Coraz popularniejsze "komórki"

29.11.03, 10:38
Wątek chodził za mną już od kilku dni,a le ciągle zapominałam go napisać ;)
Jak wiadomo (można to zaobserwować) telefony komórkowe są praktycznie
wszędzie i coraz więcej ludzi korzysta z nich... do rozmów w tramwajach już
chyba wszyscy przywykliśmy, choć jeszcze kilka lat temu osoba w komórką w
tramwaju budziła zdziwienie; rozmowy na ulicy to też normalka...

Czy w takim razie są jeszcze miejsca gdzie nie rozmawiamy przez telefon?
Wyciszamy dźwięk lub nawet go wyłączmy?
    • Gość: Por. Borewicz Re: Coraz popularniejsze "komórki" IP: *.lodz-piaski.sdi.tpnet.pl 29.11.03, 10:57
      Wylaczam zawsze:
      1. na noc, nie lubie jak ktos mi zakloca sen
      2. w teatrze, zeby uniknac sytuacji o ktorej opowiadal kiedys Zamachowski o
      zdarzeniu, ktore przytrafilo sie Piotrowi Machalicy. Wyglaszal na deksach sceny
      dlugi, zaangazowany emocjonalnie monodram az tu w pewnym momencie jednemu z
      widzow zadzwonil telefon. Machalica, z jednej strony mowiac swoj monodram z
      drugiej strony slychal rozmowe mniej wiecej takiej tresci:
      -Halo?
      -........
      -Mhmmm...
      -........
      - No w teatrze jestem... (znudzonym glosem)
      -.......
      -Taakie sobie... (jeszcze bardziej znudzonym glosem)
      -.....
      Wyobrazam sobie jak sie w tej sytuacji poczul aktor ;)
      3. w kinie, bo nie lubie innym przeszkadzac w ogladaniu filmu
      4. na waznych spotkaniach, zajeciach wylaczam dzwonek zostawiajac jedynie
      wlaczony alarm wibracyjny. w zaleznosci od waznosci spotkania albo odbieram
      przepraszajac i wychodzac z pomieszczenia albo odrzucam polaczenie i oddzwaniam
      po spotkaniu
      Jest jeszcze wiele innych sytuacji typu pogrzeby, msze w kosciele itp. ale o
      tym juz nie bede pisal.
      Acha, i w studio radiowym tez wylaczam ;)

      Pozdrawiam


      Por. Borewicz
    • gray Re: Coraz popularniejsze "komórki" 29.11.03, 12:11
      nie mam z tym żadnego problemu bo nie mam telefonu :>
    • Gość: Maruda Re: Coraz popularniejsze "komórki" IP: *.widzew.net / *.widzew.net 29.11.03, 13:45
      Podobnie jak Por. Bor. wyciszam zawsze na noc, na czas zajęć, itd. W ogóle bardzo nie lubię jak ta cholera dzwoni i najchętniej cały czas noszę ją wyciszoną (za co czasem zbieram "mandaty" albo słowne od kogoś kto się nie dodzwonił, albo pieniężne, bo zwykle oddzwaniam :P)
    • al-ki Re: Coraz popularniejsze "komórki" 29.11.03, 14:15

      Mam telefon, ale trzymam w domu. Zawsze dawałem sobie radę bez niego i wiem, że nadal będę dawał.
      Telefon biorę, gdy np. wyjeżdżam 10 km za miasto na rowerze. O.
      • teufel Re: Coraz popularniejsze "komórki" 29.11.03, 19:37
        U mnie tez leży zdycha. Od końca sieprpnia ma 0zł na koncie i za 25 dni
        zlikwidują mi numer:)
    • g.enetyk Re: Coraz popularniejsze "komórki" 29.11.03, 16:21
      Witam
      Muszę się przyznać, że jestem jednym z tych całkowicie uzależnionych od
      telefonu komórkowego. Oczywiście nie jest mi z tym źle ;)
      Telefon wyłączam w kinie, teatrze i kościele.
      Oprócz tych miejsc telefon mam włączony zawsze ale prawie zawsze z alarmem
      wibracyjnym. Na dzwonek przełączam na noc. Nigdy nie wiadomo czy jakiś
      przyjaciel nie będzie w potrzebie.

      Pamiętacie "Porozmawiaj z nią". Nie myślę oczywiście o tak dramatycznych
      sytuacjach ale może akurat ktoś by potrzebował czegoś w nocy.

      No i przyznaję bez bicia, nie mam zestawu słuchawkowego a gadam prowadząc
      samochodem. Może sprawie sobie taki zestaw na mikołajki...

      Pozdrawiam
    • barracuda7110 Re: Coraz popularniejsze "komórki" 29.11.03, 16:55
      ja również jestem "nieco" uzależniony od komórki. Lubię rozmawiać, pisać itp.
      Tylko w domu mam włączony dzwonek. Jak tylko gdzieś wychodzę to
      włączam "vibrę". W kinie czy teatrze zawsze wyłączam telefon, choć zdarzyło mi
      się pisać smsa siedząc w kościelnej ławie ;). A w samochodzie zawsze używam
      zestawu słuchawkowego :]
    • krzyskup Re: Coraz popularniejsze "komórki" 29.11.03, 18:17
      Zdarzały mi się już sytuacjie, kiedy komórka była mi naprawdę potrzebna.
      Zdarzało się też, że po prostu ułatwiała mi życie. Najczęściej daje mi
      komfortowe poczucie, że cały czas mogę się skontaktować ze światem. Na ulicy
      staram się nie wyjmować telefonu z kieszeni - już kiedyś tak go straciłem. Ale
      w autobusie, szczególnie obok kabiny kierowcy zdarzało mi się już pisać SMSa
      albo rozmawiać. Nie rozmawiam też w szkole, z bardzo prostego powodu - jest za
      głośno.
      Telefon wyłączam w teatrze, kinie, kościele, egzaminach itp. Natomiast alarmu
      wibracyjnego używam prawie zawsze gdy jestem poza domem i komórkę mam w
      kieszeni - szybciej poczuję jej "skakanie" niż usłyszę dzwonek jadąc Ikarusem.

      Pozdrawiam,
      Krzyskup

      --
      Life is life! Nana nanana...
    • Gość: NFOZ Znowu Ixtilto na siłę wymyśla wątek aby zaistnieć IP: *.toya.net.pl 29.11.03, 18:23
      • default_user Nie pasi Ci wątek, to go omijaj [N/T] 29.11.03, 18:26

    • uerbe Re: Coraz popularniejsze "komórki" (ho, ho) 01.12.03, 18:59
      ixtlilto napisała:

      > Wątek chodził za mną już od _kilku dni_, ale ciągle zapominałam go napisać ;)

      Punkt za spostrzegawczość ;-> [podkreślenie moje]

      > Jak wiadomo (można to zaobserwować) telefony komórkowe są praktycznie
      > wszędzie i coraz więcej ludzi korzysta z nich... do rozmów w tramwajach już
      > chyba wszyscy przywykliśmy, choć jeszcze kilka lat temu osoba w komórką w
      > tramwaju budziła zdziwienie; rozmowy na ulicy to też normalka...

      Musiałem kliknąć "Back" i sprawdzić datę... Wierzę, że ten banał na poczatku to
      haczyk, bo w głowie mi się nie mieści, że można robić przysłowiowe "widły" z
      takiego zjawiska. OK, niech i tak będzie.

      > Czy w takim razie są jeszcze miejsca gdzie nie rozmawiamy przez telefon?
      > Wyciszamy dźwięk lub nawet go wyłączmy?

      Owszem, robię tak choćby w domu... zwłaszcza gdy mam chandrę (przyjmując, że
      akurat nie lecze się z niej, wisząc pięćdzisiątą którąś minutę na kablu/będąc
      przyklejonym do słuchawki).
      Poza tym (z poprawką na stan psychiczny):
      - uczelnia (z wyjątkiem nudnego ostatnimi czasy lektoratu)
      - korepetycje
      - rower (wersja miejska, gdy trzeba załatwić dużo spraw w krótkim czasie)
      - rower (outdoor + kontemplowanie otoczenia - bez telefonu)
      - defaultowe miejsca, w których nie korzysta się z komórki (teatry, kina,
      muzea, etc.)
Pełna wersja