Uniwersytet

26.03.09, 15:19
Bardzo cieszy mnie to , że Uniwersytet inwestuje w infrastrukturę. Bardzo
przyjemna sprawa to plan zbudowania kampusu nieopodal Lumumbowa.
Tylko jest jeden problem. Władze Uniwersytetu zapomniały o poziomie
kształcenia. Już od dawna wiadomo, że jeśli chce się wykształcić w kierunkach
ekonomicznych to trzeba wybrać dobrą prywatną szkołę, gdyż najlepsze z nich są
już daleko przed Uniwersytetem jeśli chodzi o poziom nauczania. Kadrę
podkupują z UŁ na dodatkowy, rzadziej główny etat. Jednak bierze się tam
elitę. Na UŁ uczy wielu wykładowców, tak więc trafienie na dobrego nauczyciela
jest mniej prawdopodobne niż na przeciętnego, bądź słabego.
Cóż ekonomia to może wyjątek potwierdzający regułę, że Uniwersytet jest
najlepszy, że to prestiż itd.
Jednak to samo się dzieje z Informatyką. Jak ktoś chce czegoś się nauczyć, a
nie tylko mieć papier coraz częściej wybiera prywatną szkołę wyższą.
Zastanawia mnie czy Uniwersytet będzie chciał jednak podnieść (utrzymać)
poziom na pozostałych wielu kierunkach, które być może, są na innym poziomie,
aniżeli ekonomia czy informatyka czy może w pięknych budynkach poziom będzie
marny jak na wymienionych.
    • Gość: lola lola Re: Uniwersytet IP: *.ssp.dialog.net.pl 26.03.09, 17:44
      Rektor nie krył, że chce wykorzystać środki pozyskane od studentów
      zaocznych z wyżu demograficznego właśnie na inwestycje
      infrastrukturalne. I to zrobił. I chwała mu za to.

      Teraz na uczelnię wchodzi niż i żadne inwestycje nie będą już
      możliwe. Wraz z niżem wchodzi dalsze spadanie poziomu studiów. Bo
      poziom nauczania zależy nie tylko od poziomu wykładowców, ale też (a
      może przede wszystkim?) od podatności na wiedzę studentów. A ci są
      coraz gorsi. Gorsi są z prostej przyczyny: na studia idzie teraz
      każdy, a nie intelektualna górka, każdy jest przyjmowany, każdy jest
      hołubiony i żaden wydalon nie będzie, bo student to pieniądz. I ta
      zasada odnosi się do WSZYSTKICH uczelni, do państwowych i do
      prywatnych.
      Odpływ kadry jest naturalny. Skoro prywatne uczelnie nie są w stanie
      jej produkować, czerpią z istniejących zasobów. A skoro mogą
      zapewnić lepsze warunki finansowe... (a mogą, bo mają studentów,
      którzy płacą żywy pieniądz. Jedni chcą za to wiedzę, większość z
      nich jednak chce po prostu papier.) Etosem się najesz. Masz do
      wyboru zarabiać 5 tys. albo 10 tys. Którą ofertę bierzesz? A wyobraź
      sobie, że możesz mieć obie posady. Bierzesz? Bierzesz. Uczelnia
      państwowa nie zdoła pracownikom zapłacić tyle, co prywatna, bo jest
      na państwowym garnuszku. Jeszcze da się ujechać na prestiżu, ale też
      niedaleko. Tylko zwiększenie kwoty finansowania nauki może tendencję
      odwrócić. Ale na to się nie zanosi.

      Nad czym tu się, kurdę, głowić? Sprawa jest prosta jak konstrukcja
      cepa. Można, oczywiście, utyskiwać, ale daremne żale, próżny trud.
      • mi.rek Re: Uniwersytet 26.03.09, 21:12
        > żaden wydalon nie będzie, bo student to pieniądz. I ta
        > zasada odnosi się do WSZYSTKICH uczelni, do państwowych i do
        > prywatnych.

        W prywatnej szkole faktycznie nikt nie wywalił kogoś kto płacił.
        Jednak byli tam ludzie, bo któryś raz na pierwszym roku, bądź z
        niezaliczonymi przedmiotami z pierwszego semestru. Nikt nie wywalił,
        jednak też nie przepuszczano bez porządnego zaliczenia danego
        przedmiotu.
        • Gość: lola lola Re: Uniwersytet IP: *.ssp.dialog.net.pl 26.03.09, 21:31
          A widzisz. Na uczelni państwowej nie da się repetować pierwszego
          roku, a niezdanie egzaminu na pierwszym roku oznacza koniec
          przygody.

          A to "porządne zaliczenie przedmiotu" nawet mnie rozbawiło. Jak ci
          przychodzi dziecię siódmy raz z płaczem i matką na korytarzu, to
          chyba musiałbyś być zwykłym sadystą (raczej sado-maso) żeby nie
          przepuścić. To jest obecnie obowiązująca formuła zdawania egzaminów.

          I jeszcze jedna rzecz: pierwsze lata są najdroższe. Jeśli prywatna
          uczelnia lubi przechowywać pierwszaków do usranej śmierci (swojej
          lub ich), to też nie robi tego z powodu aspirowania do wysokiego
          poziomu studiów.
          • mi.rek Re: Uniwersytet 26.03.09, 22:19
            Wiesz może jakbyś udzielała korepetycji i byś widziała, ze nic z
            tego nie ma to byś w końcu zrezygnowała, bo to nie ma sensu. Na
            masówce raczej nie patrzylabyś, ze jeden czy dwóch jest niewyuczalna-
            płacą to niech chodzą. Byle tylko nie dac im dyplomu ze stemplem
            naszej szkoly, gdyz pojdzie taki delikwent do pracy i w Świat
            pójdziew opinia o absolwencie szkoly Y, który za mądry nie jest, ale
            ma licencjata tudzież magistra.
            Ma to wpływ negatywny na ocene prywatnych szkół. Jednak czy duży?
            Niewielki. Mi nie przeszkadzało w mojej szkole, że są ludzie, którzy
            sie krecą cały czas i tylko szepty, że oni to ktoryś rok chodzą i
            nie mogą zaliczyć czegoś tam. Dużo ważniejsze są rzeczy o których
            napisałem w pierwszym poście.
            Na pewno lepiej wygląda, ze ktomuś kto sobie nieradzi się dziękuje.
            Jednak czy to jest ważne dla innych? W niewielkim stopniu.
            • Gość: lola lola Re: Uniwersytet IP: *.ssp.dialog.net.pl 27.03.09, 16:22
              Ponieważ przestałam Cię rozumieć (pewno winny jest UŁ, na którym
              zdobywałam, a nawet zdobyłam, wykształcenie), to nie odniosę się do
              Twojego postu.
              • miejskie_narty Re: Uniwersytet 27.03.09, 16:41
                I tak nieźle wytrwałaś. Ja nie bardzo rozumiałem już, o co chodzi w pierwszym poście.

              • mi.rek Re: Uniwersytet 27.03.09, 16:57
                Przeczytałem go raz jeszcze...hm nie wiem czego nie rozumiesz, ale
                chętnie wytłumaczę inaczej.
                Nie wiem na jakim kierunku zdobylaś, ja się odniosłem zaledwie do
                dwóch kierunków tj. ekonomii i informatyki.
                • miejskie_narty Re: Uniwersytet 27.03.09, 18:00
                  Powiedz jaką metodę porównawczą stosowałeś utwierdzając się w przekonaniu, że ekonomia i informatyka muszą być, niejako z założenia, lepsze - bo tak przynajmniej ja rozumiem Twoją tezę - na uczelniach prywatnych niż na państwowych?
                  • Gość: Niezdecydowana Re: Uniwersytet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.09, 20:06
                    Witam. Czy mógłby mi ktoś wytłumaczyć na czym polega różnica między studiowaniem
                    finansów i rachunkowości na wydziale zarządzania a na wydziale ekonomiczno-
                    socjologicznym? Ze statystyk wynika, że więcej osób chciałoby studiować na
                    wydziale ekon-socjol. Tak w ogóle wiążę swój przyszły zawód z księgowością.
                    Proszę o pomoc:)
                    • mi.rek Re: Uniwersytet 01.06.09, 20:50
                      Zasadniczo wykładowcy sie mieszają. Jeśli bardziej interesuje Cię
                      księgowość, wtedy raczej Zarządzanie, gdyż tam są wydziały związane
                      z rachunkowością. Generalnie jeśli chcesz umieć ponad przeciętną
                      polecam dobrą prywatną szkołe. Zwłaszcza SWSPIZ na Kilińskiego lub
                      WSFI na Jerzego.
                      • al.ki Re: Uniwersytet 01.06.09, 22:44
                        Uniwerek wcale nie ma wysokiego poziomu kształcenia ale z tą SWSPiZ to już
                        pojechałeś po całości. Przecież w tej drugiej prawie w ogóle uczyć się nie
                        trzeba i jeszcze stypendium można dostać.
                        • mi.rek Re: Uniwersytet 02.06.09, 18:13
                          >jeszcze stypendium można dostać

                          No to chyba nie świadczy o poziomie szkoły.
                        • Gość: anna Re: Uniwersytet IP: *.centertel.pl 05.06.09, 00:51
                          Al.ki, postanowiłam odnieść się do Twojego postu, gdyż jesteś przykładem osoby,
                          która nie ma chyba zielonego pojęcia o poziomie nauczania na danej uczelni
                          (wnioskuję, że nie studiowałeś tam ani nie studiujesz?). Czuję się zobowiązana
                          napisać, gdyż na łamach tego forum jakiś czas temu sama pytałam o poziom
                          nauczania w SWSPiZ.
                          Do rzeczy.Skończyłam jakiś czas temu nasz kochany Uniwerek - administrację- na
                          wydziale Prawa i Adm.- i teraz studiuję filologię angielską na SWSPiZ (chciałam,
                          ale nie mogłam startować na ten sam kierunek na UŁ, gdyż zdawałam jeszcze "starą
                          maturę" i nie było wtedy opcji aby zdawać pisemnie j.angielski i to jeszcze
                          "poszerzony"). I powiem Ci szczerze, że jestem BARDZO miło zaskoczona poziomem
                          nauczania - przynajmniej na tym kierunku i oczywiście fachowością kadry. I
                          absolutnie nie sprawdziło się tu porzekadło " że jak płacisz to zaliczasz ".
                          Naprawdę trzeba się porządnie napracować cały rok, a nie tylko przed sesją, jak
                          jest na niektórych kierunkach studiów. Większa część kadry to wykładowcy
                          uniwersyteccy (nie tylko z Łodzi), zajęcia prowadzone oczywiście w języku
                          angielskim także przez native speakers. Kadra jest moim zdaniem genialna. I do
                          tego ćwiczenia, wykłady ułożone bardzo sensownie, brak okienek. Każde zajęcia,
                          które z jakichkolwiek powodów nie odbyły się - muszą zostać odrobione. Uważam,
                          że podejście do studenta jest poważne i odpowiedzialne.
                          Zatem bardzo proszę nie wprowadzać ludzi w błąd, gdyż niektórym wydaje się, że
                          są bardzo mądrzy zwłaszcza w temacie, o którym nie mają pojęcia. :) Pozdrawiam!:)
                          • al.ki Re: Uniwersytet 05.06.09, 12:04
                            Nie jestem studentem SWSPiZ. Czy to znaczy że nie mogę mieć znajomych, którzy
                            tam "studiują"? Trójka moich znajomych siedzi na stosunkach międzynarodowych.
                            Otwarcie mówią, że nie chodzą na zajęcia bo kto to słyszał wstawać przed 13.
                            Przyjechali do Łodzi w poszukiwaniu atrakcji rozrywkowych oraz dlatego, że mieli
                            zaklepane mieszkanie. Ponieważ wówczas młodych wciąż straszyło wojsko,
                            postanowili studiować. Tyle nie tak, żeby znowu się przemęczać. Przecież to bez
                            sensu. Jeden z nich usłyszał na pierwszym roku, że podobno jakaś sesja jest.
                            Poszedł więc na wydział dowiedzieć co to za zjawisko. Spotkał kolegę i zapytał:
                            "ty, ponoć jakaś sesja jest?". Tamten mu odpowiedział: "Sesja? Była, tydzień
                            temu się skończyła, wszyscy zaliczyli".
                            Na drugim roku (a może na trzecim) było gorzej. Pojawił się hiszpański i
                            faktycznie - tutaj trzeba było się uczyć. Podobno coś strasznego, bo babka
                            nikogo nie chciała puścić.

                            Wiem, że na SWSPiZ można się nauczyć. Są ludzie, którzy są "kujonami", obryci i
                            ambitnie walczą o najwyższe stypendium. Jednak sporo jest też ludzi takich, jak
                            moi znajomi. Nie kryją się ze swoimi poglądami. Najważniejsze to przedłużyć
                            sobie młodość. Uczelnia, z której nie wywalą bo płacisz, jest gwarancją tego
                            jakże wspaniałego celu.

                            To, że wykładowcy z uniwerka wykładają w szkołach prywatnych jest chore. Powinni
                            się zdecydować, ponieważ pewność drugiej pensji doprowadza do stanu, w którym na
                            UŁ swoją pracę zaczynają olewać. Każdy to wie. Poziom szkolnictwa wyższego
                            systematycznie spada i akurat gimnazja oraz kretyńska matura (którą można
                            poprawiać, absurd) nie mają tu znaczącego udziału.

                            Tak więc proszę nie wprowadzać ludzi w błąd. Prawda jest też taka, że jeśli ktoś
                            jest ambitny i chce się nauczyć - nauczy się na każdej uczelni.
                            • Gość: Anna Re: Uniwersytet IP: *.centertel.pl 05.06.09, 13:18
                              Al.ki, zgadzam się, że jak ktoś chce to na każdej (no może prawie każdej;)
                              uczelni się nauczy. Wypowiadałam się, jak zaznaczyłam na początku, o kierunku
                              filologia angielska w SWSPiZ. Wiem od osób, które chodzą z nami na zajęcia z innego
                              języka (właśnie tych ze stosunków międzynarodowych), że mają rzeczywiście mniej
                              egzaminów i ćwiczeń niż my. Tak samo jak np. na Uniwerku na filologii ang. jest
                              dużo więcej ćwiczeń, zaliczeń i egzaminów niż na administracji i podobnych
                              kierunkach. Ale nauki wcale nie mają mało i egzaminy zdają nie na "ładne
                              oczy";) lub dlatego, że płacą. Wiesz, wydaje mi się, że na każdym kierunku są
                              ludzie, którym zależy, aby coś osiągnąć jak i tacy, którzy z różnych innych
                              powodów trafili na uczelnię. Ale uważam, że nie można uogólniać. A co do
                              wykładowców: obok kadry pracującej jednocześnie na UŁ i UP, jest kilku, moim
                              zdaniem genialnych pedagogów, którzy zrezygnowali zupełnie z państwowej uczelni
                              tylko uczą właśnie tutaj i ośrodkach zamiejscowych. (zapewne właśnie z
                              powodów finansowych rezygnowali).
                              Al.ki, wierz mi, że sama byłam pełna obaw podejmując naukę na SWSPiZ, gdyż
                              właśnie takie opinie jak Twoje ogólnie o prywatnych uczelniach słyszałam. Ale
                              postanowiłam zaryzykować i był to strzał w dziesiątkę. Jako ciekawostka: na
                              koniec roku, poza licznymi zaliczeniami, mamy w sesji siedem egzaminów. I przez
                              cały rok na okrągło kolokwia,dużo zadawane do domu, prace pisemne na każde
                              zajęcia (np. z academic writing). I bardzo się cieszę, że tak jest;) choć
                              naprawdę trzeba się gimnastykować, aby znaleźć czas na wszystko :) Pozdrawiam:)
                              • al.ki Re: Uniwersytet 05.06.09, 15:12
                                Nie będę na siłę przekonywał która uczelnia jest lepsza. Nie uważam UŁ za dobrą
                                uczelnię czy chociażby lepszą od prywatnych. Ilość egzaminów nie świadczy o
                                poziomie tylko o tym, że plan jest źle układany. W zeszłym semestrze miałem 9
                                egzaminów (formalnie egzaminów może być 4 ale oczywiście zasrane władze
                                przynajmniej mojego wydziału manipulują poprzez twór: zaliczenie na ocenę, które
                                niczym od egzaminu się nie różni, no może tym, że jest jedna rubryka na ocenę
                                wobec czego grozi nie 2 a brak wpisu), teraz mam 3 egzaminy i dwa zaliczenia.

                                Znam jakieś opinie, teraz dołączam Twoją - ok. Nadal bałbym się tam studiować
                                chociażby po to, aby nie zbierać opinii że na prywatnej to wszyscy się utrzymają.
                                Jeśli uważasz, że dobrze trafiłaś - tylko Ci pogratulować. Nie ma co się
                                oszukiwać, że dyplom którejkolwiek uczelni daje szanse na przyszłość.

                                Pozdrawiam.
                    • mala.karo Re: Uniwersytet 23.06.09, 12:37
                      wiem od znajomych, ze po finansach na WZ masz szanse zajmowac sie ksiagowoscia, ale tak od strony biznesowej, nauczysz sie troche o zarzadzaniu, o merketingu, o planowaniu itd. Natomiast na ek-socu podobno studia sa troche ciezsze, ale z powodu braku wyksztalcenia "menedzerskiego" szybciej zajmiesz sie papierkami, papierkami i papierkami. Chyba to nudniejsze wersja, ale wybor nalezy do Ciebie ;)
Pełna wersja