ka_80
14.05.09, 09:58
Dzis na przystanku przy kosciele sw. Faustyny wpedzila we mnie
rozpedzona licealistka, odkleiwszy sie od twarzy ukochanego, bo
katem oka zobaczyla, ze podjechal autobus, odkleila sie wiec i calym
rozpedzonym nieszczuplym cialem wymierzyla prosto w moj brzuch,
czteromiesieczny. Zdazylam tylko powiedziec: uwazaj, jestem w
ciazy. A ona, lecec do 72, wrzasnela na cala szerokosc przystanku
przy Gorniaku : DOBRA ZAMKNIJ RYJA. Wsiadlam do tego samego autobusu
co wysublimowana elegantka lat moze 17? W bluzeczkce w groszki i
slicznych lateksowych spodenkach, obwieszona telefonem, mp3 (to
pewnie od rodzicow za modelowe zachowanie) i siedzac dwa kroki od
jesczcze chichoczacej blondyneczki zwawo machajacej do ukochanego,
zadzwonilam do meza zeby mu opowiedziec o zajsciu. Musiala mnie
slyszec, bo jak tylko skonczylam rozmawiac, powiedziala: ja
przepraszam, no, ja ten no przepraszam, ja nie wiedzialam ze pani
jest w ciazy." To znaczy, ze gdybym nie byla tez bys wrzasnela zebym
zamknela ryja? Ona: no to jest roznica byc w ciazy a nie byc.
Ponowilam pytanie, a ona znowu w ten sam desen "no ja przepraszam
nie wiedzialam przeciez no." To nic, ze jej odpowiedz o ryju
przyszla na moj komunikat "uwazaj jestem w ciazy". Tyle maja na
glowie nastolatki, nomen omen z tego samego liceum co maturzysta z
radiem w rekawie.
Dlatego uprzedzam lojalnie wszystkich Łodzian podrozujacych MPK na
linii Gorniak- Dabrowskiego, jesli nie jestescie w widocznej ciazy
mozna Wam nasikac na glowe i kopnac w twarz, to jest wg mlodych
ludzi roznica- byc w ciazy a nie byc.
Dziekuje Cie blondynko-kotleciku w brazowej bluzeczce w groszki. Mam
juz 29 lat i dyplom uniwersytetu dawno w kieszeni a codziennie ucze
sie czegos nowego.