fanlodzi
24.03.09, 11:30
Weź pan sklep na Piotrkowskiej
Piotrkowska straciła swój ekskluzywny charakter
Chcesz wynająć lokal na sklep lub biuro przy Piotrkowskiej? Żaden problem. W
łódzkich biurach nieruchomości zalegają dziesiątki ofert, a ekskluzywny
niegdyś deptak miasta stał się najtańszą ulicą handlową w Polsce. Ceny najmu
są tu już 3 razy niższe niż przy krakowskim rynku. Warszawska Chmielna jest
droższa o 400 procent.
Xafer Dajaka jest właścicielem dwóch kamienic przy ulicy Piotrkowskiej, pod
numerami 16 i 79. - Mam aż 5 wolnych biur, choć za ich wynajem chcę tylko
30-35 zł za metr. O chętnych coraz trudniej. Firmy uciekają do powstających
właśnie biurowców. Tam mają dojazd i parkingi. My im tego nie możemy zapewnić.
Władze miasta bardzo źle zrobiły zakazując ruchu na Piotrkowskiej - mówi Dajaka.
Na najemców czekają nie tylko biura. Kartonem i dyktą straszą też witryny
sklepów przy Piotrkowskiej.
::: Reklama :::
- Pusty lokal stoi np. od 4 miesięcy naprzeciwko klubu nauczyciela, przy ul.
Nawrot. Kiedyś był tam sklep spożywczy - mówi Tomasz Błeszyński, ekspert rynku
nieruchomości. - Na Piotrkowską nie ma chętnych, bo ulica straciła
reprezentacyjny charakter. Handel przeprowadził się do Manufaktury i Galerii.
A jeszcze 10 lat temu wszystkie firmy chciały mieć sklep lub biuro przy
głównym deptaku Łodzi. Dziś sklep w tym miejscu to tylko problem z dojazdem i
parkowaniem. Jest brudno i niebezpiecznie. Właściciele lokali czyszczą po
weekendzie wymiociny i mocz na swoich drzwiach. Znam trzy firmy, w tym jedną
irlandzką, które z tych powodów w styczniu wyniosły się z Piotrkowskiej - mówi
Błeszyński.
Większość łódzkich biur ma w ofercie przynajmniej 5 nieruchomości
handlowo-biurowych przy Piotrkowskiej. W sumie naliczyliśmy kilkadziesiąt
ofert. Do wzięcia jest m.in. ekskluzywnie wykończony lokal przeznaczony na
sklep. Za 260 metrów kwadratowych trzeba zapłacić 26 tys. zł, czyli "stówę" za
mkw. To średnia cena na łódzkim deptaku. Jak zauważa Tomasz Błeszyński, takie
same stawki obowiązywały dekadę temu. Tyle że wówczas były to ceny absolutnie
topowe, wyższe niekiedy niż na ul. Chmielnej w Warszawie.
Jeżeli chodzi o powierzchnie w oficynach , standardem jest 30 zł za mkw., zaś
biura na wyższych kondygnacjach od frontu kosztują od 30 do 70 zł. Tak tanio
nie jest w żadnym innym znanym polskim mieście.
- Zakaz ruchu i parkowania doprowadził do wymarcia Piotrkowskiej? - dziwi się
Paweł Łodziński z zakopiańskiego biura nieruchomości Domator. - Ten argument
się nie obroni. Przecież na Krupówki też nie można wjechać, a ulica kwitnie.
Za wynajem sklepu trzeba tu zapłacić od 190 do 250 zł za metr, a ofert prawie
w ogóle nie ma.
Podobnie jest w Krakowie. Magdalena Foryś z biura Komerce mówi, że na
reprezentacyjnej ulicy Floriańskiej znalezienie wolnego lokalu graniczy z
cudem. Podobnie jest w całym centrum. - Mimo kryzysu ceny nie spadają - mówi
Foryś. - Za handlowy parter trzeba zapłacić 250 do 350 zł za mkw., a jeśli
chodzi o powierzchnię biurową w podwórku lub na wyższym piętrze - 80-100 zł.
W Poznaniu, przy ul. św. Marcina, stawki na pozór są podobne do łódzkich: ok.
100 zł za metr powierzchni sklepowej i 30 do 100 zł za biuro. Ceny najlepszych
lokali potrafią dojść do astronomicznych stawek 500 zł za metr. Mimo to o
aktualnych ofertach przy ul. św. Marcina można tylko pomarzyć. Nawet jeśli
ktoś zwalnia lokal, w jego miejsce natychmiast pojawia się następny najemca.
To najlepszy znak, że handel kwitnie. Przynajmniej w innych miastach...
Piotr Brzózka - POLSKA Dziennik Łódzki