Dodaj do ulubionych

jaka jest kara za zatajenie zbrodni?

IP: 10.0.205.* 25.01.02, 13:43
"Łódzcy lekarze zeznali, że niektórzy sanitariusze z pogotowia w Łodzi podawali
pacjentom lek zatrzymujący krążenie i w efekcie powodujący śmierć -
poinformował prokurator Karol Napierski z Prokuratury Krajowej.
(IAR/PAP, jkl /2002-01-25 10:00)"

- taką wiadomość można przeczytać w wielu serwisach. jeżeli lekarze tak
zeznali, to znaczy ze MUSIELI o tym procederze wiedzieć wcześniej. a ukrywanie
zbrodni w świetle prawa jest przestępstwem.
i jeszcze jedna wątpliwość: skoro wiedzieli o procederze, to czemu NIC nie
zrobili żeby temu zapobiec? powinien się całemu temu towarzystwu dobrać Fiskus
do tyłków, sprawdzić ich i doprowadzić do ruiny finansowej - jeżeli udowodni im
się winę.
Obserwuj wątek
      • .pepe. Re: jaka jest kara za ujawnienie zbrodni? 25.01.02, 14:12
        tylko nie wpadajmy w histerię. ludzie są wkurzeni na maxa, co wróży sprawne i
        szybkie śledztwo. sprawa ujawniona i w trakcie załatwiania. Niech winni zostaną
        skazani, niewinni muszą niestety powiedzieć "au!", ale za to będą niedługo
        pracowali w oczyszczonej z kryminalistów instytucji. Nie musimy pomagać.
        Przez to całe zamieszanie przegapiłem losowanie ME :(
        • redakcja Re: jaka jest kara za ujawnienie zbrodni? 25.01.02, 14:34
          Depesza PAP z piątku 25 stycznia z godz. 11.14. Dla tych, którzy nie chcą czekać na jutrzejsze gazety lub
          dzisiejsze wieczorne dzienniki TV:


          KRA0166 3 SPN 576 PAP20020125W01887
          PRZESTĘPCZOŚĆ-POGOTOWIE-SEJM-KOMISJA,OPIS
          Wiceminister zdrowia: dwie karetki używały dużo pavulonu (opis)

          25.1.Warszawa (PAP) - Dwie karetki łódzkiego pogotowia zużywały
          szczególnie dużo pavulonu - poinformował w piątek wiceminister
          zdrowia Aleksander Nauman. Według "Gazety Wyborczej", środek ten
          mógł służyć do uśmiercania pacjentów pogotowia.

          Podczas piątkowego posiedzenia sejmowej komisji zdrowia
          wiceminister Nauman powiedział posłom, że pavulon był wydawany
          zespołom wyjazdowym łódzkiego pogotowia, choć powinien być
          stosowany jedynie w karetkach reanimacyjnych. "Nie wiem, jak
          apteka wydawała pavulon zespołom wyjazdowym" - mówił Nauman.

          Pavulon może być stosowany tylko przez anestezjologów. Leki
          zwiotczające mięśnie, do których należy pavulon, muszą być na
          wyposażeniu karetek reanimacyjnych.

          Dyrektor departamentu nadzoru w Głównym Inspektoracie Sanitarnym
          Zbigniew Niewójt tłumaczył, w jaki sposób były pobierane leki w
          łódzkim pogotowiu. Ze wstępnych ustaleń kontroli w pogotowiu
          wynika, że do godz. 15.00 wszystko odbywało się zgodnie z prawem,
          tzn. centralna apteka wydawała leki na podstawie prawidłowo
          wypełnionych receptariuszy. "Po godz. 15.00 apteka była nieczynna.
          Zespoły dobierały sobie do apteczek leki w sposób niezbyt
          kontrolowany. Nie było wtedy farmaceuty" - powiedział.

          Po 15.00 leki wydawano na podstawie indywidualnych zapotrzebowań.
          Był jeden przypadek, kiedy jednorazowo pobrano 10 fiolek pavulonu.
          Niewójt poinformował też, że duże zużycie pavulonu trwało do
          czerwca zeszłego roku, a w listopadzie i grudniu spadło do zera.
          Zaznaczył, że nie wszystkie zespoły stosowały pavulon.

          "Symptomatyczne jest to, że w ciągu roku wydano 300 ampułek tego
          leku" - powiedział Niewójt. Według Michała Borkowskiego, szefa
          warszawskiej stacji pogotowia ratunkowego, w jego placówce w ciągu
          roku wydano 90 ampułek leków zwiotczających mięśnie (w tej stacji
          nie używa się pavulonu - PAP).

          Prokurator krajowy Karol Napierski powiedział, że na obecnym
          etapie śledztwa "nie ma formalnie osób podejrzanych". Według
          wiceministra Naumana, wątek kryminalny wymaga długotrwałych prac
          organów śledczych. Jak powiedział, "trzeba dokonać analizy około
          pięciu tysięcy zgonów w ciągu roku. 2,5 tysiąca osób musi być
          przesłuchanych".

          Wiceminister zdrowia poinformował, że siedmiu pracowników
          łódzkiego pogotowia zostało już zwolnionych z Wojewódzkiej Stacji
          Pogotowia Ratunkowego w Łodzi.

          23 stycznia Główny Inspektor sanitarny zarządził kontrolę
          łódzkiej stacji. Badany jest rozchód leków anestezjologicznych,
          odurzających i psychotropowych. 24 stycznia ruszyły kontrole w
          innych wojewódzkich stacjach pogotowia.

          Prokurator nie wykluczył ekshumacji zmarłych pacjentów łódzkiego
          pogotowia. Zastrzegł, że trzeba rozważyć, czy ekshumacje będą
          zasadne ze względu na czas rozpadu leków w organizmie człowieka.
          Według specjalistów, rozpad pavulonu, który - jak pisała "Gazeta
          Wyborcza" - mógł służyć do uśmiercania pacjentów, następuje 48
          godzin po podaniu.

          Jednak według ministra zdrowia Mariusza Łapińskiego, jest w
          Niemczech ośrodek, który może zbadać rozpad tego leku po
          upłynięciu długiego czasu. Łapiński dodał, że polskie władze są w
          kontakcie z tym ośrodkiem.

          Napierski powiedział, że przesłuchano już "szereg osób i
          stwierdzono, iż zachodzą podejrzenia, że ów lek był stosowany
          podczas wizyt pogotowia w domach pacjentów". Dodał, że lekarze z
          łódzkiego pogotowia zeznali, iż "niektórzy sanitariusze podawali
          pacjentom nieznany im (lekarzom - PAP) środek farmakologiczny, w
          wyniku którego gwałtownie pogarszał się stan pacjenta".

          Posłowie słuchali wyjaśnień przedstawicieli rządu w niemal
          całkowitym milczeniu. Kiedy prokurator mówił o tym, na podstawie
          których przepisów kodeksu karnego jest prowadzone śledztwo i jaka
          kara jest przewidziana za popełnienie tych przestępstw, jednak z
          posłanek powiedziała półgłosem "kara śmierci". Wzburzenie wśród
          posłów lekarzy wzbudziła informacja, że jeden z zespołów pobrał
          jednorazowo 10 ampułek pavulonu.

          Napierski poinformował, że śledztwo w sprawie domniemanego
          uśmiercania pacjentów jest prowadzone z art. 148 paragraf 2 punkt
          3 Kodeksu Karnego, czyli "zabójstwo w wyniku motywacji
          zasługującej na szczególne potępienie", zagrożone karą od 12 do 25
          lat lub dożywotnim więzieniem.

          Trwa też śledztwo w sprawie handlowania informacjami o zgonach
          pacjentów. Napierski przypomniał, że "rywalizacja w Łodzi między
          zakładami pogrzebowymi przybrała takie formy, iż doszło do
          zlecenia zabójstwa właścicieli jednego z zakładów". Poinformował,
          że "największą aktywnością w korupcji wykazywali się pracownicy
          sześciu zakładów".(PAP)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka