Czy można lubić Łódź?

IP: *.toya.net.pl 13.02.09, 21:17
Zwyczaj mówienia źle o swoim mieście jest tak samo uzasadniony rzeczywistością
jak zwyczaj malowania gwiazd Dawida przez kiboli dwóch łódzkich drużyn. To
ludzie są problemem tego miasta, bo to ludzie wybierają ekipy rządzące, które
nie są zainteresowane budowaniem dumy łodzian tylko zasypują nas
wizualizacjami szklanych domów.
    • Gość: anty Re: Czy można lubić Łódź? IP: *.toya.net.pl 13.02.09, 22:13
      my -łodzianie jako wyborcy ciągle wybieramy mniejsze zło/niestety
      nie mamy szczęścia do menedżerów/
      • Gość: mcav Re: Czy można lubić Łódź? IP: *.smrw.lodz.pl 14.02.09, 12:13
        Wczoraj wracałem pks'em z Zakopca kursem do Ustki.
        Przejeżdżałem-->reakcja pasażerów:
        Nowy Targ-->śpią
        Kraków-->zachwyt na równymi drogami i całkiem ok dworcem pks (celowo nie mówię o
        Wawelu)
        Częstochowa-->Śpią
        Łódź (zwłaszcza Kilińskiego)--> "...jak można tu mieszkać..." , "...co za
        paskudne miasto..." , "...o matko..." , "...jaki syf...".
        I mimo, iż kocham moje miasto i uwielbiam jego architekturę to się obudziłem!!
        MIESZKAMY W MIEJSCU, KTÓRE INNI POLACY NAZYWAJĄ ŚMIETNIKIEM!!. więc albo
        posprzątajmy śmietnik ze śmiecącymi albo żyjmy w syfie, który Polacy traktują
        jak trędowatego.
        ps. Artykuł tendencyjny i prostaczkowaty.--> stały poziom GW
        • Gość: skunk.s Re: Czy można lubić Łódź? IP: *.toya.net.pl 14.02.09, 12:19
          Czy te okrzyki dotyczyły stanu sanitarnego miasta czy stanu kamienic przy
          Kilińskiego, ewentualnie pustych działek/ruder? To jednak spora różnica i dobry
          punkt do dalszej dyskusji.
          • Gość: mcav Re: Czy można lubić Łódź? IP: *.smrw.lodz.pl 14.02.09, 13:05
            jak Kilińskiego nocą wygląda każdy wie. PKS na nieszczęście przejeżdża przez
            wąską Kilińskiego i jedyne co widać z jego okien to: obdrapane kamienice ( w
            większości zabite dechami lub z zamurowanymi drzwiami i oknami, podpory
            utrzymujące rudery w pionie itp), na uwagę zasługuje też paru pijaczków śpiących
            pod gołym niebem na świeżym śniegu. Jak to możliwe, że przez tyle lat utrzymuje
            się taki stan śródmieścia.
            OSOBIŚCIE UWAŻAM, ŻE MIASTEM POWINNA ZARZĄDZAĆ PRYWATNA FIRMA CZERPIĄCA DOCHODY
            Z ROZWOJU MIASTA. (sprawa do rozwinięcia co i jak??)
    • Gość: Michał M. Czy można lubić Łódź? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.09, 10:04
      Czy naprawdę musicie w artykule cytować łodzian (i niełodzian), którzy są tak
      ograniczeni umysłowo, żeby nie być w stanie dostrzec w Łodzi nic ciekawego?
      Musicie powtarzać, akcentować? Reprezentujcie wyższy poziom, proszę.

      Ale na szczęście, dla równowagi, pokazaliście też mądre głosy.
    • Gość: Leon Czy można lubić Łódź? IP: *.toya.net.pl 14.02.09, 12:32
      Można lubić Łódź,problem w tym, że to przyjezdni, a nie rodowici
      Łodzianie nie lubią tego miasta i czuja sie w nim obco.Dlatego młode
      pokolenie lubi i kocha to miasto. Jeździ po Europie i widzi, że ma
      swój charakter i piękno. Stare pokolenia też kochały to miasto i
      czuły się z nim związani.Przypominam sobie jak opowiadali o życiu w
      dawnej Łodzi, kiedy żyli w jednym domu z Niemcami i Żydami. Chodzili
      do nich na wesela i inne uroczyśtosci rodzinne. Żydzi mieli otwarte
      sklepy w niedzielę, a chrześcianie nie. Ciekawe wydają się też ich
      stereotypy na temat innych miast. Poznańiacy byli czyści, pracowici,
      oszczędni, ale nie znali zup takich jak: pomidorowa, czy ogórkowa.
      Lubowali się w ziemniakach. Z uśmiechem mówili o tym, że z
      oszczędności po wojnie, kamienice na Rynku starym odbudowali bez
      jednego piętra. Wrocław to niemieckie ciężkie domy, reumatyzm,
      wilgoć i liszaje na domach. Warszawiacy mili , ale tylko rodowici,
      reszta to cwaniacy, którzy chcą być więcej warszawscy od
      Warszawiaków. Krakowianie to centusie i drobni złodziejaszkowie.
      Przed wyjazdem ostrzegali, aby uwazać na bagaż i portfele. Jedzą
      chleb z kminkiem i biegają po polach zamiast po dworzu. Ślązacy
      uśmiechnięci, gościnni i otwarci na ludzi, chodż lubią widzieć czym
      oddychją. Gdańszczanie bogaci i pielęgnujacy tradycje, mający piękne
      miasto. Inną sprawą były steretypy dotyczące Wilnian, Lwowian i
      ludzi z Kresów, ale o tym może kiedy indziej napiszę.
      • Gość: mc Re: Czy można lubić Łódź? IP: *.smrw.lodz.pl 14.02.09, 13:10
        a jaki jest stereotyp Łodzian??
    • Gość: Mazowy Czy można lubić Łódź? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.09, 12:34
      Dla niektórych szklanka pozostanie zawsze w połowie pusta, na szczęście dla
      innych będzie w połowie pełna
      • Gość: mcav Re: Czy można lubić Łódź? IP: *.smrw.lodz.pl 14.02.09, 13:17
        tylko, że tylko Ci co chcą więcej są nadzieją na rozwój. Pozostali cieszą się,
        że inni robią coś czego oni nie chcą lub nie są w stanie.
    • Gość: kl.rob. Łódź – ziemia obiecana obcym IP: 217.76.112.* 14.02.09, 14:30
      Niegdyś tętniące życiem i rozwijające się miasto, dziś jedynie
      blade wspomnienie dawnej świetności. Coraz częściej słyszymy o
      aferach, takich jak choćby niesławni „sprzedawcy skór” z łódzkiego
      pogotowia, które wstrząsają całym krajem. Ale to jedynie
      przysłowiowy wierzchołek góry lodowej.
      Kręgosłup moralny łódzkich lekarzy można chyba porównać jedynie do
      kamienic, a te są w opłakanym stanie. Stare, zdewastowane,
      nierzadko podtrzymywane drewnianymi belkami, które muszą chronić
      cały budynek przed zawaleniem. Takie rozwiązanie byłoby do
      przyjęcia, gdyby te budynki stały puste i czekały na rozbiórkę.
      Niestety, o zgrozo, mieszkają w nich ludzie, nad którymi cały czas
      wisi groźba zawalenia się na głowę sufitu. Czemu zatem nie
      wyprowadzą się? Odpowiedź jest prosta i okrutna zarazem; to jedyne
      miejsce, gdzie mają dach nad głową. Alternatywą jest wyprowadzka
      donikąd, czyli na bruk. Rodziny z dziećmi i osoby starsze, nie mają
      szans na znalezienie odpowiednio dobrze płatnej pracy, by móc
      pozwolić sobie na zakup lub choćby wynajęcie innego mieszkania.
      Najczęściej przeciętną łódzką rodzinę stać jest jedynie na zakup
      żywności. O życiu na wyższym poziomie ludzie zwyczajnie przestali
      marzyć.
      Ręce umywa samorząd lokalny. Łódzcy radni zupełnie nie przejmują
      się dramatyczną sytuacją lokatorów rozpadających się kamienic.
      Chlubą władz są powstające coraz to nowe centra handlowe, pomimo
      tego, że liczba już istniejących jest wystarczająca. Chociaż w
      opinii wielu ludzi zwiększają one powierzchowny urok miasta, to nie
      przyczyniają się do złagodzenia bolączek nękających Łódź . Czy
      priorytetem dla władz miejskich nie powinno być właśnie zapewnienie
      mieszkańcom godnych warunków do życia i rozwoju? Wygląda na to, że
      nie, gdyż kwestie naprawdę ważne, takie jak odpowiednie
      zakwaterowanie ludzi zostają zepchnięte na dalszy plan. Najgorsza
      sytuacja jest w centrum miasta, gdzie zakleja się napisy i dziury w
      murach ogromnymi, kolorowymi bilbordami. Wjeżdżająca do miasta
      osoba, która nie zna jego prawdziwej strony, jest skłonna pomyśleć,
      że wjeżdża do miejsca, które zostało zbombardowane. Bilbordy o
      różnorakich kształtach i kolorach mają to zmienić, a właściwie
      zamaskować, gdyż pod warstwą papieru i kleju nadal pozostają
      rozsypujące się cegły. Szczycenie się nowymi obiektami handlowymi,
      gdy na ulicach znajduję się wielu bezdomnych, a mieszkający w
      kamienicach nie wiedzą, czy nie dołączą do nich lada dzień, wydaje
      się być trochę nie na miejscu. Jednak to nie nad głowami radnych
      wisi groźba zawalenia sufitu.
      „Nowe, ogrodzone osiedla domów jednorodzinnych, które zapewnią ci
      spokój i luksus na jaki zasługujesz” – tak reklamują się
      deweloperzy w łódzkim radiu. Oczywiście osiedle to jest ogrodzone,
      strzeżone i niebywale luksusowe, a co za tym idzie, bardzo drogie.
      Ochroniarze wpuszczają samochody na prywatne odizolowane osiedle,
      dając jego mieszkańcom poczucie złudnego bezpieczeństwa. Została
      tam zatem stworzona swego rodzaju enklawa spokoju, które każdemu
      mieszkańcowi zapewnić powinno miasto i służby porządkowe. Czy
      biedni ludzie nie mają prawa do życia w godnych warunkach tylko
      dlatego, że nie mają pieniędzy? Czy płacący podatki lub bezrobotni
      obywatele nie mają już prawa do minimalnego komfortu?„W Polsce nie
      ma bezrobocia”- to tytuł z jednego z ostatnich wydań Gazety
      Wyborczej. Tytuł ów to czysta demagogia i neoliberalna propaganda.
      Łódź jest dobrym przykładem, jak wielkim problemem w Polsce jest
      bezrobocie. W gazetach zamieszczane są oferty pracy, w których
      wymaga się od pracownika poświęcenia, zaangażowania i
      dyspozycyjności 24 godziny na dobę, najlepiej oczywiście, żeby
      przyszły pracownik mieszkał tuż przy firmie lub przynajmniej nie
      zamieszkiwał „podejrzanej” dzielnicy.Jak widać bezrobocia nie ma,
      ale żeby pracę otrzymać trzeba dysponować już dostatecznym
      majątkiem, aby wybudować sobie dom w luksusowej dzielnicy, aby
      wybredny pracodawca raczył zaprosić na rozmowę kwalifikacyjną. Skąd
      młode osoby, będące tuż po studiach, mają pozyskać odpowiednie
      środki na mieszkanie we właściwej okolicy? Tym bardziej, że ceny
      mieszkań ciągle rosną, pomimo tego, że dotychczas do tanich nie
      należały.W powszechnej świadomości przeciętnego łodzianina utarło
      się przekonanie, że dzień bez afery jest dniem straconym.
      Odrażające skandale dotykają absolutnie wszystkich sfer, żadna nie
      jest od nich wolna. Rzeczywistość każdego dnia pokazuje, że obecnie
      nie ma już uniwersalnego pojęcia moralności. Zostało ono zastąpione
      nieustanną pogonią za pieniądzem, a to powoduje postępujące
      rozwarstwienie społeczne coraz bardziej widoczne, coraz bardziej
      dotkliwe…


    • Gość: wert Łódź, moje miasto IP: 217.76.112.* 14.02.09, 14:32
      Łódź tonie i jest pogrążona w chaosie. Miasto włókiennicze,
      niestety nadal jest za plecami Warszawy, Krakowa czy Poznania. I
      choć ma hiper, super i megamarkety, jak również lotnisko, nadal
      musi gonić inne miasta. Oto dowody.
      Prezydent Łodzi za pieniądze podatników podróżuje po świecie. Nie
      wiedzieć czemu, upodobał sobie akurat Izrael, i tam z uporem
      maniaka promuje nasze miasto. Podróże Pana Prezydenta kosztują i to
      niemało. Bo rocznie budżet miasta wydaje na to około pół miliona.
      Jakby tego było mało, na początku roku 2008 magistrat w Łodzi
      zarządził kolejną podwyżkę dla gospodarza miasta. Kupiono nowe
      samochody i zadbano o wystrój wnętrz.
      Dworce jak z lat komunizmu
      Oba łódzkie dworce są naprawdę pseudo wizytówką dla miasta. Smród i
      bród, tak można określić nasze dworce. Podróżując po innych
      miastach, nie spotkałem równie obskurnego dworca. Na dowód tego, na
      dworcu Łódź Kaliska dwa tygodnie po remoncie odpadły płytki.
      Komentarz w zaistniałej sytuacji wydaje się zbędny. Wizerunku
      dopełniają liczni bezdomni "okupujący" dworce.
      Śmieci, korki i nerwy
      Przejeżdżając przez centrum miasta do pracy, widzę codziennie tony
      śmieci, które wysypują się z koszy na przystankach. Służby
      sprzątające spotykam sporadycznie. I nic nie pomoże zwiększenie ich
      liczby, jeżeli na terenie miasta nie będzie koszy na śmieci. Kosze
      są w centrum, na głównej ulicy Piotrkowskiej, a poza nią ze świecą
      ich szukać. Poza tym na dworcu Łódź Kaliska po prostu śmierdzi.
      Kolejny problem to korki. budowa Tramwaju Regionalnego, mającego
      połączyć Pabianice, Łódź i Zgierz ciągnie się już jak telenowela.
      Zima przed nami, a efektu prac nie widać. Mega korki, opóźnienia i
      stres. Do tego MPK funduje nam jedne z najdroższych biletów w
      Polsce. Prezes MPK pensję ma godziwą, zaś firmy kontrolerskie
      zbierają teraz łup. Ten problem to jednak temat na osobny rozdział.
      Poruszę go w dalszej części.


      Łódzki tramwaj regionalny Ogromne pieniądze władze miasta wydały
      na modernizację tramwaju regionalnego. I nikt tego nie neguje, że
      magistrat chciał dobrze, ale nie pomyślano nad strategią budowy. Na
      przysłowiowe "hura" rozkopano całe miasto. Korki, wykopy i objazdy,
      to od ponad roku codzienność, z którą zmagać się muszą mieszkańcy.
      Tramwaje i autobusy nie trzymają się rozkładów, a mieszkańcy wydają
      krocie na bilety, które są jednymi z najdroższych w Polsce.
      Normalny bilet na 10 minut jazdy kosztuje 1,70. Co to jest 10
      minut? Dla magistratu to jednak dużo. Społeczeństwo zapłaci, nie ma
      wyjścia. Będzie stać w korkach i kląć, ale bilet kupić musi.
      Inne minusy
      Ogromne pieniądze Urząd Miasta wydał na Urząd Pracy; koszty
      sięgnęły 1 miliona złotych. I cóż z tego, skoro w
      popularnym "Pałacu Pracy" zajęć jest jak na lekarstwo, a do tego
      urzędnicy pracują opieszale i ważniejsze są plotki i popijanie
      kawy. Druga "czarna" instytucja to ZUS, do którego lepiej nie
      wchodzić. Jak już się wejdzie, dostaje się drgawek i robi się
      słabo. Dlaczego? Petent traktowany jest jak intruz, który marudzi i
      wiecznie ma jakieś "ale".
      Na deser warto zostawić łódzkie szpitale. Ich wygląd to katastrofa.
      Remonty od czasu do czasu mają miejsce. Jednakże jest to kropla w
      morzu potrzeb. Szpitale w Łodzi bardziej znane są z "afery w
      pogotowiu", aniżeli z normalnej szpitalnej pomocy. I moją opinię
      opieram na tym, co powiedzieli mi znajomi spoza Łodzi, których
      zapytałem "z czego słynie Łódź". Powiedzieli, ze z włókiennictwa
      i "ze skórek", czytaj: afery w pogotowiu.
      Jak do tego dołożymy biedę i bezrobocie, to bilans zysków i strat
      zrobi nam się mocno ujemny. Łódź nie jest zapewne przypadkiem
      jednostkowym, ale jest przykładem nieudolności i chaosu. Wspomniane
      wcześniej miasta, takie jak Warszawa, Kraków, Poznań, Szczecin,
      Wrocław czy Toruń mają się o niebo lepiej od Łodzi. I znacznie nas
      wyprzedzają. Może warto więc zadbać o porządek, rozrywkę i z głową
      planować remonty?

    • Gość: Karina Czy można lubić Łódź? IP: *.retsat1.com.pl 14.02.09, 15:16
      o jest straszne brodzimy po kostki w brejach śniegowych! Dlaczego służba
      miejska i policja nie karzą mandatami dozorców za nieodśnieżone chodniki i
      jezdnie. Co robi MPO oprócz brania pieniędzy. Dlaczego nie jeżdzą piaskarki i
      pługi do odśnieżania. Kiedy w końcu nadejdzie kres brania pieniędzy za
      NICNIEROBIENIE.tO SKANDAL.!dLACZEGO SŁUŻBY pANA PREZYDENTA NIE KARAJĄ SWOICH
      PODWŁADNYCH ZA NIEDOPEŁNIENIE OBOWIĄZKÓW??Przecież płacimy podatki które
      powinny isc nie tylko na appanaże dyrektorów!!!
    • Gość: Karina Czy można lubić Łódź? IP: *.retsat1.com.pl 14.02.09, 15:27
      Tramwaj regionaln tzw. Pesa kóry miał być namiastką metra w naszym miescie,
      okazał sie totalnym niewypałem! Ktos wziął kupę kasy za wdrożenie tego
      planu do budowy. Niestety nieprzemysłana decyzja zaowocowała NICZYM!. Bo
      tramwaj ten nadal stoi na swiatłach i wlecze się w korkach z innymi
      tramwajami. A miał być szybkim połączeniem nawet ze Zgierzem , nie mówiąc o
      Ozorkowie.Ale co tam pieniądze wydane z kieszeni podatników nie z własnych
      ... mozna się rządzić. Gdyby ten tramwaj puszczono tunelem albo gdyby
      wykonano takie rozwiąznie transportu jak na ul; Włókniarzy to może miało by
      to sens!
    • Gość: pav_cio Czy można lubić Łódź? IP: *.multimo.gtsenergis.pl 14.02.09, 19:55
      Łódź można lubić - jak najbardziej ale nie łódzkich kierowców.
    • Gość: Maria Czy można lubić Łódź? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.09, 11:41
      Lodz nie jest miastem ladnym, nie jest miastemn turystycznym,nie ma wiele do zaoferowania przyjezdnym, oprocz Manufaktury, Galerii i ogladania Piotrkowskiej. Te wszystkie osoby nastawione patriotycznie sa nieobiektywnie naiwne, malo wyjeżdżaja poza Lodz, nie ocieraja sie o inny świat. Dlaczego nie zapytacie cudzoziemcow o opinie? Byloby dobrze, gdyby chcieli otwarcie powiedziec o tym ci, ktorzy tutaj pracuja lub przebywaja.
      Wladze miasta nie mysla o wygladzie ulic znajdujacych sie poza Piotrkowska. Kupuje sie tereny na Brusie zamiast wydac te pieniadze na odnowe elewacji domow w centrum miasta. Ulice w wiekszosci wygladaja jak zbiorowiska domow do wyburzenia. Czy wladze miasta tego nie widza? Czy taki stan rzeczy odpowiada poczuciu estetyki wladz? Nie maja potrzeb estetycznych?
      Zeby lubic Lodz, trzeba sie w niej dobrze czuc.Trzeba miec poczucie, że miasto podoba sie i ze ma inne walory niż turystyczne, aby przyciagac do siebie. Jaki wiec pomysl mozemy miec na Lodz? Ten temat byl wielokrotnie dyskutowany.
      Centrum finansow, technologii, biznesu? Jak trzeba przygotowac miasto, aby wzbudzalo zainteresowanie, bylo przyjazne? Na pewno miasto musi wygladac i to jest priorytet.
    • Gość: pawel Czy można lubić Łódź? IP: *.run.pl 23.02.09, 12:38
      W Łodzi w latach 50 wprowadzono eksperyment, rdzennych mieszkańców śródmieścia -
      Żydów, Niemców i polską inteligencję zastąpiono ludnością ze wsi podłódzkich. To
      taki eksperyment jak w Rosji z komunałkami - podzielono duże mieszkania w
      kamienicach ściankami działowymi i upchano po kilka rodzin proletariatu. Do lat
      60 jeszcze niektórzy proletariusze hodowali świnki w wannach, kury i gołębie na
      balkonach. Ci ludzie niczego poza ruchomościami nie mieli i dewastowali
      kamienice i mieszkania bo sami mieszkali kiedyś w chałupach na polepie
      glinianej. Dzisiejsze już pokolenie to menele, dresy i karki. Świnie , kury i
      gołebie zastąpili masą psów. Pracy nie mają bo przemysł włókienniczy nie
      istnieje i nikt ich jak za komuny do pracy nie zmusza. Zajmują się kradzieżami
      złomu, handlem wódą i narkotykami. Dzieciarnia dewastuje ulice a starzy upijają
      się w domu przed telewizorem na kredyt. Za mieszkania nie płacą bo po co? Nikt
      ich nie eksmituje za zaległości czynszowe i dewastacje. Robociarskie płaszcze i
      gacie zastąpiły dresy, adidasy. Jeżeli nic się z tymi mętami nie zrobi -
      eksmisje , kary, prace przymusowe orzeczone przez sądy to centrum miasta będzie
      dalej zamieniać się w slums a patologie - pijaństwo, kradzieże, rozboje ,
      narkomania, morderstwa będą się rozwijać.
Pełna wersja