48 godzin w podróży, by zagrać jeden spektakl

02.03.09, 16:40
Autorka pisze, że organizatorzy informowali, że niedzielny spektakl się nie odbędzie. Bardzo proszę o szczegóły - gdzie informowali, kogo i w jaki sposób? (Tutaj nic nie ma: powszechny.pl/repertuar.php?page=spektakl&id=916&lang=pl&miesiac= ). Czy Pani sprawdziła tę informację? Dlaczego wobec tego w niedzielę przed halą Toi (nie Toyi!) kręciło się sporo zawiedzionych osób?

Poza tym zdania "Kto mógł, jechał więc na widowisko w hali Toyi w sobotę. Do szczęśliwych posiadaczy biletów dołączył kilkudziesięcioosobowy wężyk studentów liczących na tańsze wejściówki." (pisownia oryginalna) wypaczają rzeczywisty obraz sytuacji. Trudno mówić o szczęśliwych posiadaczach biletów, kiedy te nie były w powszechnej sprzedaży, lecz zarezerwowano je dla "vipów". No, ale rozumiem, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
Nie spodziewam się żadnych wyjaśnień, bo przecież spotkało nas to szczęście, że lokalne tuzy, w tym zapewne i Autorka, ujrzały "Anioły...". A dla zwykłych zjadaczy chleba, którzy karnie stanęli kilka tygodni temu od samego rana w kolejce po bilety, zaplanowali swój czas i przybyli o określonej godzinie na miejsce, łaskawa Autorka dodaje ostatnie zdanie. Łał.

PS. Szkoda, że aktorka zastępująca Maję Ostaszewską nie jechała saniami i nie płynęła promem. Podróż mogłaby potrwać z tydzień, a i artykuł mógłby z powodzeniem zastąpić reportaże Jacka Hugo-Badera z Dużego Formatu.
    • Gość: mkkm 48 godzin w podróży, by zagrać jeden spektakl IP: *.toya.net.pl 06.03.09, 19:18
      Informacja o odwołanej sztuce była umieszczona na głównej stronie teatru... Mimo to, mam nadzieje, ze uda sie sciagnac Anioly jeszcze raz, moze zagraja wiecej przedstawien - widac jak wielkie bylo zainteresowanie i chec uczestnictwa. Przeciez to czysty marketing. Dziwie sie, ze tak dobra sztuka jest grana w Polsce bardzo rzadko.
    • dziad_borowy Re: 48 godzin w podróży, by zagrać jeden spektakl 06.03.09, 20:09
      Miejski, nie denerwuj sie, sciagnij to sobie z netu ;)
      Z tymi saniami byloby extra. Ja bym dodal jeszcze cos z klimatu "300 mil do
      nieba", pozniej jakis odcinek przez pustynie, a do tego wesoly autobus i juz
      oczyma wyobrazni widze cos w stylu "priscilla-krolowa pustyni". A na koniec
      podrozy pod hala Toyiyiyi zawirazowac jak w "dziennikach motocyklowych". No, to
      by byla podroz, a nie jakas tam popierdolka.
      Dzierżżż!!!
      • miejskie_narty Re: 48 godzin w podróży, by zagrać jeden spektakl 06.03.09, 22:02
        Ja się nie denerwuję. Już:-)

        Serial widziałem, tyle że mądre głowy piszą, że Chyra lepszy od Pacino, więc żałuję, że nie widziałem.

        Poza tym, nieodmiennie wkurza mnie dzielenie ludzi na vipy i resztę świata, zwłaszcza w proporcji pół na pół. No, ale podejrzewam, że gdybym stał się vipem, inaczej był na to spojrzał.
        • Gość: mkkm Re: 48 godzin w podróży, by zagrać jeden spektakl IP: *.toya.net.pl 07.03.09, 08:52

          To nie tyle chodzi o vipy, ale 1szego dnia sztuka byla glownie dla samego festiwalu - ludzi zajmujacych sie jego organizacja, przedstawicieli itd. Szczescie ten kto sie dostal. Z pewnego zrodla wiem, ze sciagniecie Aniolow trwalo 2 lata. Oby nie bylo trzeba czekac tak dlugo po raz drugi.
          • miejskie_narty Re: 48 godzin w podróży, by zagrać jeden spektakl 07.03.09, 10:10
            > To nie tyle chodzi o vipy, ale 1szego dnia sztuka byla glownie dla samego festi
            > walu - ludzi zajmujacych sie jego organizacja, przedstawicieli itd.

            No tak, ale czy w takim razie nie wychodzi na to, że ludzie organizujący festiwal robią to w znacznej mierze dla siebie? :-)

            Tak czy inaczej, panie w kasie mówiły o puli dla vipów. Być może miały na myśli właśnie organizatorów.
            • Gość: mkkm Re: 48 godzin w podróży, by zagrać jeden spektakl IP: *.toya.net.pl 07.03.09, 11:42
              Uważam, że popełnili błąd zgadzając się na możliwość rezerwacji telefonicznej. W ten sposób biletów nie było już po pierwszym dniu, ale i tak można było kupić je kilka dni przed sztuką, dzięki tym, którzy zdecydowali się na nią nie pójść. Może następnym razem organizacja będzie lepsza. Popełnili błąd wiedząc, że Pani Ostaszewska jest chora. Na takie sytuacje też trzeba być przygotowanym... z drugiej strony, ilu jest młodych aktorów czekających na swoje 5 minut... Nikt nie jest niezastąpiony.
    • przyslowie Re: 48 godzin w podróży, by zagrać jeden spektakl 09.03.09, 19:55
      Maja Ostaszewska już już tryska zdrowiem na gali filmowych
      nagród "Orły".
Pełna wersja