Dodaj do ulubionych

Lubicie niezapowiedziane wizyty?

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11 lat temu
Bo mnie szlag trafia jak widzę za drzwiami uśmiechnięte gęby naszych
znajomych. Znowu!!!W domu syf,bo ja z pracy,głodne dzieciaki,lekcje do
odrobienia,a oni ze swoim nieznośnym bachorem,na łeb nam się zwalają!! oni
tylko na herbatkę! A ich dzieciak woła Ammmmmmmm.Głody jestem! No szlag!
przyłażą jakby telefonów nie było! "Bo samochód stoi" !!! NO to co???? mam to
na końcu języka! te biezychaty,maja w nosie co mamy roboty.Nie pomagaja uniki!
oni tylko na chwilę
Obserwuj wątek
    • mirszy Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? 11 lat temu
      To niech usiądą na kanapie, a Ty lataj a to do dziecka do lekcji, a
      to do kuchni, a może poprasuj przy nich. Jak nie kapną o co chodzi
      to im powiedz, że wróciłaś z pracy i nie masz czasu na pogaduchy. A
      ci Twoi znajomi to nie pracują?
      • lucusia3 Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? 11 lat temu
        Lepiej mieć przyjaciół niż wrogów.Ja bym tak łatwo nie obrażała tych ludzi, ale rzeczywiście wyciągnęła stertę prania i baardzo przeprosiła, ale nie masz kiedy tego zrobić, a masz czas rozplanowany...Praca, dzieci, obowiązki domowe. W weekend (np. jak wtedy dopuszczasz gości) to możesz tak sobie posiaedzieć, ale niestety w tygodniu to nie masz na posiedzenie szans. Oczywiście, oni moga siedzieć, ale masz nadzieję, ze nie będzie im prasowanie przeszkadzało. Może pogoń jeszcze dziecko, żeby odkurzyło np. w korytarzu, ale odkurzacza nie wnosiło do pokoju, gdzie siedzicie.No i podkreślać, że nie masz ciastek ŻADNYCH, bo nie spodziewałaś się, że ktoś tak może wpaść spontanicznie, ale oczywiście ci miło. Myślę, że podziała.
    • Gość: dom otwarty Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? IP: 195.93.162.* 11 lat temu
      :)Też nie przepadam za takimi wizytami, i bez zapowiedzi nie
      odwiedzam, ale przy okazji zrodziła się refleksja, że nastawienie do
      takich niezapowiedzianych odwiedzin w ostatnich latach bardzo sie
      zmieniło. Jeszcze nie tak dawno nikomu nawet nie przychodziło do
      głowy żeby zapowiadać swoją wizyte. Przeciwnie, to miała być dla
      odwiedzanych niespodzianka. Nie zapowiadano wizyt tez dlatego, żeby
      gospodarzy nie zobowiazywac do jakichś szczególnych przygotowań.
      Ludzie "wpadali" do siebie wzajemnie, pogadali, wypili herbatę i po
      sprawie:) W każdym domu zawsze była jakas awaryjna paczka kruchych
      ciasteczek na wypadek, gdyby ktos wpadł niespodziewanie. W sobotnie
      popołudnie i w niedzielę, to już obligatoryjnie można było
      spodziewać sie gości, albo samemu robiło się niespodziankę znajomym.
      I tak sobie myślę, że to było fajne. Przecież wtedy też raczej
      wszyscy pracowali, też musieli uporać się z pracami domowymi, a
      dzieci też chodziły do szkoły i odrabiały lekcje. Co w takim razie
      się zmieniło, i dlaczego?


      • Gość: ixi Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11 lat temu
        wracjac do postu "domu otwartego"
        mysle,że kiedys ludzie nie byli tak zmeczeni jak dziś,
        teraz praca jest wymagajaca/stresująca, w korkach sie stoi,
        tempo życia jest szybsze a my musimy nadążyć, więc częściej chcemy
        odpoczywać w domu w spokoju,
        poza tym ludzie krócej pracowali, dzisiaj rzadko kto kończy pracę
        około 15 raczej o 17 - 18, potem obowiązki rodzinne, kiedy spotykac
        sie ze znajomymi? zostaje tylko weekend
        ale on też czasami jest zajety na nadrabianie zaległości domowych
        • Gość: stasi1 rzeczywiście kiedyś ludzie krócej pracowali! IP: *.ip.netia.com.pl 11 lat temu
          szczególnie w soboty! A że nikt nie4 miał samochodu (albo paliwa do
          n iego) to w korkach nikt nie stał, tylko co najwyżej w autobusie. I
          od biedy całą noc w kolejce po papier toaletowy. Ale to pryszcz
          oczywiście z dzisiejszymi czasami, kiedy człowiek musi podejść 100
          metrów od auta do klatki schodowej(bo niestety ktoś zostawił auto na
          miejscu dla niepełnosprawnego. Oczywiście my nie jesteśmy taką osobą
          ale przecież miejsce to nam się należy, jak psu kość)
      • linn_linn Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? 11 lat temu
        Zmienilo sie bardzo wiele. Ja mieszkam za granica i to zauwazylam. Ty nie? W
        zeszlym roku spedzilam w Polsce kilka miesiecy. Na szczescie tak dlugo.
        Spotkania w tygodniu byly praktycznie nie do uzgodnienia: a to powroty z pracy o
        19ej, a to codzienna opieka nad wnukiem / babia wraca o 16ej, a mama o 19ej /
        itp. itd.
        • Gość: kerstin Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11 lat temu
          Niespodzianka,niespodzianą...Niespodziankę można zrobic raz na miesiąc,raz na
          dwa tygodnie.Ale nie prawie codziennie,lub co niedzielę!!! Mając w du..e plany
          innych.do tego przychodzic zawsze z głodnym dzieciakiem! Cz niektórzy ludzie nie
          maja mózgu? robia rundy po znajomych i planują im czas oraz stawiają w
          kłopotliwej sytuacji,gdzie człowiek zrobi na obiad 4 kotlety lub ma tylko trochę
          zupy do podziału pomiędzy członków rodziny...A ich smarkacz krzyczy on chce
          kotleta,więc kroję od córki kawałek i daję...A córka pyta dlaczego zabieram jej
          jedzenie z talerza...
          Ostanio przyszli i poczuli,ze gotowałam rosół,wściekłam się i nie dałam
          gó...arzowi.Bo darł sie,że glodny na stole były jabłka i matka jego
          ostentacyjnie zaczęła podawac mu jabuszko po kawałku...A jaka minę miała przy
          tym! Bo tu rosołek z mięskiem pachniał,a ciocia zimna krew...Kto to widział nie
          nakarmic dzieciaka przed wyjsciem.Tak jest notorycznie! A oni czysto w domku i
          pełna lodówka!
          • Gość: dom otwarty Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? IP: 195.93.162.* 11 lat temu
            W ogole nietaktem jest przyjśc do kogoś w porze posiłkow, nawet z
            najedzonym dzieckiem, bo wiadomo, ze gospodarze beda czuli sie
            zobowiązani do poczęstunku, albo głodni beda udawali, że sa po
            obiedzie. Tak sobie myślę, że Ty po prostu tych ludzi nie lubisz i
            dlatego to wszystko. Bywają tacy goście, z którymi człowiek z ochotą
            podzieli się talerzem zupy, i są tacy, że denerwuje nas to, że
            poczestują się jabłuszkiem. I nie o jabłuszko tu chodzi:) Jeśli ich
            nie lubisz, to po co sie meczysz? zerwij kontakty i po kłopocie. Ja
            bym tak zrobiła.
            • Gość: kerstin Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11 lat temu
              domku otwarty! Oni robią wszystko abym przestała ich lubic...Nie jestem chytra,
              bo pewnie nie przychodzili by tak często do nas..:) Ale moje dzieciaki nigdy w
              rewanżu, nie napchały się tak jak oni u nas.Musisz pamiętac, ze to nie tylko
              dziecko jest dodatkowa buzią do jedzenia, oni też ochoczo pałaszują...Zatem u
              nas 4os + ich 3 ...to wychodzi niezła kwota w miesiacu:)
              To są ludzie dla których nie ma szarosci,jest białe,albo czarne...Oni nie
              potrafią dozowac znajomości.Są upierdliwi do zas...ia.jak się uwezma to sa
              codziennie, tak ze nie ma juz tematów do rozmowy.Tylko wszyscy zajmują sie ich
              rozwydrzonym dzieckiem...Co mu sie podoba to bierze! A że jest strasznie kaprysny...
                • lucusia3 Re: Nie rozumiem dlaczego ich częstujesz obiadem 11 lat temu
                  Wiesz, ja też miałam takich znajomych. Oni po prostu żywią się u innych. U mnie się też pojawiali zawsze w porze posiłku. Tak, jak Ciebie krew mnie zalała i w końcu zawsze siedzieliśmy przy pustym stole.Nawet jak pachniało pieczenią. Czekaliśmy jak wyjdą. Absolutnie nie rozumiałam aluzji. Dziecka nie mieli, ale sami byli strasznie żarłoczni. Po kilku wizytach na głodnego, przestali nas odwiedzać. Okazało się, że znaleźli inne ofiary. Kiedyś dogadaliśmy się z tymi drugimi ofiarami, oni też się zorientowali że są obżerani.
                  No i nasza parka znalazła z konieczności trzecich. Potem straciliśmy kontakt, ale zrobiliśmy im wcześniej, z tą drugą parą, "niespodziewane" odwiedziny. Okazało się, że dostaliśmy tylko kawę rozpuszczalną mieszaną pół na pół ze zbożową - sama gospodyni to potwierdziła z dumą, że smakuje tak samo, a jest dużo tańsza. Dodam tylko, że ta parka była najlepiej zarabiająca z całego towarzystwa.
                  Ja bym radziła trochę asertywności - można powiedzieć, ze obiad mamy tylko dla nas, ale możemy się np. w sobotę umówić na składkowy. Albo odwiedzić ich radośnie z rodziną w niedzielę w porze obiadu. Nie ma się czego wstydzić, to oni Cię naciągają.
              • Gość: dom otwarty Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? IP: 195.93.162.* 11 lat temu
                Z Twoich słów aż bije niechęć do tych ludzi:) Myslę, że sami sobie
                na to zapracowali. Nie ma powodu żebyś musiała być niewolnicą we
                własnym domu. Z drugiej strony uwazam, że sama dobrze wiesz co
                powinnas zrobić w tej sytuacji, ale jestes za mało asertywna. Ja też
                kiedys taka byłam. Mam sąsiadke, ogóolnie dobra kobieta, ale
                upierdliwa do obrzydliwości. Potrafi przyjść pożyczyć przysłowiową
                sól, i siedziec trzy, cztery godziny. Ta kobieta zagląda mi do
                garnków, czyta każdy papierek leżący na stole, wypytuje o sprawy
                rodzinne. Na dodatek handluje Tupperwarem i kosmetykami i zawsze ma
                coś do wciśnięcia:) Gdyby los nie "zameldował" nas tak blisko, to
                chyba nawet nie przyszłoby mi do głowy zamienic z nią jednego słowa,
                poza "dzień dobry":), ale to najbliżej mieszkająca sąsiadka i chcę
                żyć z nią w zgodzie, co nie znaczy żyć pod jej dyktando. Kiedyś
                wpadłam na doskonały, jak sie okazało, pomysł. Gdy przyszła i weszła
                do przedpokoju ja stanęłam tak, żeby nie mogła przejść dalej i
                zaczęłam z nią w tym przedpokoju rozmawiać. Rozmawiałam tak prawie
                dwie godziny, aż nogi zaczęły nam wchodzić w pewną część ciała.
                Poszla sobie. Teraz, jak nie mam ochoty na jej wizyte robie
                podobnie, ale ona juz wie i wycofuje sie po 10 minutach. Jak mam
                akurat ochote na jej towarzystwo, to zapraszam ją "na pokoje":)
                Zaczęło być znośnie, a nawet czasami zaczynam tęsknić za jej
                towarzystwem:)))
          • Gość: alaris Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? IP: *.aster.pl 11 lat temu
            Brak asertywności kosztuje...Chodzi nie tylko o pieniądze, jakie
            wydajesz na dodatkowe porcje obiadowe, ale też o gorsze stosunki w
            Twojej własnej rodzinie. Dlaczego uwaga Twoja i małżonka ma się
            skupiać na gościach, a nie na Waszych własnych dzieciach? Stać Cię na
            poświęcanie czasu przypadkowym gościom? Jeszcze pół biedy, gdyby
            takie sytuacje zdarzały się raz, dwa w miesiącu, ale w żadnym wypadku
            nie powinny być na porządku dziennym!

            Może dla odmiany zaparkujecie samochód gdzieś dalej i wpadniecie do
            znajomych z taką niezapowiedzianą wizytą? Wytłumaczycie im wtedy - na
            ich gruncie, gdy są gospodarzami i wypada im przyjąć gości i ich
            wysłuchać - że nie będziecie ich przyjmować u siebie w domu bez
            wcześniejszego umówienia się. Szczegółowo określcie zasady odwiedzin,
            możecie też podać przyczyny takiej decyzji. I przede wszystkim -
            MUSICIE TWARDO EGZEKWOWAĆ USTALENIA!

            W końcu chyba rodzina jest ważniejsza niż znajomi i można wytoczyć
            poważne argumenty, żeby bronić jej prywatności i integralności.

            Myślę, że osiągnęłaś wystarczający poziom wkurzenia, żeby nie
            odwlekać rozmowy.

            Powodzenia!
      • Gość: uncja Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11 lat temu
        Gość portalu: dom otwarty napisał(a):

        > Co w takim razie
        > się zmieniło, i dlaczego?

        dowiedzieliśmy się, że istnieje coś takiego jak kultura osobista?

        to o czym piszesz, to domena nastolatków, u nich taki sposób bycia jest normą -
        osobiście nie przypominam sobie takich czasów, kiedy nachodziło się kogoś bez
        uprzedzenia, ani "niedawno" ani dawniej.
        • Gość: dom otwarty Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? IP: 195.93.162.* 11 lat temu
          Gość portalu: uncja napisał(a):

          >osobiście nie przypominam sobie takich czasów, kiedy nachodziło się
          kogoś bez uprzedzenia, ani "niedawno" ani dawniej.<

          :)W takim razie krótko żyjesz, skoro nie pamietasz nie tak znowu
          odległych czasów, gdy na przeciętną, polską ulicę przypadały dwa,
          trzy telefony, albo nawet żaden. Gdy sie chciało z kimś umówić, to i
          tak trzeba było do tego kogoś wpaść chociaz na chwilę,
          niespodziewanie.

          >to o czym piszesz, to domena nastolatków, u nich taki sposób bycia
          jest normą <

          To ciekawe... jako matka dwóch dorastających córek zaobserwowałam
          coś wręcz przeciwnego. Młodzi spotykają się raczej poza domem, a
          kontaktują sie za pomocą sms-ów. Znajomych moich dzieci znam
          doskonale, ale raczej ze słyszenia (poza nielicznymi przypadkami),
          chociaz nie zabraniam żadnych wizyt, a każda córka ma swój pokój,
          gdzie spokojnie, bez skrępowania mogłaby przyjąć swoich gości.

          >dowiedzieliśmy się, że istnieje coś takiego jak kultura osobista?<

          Powiedziałabym raczej, że to sprawa rozwoju techniki i co za tym
          idzie dostępność do usług telefonicznych.

          • Gość: uncja Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? IP: *.emea.ibm.com 11 lat temu
            Młoda nie jestem - w czasach PRLu jakoś kontakty telefoniczne kwitły
            znacznie bardziej niż teraz. Korzystało się z automatów, dzwoniło od
            sąsiadów - albo robiło się po prostu bardziej dalekosiężne plany
            przy okazji jakiegoś kontaktu.

            wpadało się do kogoś po zeszyt, czy żeby pożyczyć książkę,
            masowego "wpadania" dorosłych ludzi jakoś sobie nie przypominam.
            Teraz istotnie relacje są sms-owe, czas wolny jest bardzo cenny, i
            nie chcemy go przeznaczać na natrętnych gości.
            • Gość: dom otwarty Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? IP: 195.93.162.* 11 lat temu
              Gość portalu: uncja napisał(a):

              >Młoda nie jestem - w czasach PRLu jakoś kontakty telefoniczne
              kwitły znacznie bardziej niż teraz. Korzystało się z automatów,
              dzwoniło od sąsiadów<

              :) Dzwoniło się od sąsiadów?? To do sąsiadów wpadało sie
              niezapowiedzianym, po to, zeby zapowiedziec swoją wizyte u innej,
              ważniejszej osoby? A jak sasiadka miała wlaśnie na twarzy maseczke z
              truskawki? :)), albo mąż czekał już w sypialni?? :)) Wychowałam sie
              w domu z telefonem i dobrze pamietam te pielgrzymki w przedpokoju.
              Czasami było jak w poczekalni u dentysty;) Co ciekawe? nikogo z nas
              to nie denerwowało, jako jedyni w kamienicy mieliśmy telefon, więc
              wydawało sie sprawą oczywista, że nalezy sie tym telefonem
              podzielić. Tu tez bywały osoby bardziej lub mniej kumate. Takie co
              załatwiły sprawę w pięć minut, i takie, co prosiły o krzesło i
              gadały godzinę. Cóż nam osobiście dawał ten telefon, skoro mieli go
              nieliczni i do znajomych należało i tak udac się osobiście? Telefon
              to mięta z bóbem, bo stał w przedpokoju. Gorzej było z telewizorem,
              też jedynym w "podwórku". Pamietam, że jak była "Kobra",
              albo "Bonanza", to nasz pokój zamienial się w osiedlowa swietlice!:)
              Wtedy nie do pomyślenia było, żeby nie wpuścić sasiadów na
              telewizję. Często nawet nie siedziało sie z tymi ludzmi w pokoju,
              albo ogladało cos z grzeczności, dla towarzystwa. Ciekawa jestem kto
              teraz by wytrzymał coś podobnego:)))

              >wpadało się do kogoś po zeszyt, czy żeby pożyczyć książkę<

              ...i okazywało sie, że już tam jest klka osób, ktore tez wpadły po
              zeszyt. Kwitło zycie towarzyskie, oj, kwitło:) W tym przypadku miało
              to dodatkowa zalete, bo rodzice mieli okazje zaobserwowac z kim ich
              dziecko sie przyjaźni i czy to wlaściwe towarzystwo. Teraz
              nawet "przetrzepanie" komórki nie da tej, jakże potrzebnej, wiedzy.
        • Gość: gość Re: kultura osobista - ot, co! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11 lat temu
          Jestem w wieku babciowym, też żyłam w PRL-u i mieszkałam w kilku
          miastach. Wszędzie i zawsze ustalanie (to coś więcej niż
          zapowiadanie) terminu wizyty, nawet nieoficjalnej, było NORMĄ. Potem
          coś nam się schamiało, a teraz - jedni mają kulturę osobistą i
          empatię, a inni nie. A że tych innych jest większość? Hm, taki
          kraj...
          • Gość: Bzz Skleroza czy Alzheimer? IP: *.4web.pl 11 lat temu
            Babciu droga, czas się przebadać. W pewnym wieku zaczyna się tracić pamięć.
            Za czasów PRL-u wizyty umawiało się z rzadka, bo było to po prostu
            niemożliwością z przyczyn technicznych! Tyle, że jeśli ktoś wpadł nie w porę to
            zwyczajnie wychodził umawiając się na inny termin.
          • theorema Re: kultura osobista - ot, co! 11 lat temu
            ja sobie te norme wywalczam w latwy sposob, choc dla niektorych chamski sie
            wydac moze - otoz nie otwieram nikomu drzwi, kto nie jest zapowiedziany.
            Dozorczyni zostawi kartke, rodzina ma klucze, a pozostali telefon. Jak raz czy
            drugi taki wujek pocalowal klamke, to nastepnym razem zadzwonil. Czasami
            inaczej sie nie da...polecam w kazdym razie.
      • Gość: aaaa Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? IP: *.ssp.dialog.net.pl 11 lat temu
        ość portalu: dom otwarty napisał(a):


        > takich niezapowiedzianych odwiedzin w ostatnich latach bardzo sie
        > zmieniło. Jeszcze nie tak dawno nikomu nawet nie przychodziło do
        > głowy żeby zapowiadać swoją wizyte. Przeciwnie, to miała być dla
        > odwiedzanych niespodzianka. Nie zapowiadano wizyt tez dlatego, żeby
        > gospodarzy nie zobowiazywac do jakichś szczególnych przygotowań.

        też to zauwazylam
      • Gość: Ania Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? IP: 170.162.33.* 11 lat temu
        Ostatnie dwa lata mieszkałam na Bałkanach. Tam wciąż w kulturze
        naturalnym jest wpadnie bez zapowiedzi, przesiadywanie godzinami,
        ale z drugiej strony naturalnym jest, że jak goście przeszkadzają,
        mówi się im wprost, żeby sobie poszli. Ja byłam zachwycona takimi
        normami kulturowymi.
        Teraz mieszkam z powrotem w Polsce i męczy mnie, ze nawet na głupią
        herbatę trzeba się z ludźmi umawiać i to nie, że ja bym chciała do
        kogoś, ale i nikt do mnie nie chce wpadac bez zapowiedzi. Chociaż
        wszystkich znajomych do tego zachęcam.
        Strasznie mi tego brakuje, bo uwielbiałam ten harmider gościnny i
        to, że zawsze coś się działo w naszym domu.
      • Gość: inka Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11 lat temu
        Gość portalu: dom otwarty napisał(a):
        > :)Też nie przepadam za takimi wizytami, i bez zapowiedzi nie
        > odwiedzam, ale przy okazji zrodziła się refleksja, że nastawienie do
        > takich niezapowiedzianych odwiedzin w ostatnich latach bardzo sie
        > zmieniło. Jeszcze nie tak dawno nikomu nawet nie przychodziło do
        > głowy żeby zapowiadać swoją wizyte. Przeciwnie, to miała być dla
        > odwiedzanych niespodzianka. Nie zapowiadano wizyt tez dlatego, żeby
        > gospodarzy nie zobowiazywac do jakichś szczególnych przygotowań.
        > Ludzie "wpadali" do siebie wzajemnie, pogadali, wypili herbatę i po
        > sprawie:) W każdym domu zawsze była jakas awaryjna paczka kruchych
        > ciasteczek na wypadek, gdyby ktos wpadł niespodziewanie. W sobotnie
        > popołudnie i w niedzielę, to już obligatoryjnie można było
        > spodziewać sie gości, albo samemu robiło się niespodziankę znajomym.
        > I tak sobie myślę, że to było fajne. Przecież wtedy też raczej
        > wszyscy pracowali, też musieli uporać się z pracami domowymi, a
        > dzieci też chodziły do szkoły i odrabiały lekcje. Co w takim razie
        > się zmieniło, i dlaczego?

        A dlaczego cos sie mialo zmienic? Np. dla mnie zachowania, ktore opisujesz sa
        zupelnie obce-nie przypominam sobie "obligatoryjnych" odwiedzin. Dla mnie takie
        zachowanie zawsze bylo oznaka braku kultury i zawsze takie bedzie. Nic w tym
        fajnego. Zawsze tez mam zarcie w zapasie, ale nie o to chodzi. To po prostu
        niegrzeczne tak sie komus zwalac na glowe i nie ma znaczenia, czy gospodarz ma
        cos do roboty czy chcial np. legnąć na kanapie i poczytac ksiazke. Warto tez
        rozrozniac takie rzeczy jak wizyta np. najlepszej przyjaciolki, ktora istotnie
        skads tam miala po drodze i wpadnie na chwile spontanicznie, a najazd
        upierdliwcow z rozwydrzonym dzieckiem, ktorzy nie dosc, ze ciagle powtarzaja ten
        numer to wcale nie wpadaja na chwile.
      • mallina Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? 11 lat temu
        Gość portalu: dom otwarty napisał(a):

        W sobotnie
        > popołudnie i w niedzielę, to już obligatoryjnie można było
        > spodziewać sie gości, albo samemu robiło się niespodziankę znajomym.

        no wlasnie, weekend
        w ciagu tygodnia raczej tak wielu wizyt nie skladano

        u siebie w domu tez pamietam jak goscie przychodzili, bo "po drodze im bylo";-)
        i nikt sie nie denerwowal, ale od momentu jak w koncu u nas pojawil sie telefon
        to raczej dzwoniono.
        w dzisiejszych czasach chyba kazdy ma komorke(no zdecydowana wiekszosc), co za
        problem zadzwonic i zapytac sie czy w ogole ktos jest w domu>
        zreszta po to pewne rzeczy wymyslono(telefony)aby wlasnie w takich sytuacjach z
        nich korzystac;-)
        sama nikogo nie nawiedzam niespodziewanie, ani nie lubie towarzyskich
        niespodzianek, wolalabym miec chocy ten kwadrans, dwa na ogarniecie sie.
        blogoslawie domofon w ktorym widze kto na dole dzwoni;-)))
        (bo jednak nie kazdemu chce sie pokazywac w szlafroku czy maseczce na twarzy)
      • kol.3 Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? 11 lat temu
        Moi rodzice i teściowie tak wpadali do znajomych, ale było to w
        niedzielę po południu i z tzw. 10 ciastkami, a nie w zwykły roboczy
        dzień, kiedy się sprawia kłopot Wpadanie miało miejsce ok. godziny 16
        i było wpadnięciem na godzinę.
    • Gość: minia Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11 lat temu
      zdecydowanie ` NIE! Ja też się nie pcham do kogos bez uprzedzenia,
      bo mam wyobraźnię i nie chcę stawiac kogoś w kłopotliwej sytuacji.
      Jaki to problem zadzwonić i zapytać czy można? Są osoby, z którymi
      jestem bardzo blisko, na tyle , ze wiedzą co w danej chwili mogę
      robić i też nie obawiam się , ze obrobią mi tyłek , ze w chałupie
      jakiś bałagan. Takie osoby mogą zawsze jak w dym. Kilka lat temu jak
      wyszłam za mąż i rodzina mojego męża zaczęła nas nachodzić, kiedy im
      się żywnie podobało dałam lekko do zrozumienia, że jest coś takiego
      jak telefon to obraza była niesamowita. Nie mogli za chiny skumać,
      że wolimy czasami robić coś innego , niż kawkowac i herbatkować z
      nimi. Koszmar. Inny świat. To rodzina , w której ciągle ktoś u kogoś
      siedzi i d... obrabia. Odzwyczaiłam ich, na szczęście.
      • Gość: dom otwarty Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? IP: 195.93.162.* 11 lat temu
        Gość portalu: minia napisał(a):

        >Są osoby, z którymi jestem bardzo blisko, na tyle , ze wiedzą co w
        danej chwili mogę robić i też nie obawiam się , ze obrobią mi
        tyłek , ze w chałupie jakiś bałagan. Takie osoby mogą zawsze jak
        w dym
        .<

        Ano właśnie:) chyba mamy odpowiedz na pytanie, czy lubimy
        niezapowiedzianych gosci. Po prostu zalezy kto nas odwiedzi.

        >Kilka lat temu jak wyszłam za mąż i rodzina mojego męża zaczęła
        nas nachodzić,<

        Nachodzić... jedni moga "jak w dym", a drudzy nachodzą.

        >Koszmar. Inny świat.<

        I w tym cała tajemnica przyjemności z kontaktów miedzyludzkich:)
        Może więc nie chodzi o odwiedziny w nieodpowiedniej porze, ale o to,
        że nie bardzo potrafimy dobrac sobie znajomych?
        • donnastregha bzdura 11 lat temu
          kultura osobista wymaga, żeby się zapowiedieć, gdy się wpada do kogoś w celach towarzyskich. w pięknych czasach mojego dzieciństwa, gdy telefony były rzadkością, to moi rodzice i ich znajomi na towarzyskie spotkania i nasiadówki zawsze się umawiali. jak ktoś wpadał bez zapowiedzi, to zwykle miał jakiś interes i siedział krótko.
          jeżeli wśród twoich znajomych było inaczej, to współczuję.

          a obecnie mam coś w rodzaju domu otwartego, bo sporo osób nas odwiedza, ale także rządzą tymi odwiedzinami pewne zasady dobrego wychowania. jak bez zapowiedzi wpadnie moja teściowa, przyjaciółka, bratowa, czy ktoś naprawdę bliski, to nie ma sprawy, pod warunkiem, że ta osoba weźmie poprawkę na to, że ja w danym momencie mogę sprzątać/gotować obiad/karmić dziecko czy je usypiać.
          i te osoby same sobie zrobią herbatę i nie obrażą się, że nie mam dla nich czasu, a bywa że właczą się w domowe obowiązki.
          a jak ktoś chce długą nasadówkę, to niech się umawia, bo inaczej będzie sam siedział na kanapie, a ja będę zajęta w innym pokoju. albo normalnie przeproszę i porposzę o wizytę w innym terminie.
          bo nie będę dla czyjejś przyjemności poświęcała czasu mojego dziecka...
          i ci wszyscy lubiący "bywać w gościach" powinni to zrozumieć i uszanować.
          ja szanuję czas innych i tego wymagam.
          • Gość: dom otwarty Re: bzdura IP: 195.93.162.* 11 lat temu
            donnastregha napisała:

            >gdy telefony były rzadkością, moi rodzice i ich znajomi na
            towarzyskie spotkania i nasiadówki zawsze się umawiali<

            Listownie??? ;;))

            >jak ktoś wpadał bez zapowiedzi, to zwykle miał jakiś interes i sie
            dział krótko.<

            :)To tez niezapowiedziana wizyta, w czasie której można zauważyć
            nieład w mieszkaniu i oderwac pania domu od codziennych obowiązkow.
            A co, jesli taki krótki interes będzie miało trzy osoby dziennie?
            To, co piszesz dalej tylko potwierdza moje wcześniejsze
            przypuszczenie, że zalezy kto nas odwiedza:)
            • Gość: wj_2000 Re: bzdura IP: *.spray.net.pl 11 lat temu
              Gość portalu: dom otwarty napisał(a):

              > Listownie??? ;;))

              A nie przyszło Ci do głowy, że można było w godzinach pracy zadzwonić do
              przyjaciela, też w pracy? Albo się razem pracowało. Albo się umawiało na
              odwiedziny następne wychodząc z poprzednich. A i listy, to nie była egzotyka!
              Dzisiaj nie istnieją, ale kiedyś...
        • Gość: minia Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11 lat temu
          nie wiem czy się dobrze rozumiemy i muszę jeszcze uściślić, to co
          napisałam wcześniej. Wypunktowałaś dwie rzeczy z mojej wypowiedzi,
          które są oczywiste, że są osoby fajne i fajniejsze..., ale to nie
          zmienia faktu i jednocześnie zasady, ze jakieś normy spoleczne
          istnieją i należy je stosować. Tym osobom fajniejszym zezwalamy na
          dużą poufałość, pozwalamy przychodzić kiedy chcą i nawet dzwonić
          niezależnie od pory dnia i nocy, ale na to jest wyraźne pozwolenie z
          naszej strony. Dla wszystkich pozostałych są normy i już. Dom
          otwarty to nie obora, albo bar dworcowy, do którego mogą wszyscy i
          zawsze. Sądząc po wypowiedziach dla większości z nas dom to nasz
          azyl, nasza intymność i mamy prawo do tego żeby mieć spokój kiedy
          chcemy i robić co chcemy.
          Nie rozumiem za bardzo autorki wywołanego tematu, ze nie zrobiła z
          tym porządku, ale pewnie dlatego napisała , żeby się poradzić. Muszę
          przyznać, że mistrzem asertywności nie jestem.W sytucji, która się
          powtarza i jest dyskomfortem dla mnie nie do przyjęcia, potrafię
          coś delikatnie zasugerować i czekać ...a jak ktos małokumaty to walę
          prosto w oczy.



          • Gość: dom otwarty Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? IP: 195.93.162.* 11 lat temu
            Gość portalu: minia napisał(a):

            > nie wiem czy się dobrze rozumiemy <

            Dobrze sie rozumiemy:) Własnie chodzi o to, że jedni moga wiecej, a
            drudzy powinni stosowac sie do norm. Stąd moja uwaga, ze może nie
            potrafimy dobierac sobie znajomych tak, zeby wszyscy mogli wiecej.
            Nie znaczy to, że mogac więcej musza koniecznie z tego przywileju
            korzystać, bo szybko przejda do grupy tych, dla ktorych wyznaczamy
            normy:) W życiu nie ma jednak tak dobrze, żeby miec koniecznie to,
            co pasuje, czasam trzeba zacisnąć zęby i przetrwać. Ja uważam, że
            Autorka doskonale wie, co powinna zrobić, i skoro nie pozbyła sie
            problemu, to nasze rady też nic nie pomogą. Poza tym wydaje mi sie,
            że ci jej goście wcale nie zdają sobie sprawy z tego, że sa tak
            odbierani. No bo jeżeli pozostają w częstym kontakcie, jeżeli sa
            przyjmowani i nie słysza słowa skargi, nie widza niezadowolenia, ich
            dziecko jest karmione z talerza dziecka gospodarzy, to pewnie
            uwazają znajomość za taką z grupy tych, co "mogą więcej":) Może to
            sa całkiem fajni ludzie, a po prostu za bardzo zaufali przyjaźni?
            Dlaczego tak jest, że ludzie nie potrafią ze sobą rozmawiać
            otwarcie? Może wystarczyłoby jedno właściwie wypowiedziane słowo?
        • madzioreck Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? 11 lat temu
          Gość portalu: dom otwarty napisał(a):

          > Nachodzić... jedni moga "jak w dym", a drudzy nachodzą.

          Wiesz, myślę, że nawet najlepszy przyjaciel wpadający na chwilę codziennie i
          siedzący do wieczora też może zdenerwować.
      • mm969696 dobrze to znam... 11 lat temu
        Mam znjaomych którzy pracują po kilka godzin dziennie i mają w d*** że mój mąż
        pracuje po 12 godzin , że jesteśmy zajęci itd.Wpadają kiedy chcą i nic ich nie
        rusza, ani delikatne sugestie że jesteśmy zmęczeni czy że mamy coś do zrobienia.
        Podziałało tylko jedno, raz gdy przyszli jak zwykle w środku tygodnia bez
        zapowiedzi i się rozsiedli mimo że widzieli że się uczę, nie wytrzymałam i
        wściekła wykrzyczałam im wszystko co o nich myślę, o ich odwiedzinach. NIe
        odzywali się do nas po tym zdarzeniu przez 3 miesiące. Boże jak ja miło i z
        nostalgią wspominam ten czas:) niestety oni znów powrócili i zachowują się tak
        samo jak przedtem:(
        Nie mamy z mężem dzieci i nasi znajomi również w zdecydowanej większości dzieci
        ni mają. MOże dlatego TEn zwyczaj wpadania bez zapowiedzi jest tak popularny.
    • Gość: wredna teraz nie ma niezapowiedzianych wizyt IP: 77.236.0.* 11 lat temu
      A nie możesz po prostu powiedzieć jak przyjdą następnym razem, że masz straszną migrenę/właśnie gdzieś wychodzicie/przepraszasz, ale nie macie czasu/dziecko chore/ i zamknąć drzwi. I tak, kilka kolejnych razy, dodając konsekwentnie: najlepiej zadzwońcie wcześniej. Jeśli za każdym razem wpuszczasz, karmisz i dajesz sobie wejść na głowę, to małe szanse na poprawę sytuacji. Ja jak niechciany gość się wpraszał (przez telefon) mówiłam tak, tak, ale nie mam czasu. A dawniej rzeczywiście ludzie pracowali do drugiej - trzeciej góra, dzieci wracały o pierwszej ze szkoły i telefonów nie było. Ale wpadało się na pół godziny, herbatkę i herbatniczka, a nie na obiad i nie codziennie jednak.
      • ratel Re: teraz nie ma niezapowiedzianych wizyt 11 lat temu
        Hmmmm, nie rozumiem.

        A nie można znajomym zakomunikować jasno i wyraźnie, ale przy tym grzecznie, że
        takie częste wizyty bez uprzedzenia bardzo Wam dezorganizują życie, że chętnie
        się spotkacie, ale po uprzednim umówieniu się, że krępuje Was to bardzo.

    • jarod17 Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? 11 lat temu
      Przecież rozwiązanie jest proste - przychodzą to niech się sobą zajmują. Robisz
      obiad? Mowisz gosciowi zeby skoczyl po cebule do sklepu a babeczce kazesz
      ziemniaki obierac. Nie traktuj ich jako gosci - ze trzeba na ich chuchać
      dmuchać. Jak przychodzą często to nie mogą wymagać twojej ciągłej uwagi.
      Masz swoje rzeczy do zrobienia to zrób - idź do innego pokoju prasować, zrób
      pranie - nie przejmuj się nimi.

      Jak zmienisz nastawienie to sie okaze ze calkiem dobrze sie z nimi zyje
      • Gość: Alza Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? IP: 91.208.10.* 11 lat temu
        pamiętam jak moja mama się wściekała, bo sąsiad przychodził w
        niedzielę zawsze w porze obiadu. Nie pomagały nawet zmiany godzin
        posiłków. Sąsiad oczywiście zawsze chętnie jadł u nas obiad. W końcu
        mama powiedziała do taty, aby wcześniej przed obiadem poszedł do
        sąsiada i przyszedł za godzinę jak będzie obiad gotowy sam. Była
        niesamowicie ździwiona jak zobaczyła tatę po dwóch minutach. Pyta go
        co się stało, a tato odpowiada nic tylko Heniu je obiad i
        powiedział, że przyjdzie do mnie za godzinę.
      • Gość: anna Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? IP: *.chello.pl 11 lat temu
        Mam taką sąsiadkę...Starsza pani, nudzi się, ja to nawet rozumiem, ale wpada kiedy jej się chce. Zawsze nie w porę. Składa wizyty późnym wieczorem (fakt, że kładziemy się spać w nocy, mamy wolne zawody i duzo pracujemy w domu) i na ogół wtedy, kiedy właśnie zaczynamy oglądać film, na który czekalismy, albo mamy właśnie ochotę położyć się wcześniej...
        Czasem widzi porozkładaną robotę (jestem grafikiem), ale jej to nie przeszkadza, rozsiada się, jak najbardziej, a moje skupienie, a czasem i pomysł szlag trafia. Siedzi do usranej śmierci.
        Najbardziej jestem przerażona, kiedy widzę, że zabrała ze sobą robótkę, mamusiuuu, wtedy wiadomo, że planuje posiedzieć.
        To nie jest osoba samotna, ma dzieci, wnuki (wnuk z nią mieszka), mnóstwo psiapsiółek. Codziennie kogoś nawiedza, jak nie nas, to innych sąsiadów.
        Udziela dobrych rad, wszędzie była, wszystko widziała, jest znakomicie wykształcona, a jej dzieci to geniusze. Jej syn wszystko ma, najlepsze w gatunku, ilekroć zobaczy coś nowego, zaraz słyszę, że Witek takie już dawno kupił, tylko lepsze, oczywiście. Droższe. Z wyższej półki. Jakieś to takie wkurzające, bo wiem, że złośliwe.

    • Gość: Monika Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? IP: *.icpnet.pl 11 lat temu
      Nie przepadam za niespodziewanymi "nasiadówkami" ,dla mnie niezapowiedziana wizyta to szybkie załatwienie sprawy, oczywiście nie cierpiącej zwłoki niemalże w drzwiach. Takie sytuacje się zdarzają, bo coś tam się stało. Ale takich "notorycznych" gości po kolejnej wizycie zaprosiłabym do domu, ale w korytarzu powiedziałabym, że niestety nie dysponuję czasem dla nich i mam absolutnie odmienne plany. Ktoś już napisał, że jak się obrażą to ich problem. Takim znajomym "dziękuję", nie są w moim kalendarzu. Drugą metodą jest zrobienie zdziwionej miny, że nie pamiętasz abyśmy się dzisiaj umawiali, bo w Twoim kalendarzu nie jest to odnotowane. Odprowadzić do drzwi powiedzieć, aby następnym razem uzgodnili termin wizyty, bo Twój prywatny czas jest tylko li i wyłącznie przez Ciebie rozdzielany a nie lubisz jak ktoś Co go reorganizuje. Uwielbiam używać słów, których rozmówca (nachalny albo niekulturalny) nie rozumie, mam ubaw po pachy z zachowanie powagi sytuacji i ogromnego szacunku dla rozmówcy. Osobiście nie karmię cudzych dzieci, bo uważam, że to rodzicie decydują o sposobie odżywiania swoich latorośli. Jeśli młody nadzierałby się, że jest głodny, powiedziałabym, aby udał się do domu, bo tu nie ma dla niego odpowiednich potraw, które powinni jeść dzieci w jego wieku. Jeśli rodzice nie zrozumieją aluzji pozbyć się i autentycznie nie otwierać (moja mama tak zrobiła, a byli namolni nieludzko). To, że Twoje auto stoi pod blokiem to nie znaczy, że jesteś w domu. Spacery to świetny relaks. Napisałaś, że natręci mają czysty dom i pełną lodówkę. Ty z racji tego, że ciągle ich karmisz niekoniecznie. Nie masz żadnego obowiązku, przymusu, gościnność sobie odpuść. Pomysły im bardziej zwariowane, tym lepsze. Życzę cierpliwości i postawienia na swoim.
      P.S. nie odkroiłabym swojemu dziecku kawałka kotleta, dla innego dziecka, które ma zdrowych i pełnych werwy rodziców. NIGDY.
      • moniowiec Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? 11 lat temu
        pochodze z wiochy gdzie telefonów jak na lekarstwo i nie pamietam by ktoś się nie umawiał na wizytę - chyba że chciał mnie wyciągnąć z domu gdzieś na wspólną włóczęgę/imprezę, ale to co innego. teraz też nie mam wizyt bez zapowiedzi, bo nawet jak auto jest przed blokiem (już miastowa jestem :D) to mogę być na spacerze/zakupach i autobusem, a żaden z moich znajomych nie jest na tyle głupi, by tracić czas na całowanie klamki.
    • wilk.pustynny Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? 11 lat temu
      Ja lubię niezapowiedziane wizyty to dla mnie znak, że się o kimś pamięta, że
      jesteśmy na tyle dobrymi znajomymi, że nie musimy traktować się formalnie i
      możemy po prostu do siebie wpaść. Z resztą takie spotkania spontaniczne zawsze
      dobrze wychodzą. Tylko moja dziewczyna zawsze drze włosy z głowy, że nie ma co
      na stół postawić i żebym leciał do monopolowego po jakieś wino i paluszki. I
      drałuj chłopie przez śniegi Warszawy do sklepu :) No ale jak to mówią - cygan
      dla towarzystwa da się powiesić
      • biedny.pawel Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? 11 lat temu
        hehe. no mam podobne podejście, co ty. tylko, że ja albo trzymam zapasy w domu, albo wyrabiam nawyk u gości przynoszenia ze sobą rzeczy typu alkohol czy chipsy. chociaż w warszawie otwierają serwis zajmujący się dowozem alkoholu-Meta 24 - może być pomocny w przypadku niezapowiedzianych gości.

        no i chyba kobiety zawsze tak mają, że rwą włosy z głowy, że nie mają co na stole postawić. mój ojciec zawsze spraszał do domu ludzi nie mówiąc mamie, a mama potem mu kołki na głowie ciosała, że nawet sałatki żadnej nie zrobiła i jak to wygląda:) takie są kobiety :)
        • Gość: kerstin Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11 lat temu
          biedny.pawel ! Jakby tak było, to wkrótce zostalibyśmy alkoholikami.Moi znajomi
          są niestrudzeni w bojach, potrafią nawiedzac codziennie...
          I,żeby nie było ja nie jestem niegoscinna...jakby tak było nie wpuszczała bym
          ich za próg:) Ale trzeba zrozumiec, ze nawet najsmaczniejsza potrawa po jakimś
          czasie brzydnie.
          na swój sposób fascynuje mnie, co siedzi takim ludziom w głowie, że też obydwoje
          mają takie same gusta...No dobrali się.Mnie aż jest wstyd za nich:(
          Muszę zrobic radykalne cięcia, bo mam dosc
          Aaaa, jak nas nie ma to ona dzwoni po 30 razy na komórkę:/
      • czwarty.wymiar Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? 11 lat temu
        Ale to nie chodzi o formalne traktowanie się i unikanie spontaniczności. Wystarczy telefon: "wpadnę, co ty na to?". Przecież zdarza się czasami np., że człowiek się źle czuje, chce się chwilę przespać, ma coś bardzo pilnego do zrobienia i wtedy raczej nie ma ochoty na gości. Zatem takie telefoniczne "zapowiedzeni się" ułatwia życie.
    • Gość: szadoka Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? IP: 212.160.172.* 11 lat temu
      Oj tez takich nie znosze....Lubie gosci i mam starszna frajde jak
      moge sie przygotowac na ich przyjscie i upichcic cos fajnego. Ale
      takich znienackowych nie znosze. Sama nikogo nie uszczesliwiam
      swoimi niezapowiedzianymi wizytami i jak do kogos wpadam to zawsze
      staram sie cos ze soba przyniesc ( jesli ma byc dluzsza posiadowka
      to jakas salatke i wino, jesli kawka to jakies ciastka albo lody).
      Niestety najlepszym sposobem na takich niereformowalnych jest
      asertywnosc...
    • Gość: mantikora Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11 lat temu
      Nie znoszę niezapowiedzianych wizyt. To było fajne jak chodziłam do podstawówki
      i nikt nie miał komórki, internet sporadycznie. Się szło i tyle. A teraz? Teraz
      jestem zmęczona, muszę się zająć domem, swoimi sprawami, nawet po prostu
      odpocząć i mieć trochę czasu dla siebie. Mieszkam w domku jednorodzinnym,
      zazwyczaj jak mi ktoś dzwoni niezapowiedzianie do drzwi - po prostu nie
      otwieram. Udaję że mnie nie ma/popsuł się dzwonek przy furtce/siedziałam w
      wannie/spałam... cokolwiek. I zawsze dodaję - zadzwońcie, wyślijcie maila, to
      nie średniowiecze, można się bez problemu komunikować. Powiem szczerze - prawie
      wszyscy się nauczyli. Prawie - oprócz rodzinki ze wsi - lubią sobie skubańce
      przyjechać i dobijać się do mnie w niedzielę o 9 rano. A ja jak nie otwierałam
      tak nie otwieram. Jaka reakcja? "Matko Bosko Chrystusowo, jak można spać tyle w
      niedziele, do kościółka dziecko poszłaś? Dom oporządziłaś?". Tak tak ciociu,
      krowy i świnie też nakarmiłam, a co ;)
    • Gość: ania Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11 lat temu
      Ja nie toleruję u siebie takich wizyt.Dziś,w dobie komórek telefon
      pół godziny wcześniej z zapytaniem "czy nie przeszkodzimy" to
      konieczność,bo może akurat:a/żle się czuję i chcę sobie
      poleżeć,b/przyniosłam z pracy papierkową robotę,c/poprztykałam się z
      mężem i w domu jest ciężka atmosfera,d/gotuję obiad na jutro a mam
      jeszcze pranie do zrobienia...może byc tysiąc powodów,dla których
      wizyta gości w TYM akurat momencie byłaby co najmniej
      kłopotliwa.Kiedyś oczywiście było inaczej,jak ktoś wyżej napisał;z
      braku internetu,komórek (zwykłe telefony też nie wszyscy
      mieli),ludzie częściej wpadali ot tak,ale czasy się zmieniły..
      • Gość: ruda_z_kaszub Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? IP: 212.76.37.* 11 lat temu
        Z nostalgią wspominam dzieciństwo na wsi i niezapowiedziane wizyty sąsiadów,
        wujków, cioć, kuzynów u nas i odwrotnie. Bliskie relacje powodowały, że takie
        odwiedziny nie były uciążliwe, nikt nie przerywał swoich obowiązków żeby usiąść
        i zabawiać gościa. Jak się gotowało, to gość obierał ziemniaki, jak się robiło
        pranie, to gość dostawał herbatę i towarzyszył przy "Frani".
        Teraz mieszkam w Stolicy, niby mam bliskich znajomych, których mogę najść bez
        zapowiedzi, jednak zawsze wizyty uprzedzam telefonem. Bo ani nie chce mi się
        klamki całować ani stawiać nikogo w niezręcznej sytuacji przerywania
        zaplanowanych działań.
        Do tej pory jak odwiedzam wieś kaszubską, to kolęduję po rodzinie i znajomych
        jak za dawnych lat i nikogo to nie dziwi. Jednak tam życie toczy się innym
        rytmem, mniej więcej wiem, czy kogoś zastanę w domu, czy nie. W mieście, co
        innego - wszyscy pędzą i planują, więc nieelegancko jest się wprosić bez
        uprzedniego wpisania w kalendarz. amen.
        • truscaveczka Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? 11 lat temu
          No wiesz, ale istnieje różnica między kulturą wiejską, miejską,
          wielkomiejską, proletariacką, inteligencką - każda grupa ma swoje
          normy.
          Ja akurat jestem z grupy ą ę bułkĘ przez bibułkĘ i do mnie trzeba się
          umawiać sporo wcześniej. I niczyją niewolnica nie będę. Nie lubię
          ludzi generalnie. Tzn lubię ale na odległość.
          Bezwzględnie otwieram drzwi tylko teściom i babci męża. Reszta sobie
          musi zasłużyć odpowiednio wczesną zapowiedzią.
    • Gość: Gocha Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? IP: *.smrw.lodz.pl 11 lat temu
      Ja już nie mam takich znajomych, którzy przychodzą niespodziewanie (przez moją
      asertywność ich straciłam, na szczęście), ale moja mama ma. Zawsze, gdy chce
      kogoś spławić, mówi, że ma dyżur u wnuków i musi jechać. Każdy to rozumie. Muszę
      tylko ją kryć przed psiapsiółkami. Spytałam się mamy, czy nikogo nie zastanowiło
      to, że tyle lat te wnuki wymagają pomocy i opieki (obecnie mają 19 i 24 lata).
      Ale okazuje się, że nie i wytłumaczenie cały czas działa.
    • Gość: magda Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11 lat temu
      I ja niezapowiedzianym wizytom mówię nie. Nie tak dawno w takiej
      sytuacji postawila mnie teściowa.
      Dzwonek jakby się paliło. W popłochu szukam spodni od dresu, bo
      paradowałam po domu w bluzie. Oczywiście wzorowego porządku nie
      było. W łazience sterta rzeczy do prania, w kuchni naczynia do
      mycia, w dziecinnym nieuporządkowane zabawki. Na dodatek w pokoju
      dziennym papierzyska po sufit, przy komputerze ze 3 filiżanki po
      kawie.Obiad zostawiłam "na potem", bo planowałam placki.
      Teściowa jest osobą niereformowalną. Argumenty, bo pracujesz
      (czyt.siedzisz) w domu, bo w mojej rodzinie nikt nie dzwonił są na
      porządku dziennym. Ona czuje się u nas jak w domu i zapomina, że
      jest tylko gościem. Może gdyby dała się lubić...
      • gosc_nie_dzielny Re: Nieasertywność 11 lat temu
        czwarty.wymiar napisał:

        > Może popracuj nad asertywnością.

        Dokladnie tak.

        Moi znajomi doskonale wiedza, ze jesli nie sie umowia na okreslona godzine i
        nie pojawia sie na miejscu punktualnie, to ja nawet nie podejde do domofonu. I
        nikt nie probuje mnie odwiedzac bez uprzedniego umowienia sie. Nawet (a moze tym
        bardziej) moja dziewczyna nie przychodzi niezapowiedziana.

        Osobe, ktora stanelaby w moich drzwiach bez zapowiedzi, zjebalbym jak psa
        (wybaczcie wyrafinowane porownanie) i pogonil precz. Chyba, ze byloby to totalne
        emergency - siekiera wbita w glowe, albo zbiorowy gwalt, ktory akurat mial
        miejsce pod moja kamienica...

        Trzeba szanowac swoja prywatnosc!
      • xolaptop Re: Nieasertywność 11 lat temu
        Ta tzw. asertywnosc to egocentryzm polaczony z chamstwem. I tego faktu nie
        zmieni korzystanie z modnego slowa asertywnosc uzywanego przez roznych w dupe
        lepszych egoistow, a ze sie ich wielu naplenilo, trudno. Potwierdzi to kazdy
        pamietajacy, jacy ludzie byli kiedys, co widac wyzej w tym watku.
        Skoncentrowanym na sobie i mamonie lajza mowimy 3 x NIE.
        • gosc_nie_dzielny Re: Nieasertywność 11 lat temu
          xolaptop napisał:

          > Ta tzw. asertywnosc to egocentryzm polaczony z chamstwem. I
          > tego faktu nie zmieni korzystanie z modnego slowa asertywnosc
          > uzywanego przez roznych w dupe lepszych egoistow, a ze sie ich
          > wielu naplenilo, trudno. Potwierdzi to kazdy pamietajacy, jacy
          > ludzie byli kiedys, co widac wyzej w tym watku.

          Z tej pelnej jadu wypowiedzi wnioskuje, ze nie potrafisz byc asertywny, w zwiazku z tym kazdy robi z Toba to, na co ma ochote. Kazdy pamietajacy, jacy to ludzie byli kiedys potwiedzi, ze to sie nazywa pantoflarstwo, brak kregoslupa i slaby charakter. :-)

          Zgadzam sie jednak, ze w asertywosci jest pewien element egocentryzmu. Nic w tym zlego zreszta. Z chamstwem nie moge sie zgodzic - nie wiaze sie ono w zaden sposob z poziomem asertywnosci.

          > Skoncentrowanym na sobie i mamonie lajza mowimy 3 x NIE.

          Bede asertywny i powiem Ci wprost: po polsku mowi się "łajzom", nieuku.
    • asanti Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? 11 lat temu
      a nie mozesz im kiedys otworzyć drzwi w negliżu i powiedzieć ze
      wlasnie zaczynacie uprawiać seks z mężem? i jeszcze dodać, że skoro
      przyszli z dzieckiem to się chyba nie przyłączą....

      jest tyle kuszących metod na takich gości... ech...

      albo jak przychodzą, za każdym razem mowić: fajnie, że wpadliście,
      bo my wlasnie lecimy z mężem do sklepu to posiedzicie z dziećmi...

      bo zagonienie do pracy (obieranie ziemniaków, zmywanie itp) to już
      oczywista oczywistość:)

Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka