michal19755
27.03.09, 10:01
Dzień dobry!
Wróciłem do Łodzi po paru tygodniach nieobecności i mnie się
przypomniało, że mamy wybory dla euroleni. A "jedynka" łódzkiej PO
(która w czasie mojej nieobecności zaczęła ścigać "badylarzy" i
innych prywaciarzy w szeregach swoich-alez śmieszny ten mój kraj!)
to nikt inny jaj Saryusz-Wolski.
Otóż przypomnę, że dwa lata temu pisałem na forum (nikt nie
komentował, bo odwaga forumowiczów znana jest daleko poza granicami
naszego Miasta), że:
"NIK zarzuca Saryuszowi - Wolskiemu konflikt interesów /AFPŚroda, 31
stycznia 2007 (16:18)
Jak Jacek Saryusz-Wolski zarobił 423 tys. zł? RMF FM dotarło do
raportu Najwyższej Izby Kontroli, która badała finanse fundacji
Centrum Europejskie "Natolin". Kontrolerzy negatywnie ocenili umowy
zlecenia zawierane w 2002 r. przez zarząd fundacji, z Wolskim - jej
ówczesnym szefem, na czele.
Eurodeputowany Jacek Saryusz-Wolski odpiera zarzuty. - To wierutna
bzdura. Zarzuty są bezpodstawne, bo moje zatrudnienie w Centrum
Europejskim "Natolin" było zgodne z prawem - powiedział Saryusz-
Wolski polskim dziennikarzom w Brukseli.
Co konkretnie NIK zarzuca Wolskiemu? Delikatnie mówiąc - konflikt
interesów. Otóż Jacek Saryusz-Wolski - jako ówczesny sekretarz
Komitetu Integracji Europejskiej przekazał fundacji, której szefował
900 tysięcy złotych. Centrum Europejskie "Natolin" było jedynym
beneficjentem tego grantu. Następnie rada fundacji uchwałą
zobowiązała zarząd do zawarcia z Wolskim umów zlecenia. Chodziło o
zorganizowanie i prowadzenie prac badawczych w zakresie integracji
europejskiej. Co ciekawe - Saryusz-Wolski sam podpisał tę uchwałę.
Według NIK przy tej transakcji nie została przeprowadzona procedura
wyboru najkorzystniejszej oferty. Nie dochowano zasad przejrzystości
i uczciwej konkurencji. Na tych zleceniach Jacek Saryusz-Wolski -
faktycznie zleceniodawca i wykonawca - miał zarobić ponad 400
tysięcy złotych". Itd.
O sprawie nie napisała oczywiście łódzka G.W. Ani nie zrobiła
reportażu najgorsza telewizja świata, czyli TVP3.
Nikt nie zapytał też dlaczego w sławetnym Instytucie Europejskim
dwudniowe szkolenia potrafią kosztować czterdzieści patoli.
Itd.
Jesienią dostałem robotę w MEN, ale mi się nie podobało i
zrezygnowałem. Widziałem tam budżet projektu dotyczący ujednolicenia
(z prawem unijnym) kwestii kwalifikacji zawodowych. Oczywiście w
gronie suto opłaconych "ekspertów" nasz Saryusz. Ja nie mówię, że to
źle, ale ciekawe, co konkretnie w tym właśnie projekcie Saryusz
zrobił. Fajnie by się było też dowiedzieć w ilu takich fuchach nasz
europejski guru bierze udział i ile bierze-też byłoby fajnie.
A jak by się jeszcze miał kto przyjrzeć, jak funkcjonuje Instytut
Europejski i czy towarzysze z PO partycypowali w szkoleniach (np.
wykładali to i tamto oraz coś tam coś tam o UE), to już byłoby
naprawdę wow!
Zakład, że nikt nie zapyta (to znaczy nikt z tzw. dziennikarzy)?
Stówę daję.
Hej