miejskie_narty
02.03.09, 16:40
Autorka pisze, że organizatorzy informowali, że niedzielny spektakl się nie odbędzie. Bardzo proszę o szczegóły - gdzie informowali, kogo i w jaki sposób? (Tutaj nic nie ma: powszechny.pl/repertuar.php?page=spektakl&id=916&lang=pl&miesiac= ). Czy Pani sprawdziła tę informację? Dlaczego wobec tego w niedzielę przed halą Toi (nie Toyi!) kręciło się sporo zawiedzionych osób?
Poza tym zdania "Kto mógł, jechał więc na widowisko w hali Toyi w sobotę. Do szczęśliwych posiadaczy biletów dołączył kilkudziesięcioosobowy wężyk studentów liczących na tańsze wejściówki." (pisownia oryginalna) wypaczają rzeczywisty obraz sytuacji. Trudno mówić o szczęśliwych posiadaczach biletów, kiedy te nie były w powszechnej sprzedaży, lecz zarezerwowano je dla "vipów". No, ale rozumiem, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
Nie spodziewam się żadnych wyjaśnień, bo przecież spotkało nas to szczęście, że lokalne tuzy, w tym zapewne i Autorka, ujrzały "Anioły...". A dla zwykłych zjadaczy chleba, którzy karnie stanęli kilka tygodni temu od samego rana w kolejce po bilety, zaplanowali swój czas i przybyli o określonej godzinie na miejsce, łaskawa Autorka dodaje ostatnie zdanie. Łał.
PS. Szkoda, że aktorka zastępująca Maję Ostaszewską nie jechała saniami i nie płynęła promem. Podróż mogłaby potrwać z tydzień, a i artykuł mógłby z powodzeniem zastąpić reportaże Jacka Hugo-Badera z Dużego Formatu.