jaoy
02.09.09, 08:05
Lech Kaczyński w obecności Putina mocno skrytykował rosyjskie
manipulacje historią. Twarde słowa prezydenta Lecha Kaczyńskiego,
łagodny ton premiera Donalda Tuska. Ciepłe i pojednawcze wystąpienie
kanclerz Niemiec Angeli Merkel, chłodna i pełna aluzyjnych pretensji
mowa premiera Rosji Władimira Putina. Na Westerplatte wyraziście jak
rzadko kiedy we współczesnej polityce zderzyły się odmienne wizje
historii II wojny światowej. A mówiąc jeszcze bardziej precyzyjnie -
różne wrażliwości, w tym polityczne, także na krzywdę sąsiednich
narodów, na ich interesy. Jeśli więc za kilkanaście lat będziemy
chcieli przypomnieć sobie istotę różnic pomiędzy Kaczyńskim a
Tuskiem oraz między Merkel a Putinem, powinniśmy sięgnąć po ich
wystąpienia. Słowa, które padły, dotykają spraw fundamentalnych. Nie
tylko historii. Także odpowiedzi na pytanie, czy 70 lat po wojnie
pojednanie z sąsiadami jest możliwe.