Czy J.Cywinski z AM nadal uprawia medycyne?

07.07.09, 18:32
Pytam w Lodzi, no bo gdzie indziej moga wiedziec?

wyborcza.pl/1,76842,6794898,Byla_w_ciazy__Lekarze_nawet_jej_nie_zbadali.html
Cztery lata temu...

serwisy.gazeta.pl/metroon/1,0,2686049.html
    • Gość: barnaba Re: Czy J.Cywinski z AM nadal uprawia medycyne? IP: *.lodz.msk.pl 07.07.09, 18:35
      Tak.
      • benek231 Czy nie boisz sie, ze Twoja corka, siostra, zona 07.07.09, 18:40
        moze przypadkowo trafic pod jego skrzydla?
        • Gość: barnaba Re: Czy nie boisz sie, ze Twoja corka, siostra, z IP: *.lodz.msk.pl 07.07.09, 18:50
          Nie.

          Sprawa tego zgonu nie jest taka prosta, jak się GW wydaje. W obecnej organizacji
          pracy w służbie zdrowia wyjątkowo rzadko za śmierć chorego odpowiada
          postępowanie pojedynczego lekarza.
          • benek231 Re: Czy nie boisz sie, ze Twoja corka, siostra, z 07.07.09, 18:59
            Gość portalu: barnaba napisał(a):

            > Nie.
            >
            > Sprawa tego zgonu nie jest taka prosta, jak się GW wydaje. W obecnej
            organizacji pracy w służbie zdrowia wyjątkowo rzadko za śmierć chorego
            odpowiada postępowanie pojedynczego lekarza.
            ========

            Czy chcesz powiedziec przez to, ze w hitlerowskiej maszynie zbrodni, tego, ktory
            pociagal za spust nie mozna obciazac za mordowanie gdyz... itd.?

            Nie bylo moim cele przyrownanie jednego do drugieg lecz unaocznienie kwestii
            osobistej odpowiedzialnosci.

            Hitlerowcow skazywano za to, ze nie mieli sily powiedziec NIE.
            Cywinskiemu nie grozil stryczek, za postawienie sie przelozonym.
            • Gość: barnaba Re: Czy nie boisz sie, ze Twoja corka, siostra, z IP: *.lodz.msk.pl 07.07.09, 19:14
              > Cywinskiemu nie grozil stryczek, za postawienie sie przelozonym.

              To wywołuje dyskusję bardziej ogólną

              Jak myślisz, jak chirurg może zoperować chorą bez zgody przełożonych? Bez
              anestezjologa, instrumentariuszki, wolnej sali operacyjnej? To nie te czasy, że
              genialny chirurg brał skalpel i gdzieś w szopie ratował choremu życie.

              W przypadku, gdy lekarz chce operować, a szef nie, pozostaje... wypisać chorego
              do domu, jednocześnie umawiając się z szefem konkurencyjnego oddziału, że
              przyjmie go do siebie (oczywiście- ten szef musi być również zwolennikiem
              operacji- taki szkopuł).
              • benek231 Re: Czy nie boisz sie, ze Twoja corka, siostra, z 07.07.09, 19:33
                Gość portalu: barnaba napisał(a):

                > > Cywinskiemu nie grozil stryczek, za postawienie sie przelozonym.
                >
                > To wywołuje dyskusję bardziej ogólną

                *Oczywiscie, gdyz wynik nie_postawienia sie juz znamy. Gdyby postawil sie to
                przynajmniej istniala szansa. A tak organizacja usiluje zamiesc pod szmate
                jeszcze jeden "blad w sztuce".


                >
                > Jak myślisz, jak chirurg może zoperować chorą bez zgody przełożonych? Bez
                anestezjologa, instrumentariuszki, wolnej sali operacyjnej? To nie te czasy,
                żegenialny chirurg brał skalpel i gdzieś w szopie ratował choremu życie.
                >
                > W przypadku, gdy lekarz chce operować, a szef nie, pozostaje... wypisać
                chorego do domu, jednocześnie umawiając się z szefem konkurencyjnego oddziału,
                że przyjmie go do siebie (oczywiście- ten szef musi być również zwolennikiem
                operacji- taki szkopuł).

                *Taaa cala masa pietrzacych sie trudnosci obiektywnych. Tylko zgadnij - co one
                mnie obchodza(?)

                A jak dodasz do tego czarna pajeczyne i jej presje to lekarz bedzie
                bardziej jeszcze usprawiedliwiony? Nie moim zdaniem.
                To ze kler trzesie panstwem i wtyka nos gdzie tylko sie da, to ze obowiazuje
                bandyckie prawo antyaborcyjne - to jest jedna sprawa.
                Premedytowane zezwolenie - solo, czy szanowno gremialne - na zgon pacjentki, to
                osobne zagadnienie.
                Trudno, czasem dostaje sie po lbie za ojczyzne :)


                Z dyskusji z 2005r. - gdyby rzeczywiscie o sumienie mialo chodzic.


                Joseph Ratzinger: Sumienie w dziejach

                Kard. Joseph Ratzinger 22-04-2005 , ostatnia aktualizacja 22-04-2005 20:52

                Władza przejawia wielkość wtedy, kiedy z władzy rezygnuje. I osiąga wielkość
                tam, gdzie poddaje się ocenie sumienia - pisał kard. Joseph Ratiznger

                W "Rozmowach z Hitlerem" Hermann Rauschning, w latach 1933-34 przewodniczący
                senatu Wolnego Miasta Gdańska, przytacza następujące wynurzenie dyktatora:
                "Wyswobadzam człowieka od presji ducha, który stał się celem samym w sobie; od
                brudnego i upokarzającego samoudręczenia powodowanego przez chimerę zwaną
                sumieniem i moralnością, i od roszczeń do wolności i samodzielności
                osobistej, do której i tak dorastają tylko nieliczni". Sumienie było dla tego
                Führera chimerą, od której trzeba było wyzwolić człowieka; wolność, jaką
                obiecywał, miała być wolnością od sumienia. Odpowiada temu wypowiedź Goeringa
                wobec tego samego autora: "Ja nie mam sumienia! Moje sumienie nazywa się Adolf
                Hitler".

                Unicestwienie sumienia jest warunkiem wstępnym poddania się totalitaryzmowi i
                panowania totalitaryzmu. Tam, gdzie rządy sprawuje sumienie, istnieją bariery
                dla ludzkich rozkazów i ludzkiej samowoli, istnieje pewne sacrum, które musi
                pozostać nietykalne i którym, dzięki jego suwerenności, nie mogą dysponować ani
                obcy, ani swoi. Tylko niezależne sumienie stanowi absolutnie przeciwny biegun
                dla tyranii; tylko uznanie jego nienaruszalności strzeże człowieka przed
                człowiekiem i przed sobą samym; tylko jego panowanie gwarantuje wolność.
                .
                ;;
                I tak oto zamknal sie nasz hermeneutyczny krag a jego inicjator (w tym
                przypadku Ratzinger) walnal sie wlasna piescia w nos.

                Lekarze ktorzy doprowadzili do smierci mlodej i radosnej kobiety, posrod innych
                Moherow, oddali swe sumienia klerowi. Od tamtego momentu nie musza sie martwic o
                nic, bo kosciol jest ich sumieniem. Nie musza myslec nie musza krytycznie
                analizowac, nie musza rozwazac za i przeciw, nie musza silic sie na ludzkie
                odruchy - zwolnieni sa od wszelkich uczuc, oraz odpowiedzialnosci za negatywne
                konsekwencje swej jakiejkolwiek aktywnosci czy biernosci.

                Zgadza sie, panie Ratzinger, "wyswobadzacie człowieka od presji ducha, który
                stał się celem samym w sobie; od brudnego i upokarzającego samoudręczenia
                powodowanego przez chimerę zwaną sumieniem i moralnością, i od roszczeń do
                wolności i samodzielności osobistej, do której i tak dorastają tylko nieliczni".
                Staliscie sie ich sumieniem.

                To dlatego oskarzam kler o noworodki na smietnikach, to dlatego oskarzam kler o
                cierpienia i zgony kobiet ktore probowaly domowych sposobow, to dlatego oskarzam
                kler o podziemie aborcyjne i zwiazana z nim mafie, to dlatego oskarzam kler o
                powszechna akceptacje podwojnych standardow, to dlatego oskarzal bede kler tak
                dlugo jak istnieje to kretynskie prawo antyaborcyjne, a parafianie jak zombie
                poruszaja sie na gwizdek.

                Zaden lekarz nie zdecyduje sie na przekreslenie swej kariery z powodu
                podejrzenia o spowodowanie ciazy. Jesli umrze kobieta to co innego - nikt nie
                bedzie sie czepial.

                I jeszcze jedno. Wszyscy lekarze zamieszani w smierc tej kobiety wyjda z tego
                calo. Bo i powinni wyjsc. Nie oni wymyslili zle prawo i nie oni rozpetali
                psychoze, oraz terror. Oni tylko chca zyc. A skoro wyjda z tego calo to kolejni
                lekarze beda mieli jasna wykladnie postepowania.
                I palcem nie kiwna by ratowac kobiete.

                Zycie potrafi byc bardzo ironiczne gdy dlubiacy przy belce w cudzym oku ujrzy w
                nim odbicie twarzy Hitlera.
                .
                K.
                .
                PS...Obyscie nie mieli corek, Mohery.

                • Gość: barnaba Re: Czy nie boisz sie, ze Twoja corka, siostra, z IP: *.lodz.msk.pl 07.07.09, 19:41
                  Benek, głową muru nie przebijesz.

                  System jest jaki jest, bluzgają na niego równo i pacjenci, i lekarze. Co jakiś
                  czas kogoś trafia szlag- lekarza na zawał, pacjenta w wyniku nietrafionej
                  diagnozy --> bo nie ma sprzętu, szef ma swoją błędną wizję leczenia, pacjent cię
                  okłamuje, nie ma leków, na badania czeka się tygodniami itp. itd.
                  Osobiście nie znam lekarza, który by chciał popełniać błędy.

                  Jedyne, co możesz zrobić, to zagłosować mądrze w następnych wyborach.
                  • benek231 Re: Czy nie boisz sie, ze Twoja corka, siostra, z 07.07.09, 19:53
                    Gość portalu: barnaba napisał(a):

                    > Benek, głową muru nie przebijesz.

                    *Ale moge rozkwasic komus nos :)
                    >
                    > System jest jaki jest, bluzgają na niego równo i pacjenci, i lekarze. Co jakiś
                    czas kogoś trafia szlag- lekarza na zawał, pacjenta w wyniku nietrafionej
                    diagnozy --> bo nie ma sprzętu, szef ma swoją błędną wizję leczenia, pacjent cię
                    okłamuje, nie ma leków, na badania czeka się tygodniami itp. itd.
                    > Osobiście nie znam lekarza, który by chciał popełniać błędy.

                    *Autor tekstu sprzed 4 lat powiedzial, ze zaden z lekarzy nie zostanie
                    pociagniety do odpowiedzialnosci. I to wlasnie bedzie wykladnia postepowania dla
                    kolejnych lekarzy. No wiec wykladnie te juz maja.
                    >
                    > Jedyne, co możesz zrobić, to zagłosować mądrze w następnych wyborach.

                    *Zagłosować mądrze? W panstwie wyznaniowym? :))) Rownie dobrze moglbys mi to
                    radzic za komuny. Czy widzisz istotne roznice pomiedz PiS a PO - bo ja nie. A
                    SLD ma swinskiego gena. Dobrze jest miec w wyborach jakis realny wybor, a nie
                    wybor pomiedzy dzuma a cholera.
                    To samo twierdzilem przed przedostatnimi wyborami.
            • orcyprenalina Re: Czy nie boisz sie, ze Twoja corka, siostra, z 07.07.09, 22:29
              Benek, uspokój się i może daruj sobie tych hitlerowców, co? sprawa nie jest oczywista, prawdopodobnie gł problemem jest w POlsce brak wytycznych jak postępować w jakich sytuacjach. a co by było gdyby jako powikłanie tej endoskopii nastąpiło poronienie?
              • psipsiunia32 Re: Czy nie boisz sie, ze Twoja corka, siostra, z 09.07.09, 05:52
                Gdyby nastąpiło poronienie to lekarz nie mógłby zasłonić się klauzulą sumienia.
                Czy planujesz sobie wizytę u dr. C.?
                • orcyprenalina Re: Czy nie boisz sie, ze Twoja corka, siostra, z 09.07.09, 20:15
                  Pewnych kwestii nie rozumiesz. Po Pierwsze njak pisałam wyżej, w Polsce nie ma tzw. wytycznych, czyli algorytmów postępowania lekarskiego. Po drugie lekarz mógł zasłonic sie klauzulą sumienia i mógł odmówić zrobienia endoskopii, powinien tylko poinformować pacjenta gdzie moze takie badanie wykonać. Po trzecie gdyby endoskopię wykonał i doszłoby w wyniku powikłania do poronienia wywołanego tym badaniem, też rodzina by pobiegła z tym do sądu.
                  • benek231 Re: Czy nie boisz sie, ze Twoja corka, siostra, z 09.07.09, 21:57
                    orcyprenalina napisała:

                    > Pewnych kwestii nie rozumiesz. Po Pierwsze njak pisałam wyżej, w Polsce nie ma
                    tzw. wytycznych, czyli algorytmów postępowania lekarskiego. Po drugie lekarz
                    mógł zasłonic sie klauzulą sumienia i mógł odmówić zrobienia endoskopii,
                    powinien tylko poinformować pacjenta gdzie moze takie badanie wykonać. Po
                    trzecie gdyby
                    endoskopię wykonał i doszłoby w wyniku powikłania do poronienia wywołanego tym
                    badaniem, też rodzina by pobiegła z tym do sądu.
                    =====
                    No to moze powiesz mi dlaczego ciagle nie ma wytycznych - skoro twierdzisz, ze
                    nie ma. To ja Ci odpowiem. Otoz dlatego, ze nie ma ani takich madrych ani tez
                    takich odwaznych, ktorzy opracowaliby je i usilowali wdrozyc.
                    Pomimo ogromnych postepow medycyny, w lecznictwie ciagle redefiniowane sa
                    kwestie ryzyka i odpowiedzialnosci i to co wymyslono na dzis jutro moze byc
                    nieadekwatne. Wtedy tez za "bledy w sztuce" odpowiadalby autor wytycznych, wiec
                    nic dziwnego, ze ciagle nie ma chetnych.

                    Gdy jednak ustawodawca zaakceptuje taka np. "klauzule sumienia", ktora
                    funkcjonowac bedzie w warunkach kreowanego wlasnie tabu dot. swietosci plodow,
                    to dany lekarz otrzymal w sumie bardzo jasne wytyczn: "nie ryzykuj dobra plodu
                    bo bedziesz zalowal" i "po to otrzymales klauzule sumienia bys z niej
                    korzystal". No i okazalo sie, ze sieganie po te klauzule jest juz nagminne.
                    Pewnie dlatego Barbara musiala umrzec.

                    Leczenie jest sztuka ciagle zwiazana z ryzykiem, ze cos pojdzie "nie tak".
                    Niepowodzenie niejako wpisane jest w ten zawod - i trzeba sie z tym pogodzic, ze
                    czasem cos nie wyjdzie. Jesli wiec wyniku endoskopii doszloby do poronienia, to
                    rodzina raczej nie moglaby skarzyc szpitala, jako ze wczesniej zostalaby
                    poinformowana o takiej mozliwosci, a pacjentka musialaby podpisac zgode w
                    obliczu poinformowania o niebezpieczenstwach.

                    Czy endoskopia spowodowalaby uszkodzenie plodu - jest pytaniem na ktore nigdy
                    nie uzyskamy odpowiedzi. Identycznie z mozliwym ciaganiem do sadu, w takim
                    przypadku.

                    Na razie wiemy jednak, ze bez endoskopii zmarla w bolach mloda kobieta, a
                    (martwy) plod i tak trzeba bylo usunac.
                  • psipsiunia32 Re: Czy nie boisz sie, ze Twoja corka, siostra, z 10.07.09, 06:37
                    Z tego wynika, że interes nienarodzonego znacznie mniej bierzesz sobie do serca
                    niż interes szpitala. Czy tego uczą was w szkole?!
                  • zdanka1 Re: Czy nie boisz sie, ze Twoja corka, siostra, z 10.07.09, 12:58
                    >>>Po trzecie gdyby endoskopię wykonał i doszłoby w wyniku
                    >powikłania do poronienia wywołanego tym badaniem, też rodzina by
                    pobiegła z tym do sądu.


                    Absolutna nieprawda. Jesli istnieje ryzyko poronienia to pacjentkę
                    informuje sie o tym ryzyku i ona podejmuje decyzję oraz podpisuje
                    się pod świstkiem o zagrozeniu , które moze spowodowac takie
                    badanie. Słowem - przyjmuje do wiadomosci i decyduje się lub nie.
                    ale to ona podejmuje tę decyzje, nie lekarz. Tu podjał ją lekarz i
                    rezultaty widać. Nie trzeba być filozofem i lekarzem, aby wiedziec,
                    ze dziewcyzna potrzebowała operacji, której nie zrobiono na czas - z
                    przycyzn nieznanych i dziwnych - takich jak sumienie.
    • pradziad3 To nie w Cywińskim tkwi problem... 07.07.09, 21:54
      Lecz w tym, że mieszkamy w państwie wyznaniowym w rodzaju Iranu. O
      Cywińskim możemy pwoiedzieć tylko tyle, że do końca życia będzie żył
      z jarzmem mordercy.
      Cokolwiek by doktorowi C nie nakazywało sumienie, jedynym
      zadowolonym z jego decyzji jest Szatan....
      • benek231 W Cywińskim takze tkwi... 08.07.09, 20:01
        pradziad3 napisał:

        > Lecz w tym, że mieszkamy w państwie wyznaniowym w rodzaju Iranu. O
        > Cywińskim możemy pwoiedzieć tylko tyle, że do końca życia będzie żył
        > z jarzmem mordercy.
        > Cokolwiek by doktorowi C nie nakazywało sumienie, jedynym
        > zadowolonym z jego decyzji jest Szatan....
        ========
        Po lekarzu spodziewalbym sie zgola innej reakcji. Jesli go na taka nie stac, bo
        panstwo wyznaniowe i jego zakichana katolicka ideologia, to trudno, bo ja nie
        przymuszam go do wykonywania zawodu lekarza. Czlowiek z kregoslupem postawil by
        sie i/lub zrezygnowal z pracy w Akademii Medycznej. Uczciwy czlowiek z
        kregoslupem raczej ulice poszedlby zamiatac niz przykladac reke do smierci
        dziewczyny - bo akurat oszolomstwo rzadzi. Znalem takich. Z doktoratami.

        Fakt, ze nie tylko Cywinski, ponosi odpowiedzialnosc nie zdejmuje
        odpowiedzialnosci z Cywinskiego.

        >
    • psipsiunia32 W mieście "Łowców" przeróżnych odpowiedzi mogą być 09.07.09, 05:47
      prostsze.
      A tu rycerzyk Prawdy i Moralnosci się znalazł.
      W dodatku wstrętny antyklerykal.
      • benek231 Re: W mieście "Łowców" przeróżnych odpowiedzi mog 09.07.09, 15:23
        psipsiunia32 napisała:

        > prostsze.
        > A tu rycerzyk Prawdy i Moralnosci się znalazł.
        > W dodatku wstrętny antyklerykal.
        ====
        Twojej sugestii nie poswiece nawet sekundy czasu.

        Co do reszty, no coz, porzadnemu czlowiekowi nie pozostaje nic innego jak
        antyklerykalizm.
        • psipsiunia32 Re: W mieście "Łowców" przeróżnych odpowiedzi mog 10.07.09, 06:42
          benek231 napisał:

          > psipsiunia32 napisała:
          >
          > > prostsze.
          > > A tu rycerzyk Prawdy i Moralnosci się znalazł.
          > > W dodatku wstrętny antyklerykal.
          > ====
          > Twojej sugestii nie poswiece nawet sekundy czasu.
          >
          > Co do reszty, no coz, porzadnemu czlowiekowi nie pozostaje nic innego jak
          antyklerykalizm.

          Właśnie, że księża to porządni ludzie, tylko ty nic nie rozumiesz. Oni chcą tak
          wychować społeczeństwo by nie pojawiały się w nim pomysły aborcji. Czy to źle?
    • Gość: jaaaa Re: Czy J.Cywinski z AM nadal uprawia medycyne? IP: 195.117.116.* 10.07.09, 08:33
      hhh
    • Gość: taka jedna Re: Czy J.Cywinski z AM nadal uprawia medycyne? IP: 195.117.116.* 10.07.09, 08:46
      Wiecie co, to naprawdę nie było tak prosto i gładko jak się
      wszystkim wydaje....I dr C i jego szef, wszyscy naprawdę biegali
      wokoł tej dziewczyny. I wierzcie albo nie, kiedy okazało się że
      zmarła, wszyscy to bardzo przeżyliśmy. Piszę " wszyscy" bo w tamtych
      czasach pracowałam w tym oddziale.
      Dziewczyna trafiła do nas już w bardzo poważnym stanie, to że olali
      ją w innych szpitalach i czekali na cud to nie wina dr C ani szpitala
      Nieprawdą jest że dziewczyna nie dostawała środków p/bolowych,
      dostawała w ogromnych dawkach, kilka razy z mojej ręki....
      Co do postępowania lekarzy, różne były opinie co do tego co zrobić
      powinni. Tylko że cóż, nikt nie dał nam prawa do tego czy wybierać
      między życiem matki czy dziecka, zresztą ta dziewczyna miała taki
      ropień że czy tak czy siak mogła umrzeć.
      Różne rzeczy się na owym oddziale działy, o dr C również można sporo
      powiedzieć ale to jest lekarz który podczas reanimacji nie patrzy na
      to ile chory ma lat i czy warto, tylko reanimuje każdego a uwierzcie
      mi że nie o każdym lekarzu tak mozna powiedziec....
      • Gość: ally Re: Czy J.Cywinski z AM nadal uprawia medycyne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.09, 11:57
        > powinni. Tylko że cóż, nikt nie dał nam prawa do tego czy wybierać
        > między życiem matki czy dziecka,

        jak to nie? pierwsze słyszę, by obowiązywał u nas w kraju zakaz ratowania życia
        matki, bo ZAGRAŻA to płodowi (tylko zagraża, wszystko mogło być ok). liczyliście
        na to, że kilkunastotygodniowy płód przeżyje w razie śmierci matki? 6 lat
        "ciężkich" studiów i tacy idioci je kończą? niesamowite!

        mam nadzieję, że już nie pracujesz w służbie zdrowia, a jeśli tak, to powiedz
        gdzie; będę omijać szerokim łukiem.
      • zdanka1 Re: Czy J.Cywinski z AM nadal uprawia medycyne? 10.07.09, 13:06
        >>Nieprawdą jest że dziewczyna nie dostawała środków p/bolowych,
        >dostawała w ogromnych dawkach, kilka razy z mojej ręki....

        Super tyle tylko, ze o ile mi wiadomo takiego stanu NIE LECZY SIE
        SRODKAMI PRZECIWBOLOWYMI, ona potrzebował operacji i wszyscy to
        wiedzą tylko jakimś cudem nikt nie chce tego głosno powiedzieć.

        >zresztą ta dziewczyna miała taki
        > ropień że czy tak czy siak mogła umrzeć.

        Zajebiscie. Jednak sądze, ze ZANIM ten ropień stał sie TAKI, to był
        mniejszy , bo cały koszmar trwał prawie 5 miesiecy. Tak czy siak to
        umarła, bo nikt jej nie LECZYL ! Srodki pzreciwbólowe i antybiotyki
        przez kilka miesiecy? Litosci. Gdyby to był woreczek zółciowy tez
        czekalibyscie aż dojdzie do zapalenia otzrewnej, bo jest w ciązy?
        • Gość: taka sobie jedna Re: Czy J.Cywinski z AM nadal uprawia medycyne? IP: 195.117.116.* 10.07.09, 15:01
          Ja nie twierdzę że nie potrzebowała, szkoda tylko że jak trafiła do
          nas to już było to tak zaawansowane...akurat w Pirogowie nie leżała
          5 miesięcy....Wkurza mnie tylko to, że cała afera skupiła się na
          lekarzu z naszego szpitala, szkoda że w tych kilku szpitalach
          wcześniej nikt za to nie beknie....
          A pomijając wszystko-wiecie że ona była daaaleką rodziną dr C?? Więc
          raczej chociażby z tego powodu nikt u nas niczego nie
          zaniedbał....Szkoda że tego jej rodzina nigdzie nie wyjawiła, głupio
          się przyznać do tego że rodzinę się ciąga po sądach....
          A do Pani z postu wcześniejszego-ja na szczęście jestem
          tylko "głupią " pielęgniarką i nie mnie decydować o takich sprawach.
          Ale wiem jak wyglądały rozmowy, jak to się toczyło...mieli przykaz
          ratować ciąże za wszelką cenę...kiedy dorośli do decyzji żeby
          ratować matkę, było już za późno...teraz jest oczywiście inna
          śpiewka....
          Ale jak zwykle najwięcej do powiedzenia mają ci którzy sprawę znają
          tylko z gazet....
          • Gość: no name Re: Czy J.Cywinski z AM nadal uprawia medycyne? IP: *.4web.pl 10.07.09, 16:51
            >mieli przykaz
            >ratować ciąże za wszelką cenę...kiedy dorośli do decyzji żeby
            >ratować matkę, było już za późno

            Jaki przykaz ? Od kogo? Co ty w ogóle piszesz? Jak twoim zdaniem
            mozna RATOWAC CIAZE ZA WSZELKA CENE, jeśli nie ratuje sie matki?
            Płód znajduje się w matce, nie ratujesz matki, zwłaszcza , z e była
            to ciaza bardzo wczesna , płod umrze na pewno - to JEST LOGICZNE.
            kolejnych kilku miesiecy w kosmosie nie przetrwa, jak matka SŁANIA
            SIĘ NA POCZĄTKU CIĄZY.


            >A pomijając wszystko-wiecie że ona była daaaleką rodziną dr C??

            No i co z tego? Skoro była daaaleką rodzina, to ten doktor mógl ją
            widzieć pierwszy raz w zyciu na oczy po 25 latach. Wczesniej widział
            ja na jej chrzcie. Po prostu tak wam ta ciaza na mózg padał, z
            echyba zapomnieliscie , ze II- V miesieczny płód, mimo licznych
            akcji katolickich wmawiających, ze gada, mysli i macha łapką, zyje
            dzieki matce i jesli nie ratuje się matki, to ten płód jest od reki
            trupem.
            • orcyprenalina Re: Czy J.Cywinski z AM nadal uprawia medycyne? 10.07.09, 17:34
              zdanka, ally i no name, zastanówcie się co piszecie, naprawdę...
            • Gość: taka sobie jedna Re: Czy J.Cywinski z AM nadal uprawia medycyne? IP: 195.117.116.* 10.07.09, 18:08
              Mieli prikaz od rodziny-żeby ratować dziecko, teraz jasno się
              wyraziłam? I tak jak już napisałam, ona trafiła do nas w 5 miesiącu
              więc pretensje powinny być skierowane raczej do tych, którzy ją
              przez te 4 miesiące olewali...
              Wiedziałam, wiedziałam, ze moja pisanina na nic się zda.....ale mnie
              podkusiło /-) pierwszy i ostatni raz....
              Oczywiście macie rację-powinni ją od razu zabrać na stół, dziecko i
              tak by zmarło a ona miałaby przetokę na przetoce, leciałoby gó... i
              ropa i wszyscy by byli szczęśliwi...potem by doszło do zakażenia i
              wycieliby jej macicę np a potem i tak rodzina by wszystkich pozwała
              za to że dla odmiany, wiecej dzieci by miec nie mogła...
              Saluto
              • orcyprenalina Re: Czy J.Cywinski z AM nadal uprawia medycyne? 10.07.09, 19:24
                masz racje,dobrze że o tym napisałaś. Problem w tym, że wszystkim się wydaje że pozjadali rozumy, a ciekawa jestem co wiedzą o wrzodziejącym zap. jelita grubego alebo ch. Leśniowskiego-Crohna, nie pamiętam już jaka diagnoza była u tej dziewczyny.
              • Gość: no name Re: Czy J.Cywinski z AM nadal uprawia medycyne? IP: *.4web.pl 10.07.09, 20:34
                >a potem i tak rodzina by wszystkich pozwała
                >za to że dla odmiany, wiecej dzieci by miec nie mogła...

                Ale by zyła...Taki drobiazg...Bez macicy tez mozna, w kostnicy już
                nie mozna. I jeszcze jedno - czy ona była ubezwłasnowolniona, ze
                rodzina decydowała za nia co ma sie z nią dziać? Sorry, ale jakoś
                mnie to nie przekonuje.
              • Gość: ally Re: Czy J.Cywinski z AM nadal uprawia medycyne? IP: 91.193.160.* 12.07.09, 18:15
                > Mieli prikaz od rodziny-żeby ratować dziecko, teraz jasno się
                > wyraziłam?

                jakos rodzina twierdzi co innego.
          • Gość: barnaba Re: Czy J.Cywinski z AM nadal uprawia medycyne? IP: *.lodz.msk.pl 10.07.09, 18:44
            Cholernie nie lubię wypowiadać się w tematach okołomedycznych:

            > A pomijając wszystko-wiecie że ona była daaaleką rodziną dr C??
            > Więc raczej chociażby z tego powodu nikt u nas niczego nie
            > zaniedbał....

            A tak się zastanawiałem, czemu trafiła z Piły do Łodzi. W tę "rodzinę" jakoś nie
            wierzę, ale z tego co mówisz, była to pacjentka "z polecenia". Rodzina uznała to
            widać za gwarancję sukcesu.

            > Ale wiem jak wyglądały rozmowy, jak to się toczyło...mieli przykaz
            > ratować ciąże za wszelką cenę...kiedy dorośli do decyzji żeby
            > ratować matkę, było już za późno...teraz jest oczywiście inna
            > śpiewka....

            Wszystkie artykuły solidarnie milczą na jeden temat- jaka była decyzja zmarłej.
            Jeśli żądała ratowania dziecka, to jej matka i narzeczony mogą się bujać. Prawo
            mówi wyraźnie, że decyzję o leczeniu podejmuje pacjent, a nie ciotki, sąsiedzi i
            narzeczeni.

            A w ogóle najmądrzejszym lekarzem i najlepszym diagnostą jest patolog.

            PS. oczywiście teoria przestawiona wyżej ('dr C.' chce operować, szef jest
            przeciw) jest tylko hipotezą, mającą pokazać, że rzadko wina za niepowodzenie
            terapii obarcza jednego lekarza.
            • Gość: taka sobie jedna Re: Czy J.Cywinski z AM nadal uprawia medycyne? IP: 195.117.116.* 10.07.09, 19:37
              Ona była rodziną...nie wymyśliłam sobie tego bo i po co...fakt że 5
              woda po kisielu ale była...Szkoda że tak późno się zorientowali że
              mogą ją tu przewieźć, może byłoby inaczej...
              A jeśli chodzi o tą teorię to ona zupełnie nie miała tu miejsca, dr
              C był dyżurował zawsze z dyrektorem szpitala, również proktologiem-
              całe noce biegali wokół tej dziewczyny i byli
              jednomyślni....pamiętam jak dziś jedną noc kiedy chyba o 2 w nocy
              załatwiali jej przewóz do Madurowicza na usg ciąży bo coś się dziło,
              brzuch ją bolał...
            • Gość: gg Re: Czy J.Cywinski z AM nadal uprawia medycyne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.09, 19:47
              Zejdź już tego dr C. H...a się znasz na medycynie i sam do końca nie
              wiesz w czym problem. A opowiadac dyrdymały to sobie możesz na
              seminariach w szkole. Głupie gadanie nikomu nie zaszkodzi, a po
              fakcie każdy ma dobre rady. Te twoje hipotezy i domysły możesz sobie
              wsadzic.
              • Gość: barnaba Re: Czy J.Cywinski z AM nadal uprawia medycyne? IP: *.lodz.msk.pl 10.07.09, 21:07
                A czemu Pan Doktor taki chamski i agresywny? Jakiś zgon z własnego zaniedbania w
                ostatnich dniach?
                • benek231 Re: Czy J.Cywinski z AM nadal uprawia medycyne? 13.07.09, 06:06
                  Widze, ze przejmujesz podobnymi takimi wpisami prawie tak jak na to zasluguja :)
            • benek231 Re: Czy J.Cywinski z AM nadal uprawia medycyne? 11.07.09, 07:01
              A to sie porobilo :)

              Taka jedna funduje nam tu dziwne opowiesci, wedlug ktorych lekarze mieli niby
              ochote podporzadkowac sie zyczeniu rodziny i ratowac plod "za wszelka cene".
              Wiedzac, ze nie ma on najmniejszych szans na przezycie poza organizmem matki.
              Czy ona nie zdaje sobie sprawy z tego, ze lekarz nie mogl przystac na taka
              propozycje, nawet gdyby pacjentka dala mu to na pismie?

              Zalozmy jednak, ze dala mu - a on przyjal. Jak juz zostalo powiedziane
              wczesniej, jej matka moglaby teraz "pobujac" sie ze swymi pretensjami. Juz byly
              takie przypadki, gdy w podobnych sytuacjach podbramkowych na Moherke wywierany
              byl nacisk kleru i innych Moherow, by zdala sie na boga. No ale wtedy nikt
              nikogo do sadow nie ciagal, gdy nie doszlo do cudownego zakonczenia.

              Idac dalej, prokurator natychmiast otrzymalby niezbedne i przekonywujace
              dokumenty, i natychmiast ucialby wszelkie proby oskarzania kogokolwiek - nie
              musialby ciagnac sledztwa przez 4 lata.

              Juz Ci to chyba mowilem gdzies powyzej: odpowiedzialni sa nie tylko lekarze (od
              Pily, przez Poznan do Lodzi) gdyz odpowiedzialny jest caly system presji na
              kobiety ciezarne i lekarzy, w celu uchowania plodu za wszelka cene. To juz nie
              jest medycyna lecz ideologia. Czyli zasadnicza i najwieksza odpowiedzialnosc
              ponosi polskie panstwo wynaniowe, wraz z jego prawem antyaborcyjnym, klauzula
              sumienia, oraz korupcja jaka kreowal.
              • Gość: no name Re: Czy J.Cywinski z AM nadal uprawia medycyne? IP: *.4web.pl 11.07.09, 08:21
                Czyli zasadnicza i najwieksza odpowiedzialnosc
                > ponosi polskie panstwo wynaniowe, wraz z jego prawem
                antyaborcyjnym, klauzula
                > sumienia, oraz korupcja jaka kreowal.

                Owszem, ale to chyba nikomu nie przeszkadza, skoro sytuacja taka
                trwa juz 15 lat i jedyne co słyszę w TV to , ze zmian w tej kwestii
                chca tylko oszalałe, albo wrzeszczace feministki ( swoją drogą to
                intrygujące, ze feministki występują zawsze z tym przymiotnikiem)
                Polacy, a zwłaszcza Polki udają w przedziwny sposób , ze ich to nie
                dotyczy - psychologicznie fascynująca sprawa...

                Zresztą , ja wcale nie neguję , ze do dr Cywińskiego ta dziewczyna
                trafiła bardzo pózno - problem w tym, ze i w tym szpitalu trwało TEZ
                nic nie robienie - jak mozna pomóc dziewczynie, jelsi w zadnym
                szpitalu jej nie leczą, a tylko podają srodki przeciwbólowe (
                podejrzewam, z e naprawde mogła wyć, bo ze względu na dziecko
                dostawała tylko słabsze srodki przeciwbólowe) oraz antybiotyki ( a
                skoro bierze je juz któryś tydzień i sytuacja sie pogarsza, to
                wiadomo, ze nic nie dają )




                • benek231 Re: Czy J.Cywinski z AM nadal uprawia medycyne? 12.07.09, 16:05
                  Gość portalu: no name napisał(a):

                  > Czyli zasadnicza i najwieksza odpowiedzialnosc
                  > > ponosi polskie panstwo wynaniowe, wraz z jego prawem
                  > antyaborcyjnym, klauzula
                  > > sumienia, oraz korupcja jaka kreowal.
                  >
                  > Owszem, ale to chyba nikomu nie przeszkadza, skoro sytuacja taka
                  > trwa juz 15 lat i jedyne co słyszę w TV to , ze zmian w tej kwestii
                  > chca tylko oszalałe, albo wrzeszczace feministki ( swoją drogą to
                  > intrygujące, ze feministki występują zawsze z tym przymiotnikiem)
                  > Polacy, a zwłaszcza Polki udają w przedziwny sposób , ze ich to nie
                  > dotyczy - psychologicznie fascynująca sprawa...
                  >
                  ==========
                  Czarni robia to dokladnie tak samo jak komuna: doprawiaja oponentowi jak
                  najbrzydsza morde oraz dehumanizuja go. Przecietny parafianun zwolniony jest w
                  ten sposob od doszukiwania sie jakiegokolwiek sensu w tym co mowia takie np.
                  feministki - wiadomo przeciez, ze ich sie nie slucha. To samo robili z Urbanem
                  gdy ten pisywal o tych wszystkich koscielnych przekretach. Parafianin mial wbite
                  w lepetyne, ze na to co pisze Urban nie zwraca sie uwagi. W efekcie mamy co mamy.

                  Z feministkami nie bedzie jednak tak lekko. Koscielna proba totalnego zmieszania
                  ich z g. nie wyszla - poparcie dla parytetow okazalo sie (zaskakujaco!)duze.
                  Feminstki odnosza sukcesy. co oznacza, ze coraz wiecej ludzi nadstawia ucha na
                  to co glosza. Teraz kler bedzie probowal infiltrowac ich szeregi i rozwalic ruch
                  od srodka.

                  Powracajac do tematu - czarni, jak komuna, jada na najgorszych ludzkich
                  instynktach. Dlatego domagali sie tej "klauzuli sumienia", jako ze zazwyczaj
                  ludzie nie maja twardego kregoslupa i jesli podsunac im furtke wyjscia to maja
                  piekne usprawiedliwienie dla swego tchorzliwie podkulonego ogona. Czerwonych
                  zmieszali z g. za te socjotechnike a sami robia dokladnie to samo.
            • Gość: ally Re: Czy J.Cywinski z AM nadal uprawia medycyne? IP: 91.193.160.* 12.07.09, 18:14

              Wszystkie artykuły solidarnie milczą na jeden temat- jaka była decyzja zmarłej.
              > Jeśli żądała ratowania dziecka, to jej matka i narzeczony mogą się bujać.

              na którymś etapie "leczenia" kobieta błagała o środki przeciwbólowe, których nie
              otrzymała. poza tym uslyszala, ze nie powinna myslec o swoim tylku. obawiam sie,
              ze twoja hipoteza nie jest sluszna.
              • benek231 Re: Czy J.Cywinski z AM nadal uprawia medycyne? 14.07.09, 05:48
                Gość portalu: ally napisał(a):

                >
                > Wszystkie artykuły solidarnie milczą na jeden temat- jaka była decyzja zmarłej.
                > Jeśli żądała ratowania dziecka, to jej matka i narzeczony mogą się bujać.
                >
                >
                > na którymś etapie "leczenia" kobieta błagała o środki przeciwbólowe, których
                nie otrzymała. poza tym uslyszala, ze nie powinna myslec o swoim tylku. obawiam
                sie, ze twoja hipoteza nie jest sluszna.
                ========
                Zasugerowano jej delikatnie by zaczela myslec "o nienarodzonym" raczej zamiast o
                swoim kretynskim ropieniu odbytu.


                >>
                Ból był nie do wytrzymania, dziewczyna krzyczała, błagała o środek
                przeciwbólowy. Dostawała ledwie apap - "ze względu na dobro dziecka". Po trzech
                tygodniach wypisano ją do domu. Była tam tylko tydzień, zaczął boleć ją odbyt.
                Diagnoza - ropień. Usunięto go w Poznaniu i po podleczeniu rany Basię wypisano.

                Już na drugi dzień ból wrócił, po kobietę przyjechało pogotowie. - W pilskim
                szpitalu usłyszałam: "Pani córka za bardzo zajmuje się swoim tyłkiem, a za mało
                ciążą" - mówi matka Basi.>>

                Sadze, zatem, ze Barnaba ma racje sugerujac, ze Basia nie polecila lekarzom
                ratowania plodu kosztem jej wlasnego zycia. Oni nawet nie mogli zgodzic sie na
                to gdyz szanse na przezycie plodu po zgonie matki rownaly sie zeru.

                Ponadto gdyby nawet (jakims cudem) zazyczyla ona sobie tak wlasnie a lekarze
                podporzadkowaliby sie to sledztwo zostaloby umorzone w tydzien, przy czym prasie
                podsunieto by pod nos te wlasnie bumage. Czyli zadna Wyborcza, czy inny pismak,
                nie znalezli by w tym "sprawy" godnej zainteresowania.
                • psipsiunia32 Re: Czy J.Cywinski z AM nadal uprawia medycyne? 15.07.09, 06:38
                  benek231 napisał:

                  > Gość portalu: ally napisał(a):

                  > Zasugerowano jej delikatnie by zaczela myslec "o nienarodzonym" raczej zamiast
                  o swoim kretynskim ropieniu odbytu.
                  >
                  >
                  A skad niby miano wiedziec, ze pod pozorem sondowania ropienia, tak naprawde nie
                  chodzi jej o pozbycie sie niemowlecia???????
                  • ally Re: Czy J.Cywinski z AM nadal uprawia medycyne? 15.07.09, 09:23
                    jesteś obrzydliwa.

                    aha, i sprawdż sobie znaczenie słowa "niemowlę"
                    • psipsiunia32 Re: Czy J.Cywinski z AM nadal uprawia medycyne? 17.07.09, 07:05
                      ally napisała:

                      > jesteś obrzydliwa.

                      Ja? Bo bronię dzieci?
                      >
                      > aha, i sprawdż sobie znaczenie słowa "niemowlę"

                      Jeśli dziecko jest przed urodzeniem, i po urodzeniu, to tak samo niemowlę. O!
                      • benek231 Re: Czy J.Cywinski z AM nadal uprawia medycyne? 18.07.09, 03:55
                        psipsiunia32 napisała:
                        > >
                        > > aha, i sprawdż sobie znaczenie słowa "niemowlę"
                        >
                        > Jeśli dziecko jest przed urodzeniem, i po urodzeniu, to tak samo niemowlę. O!
                        ====
                        :O)) Nawet podoba mi sie ta koscielna logika: jesli a=b to b=a Brawo.

                        A co powiesz na nast. propozycje...

                        Poniewaz zyrota = dziecko to dziecko = zygota

                        Co Ty na to Psipsiu?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja