Pytanie na poniedziałkowy poranek ;-)

IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 16.11.03, 23:06
Wiem, że łamię zasady, ale ponieważ rano _na pewno_ nie będę miała czasu,
piszę juz dziś.

"Od paru pokoleń wszystkie kobiety w mojej rodzinie, przejeżdżając
przypadkiem przez Łódź, rodzą tu córki. Tak przydarzyło się mojej babce,
która urodziła tu moją matkę, po czym pośpiesznie pojechała dalej. Matka moja
przejazdem z Genewy do Moskwy zatrzymała się w Łodzi na krótki czas, który
był jej niezbędny, aby mnie wydać na świat. Ja z kolei po przeżyciu całej
okupacji w Warszawie, a wyzwolenia w Lublinie, spędziłam w Łodzi (piękne!)
dwa lata powojenne, aby urodzić tu córkę. Nie muszę dodawać, że z mieszanymi
uczuciami przyjmuję zawsze wiadomość, iż córka moja ma coś do załatwienia w
Łodzi."

Pytanko jest trywialne: Kto to powiedział? :-)
Jeżeli ktoś jeszcze wie, kim jest owa córka, ma ode mnie nagrodę osobistą.

Dzi
    • Gość: Placek To akurat wiem....... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.03, 00:27
      Stefania Grodzieńska
    • kropka Re: Pytanie na poniedziałkowy poranek ;-) 17.11.03, 00:42
      to ja poproszę tę nagrodę osobistą :-)
      A co chcesz wiedzieć o córce?
      • the_dzidka Re: Pytanie na poniedziałkowy poranek ;-) 17.11.03, 08:24
        Otrzymasz przy najbliższej okazji. A co, wiesz coś ciekawego o pani JJ?
    • the_dzidka Brawo dla Placka i Kropki!!!!! 17.11.03, 08:22
      Myślałam, że będzie trudniej! Czapka z głowy!
      O córce wiem to i owo, ale byłam ciekawa, czy i Wy wiecie :-)
      Ucałowania dla Szanownej Pani Stefanii, mojego ideału.
      • kropka Re: Brawo dla Placka i Kropki!!!!! 17.11.03, 11:15
        przekażę w środę :-)
        Albo wydrukuję ten wątek. Będzie miała radość :-)
        • the_dzidka Brawo jeszcze raz dla Kropki!!!!! 17.11.03, 12:53
          > przekażę w środę :-)
          > Albo wydrukuję ten wątek. Będzie miała radość :-)

          NAPRAWDĘ?!?!?! :-)))))))))
          Ucałuj w takim razie bardzo, bardzo i powiedz... ojej, strasznie dużo byś miała
          do mówienia. Więc powiedz tylko, że wczoraj skończyłam "Chałturzystkę" i mało
          się nie udławiłam kilkakrotnie, bo jadłam przy tym i piłam, a potem w sklepie
          dziwnie na mnie patrzono, bo przy kasie przypomniała mi się historia o
          kupletach i opuszczanej kurtynie. Nie zdążyłam zasłonić gęby, a pani kasjerka
          myślała chyba, że z niej się śmieję.... :)
          Aha, poza tym oszalałam na punkcie satyrki pt. "Żabka". Mało histerii nie
          dostałam, chociaż ja też "do tego stopnia nie jestem żabką"...
          Iiii kończmy, bo Cię głowa rozboli :D
    • hiacynta2 Re: Pytanie na poniedziałkowy poranek ;-) 17.11.03, 08:51
      Córka pani Stefanii Grodzieńskiej nazywa się
      Joanna Jurandot. Pracuje w telewizji.
      Pozdrawiam Cię Dzidko.

      JEZUSICKU - JAK MI SIE NIE CHCE PRACOWAĆ!!!
      • kropka Re: Pytanie na poniedziałkowy poranek ;-) 17.11.03, 13:06
        kontynuując opowieść Stefanii Grodzieńskiej należy wyjaśnić, że jej córka
        urodziła dziecko w Warszawie. Jest zatem zrozumiałe, że ma syna.
        A co robi córka? Np. czasem coś sobie skrobnie: :-)

        JAJECZKO

        Moja najbliższa od wczesnej młodości przyjaciółka Danusia jest mężatką od II
        roku studiów i w dodatku ani razu nie zmieniła męża. Mogę bez przechwałek
        powiedzieć, że pewną drobną, ale słuszną decyzją uratowałam to małżeństwo
        niemal u zarania.
        Po ukończeniu PWST Danka i jej Piotr, oboje aktorzy, zaangażowali się do
        Lublina. Teatr wynajął dla nich kwaterę: dość duży pokój na 2 tapczany, z
        kuchenką we wnęce.
        Warunki nie były komfortowe, ale atmosfera cudowna. Kochali się, troszczyli się
        o siebie, byli dla siebie nawzajem czarujący i chętnie rozdawali to ciepło
        przybyszom.
        Jeździłam do nich często. Najczęściej spędzałam z nimi dobę, a najważniejszym
        punktem wizyty były zawsze nocne babskie rozmowy. Piotrek, przyzwyczajony, od
        razu zasypiał, a my gadałyśmy do rana.
        Pewnego ranka, ledwo zasnęłam po takiej przegadanej nocy, obudziła mnie
        krzątanina. Piotr wybierał się na próbę, Danka, chwilowo nie pracująca z powodu
        zaawansowanej ciąży, szykowała mu śniadanie. Nie włączałam się do ruchu, żeby
        pospać jeszcze po wyjściu Piotrka. Dzięki temu usłyszałam następujący dialog:
        – Pisiu, zjesz jajeczko?
        – Nie, Danusiu, dziękuję ci bardzo.
        Szur, szur, szur.
        – Pisiu, robię ci jajeczko na pół twarde, takie jak lubisz.
        – Nie, Danusiu, dziękuję ci bardzo.
        Szur, szur, szur.
        – Pisiu, nie zjesz jajeczka, które JA ci robię?
        – NIE-DANUSIU-DZIĘ-KU-JĘ-CI-BARDZO!
        Szur, szur, szur.
        – Pisiu, jajeczko na pół twarde będzie zaraz dobre.
        – A dajże ty mi, kurwa, święty spokój z tym jajkiem!
        Tup, tup, tup. Łup drzwiami.
        Człap, człap, człap. Potrząsanie.
        – Joaśka, zjesz jajko na twardo?

        I niech ktoś spróbuje mi wmówić, że ich małżeństwo zdołałoby przetrwać prawie
        40 lat, gdybym wtedy nie zjadła tego cholernego jajka...
        • the_dzidka Re: Pytanie na poniedziałkowy poranek ;-) 17.11.03, 13:50
          Zaczynam mieć straszliwe podejrzenia :-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja