Wuja aarda z do Argentyny podróży relacja

31.12.03, 13:52
Zgłębiać tutaj:

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10322&w=9919960
Jeszcze w telegraficznym skrócie:
Szcz.Now.Ro!
    • Gość: Simply WYKASUJCIE TEN WĄTEK IP: *.toya.net.pl 31.12.03, 18:38
      Toż to reklama!
      • teufel Re: WYKASUJCIE TEN WĄTEK 01.01.04, 13:28
        Ta?? A co on reklamuje??
      • keltoi Re: WYKASUJCIE TEN WĄTEK 01.01.04, 23:53
        Wykasuj się sam! To jest wątek dla tych, co wiedzą o co, komu i dla kogo chodzi.
        A chodzi Aardzik_Kochany po górach wielgaśnych.
        A keltoi się od czasu do czasu nawet pomodli, żeby Mu się tam nic nie stało..
        • szprota O chorobcia, nie obśmiałam idioty! 01.01.04, 23:57
          A należało się.
          Reklama, też coś!
          Ja się modlić nie będę, bo dzięki Bogu jestem ateistką, ale... Aard już wie,
          co;)
          • Gość: Mufcio Re: O chorobcia, nie obśmiałam idioty! IP: *.toya.net.pl 02.01.04, 00:29
            Szproto uważaj !

            Bo horoskop mówi , że w tym roku nogi połamiesz!
            • szprota Widziałe/aś ty kiedy Szprotę z nogami? 02.01.04, 00:31
              Szprota ma płetwy.
              A uprzedzając pytanie, czy w pomidorach, czy w oleju, odpowiadam, że jestem w
              barszczu (jak stwiedziła Hanya).
              • Gość: Mufcio Re: Widziałe/aś ty kiedy Szprotę z nogami? IP: *.toya.net.pl 02.01.04, 00:33
                Jednakże gdybyś nie daj Boże złamała nogi których nie masz, to pamiętaj , że
                ostrzegałem.
                • szprota Ty mi lepiej powiedz, co to za horoskop! 02.01.04, 00:35
                  Żenym wiedziała, w jaki horoskop nie wierzę;)
                  BTW dzięki za troskę.
    • szprota Aard w środku naszej nocy jeszcze doniósł :D! 14.01.04, 16:00
      Co następuje:
      "Dzis jest ostatni kontakt, przed (maksymalnie) koncowka stycznia (moze nawet
      31). Badzcie dobrej mysli, jako i my jestesmy, ale nie spodziewajcie sie cudow -
      zasiegu po prostu nie ma.

      Sa tez dobre wiesci - dzis przyjechali Dudi i Marek, wiec jestesmy w
      komplecie :-) jUTRO RUSZAMY NA TRASE. Dwa dni dziela nas od bazy Plaza de
      Mulas, a potem 5-6 dni aklimatyzacji (wielokrotne wejcia na Nido de Condores i
      raz do Berlina) i wreszcie pierwszy termin ataku szczytowego. Powinnismy miec 6
      dni na potencjalny atak, wiec bedzie ok, nawet jesli pogoda na poczatku nie
      dopisze.

      A propos pogody: dzis na pustyni padal deszcz!! Powaznie, dwie godziny siapilo,
      a nawet padalo, mamy nagrane na kamere (Marek przywiozl). Poza tym, wczoraj z
      Tomkiem poszlismy w gory celem zdobycia szycztu Las Lenas (4320), ale
      zawrocilismy za 3600, bo zrobilo sie naprwde trudno. Wejsc bysmy weszli, ale z
      zejcsiem bez liny mogloby byc trudno, wiec odpuscilsimy. Dzis kupowalismy
      pamiatki i ogladalismy zrodla termalne w Puente del Inca - nie kapalismy sie,
      bo woda mocno siarkowa i trzeba by sie splukac, a u nas tylko lodowata woda.
      Teraz siedzimy i saczymy amerykanskiego Buwieisera po 4 PLN za litr (w
      knajpie!) i zagryzamy gratisowymi oliwkami i frytkami. Ta Argentyna, to jest
      cenowy raj! Kto twierdzil, ze tu jest drogo, musi to odszczekac.

      To chyba tyle. W razie braku SMSosci bede sie mailowal po zejsciu z gor, ergo
      najpozniej 31.01. Cierpliwosci tedy, Amigos i hasta pronto!

      Wash,
      aard"
    • mistrz_i_frateressa Aard na szczycie! 25.01.2004 o 15.20 27.01.04, 21:47
      www.aconcaguanow.com/news/
      Czytajcie a podziwiajcie!!!
      • hubar Re: Aard na szczycie! 25.01.2004 o 15.20 27.01.04, 22:42
        Kongratulejszons ;-)
    • szprota Pierwsze forumowe słowa po szczytowaniu;) 30.01.04, 23:20
      Zapodała Aardzina na RU dziś tak:
      "Alez sie dzialo! Do opisania, nawet pokrotce, sie nie kwalifiqje. No, ale
      sprobuje. Spotkalismy przefantastycznych Polakow w bazie - ludzi z agencji
      gorskiej Pamir (www.pamir.pl) w tym szefa Jacka Telera, ktory udzielil nam
      wielu bezcennych rad i byl wspanialym towarzyszem wieczornych pogaduszek. Poza
      tym (Widzmun!) byl dziesiatki razy na Piku Lenina i sluzy pomoca i rada w
      organizacji wyprawy!

      Aklimatyzowalismy sie rooznie, kazdy na swoj sposob, byly wiec noclegi w
      Confluencia (3400), Plaza de Mulas (4400) - 2, w Camp Canada (5030), Nido de
      Condores (5500) i Camp Berlin (5900), potem zejscie do Plaza de Mulas na 2
      noce, wejciena Berlin (noc) i atak szczytowy. Pierwszy i od razu udany. Pogoda
      dopisywala, do 14 czyste niebo i odpowienia do wysokosci temperatura (w Plaza
      de Mulas max. 15) w Berlinie lekko ponizej zera w cieniu, a na szczycie o
      15.20, o dziwo okolo zera!), a potem sie chmurzylo, ale padalo tylko przez
      pierwsze 3 dni. Byle tez wietrznie, ale wiatr byl slaby, max. 50km/h (tak na
      oko).

      Atak byl dla nas bardzo wyterzajacy, na wysokosci 6000 m cisnienie powietrza to
      ok. 450 hPa, tlenu tez proporcjonalnie mniej, wiec oddychalo sie bardzo szybko
      i bardzo plytko. Przy podejsciach konieczne byly postoje nawet co 5-10 krokow,
      stawianych bardzo wolno! W sumie atak szczytowy trwal dla mnie od 7.10 do
      15.20, zejscie 2 godziny. To chyba dajue pojecie o trudnosciach w oddychaniu...

      Widoki ze szczytu powalajace, Cordiliera de la Ramada (Mercedario!) jak na
      dloni, ksiazka szczytowa wypisana i wymalowana, zdjecia porobione, twarz
      opalona, ale nie spalona i ogolnie alles git :-)

      Przepraszam, ze malo smileysow, ale tu inny uklad klawiatury jest. Badzcie
      pewni, ze usmiecham sie caly czas!

      Zejcie bylo meczace (do bazy z Berlina idzie sie 2.5 godzni po piargu o sporym
      nastromieniu w bolacych butach), ale bezproblemowe. Za to nazajutrz, kiedy juz
      chcielismy schodzic z Plaza de Mulas, dowiedzielismy sie, ze nie mozemy, bo...
      w Concfluencii, 15 km dalej Rio Horcones ma wysoki stan wody i zalalo kladke,
      wiec nas nie puszcza!! Poczulismy sie uwiezieni, wiec zrobilismy wraz z grupa
      Angoli Wielka Ucieczke. Jak z obozy na Sybirze ;-) Na szczescie straznicy byli
      malo czujni i sie udalo. W Confluencii przekroczylismy faktycznie wzburzana
      rzeka maczac sie do kolan. Phi!

      Potem juz tylko 10 km marszu, bolace stopy, zachod slonca, obiad w knajpie
      (Budweiser!), PRYSZNIC (pierwszy po dwoch tygoniach, dobrze, ze wszyscy tak
      samo smierdzielismy...) i sen...

      Wczoraj impreza z winkiem, a dzis odbylismy rafting. Fantastyczny, ale to juz
      osobna historia...

      Do rozdania mam: 3 kamyczki ze szczytu (nie liczac tych zaklepanych dla Lei,
      Oli i Wiedzmuna), wiec prosze sie zglaszam i licytowac szerokosc usmiechu.
      Przetarg zamykam po powrocie, to jest 2.02.

      Sciskam Was wszystkich, a Was wsyzstkie caluje (moge?)

      Wujaard w Santiago de Licze."
    • aard Się (na)wróciłem! :-) 03.02.04, 11:05
      I jestem back. Z tarczą, jak wiecie. Więcej indziej kiedy.

      Szprotko, bardzo dziękuję za ctrl+c --> ctrl+v, jestem zobowiązany, a Ty
      spamujesz :-p
      • aric Born to be Aard!! 03.02.04, 11:07
        Łelkam hołm.:))))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja