam
            nieco zastrzeżeń do jej prowadzenia.

            również pozdrawiam :)
            barracuda7110
    • Gość: fleurette Re: Nie pal przy mnie! IP: 81.219.160.* 16.11.03, 22:20
      jestem alergiczka multiobjawowa (postac oczna, wziewna, skórna). wobec tego
      potrafie łzawić i kaszleć od wielu czynników, dymu papierosowego też
      (szczególnie gdy są w tym czasie inne alergenty też) i dlatego nie lubie jak
      ktoś pali w pomieszczeniu. poza tym sa oczywiście takie rzaczy jak "pachnące"
      włosy, ubrania itd., które mi przeszkadzają. z tym, że nie bede manifestowac
      sprzeciwu wobec palenia w pubach, bo poprostu jest to walka z wiatrakami.
      natomiast nie lubie jak ktoś pali u mnie w domu. uważam, ze można sie od tego
      powstrzymać na kilka godzin, albo palić na balkonie (my home is my castle). po
      prostu jeśli mnie nie odpowiada lokal albo towarzystwo palących to prosze o
      zagszenie a jak nie to wychodze. ale dla mnie to nie sprawa światowej wagi...

      ps. zdazyło mi sie zapalic i nie potępiam. tylko trzeba znaleźc umiar. nasza
      wolnośc kończy sie tam, gdzie napotuykamy na wolnosć drugiego człowieka jak to
      ktoś ładnie ujął.
      • krzyskup Re: Nie pal przy mnie! 16.11.03, 22:25
        Gość portalu: fleurette napisał(a):

        > jestem alergiczka multiobjawowa (postac oczna, wziewna, skórna). wobec tego
        > potrafie łzawić i kaszleć od wielu czynników, dymu papierosowego też
        ropzumiem i współczuję, widziałem taką osobę gdy znalazła się w zadymionym
        pomieszczeniu...

        > nasza
        > wolnośc kończy sie tam, gdzie napotykamy na wolnosć drugiego człowieka
        I to chyba powinien być wniosek z tej dyskusji.

        Pozdrawiam,
        Krzyskup

        --
        Life is life! Nana nanana...
    • lndywiduum To tylko kwestia wychowania i inteligencji. 16.11.03, 22:36
      Nie zdarzyło mi się aby ktoś z moich znajomych u mnie w domu palił.
      Nawet nie zapytali o to, odwiedzając mnie.
      Wiedzieli , że ja nie palę.
      Jedyny nałogowy palacz który nie wytrzyma bez papierosa jednej godziny to mój
      szwagier, ale on wychodzi na balkon.
      (z popielniczką, nie strząsa popiołu sąsiadom, tak jak to niejednokrotnie
      czynią moi sąsiedzi)
      I uważam w dalszym ciągu, że ta dyskusja do niczego konkretnego nie doprowadziła
      i nie doprowadzi.
      Kto palił palić będzie tam gdzie ma do tego prawo.
      Kto był chamem, pozostanie nim.
      A kto wpadł w nałóg pisania byle czego na forum , będzie to robił
      dalej. Obojętnie jaki mu przyjdzie pomysł - mądry, głupi- nie ważne .
      Ważne aby pisać.
      Stąd właśnie pojawiły się moje wątki o czosnku, patrzeniu, bluźnieniu.
      Chcę wam ułatwić sprawę, wyżywajcie się na klawiaturze kontynuując je.
      Powodzenia
      • zusmann ALE NAM SIĘ WĄTEK ROZBUDOWAŁ!!! 16.11.03, 23:07
        Zgadzam się, że to kwestia wychowania i inteligencji. Temu chyba nikt nie
        zaprzeczy. Będąc uciążliwym dla otoczenia można być albo ugodowym albo chamem.
        Ten kto utrudnia życie innym musi się liczyć z ripostą i nie ma o co się
        obrażać.

        Podsumowując przydatność wątku: osoby, do których miałem szacunek
        przed "dyskusją", okazały się go godne i po niej. Nie zawiodłem się na nich w
        kolejnej kwestii. To bardzo cieszy. Natomiast niektóre osoby, których
        osobiście wcześniej nie znałem, teraz na szacunek już nie mają raczej szans
        zapracować. I nie chodzi o to czy ktoś pali, ale głównie o poziom tej
        dyskusji...

        Ciekawe jest to, że przecież wczoraj w pubie większość z nas była i nie
        zauważyłem żadnej wymiany zdań na temat palenia. A teraz niepalący się nagle
        obudzili jak rano im wszystko śmierdziało... Może trzeba było o tym "na żywca"
        pogadać?
        • keridwen Re: ALE NAM SIĘ WĄTEK ROZBUDOWAŁ!!! 16.11.03, 23:14
          wiec wlasnie. w knajpie bylo wszystko ok, mimo iz palacych i niepalacych bylo
          pol na pol... wiec w dobe po nie bardzo rozumiem sens calej dyskusji.
          zreszta, doszlismy do pewnego rozgraniczenia, co innego onacza palenie
          w "knajpie" a co innego w innych miejscach, w ktorych przebywaja niepalacy... i
          wolna droga. dobranoc.
          • zusmann Rozejdźmy się w pokoju 16.11.03, 23:31
            A teraz rozejdźmy się do łóżek, kto chce niech sobie przed snem zapali fajkę
            pokoju, życzę smacznego. Następne spotkanie będzie pewnie wyglądało tak samo,
            tylko nie dyskutujmy już na drugi dzień o paleniu, OK? ;-)
            • keridwen Re: Rozejdźmy się w pokoju 16.11.03, 23:40
              ;)
        • hubar Re: ALE NAM SIĘ WĄTEK ROZBUDOWAŁ!!! 17.11.03, 00:03
          Wczoraj mała dyskusyjka była, ale jak ktoś nie zauważył (Ciebie akurat jeszcze
          nie było) to trudno. Szkoda tylko, że przy okazji nawet nie zdawał sobie sprawy
          że dmucha dymem komuś niepalącemu w twarz.
          • keridwen Re: ALE NAM SIĘ WĄTEK ROZBUDOWAŁ!!! 17.11.03, 00:12
            po jaka cholere ja w ogole wdaje sie z toba w dyskusje... szczegolnie w tym
            temacie.
            wszystko zostalo juz powiedziane. milej dalszej czesci przedstawienia zycze.
            • hubar Re: ALE NAM SIĘ WĄTEK ROZBUDOWAŁ!!! 17.11.03, 09:07
              keridwen napisała:
              > po jaka cholere ja w ogole wdaje sie z toba w dyskusje... szczegolnie w tym
              > temacie.
              > wszystko zostalo juz powiedziane. milej dalszej czesci przedstawienia zycze.
              ##
              Skoro tak uważasz, to czemu odpisujesz na posty, które nie kierowałem do Ciebie?
      • qu_rek Re: To tylko kwestia wychowania i inteligencji. 17.11.03, 09:18
        No nareszcie ciekawa analiza “wątków głupawych”( nie mówię oczywiście o
        zaczynach surrealnych bo te lubię) i do tego poparta doświadczeniami.
        Co do palenia :
        Młody facet (18 lat) w pewnym starszym towarzystwie (również panie) przy
        okazji kolejnego ogólnego częstowania papierosami przez gospodarza i nie tylko –
        nagle odzywa się w te słowa
        ( spokojnie można by napisać “wypala” )
        -Ale przy mnie proszę nie palić .
        Ocena wariantowa :
        a. chciał zaistnieć i nic innego mu nie przyszło do głowy
        b. obrońca (desperacki ) czystości zapachu
        c. głupek
        d. cham po prostu

        oczywiście d.
    • kropka Re: przyznam szczerze... 17.11.03, 00:25
      że nie obchodzi mnie śmierdzące ubranie HuBara. Są pralki i dobre proszki.
      Nie obchodzą mnie śmierdzące włosy Ixika. Są świetne szampony "dzień po dniu".
      Nie obchodzą mnie alergicy, kichacze, kaszlacze i inni chorzy. W knajpie - to
      ich problem.
      Jesli ktoś mi powie "nie życzę sobie" - to będę palić papierosa za papierosem.
      Ale jeśli ktoś powie "mam prośbę - nie pal przy mnie, jeśli możesz" - nie ma
      sprawy. Albo nie palę, albo wychodzę na papierosa.
      Wszystko jest kwestią tzw. kultury. Kulturalnej akcji i kulturalnej reakcji.

      P.S. Kolejny raz mam wrażenie, że niekórzy nie mogą powstrzymać się, żeby nie
      przyp....ć HuBarowi. To sport jakiś, czy co?
      • ixtlilto Re: przyznam szczerze... 17.11.03, 07:17
        kropka napisała:

        > że nie obchodzi mnie śmierdzące ubranie HuBara. Są pralki i dobre proszki.
        > Nie obchodzą mnie śmierdzące włosy Ixika. Są świetne szampony "dzień po dniu".
        > Nie obchodzą mnie alergicy, kichacze, kaszlacze i inni chorzy. W knajpie - to
        > ich problem.
        Ale mnie obchodzi moje zdrowie (włosy, obanie to tylko "dodatki") i jeśli
        będzie palenie przeszkadzało uprzejmie poproszę palacza aby zgasił peta (co już
        kilkakrotnie zrobiłam). Na tym wątku okazało się jednak, że część Forumowiczów
        taką prośbę na żywo będzie miała gdzieś. :(


        >Jesli ktoś mi powie "nie życzę sobie" - to będę palić papierosa za papierosem.
        >Ale jeśli ktoś powie "mam prośbę - nie pal przy mnie, jeśli możesz" - nie ma
        >sprawy. Albo nie palę, albo wychodzę na papierosa.
        Super, że Ty jesteś w stanie zdobyć się na niepalenie :)


        >Wszystko jest kwestią tzw. kultury. Kulturalnej akcji i kulturalnej reakcji.
        "Przeszkadza mi dym papierosowy, czy mogłabyś przy mnie nie palić?"
        • kropka Re: przyznam szczerze... 17.11.03, 11:04
          ixtlilto napisała:

          > "Przeszkadza mi dym papierosowy, czy mogłabyś przy mnie nie palić?"
          oczywiście Ixiku, z przyjemnością :-)

          o właśnie. Znacznie lepiej brzmi niż "Nie życzę sobie aby ktoś palił w mojej
          obecności", prawda?


          • lennon1 Re: przyznam szczerze... 17.11.03, 11:37
            Najlepiej było by żeby grzecznie się spytać i dostać grzeczną odpowiedź.
          • ixtlilto Re: przyznam szczerze... 17.11.03, 15:29
            kropka napisała:

            > o właśnie. Znacznie lepiej brzmi niż "Nie życzę sobie aby ktoś palił w mojej
            > obecności", prawda?
            Zauważ, że napisałam w pierszym poście, że sobie "nie życzę"; przy czym NIGDZIE
            nie napisałam jakimi słowami zwróciłabym się do palacza, aby cel swój osiągnąć
            i dymu papierosowego nie wąchać. :)

            to tak tylko na marginesie ;))))
    • Gość: Tomas BAR Anna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.11.03, 11:35
      BAR Anna. Jeden z nielicznych w Łodzi w którym obowiązuje zakaz palenia!!!
    • 189cm Re: Nie pal przy mnie! 17.11.03, 12:10
      Pozwolę sobie na małą dygresję.

      Pani ixtilto zatytułowała wątek:
      "Nie pal przy mnie"

      Nie wiem , czy było to zamierzone, czy też nie
      ale takim agresywnym tytułem musiała wzbudzić
      większą dyskusję niż pisząc:
      "co sądzicie na temat palenia w pubach?"

      A więc czyjś głos mówiący o tym , ze chodziło tu
      a zwrócenie uwagi na swoją osobę - bezpodstawny zbytnio nie jest.

      Ze sposobu wypowiedzi większości osób wynika , że :
      "tylko moje zdanie jest słuszne!"
      "ja mam rację!"
      "palący niech wychodzą z pubu"
      "niepalący niech nie wchodzą"

      A racja jak zwykle leży pośrodku.

      I naprawdę ta dyskusja doprowadziła tylko do tego, ze ktoś tam napisał
      iż zmienił zdanie o kimś i trudno mu będzie odzyskać zaufanie, że się ktoś na
      kimś nie zawiódł itd...

      A puby dalej będą istniały.
      I wciąż wchodząc do nich , będziemy wychodzić przesiąknięci dymem.
      musimy z tym żyć. Tak jak musimy wdychać brudne łodzkie powietrze, które
      również nas truje.
      Jeśli mam iść do jakiegoś lokalu to wolę Pizzerię w której jest zakaz palenia,
      a piwo też podają i jest fajna muzyka.

      Z tego co piszecie, to większość z Was się zna, i byliście nawet w jakimś
      pubie. Czemu tam nie było takiej dyskusji?
      Bo nie macie takiej odwagi, jak tu na forum.

      W życiu często brak odwagi aby powiedzieć prawdę prosto w oczy.
      Taki przykład związany również ze smrodem:
      W tramwaju, średnio zatłoczonym jedzie "człowiek pachnący inaczej"
      i to bardzo intensywnie.
      Taki lump wysokiego kalibru!

      I jaka jest reakcja pasażerów?
      Każdy stara się przesunąć jak najdaej od niego.
      Nikt nie powie mu prosto w oczy aby wysiadł bo śmierdzi.
      Ja również uciekłem w drugi koniec tramwaju.
      Niestety.

      Ale kiedy lump wysiadł rozgorzała dyskusja na temat tego jak śmierdział.
      Jak można sie tak nie myć i wszyscy byli oburzeni.


      ----------------------
      Quid leges sine moribus.
      • qu_rek Re: Nie pal przy mnie! 17.11.03, 12:45
        Może się okazać że takie "dyskusje" to specjalność tego forum.Ups...
      • kropka Re: Nie pal przy mnie! 17.11.03, 12:50
        wydaje mi się, że to nie zawsze jest kwestią odwagi.
        Czasem po prostu nie chce się robić człowiekowi wstydu lub przykrości. A czasem
        rzeczywiście nie chce narażać się na chamską dyskusję (np z lumpem w tramwaju).
        Ixtlilto się wściekła dopiero w domu, gdy poczuła smród ubrania i włosów.
        W pubie nie czuła, bo miała ten smród wszędzie dookoła.
        No, ale wyobrażam sobie, co się będzie działo przy następnym spotkaniu :-)
    • aric666 Re: Nie pal przy mnie! 17.11.03, 14:08
      A ja chciałbym tylko dodac żartobliwie, że ludzie palący sa bardziej
      tolerancyjni, bo ci niepalacy wogóle im nie przeszkadzają.:)))
      Teraz zachodzi pytanie, czy jestem głupi?? No bo przecież pale. Cóż, cholera,
      strasznie dużo tych głupich nam się namnozyło, chociaż podobno ci palacy maja
      średnio wyzsza IQ, ale głupota a inteligencja to jak dla mnie dwie rózne
      rzeczy.
      Głupoty nabawiłem sie troche ponad 3 lata temu, ale przeciez było to do
      przewidzenia, że kiedys zgłupieje, no bo przecież moi rodzice byli głupi, a
      moja siostra zgłupiała w wieku lat 17.
      Mam jedynie nadzieję, że pozostaniesz osoba mądrą do konca zycia, bo faktycznie
      palenie jest paskudnym nałogiem.
      Jednakże polubiłem to co jest paskudne i jest mi z tym raz lepiej a raz gorzej.
      Jednak nie tobie osądząć czy ktos jest głupi czy nie, i czy może palic w twojej
      obecności czy nie. Jeżeli tylko gospodarz miejsca palić pozwala, to palić tam
      będę, niezaleznie czy osoba niepaląca bedzie to lubić czy nie. Kiedyś byłem
      okropnym wrogiem papierosów. Myslałem jak ty, ale skonczyłem lat 19 potem 20, a
      potem 25 a teraz nawet 30 i stwierdziłem że nie ja stwarzam problemy tym jaki
      jestem, tylko, że ludzie mają problemy z tym jaki jestem, a to ich prywatna
      sprawa. Tak samo jest z palącymi. Jeżeli tobie to przeszkadza, ty masz problem.
      Jeżli masz problem z tym, że ktoś ci przeszkadza, możesz albo zwrócic komus
      uwagę albo nie, jeżeli masz rację w tym, że komus zwracasz uwagę, to ok, ale
      jeżeli racji nie masz to spotkasz się tylko z osmieszeniem.
      Więc chadzaj swoimi scieżkami, nie zblizaj się do tego czego nie lubisz a
      bedziesz żyła tak jak chcesz...
      • szprota Aric trafił w sedno:)/nt 17.11.03, 14:31

      • hubar Re: Nie pal przy mnie! 17.11.03, 16:23
        Wiesz co, zgadzam się z Tobą. Tylko taka mała uwaga, nie sądzisz, że będac
        powiedzmy jedyną osoba w towarzystwie (no nawet jeśli dwie), to wypada się
        spytać reszty, czy można zapalić (albo poprostu wyjść na fajeczkę)?
        • szprota OK, HuBciu:) 21.11.03, 17:02
          Jak spytasz, czy możesz przy mnie wypić piwo, to ja w zamian poproszę o
          permisję na palenie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja