Dodaj do ulubionych

Upierdliwy obowiązek małżeński!

IP: 91.194.199.* 12 lat temu
Nie, nie będzie o tym, czego się domyślasz:) ale o prasowaniu męskich
koszul, psia kostka! Kto wymyślił żelazko? To i tak wielkie szczęście,
że nie wyszłam za akwizytora, ani za ochroniarza z supermarketu!
Uffff... Troszeczkę odreagowałam i wracam do wypełniania obowiązku
małżeńskiego:)
Obserwuj wątek
    • annjen Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! 12 lat temu
      ja mam na to taki sposób: ustawiam deskę naprzeciw tv, włączam ulubiony film
      widziany parę razy (żeby nie wymagał absolutnego skupienia), albo jakiś dobry
      program. czasem słucham audiobooka i prasowanie schodzi niepostrzeżenie...
      • Gość: azyt Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! IP: *.fbx.proxad.net 12 lat temu
        to zupelnie tak jak ja
        zawsze wlaczam do tego jakis odcinek Kiepskich, ktore wszytskie juz obejrzalem
        • Gość: hegemon® dlaczego kobiety maja mniejsze stopy? IP: *.acn.waw.pl 12 lat temu
          zeby mogly stac blizej zlewozmywaka

          wiec gary i zelazka w dłon i nie fikac mi tu
      • Gość: edyta Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! IP: *.cmbg.cable.ntl.com 12 lat temu
        a ja mam doskonaly sposob na radzenie sobie z tym OBOWIAZKIEM
        MALZENSKIM -nie lubie prasowac i nie prasuje, maz rece 2 ma i moze
        sobie z ta niesamowicie trudna sam dac rady.... pozdrawiam
        sfrustrowane mezatki
        • Gość: aga Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! IP: *.ssp.dialog.net.pl 12 lat temu
          Gość portalu: edyta napisał(a):

          > a ja mam doskonaly sposob na radzenie sobie z tym OBOWIAZKIEM
          > MALZENSKIM -nie lubie prasowac i nie prasuje, maz rece 2 ma i moze
          > sobie z ta niesamowicie trudna sam dac rady.... pozdrawiam
          > sfrustrowane mezatki

          DOKŁADNIE!! Jaki obowiązek do jasnej cholery?! Bo co Twojemu mężowi
          ręce urwało?
          • camparis Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! 12 lat temu
            Ja jestem jeszcze lepsza ;)

            Powiedziałam mężowi, że skoro segreguję pranie, wkładam do pralki,
            wywieszam je i ściągam z suszarki, to on ma prasować wszystko (ja
            składam i wkładam do szaf). Dostosował się ;)
            • eti.gda Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! 12 lat temu
              camparis napisała:

              > Ja jestem jeszcze lepsza ;)
              >
              > Powiedziałam mężowi, że skoro segreguję pranie, wkładam do pralki,
              > wywieszam je i ściągam z suszarki, to on ma prasować wszystko (ja
              > składam i wkładam do szaf). Dostosował się ;)
              >

              O, to u nas jest odwrotnie: ja segreguję pranie, wkładam do pralki,
              wieszam i ściągam z suszarki, a żona prasuje i układa w szafach.
              Dostosowała się, ha, ha, ha, ;)
          • Gość: inka Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12 lat temu
            Gość portalu: aga napisał(a):
            > DOKŁADNIE!! Jaki obowiązek do jasnej cholery?! Bo co Twojemu mężowi
            > ręce urwało?

            Im pourywalo w zakresie prasowania, ugotowania czegokolwiek, sprzatania itp.
            Tacy chyba szukaja matki zastepczej, ktora bedzie wszystko za nich robic, a nie
            zony. Nie trzeba byc wojujaca feministka, zeby noz sie w kieszeni otwieral na
            takie wygodnictwo.
            • wodni.k Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! 12 lat temu
              Gość portalu: inka napisał(a):

              > Im pourywalo w zakresie prasowania, ugotowania czegokolwiek,
              sprzatania itp.
              > Tacy chyba szukaja matki zastepczej, ktora bedzie wszystko za nich
              robic, a nie
              > zony. Nie trzeba byc wojujaca feministka, zeby noz sie w kieszeni
              otwieral na
              > takie wygodnictwo.

              Nie im pourywało, tylko Wy kobiety jako matki demoralizujecie
              najpierw chłopców, a potem mężczyzn.
              Mamusia poda pod nos, upierze, uprasuje i potem żadna kobieta nie
              będzie wystarczająco dobra, żeby uszczęśliwić synusia.
              Jednocześnie ta sama mamusia będzie narzekała na lenistwo męża.
              I tak od pokoleń. Ten model przenosi się.
              Zdemoralizować człowieka i rozleniwić to zaden problem.
          • Gość: ajajajaj Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12 lat temu
            Dokładnie tak samo robię; moich rzeczy nikt mi nie prasuje, mężowskie się chyba
            same prasują, bo ja tego nie tykam, a synów nauczyłam posługiwać się żelazkiem.
        • bubster Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! 12 lat temu
          BRAWO!
          • opinia_publiczna_online Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! 12 lat temu
            Tylko, żeby z powodu tych koszul do jakichś zamieszek nie doszło.
            • sokolasty Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! 12 lat temu
              No ja sobie sam prasuję, całe szczęście kilka razy w roku: wesela, chrzciny, pogrzeby. Gdybym miał nosić koszulę codziennie, znalazłbym jakąś panią Stefę do prasowania, nie ma bata.
              • Gość: Aska Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! IP: *.chello.pl 12 lat temu
                Nie rozumiem, o co chodzi... Mój chłop jest zdrowy, inteligenty i samodzielny, i
                potrafi sobie sam koszule prasować.
                Obowiązek to ja mam wobec swoich dzieci, które takich rzeczy same nie umieją
                jeszcze robić.
          • Gość: J. Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! IP: *.econ.umn.edu 12 lat temu
            A ja sobie sam prasuje koszule.
        • berlinka2 Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! 12 lat temu
          popieram w 100% ;-)
        • Gość: haniala17 Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! IP: *.lukman.pl 12 lat temu
          A dlaczego Ty prasujesz mężowi-chyba nie jest inwalidą-mój od początku prasuje
          sobie sam, na początku burzył się, że jak to on ma prasować, a gdzie jest
          powiedziane, że ja mam mu prasować
        • Gość: szefowa Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12 lat temu
          Popieram. ja tak samo.
      • Gość: Feminizda Wprowadzić natychmiast parytet 50% !!! IP: *.chello.pl 12 lat temu
        niech szowinistyczne męskie świnie prasują jeden rękaw i jedną stronę koszuli - najlepiej prawą, bo tam są guziki i trzeba je objeżdżać żelazkiem

        Mam cipkę!
        • Gość: YesMan Re: Wprowadzić natychmiast parytet 50% !!! IP: *.radiozet.pl 12 lat temu
          to milo ze masz cipke, Feminizdo. Bez tego Twoja odpowiedz stracilaby polowe
          uroku (tego ponizej pasa)
    • Gość: to-nie-ja Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! IP: 217.153.178.* 12 lat temu
      Ja nie prasuję mężowi koszul, w końcu mąż ręce przecież ma :)
      • Gość: h Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12 lat temu
        U nas wszystko prasuje mąż. Z góry wiedział, że ja tego nie cierpię :P
        • Gość: Aśka Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! IP: *.ntb.veo.pl 12 lat temu
          Dobrze że mój na słowo koszula się krzywi :)
          Ale wiesz, ja czasem nawet koszulek nie prasuje. Po prostu wiruje na mniejszych
          obrotach i wieszam na wieszaku. Nawet jeśli potem muszę podprasować to naprawdę
          niewiele..
      • Gość: mja-15 Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! IP: 199.67.203.* 12 lat temu
        Ja mam 1 koszulę, ale nie umiem jej dobrze prasować, więc noszę ją
        rzadko. Więc mojemu też nie prasuję, bo to mnie przerasta, a i facet
        ma ręce, to może to zrobić.
        Kiedyś dużo starsza koleżanka mówiła, że ona swojego męża nauczyła
        prasować, gdy spaliła mu ulubioną koszulę całkiem "przypadkowo" SIC!
        I wówczas już nigdy nie dał jej do prasowania żadnej swojej koszuli.
        Każda metoda jest dobra.
      • Gość: hehe Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! IP: *.19.foxnet.com.pl 12 lat temu
        a czy on prasuje TOBIE?;-)
    • allija Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! 12 lat temu
      No dobra, ty prasujesz mu koszule. A co on robi dla ciebie w myśl
      małżeńskiego obowiązku? I też nie mam na mysli tego o czym myslisz a ja
      wiem.
      Nie dajmy sie zwariować, nie dość że muszę latać koło małoletnich dzieci
      to jeszcze i koło jak najbardziej dużoletniego faceta? Nigdy w życiu!
      • marguyu Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! 12 lat temu
        To zaden obowiazek!
        Moj maz od zawsze prasuje sobie sam. Wszystko!
        • Gość: $$$ Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12 lat temu
          Ciekawa jestem, czy w tych małzeństwach gdzie mężowie prasują
          koszule żony przetykają zapchany kran, wykonują prace remontowe w
          domu, przekopują ogródek....
          • allija Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! 12 lat temu
            Jasne...ile razy w roku twój mąż przepycha kran, wiesza półkę na ścianie
            itp? raz na rok? rzadziej? a ile razy ty prasujesz, gotujesz, robisz
            zakupy?
            zostawiam bez komentarza.
            • Gość: $$$ Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12 lat temu
              Mój mąż dosć często wykonuje obowiązki w domu tzw meski obowiązki,
              które ciężko jest mi wykonać. Teraz jest czas wiosennych porządków
              wiec zajmuje sie porządkami w ogrodzie (tymi ciżęszymi), rąbie i
              układa na stos drewno na opał, wynosi ciężkie rzeczy na strych,
              znosi meble ogrodowe z altanki. Codziennie podczas zimy zajmował sie
              znoszeniem drewna z szopy w poblize domu, rozpalaniem w kominku,
              wynoszeniem wiader z praniem do suszarni. Cięższe zakupy typu
              napoje, mleka itp w makro robi raz na dwa tygodnie mój mąż,
              nastepnie ustawia je w spiżarni. W lecie średnio raz w tygodniu kosi
              20 arów ogrodu. Nie wiem jak w twoim domu ale u mnie praca jest
              codziennie i to dla obojga. Oczywiscie rozumiem, że w ślad za
              wrzeszczącym feminizmem wlecze się zaburzenie naturalnych ról w domu
              i w rodzinie ale dla mnie to jest chore. Owszem nie widze nic złego
              w tym, ze obydwoje możemy zrobic wszystko gdy jest potrzeba ale
              generalnie ja jestem kobietą w tym związku ale permanentny widok
              faceta z zelazkiem to normalnie żenada i kiepsko swiadczy o kobiecie-
              moim zdaniem. Dokładnie tak jak widok mojej filigranowej sąsiadki
              uwieszonej u wielkiej kosiarki kiepsko świadczy o jej mężu.
              • lilithh Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! 12 lat temu
                Gość portalu: $$$ napisał(a):

                > że w ślad za
                > wrzeszczącym feminizmem wlecze się zaburzenie naturalnych ról w domu
                > i w rodzinie ale dla mnie to jest chore. Owszem nie widze nic złego
                > w tym, ze obydwoje możemy zrobic wszystko gdy jest potrzeba ale
                > generalnie ja jestem kobietą w tym związku ale permanentny widok
                > faceta z zelazkiem to normalnie żenada i kiepsko swiadczy o kobiecie-
                > moim zdaniem. Dokładnie tak jak widok mojej filigranowej sąsiadki
                > uwieszonej u wielkiej kosiarki kiepsko świadczy o jej mężu.

                A nie przychodzi ci do niefeministycznej główki że ta twoja sąsiadka zwyczajnie lubi obsługiwać kosiarkę i woli to od prasowania. A jej mąż z kolei woli prasowanie, albo zwyczajnie ma uczulenie na trawę?
                I co, w imię "odwiecznych przypisanych przez naturę ról" oraz niedrażnienia sąsiadki mają się dostosować do Twojego światopoglądu?
                • Gość: $$$ Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12 lat temu
                  Nic mi nie musi przychodzić do głowy bo wiem jak jest. Mąż jest
                  smierdzącym leniem, który nie potrzebuje skoszonego trawnika, nie
                  potrzebuje czystego ogrodu a do zepsutego zlewu każe wzywać
                  hydraulika bo on hydraulikiem nie jest a ponieważ z kasą u nich
                  krucho wiec zlew jest zatkany od połowy stycznia. Generalnie
                  współczuję dziewczynie takiego chłopa podobnie jak współczuję
                  meżczyznom nowoczesnych żon, które tylko lezą i pachną lub są
                  zafiksowane tylko na siebie i swoje egoistyczne - nie lubie to nie
                  zrobię. ALe cóz jak widać jestem w mniejszości bo cały świat hurem
                  twierdzi - liczę sie tylko ja i mój komfort.
                  • lilithh Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! 12 lat temu
                    Abstrahując od sąsiadki która ma leniwego męża i ciężkie życie - nie uważasz że forsowanie swojego światopoglądu (kobieca kobieta MUSI prasować, męskiemu mężczyźnie prasowanie NIE UCHODZI) jako jedynie słusznego i obowiązującego wszystkich pod karą pogardy dla tych co to lubią/zachowują się inaczej jest hmm, jak by to nazwać...



                    • metall Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! 12 lat temu
                      lilithh napisała:

                      > jako jedynie słusznego i obowiązującego wszys
                      > tkich pod karą pogardy dla tych co to lubią/zachowują się inaczej
                      jest hmm,
                      > jak by to nazwać...

                      Nie wiem gdzieś Ty to wyczytała w postach $$$.

                      $$$ - dobrze gadasz.
                      • lilithh Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! 12 lat temu
                        metall napisał:

                        > lilithh napisała:
                        >
                        > > jako jedynie słusznego i obowiązującego wszys
                        > > tkich pod karą pogardy dla tych co to lubią/zachowują się inaczej
                        jes
                        > t hmm,
                        > > jak by to nazwać...
                        >
                        > Nie wiem gdzieś Ty to wyczytała w postach $$$.


                        a np. tutaj

                        Gość portalu: $$$ napisał(a):

                        > Oczywiscie rozumiem, że w ślad za
                        > wrzeszczącym feminizmem wlecze się zaburzenie naturalnych ról w domu
                        > i w rodzinie ale dla mnie to jest chore.


                        i jeszcze tutaj:

                        Gość portalu: $$$ napisał(a):

                        > generalnie ja jestem kobietą w tym związku ale permanentny widok
                        > faceta z zelazkiem to normalnie żenada i kiepsko swiadczy o kobiecie-
                        > moim zdaniem. Dokładnie tak jak widok mojej filigranowej sąsiadki
                        > uwieszonej u wielkiej kosiarki kiepsko świadczy o jej mężu.

                        A wiec twoim zdaniem te wypowiedzi nie wyrażają pogardy dla tych, którzy do ról kobiecych i męskich podchodzą inaczej niż p $$$$?

                        • metall Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! 12 lat temu
                          Dobre przykłady. Użyte w nich "moim zdaniem" i "dla mnie" raczej przeczą
                          "forsowaniu swojego światopoglądu jako jedynie słusznego i obowiązującego
                          wszystkich."
                          • lilithh Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! 12 lat temu
                            Manipulujesz cytatami ucinając je w wygodnym dla siebie miejscu. Ucięłaś moja wypowiedź w środku zdania, samowolnie postawiłaś kropkę i całość opatrzyłaś cudzysłowem sugerując że tak właśnie brzmiała.
                            Otóż nie.
                            Ja napisałam "forsowaniu swojego światopoglądu jako jedynie słusznego i obowiązującego wszystkich, pod karą pogardy dla tych którzy (...)"

                            i zapytam ponownie: nie widzisz pogardy w zacytowanych przeze mnie wypowiedziach $$$?
                            • lilithh Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! 12 lat temu
                              Ups, sorry. Nie chciałam urazić. Nie "-łaś" a "-łeś".
                              Dopiero teraz zorientowałam się że mam do czynienia z interlokutorem, a nie interlokutorką :-)
                              • metall Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! 12 lat temu
                                lilithh napisała:

                                > Ups, sorry. Nie chciałam urazić. Nie "-łaś" a "-łeś".
                                > Dopiero teraz zorientowałam się że mam do czynienia z interlokutorem, a nie int
                                > erlokutorką :-)

                                Jak mawiał Alf: "No problem"
                            • metall Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! 12 lat temu
                              lilithh napisała:

                              > i zapytam ponownie: nie widzisz pogardy w zacytowanych przeze mnie wypowiedziac
                              > h $$$?

                              Jeśli nawet, to jest to pogarda $$$. $$$ nie każe innym tej pogardy podzielać.
                              W Tobie żaden człowiek nie budzi pogardy?
                              • lilithh Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! 12 lat temu
                                metall napisał:

                                > Jeśli nawet, to jest to pogarda $$$. $$$ nie każe innym tej pogardy podzielać.

                                będę się upierać, że jest to jednak jakaś forma przemocy (mnie osobiście ona wisi i powiewa, ale być może sąsiadka, czując tę pogardę, autentycznie cierpi?)


                                > W Tobie żaden człowiek nie budzi pogardy?

                                Pogardy?
                                Dopóki swoim zachowaniem nie krzywdzi żadnej innej osoby to pogardy w żadnym wypadku nie budzi. Najwyżej zdziwienie i ciekawość.

                                Może sobie szczerze wierzyć w Allacha albo inne Dobre Mzimu i bić mu pokłony w stronę Mekki czy Helsinek co kwadrans, kochać się na rożne perwersyjne sposoby z inną dorosłą osobą dowolnej płci, albo nawet całym tłumem osób (za zgodą wszystkich zainteresowanych), nosić różowe kozaczki na koturnach, a nawet, będąc mężczyzną może całymi wieczorami dla przyjemności prasować piżamkę żony ;-)
                                • metall Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! 12 lat temu
                                  lilithh napisała:

                                  > będę się upierać, że jest to jednak jakaś forma przemocy

                                  Upierać się wolno, tylko ostrożnie, bo od uporu blisko do "forsowania swojego
                                  światopoglądu jako obowiązującego wszystkich" ;-)

                                  > ale być może sąsiadka, czując tę pogardę, autentycznie cierpi?)

                                  Cytat odnośnie sąsiadki z postu $$$: "Dokładnie tak jak widok mojej filigranowej
                                  sąsiadki
                                  uwieszonej u wielkiej kosiarki kiepsko świadczy o jej mężu."

                                  Czyli tu, jeśli pogarda była, to do męża.

                                  > Może sobie szczerze wierzyć w Allacha ...

                                  A uważać leniwego męża sąsiadki za lenia może? ;-)
                    • bubster Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! 12 lat temu
                      obojętnie jak nazwiesz i tak do niej nie trafi
                      bo ona kobieca jest i tyle!

                      Mickiewicz wielkim poetą był.
                  • Gość: janna Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12 lat temu
                    Gość portalu: $$$ napisał(a):
                    > Nic mi nie musi przychodzić do głowy bo wiem jak jest. Mąż jest
                    > smierdzącym leniem, który nie potrzebuje skoszonego trawnika......

                    Ta Twoja sąsiadka to jakaś niemota, w życiu nie czekałabym na
                    przepchanie zlewu "od stycznia", sama bym go sobie przepchała.
                    Prasować koszul też nie lubię i robi to mój mąż, ja za to bardzo
                    chętnie wymienię uszczelki w kranie, skoszę trawę , zreperuję kontakt
                    lub żelazko. Może Cię zgorszę, ale nie widzę w tym nic niestosownego
                    ani niegodnego mojej płci. Żebyś nie wymyślała mojemu mężowi od leni
                    dodam, że On ciężko i długo pracuje na pieniążki.
                • titta Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! 12 lat temu
                  Akurat ogrodka swojego nie mam, maja moi rodzice. Od dziecinstwa
                  ogrodek to byla moja "dzialka": lacznie z kopaniem, koszeniem,
                  strzyzeniem zywoplotow i malowaniem plotu. (ciekaw czy sasiedzi
                  czuli sie zgorszeni widzac "taka mala dziewczynke uwieszona u
                  kosiarki" ;) Tylko wtedy gdy trzeba bylo przezucic jakies worki z
                  ziemia, czy wsadzic cos duzego wkraczal tata. Tyle, ze w moim
                  rodzinnym domu kazdy robil akurat to co lubil, umial i mial na to
                  czas (czyli np. tata robil zakupy i czesciej gotowal, mama czesciej
                  zajmowala sie finansami itp.). Pral, prasowal kazdy sobie. Ja w
                  swoim domu tez tak trzymam, tylko, ze "wdalam sie w tate" i nie
                  lubie jak ktos mi sie do garnkow wtraca :)
              • allija Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! 12 lat temu
                > Mój mąż dosć często wykonuje obowiązki w domu tzw meski obowiązki,
                > które ciężko jest mi wykonać. Teraz jest czas wiosennych porządków
                > wiec zajmuje sie porządkami w ogrodzie (tymi ciżęszymi), rąbie i
                > układa na stos drewno na opał, wynosi ciężkie rzeczy na strych,
                > znosi meble ogrodowe z altanki. Codziennie podczas zimy zajmował sie
                > znoszeniem drewna z szopy w poblize domu, rozpalaniem w kominku,
                > wynoszeniem wiader z praniem do suszarni. Cięższe zakupy typu
                > napoje, mleka itp w makro robi raz na dwa tygodnie mój mąż,
                > nastepnie ustawia je w spiżarni. W lecie średnio raz w tygodniu kosi
                > 20 arów ogrodu. Nie wiem jak w twoim domu ale u mnie praca jest
                > codziennie i to dla obojga. Oczywiscie rozumiem, że w ślad za
                > wrzeszczącym feminizmem wlecze się zaburzenie naturalnych ról w domu
                > i w rodzinie ale dla mnie to jest chore. Owszem nie widze nic złego
                > w tym, ze obydwoje możemy zrobic wszystko gdy jest potrzeba ale
                > generalnie ja jestem kobietą w tym związku ale permanentny widok
                > faceta z zelazkiem to normalnie żenada i kiepsko swiadczy o kobiecie-
                > moim zdaniem. Dokładnie tak jak widok mojej filigranowej sąsiadki
                > uwieszonej u wielkiej kosiarki kiepsko świadczy o jej mężu.


                jeśli twój mąż ciężko dla was pracuje to oczywiscie nic nie stoi na
                przeszkodzie żebyś i ty popracowała dla niego. Jednak większość kobiet
                zamężnych, przypuszczam, nie ma 20ha ogrodu, który wymaga tak uciążliwej
                codziennej pracy męża. W mieszkaniu funkcjonowanie brzydszej płci
                ogranicza się do wbicia gwoździa raz na rok, jak dobrze pójdzie i
                wyniesienia śmieci o ile śmietnik jest po drodze do garażu lub chociaż w
                pobliżu. Nawet jeśli jest kominek to drwa nie rąbie, co najwyzej
                pojedzie po nie do marketu. W tej sytuacji naprawdę nie widzę powodu
                żeby nie mógł samodzielnie obsłużyć żelazka. Ja się na posługaczkę nie
                najmowałam tylko wyszłam za mąż. Tak samo pracuję i zarabiam na dom i
                nie widzę powodów żebym tylko ja musiała pracować w domu na żylaki.
                Oczywiscie, można hołdować tradycyjnemu podziałowi ról w rodzinie. Tylko
                wtedy kiedy ten podział rządził niepodzielnie kobiety zawodowo nie
                pracowały a jedynie w domu a mąż zarabiał tyle, że bez problemów
                utrzymywał rodzinę, nawet wielodzietną. Tak było w domu mich dziadków
                przed wojną i chociaż dziadek nie był nikim szczególnym to wystarczało
                na utrzymanie 7-osobowej rodziny a i biedy nie było sądząc po zdjęciach
                rodzinnych. Babcia mogła więc sobie te koszule prasować i nie tylko.
                Teraz takie rodziny są w zdecydowanej mniejszości i w związku z tym
                kobiety nie muszą robić za woły, a nawet nie powinny. I dlatego mój mąż
                prasuje sobie koszule sam /bo ja w tym czasie zarabiam na nasz wspólny
                dom, przypomnę tylko/.
                • rikol Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! 12 lat temu
                  Kobiety zawsze pracowaly, natomiast niekoniecznie zarabialy. Nie pracowaly
                  jedynie kobiety bogate, arystokratki itd. nie wiem, skad sie bierze mit, ze
                  kobiety kiedykolwiek nie pracowaly. To chyba wynika z tego, ze nie rozporzadzaly
                  same pieniedzmi, nawet jesli to one je zarobily.

                  Jaki jest argument przeciwko prasowaniu koszul przez mezczyzne? Czy zona zeby mu
                  tez myje, tylek podciera?
                  • Gość: szmatka Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! IP: 109.243.22.* 12 lat temu
                    > Kobiety zawsze pracowaly, natomiast niekoniecznie
                    zarabialy. Nie pracowaly
                    > jedynie kobiety bogate, arystokratki itd.

                    Sama sobie przeczysz. Arystokratki jak najbardziej
                    pracowały, ucząc chłopskie dzieci pisać na przykład.
                    • eti.gda Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! 12 lat temu
                      Gość portalu: szmatka napisał(a):

                      > > Kobiety zawsze pracowaly, natomiast niekoniecznie
                      > zarabialy. Nie pracowaly
                      > > jedynie kobiety bogate, arystokratki itd.
                      >
                      > Sama sobie przeczysz. Arystokratki jak najbardziej
                      > pracowały, ucząc chłopskie dzieci pisać na przykład.

                      Nie wszystkie. Ale na przykład, kochanka Lenina, Inessa Armand,
                      uczyła w szkółce założonej przez swego męża-arystokratę.
              • Gość: ania Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! IP: *.aster.pl 12 lat temu
                A wyobraź sobie, że ja zdecydowanie wolę kosić trawnik niż
                prasować... I w dodatku jestem filigranową kobietą! Czy coś ze mną
                jest nie tak? Mój mąż sam prasuje sobie ubrania i nie czuje się z
                tego powodu poszkodowany. Oboje pracujemy zawodowo i wspólnie
                zarabiamy na dom, dzielimy się również obowiązkami domowymi, bez
                sztywnego podziału, że coś jest "męskie" a coś "kobiece". Zdarza mi
                się również przybijać gwoździe, zmieniać żarówki i rozpalać w
                kominku. Mój mąż chętniej (i chyba częściej) niż ja gotuje (i
                doskonale mu to wychodzi!). I nie postrzegam tego jako przejawów
                wojującego feminizmu z mojej strony. To proste zasady związku
                partnerskiego.
                • rikol Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! 12 lat temu
                  A od kiedy zmienianie zarowek w domu to jest praca? Ile to trwa? 5 sekund, raz
                  na 5 lat?
              • bubster Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! 12 lat temu
                > zaburzenie naturalnych ról w domu

                taaaaaa, natura mężczyznom rączek nie dała...

                > generalnie ja jestem kobietą w tym związku ale permanentny widok
                > faceta z zelazkiem to normalnie żenada i kiepsko swiadczy o kobiecie-


                kiepsko o kobiecie to świadczą takie poglądy
                • Gość: mrarm Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! IP: *.chello.pl 12 lat temu
                  Takie poglądy nie poparte racjonalnym i przekonującym argumentem to kiepsko świadczą o kimkolwiek, obojętnie, czy to mężczyzna czy kobieta:)
              • oldbay Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! 12 lat temu
                $$$ ma rację. Najbardziej meczące są te pseudofeministyczne wojny o
                to, kto zrobi pranie i kto zmyje garnki. Małżenstwo to praca
                zespołowa a nie robienie co się komu podoba.
                • eti.gda Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! 12 lat temu
                  oldbay napisała:

                  > $$$ ma rację. Najbardziej meczące są te pseudofeministyczne wojny
                  o
                  > to, kto zrobi pranie i kto zmyje garnki. Małżenstwo to praca
                  > zespołowa a nie robienie co się komu podoba.

                  "Spotkały sie trzy feministki: amerykańska, francuska i polska.
                  Uradziły, że nie będą już więcej obsługiwać swoich facetów.
                  Amerykanka mówi:
                  - Ja nie będę mu prać.
                  Francuzka:
                  - Ja nie będę mu gotować.
                  Polka:
                  - U mnie koniec z seksem.
                  Po jakimś czasie spotkały się ponownie, aby wymienić
                  doświadczenia.Pierwsza opowiada Amerykanka:
                  - Powiedziałam mu, że nie będę prać. Pierwszego dnia nic nie widzę,
                  drugiego dnia nic nie widzę, trzeciego dnia nic nie
                  widzę...czwartego dnia widzę, jak mąż czyta instrukcję pralki i
                  zaczyna prać sam.
                  Francuzka opowiada:
                  - Powiedziałam mu, że nie będę więcej gotować.Pierwszego dnia nic
                  nie widzę, drugiego dnia nic nie widzę, trzeciego dnia nic nie
                  widzę...czwartego dnia widzę,że mąż bierze książkę kucharską, zamyka
                  się w kuchni i zaczyna coś pitrasić.
                  Polka opowiada:
                  - Powiedziałam mu, że koniec z seksem.Pierwszego dnia nic nie widzę,
                  drugiego dnia nic nie widzę, trzeciego dnia nic nie
                  widzę...czwartego dnia zaczynam trochę widzieć na jedno oko..."
          • lilithh Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! 12 lat temu
            Prasować nienawidzę i nigdy ślubnemu nic nie uprasowałam (jeśli nie liczyć pościeli, ręczników i tym podobnych rzeczy ogólnego użytku, z których on wszak też korzysta)
            Ale za to czasami jak sprzątam mój samochód to z rozpędu wysprzątam i jego (tzn. jego samochód) Umiem też rozpalić w kominku, a rąbanie drew do kominka uważam za cudowne odreagowanie stresów pracowych.
            Co do zapchanego kranu (czy raczej rury): jeśli problem jest do usunięcia poprzez wsypanie odpowiedniej ilości kreta - to owszem, umiem to zrobić. Jeśli problem bardziej skomplikowany to wzywamy fachowca, bo ani ja ani on hydraulikami nie jesteśmy :-)

            wystarczy?
            • onionka Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! 12 lat temu
              Prasowac lubie i to robie ale bez przesady, recznikow nie prasowalam
              juz cale wieki. Ani mojemu mezowi ani tym bardziej mnie nie
              przeszkadzaja kiedy sa nieuprasowane. Czesto natomiast udaje mi sie
              wywolac usmiech rozbawienia u osob pytajacych czy i jaka mam
              zmywarke. Moja niezmienna odpowiedz brzmi: 'zadna, mam meza'.
              Roznych rzeczy w zyciu nie lubimy, ja nie lubie zmywac. W
              zamiezszchlych czasach kiedy o zmywarkach malo kto slyszal a
              obejrzec cos takiego mozna bylo chyba tylko na amerykanskim filmie,
              a ja mialam innego meza i male dziecko moj zlew przypominal sklad
              rzeczy zbednych.Zmywanie to byl koszmar, ojciec mojego dziecka
              wyjmowal czyste szklanki i kubki jak dlugo byly, kiedy sie konczyly
              jechal do mamy na obiad. Z czasem nabylam wiecej naczyn bo juz byly
              dostepne, gdzies po drodze pozbylam sie tego meza i tylko
              przekonanie corki do zmywania kiepsko mi wyszlo. Wada genetyczna? Po
              latach zauroczyl mnie inny pan i chociaz niekoniecznie zmywaniem,
              problem przestal istniec.

              Z innych drobiazgow pozycia malzenskiego lubie kosic trawe,
              aczkolwiek nie mam 20 akrow trawnika, lubie robic pranie, tulko co
              to za pranie jak wszystko polega na posegregowaniu i wlozeniu do
              pralki a pozniej wyjeciu i rozwieszeniu. To jest nic i wlasciwie
              sama przyjemnosc w porownaniu z tym kiedy pralam niezliczone ilosci
              pieluszek tetrowych, spioszkow i kaftanikow uzywajac czegos co
              nosilo nazwe FRANIA i kotla do gotowania bielizny. Byly takie
              czasy; to na wypadek gdyby koras nie wierzyla.

              Moj maz z upodobaniem maniaka spelnia czynnosci podkuchennego, a
              zatem wszelkie obieranie, krojenie i siekanie tudziez mieszanie to
              jego domena. Ja ograniczam sie do wydawania instrukcji, doprawianie
              i mieszania salatek. Mialabym duze problemy z okresleniem czy jest
              to tradycyjny podzial czy nie. Acha, bywam u mechanika, na stacji
              benzynowej i dolewam plynow w razie potrzeby ale to maz myje i
              sprzeta auta (moje i swoje). To by bylo tak z grubsza.
            • Gość: clo Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12 lat temu
              W zyciu bym nie wpadla na to, ze mozna prasowac reczniki. I pewnie desusy i
              skarpetki tez? O bogowie!
              • lilithh Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! 12 lat temu
                Bo widzisz, we mnie nienawiść do prasowania nieustannie walczy z miłością do mięciutkich, miłych dla ciała ręczników. Bez prasowania takich nie osiągniesz (z góry uprzedzam: dobre rady co do stosowania płynów do płukania i innych zmiękczaczy nie zdadzą mi się na nic, bo dermatolog zabronił)
                No i czasami wygrywa miłość, a czasami nienawiść.
                Jak to w życiu
                :-P
                • turzyca Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! 12 lat temu
                  To musisz sie uzbroic w suszarke. Reczniki jest to jedyna rzecz, z ktora biegam
                  do suszarki (bo stoi w piwnicy kamienicy czyli za daleko dla mojego lenistwa),
                  bo po 1,5 h obdmuchiwania cieplym powietrzem sa mieciutkie. Jak kaczuszka. ;)
                • Gość: gnago Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! IP: *.adsl.inetia.pl 12 lat temu
                  Para to jest to
          • Gość: magrab Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! IP: 212.160.172.* 12 lat temu
            żebyś wiedziała, że tak ;)
          • Gość: Galadriela Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! IP: 94.78.187.* 12 lat temu
            A żebyś wiedział - ja mojemu piorę i prasuję (od czasu, jak mam telewizor, bo
            wcześniej nie miałam, to i żelazka się nie tykałam :-), ale za to zepsute krany
            i inne tego rodzaju atrakcje nie czekają pół roku na naprawienie, tylko dwa-trzy
            dni. I wbrew pozorom, dosyć często mu się takie robótki zdarzają.
    • koczot Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! 12 lat temu
      Czepialstwo. Zwykłe czpialstwo. Jaki obowiązek?????
      Trzeba się dogadać i będziesz miała święty spokój. No chyba że dogadać się niemożesz to to już temat na inne forum....
      U nas w związku raz ja prasuję raz moja kobieta. I tak mamy ze wszystkim. Podział obowiązków mamy. Dogadaliśmy się i nie sprawia nam to żadnego problemu.
      Żelazko jest i dla kobiety i dla mężczyzny:)To powiedziałem ja - mężczyzna:)
      Choć mój brat np. twierdzi że młotek jest dla praworęcznych a on jest leworęczny:D


      ..a mialo byc tak pieknie...
      mialo nie wiac w oczy nam...
    • Gość: Kimi Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! IP: *.173.17.95.dynamic.jazztel.es 12 lat temu
      Polecam koszule Olimp Luxor. Nie trzeba ich prasować. Wystarczy po wyjęciu z
      pralki równo powiesić. :-) Kosztują ok 50-60 euro, warto zainwestować. A poza
      tym prasowanie koszul męża nie jest obowiązkiem żony. I o ile mąż nie jest
      niepełnosprawny, może to robić sam.
      • Gość: morusia Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12 lat temu
        w pralniach 5aSec prasują bodajże 3 zł za sztukę. Gdy nie mam czasu, zawozimy i
        spokój. Ja w sumie lubię prasować, lubię widzieć jak się z pomiętego robi
        gładkie, tyle że nie zawsze mam czas. CO do podziału ról nie wypowiadam się -
        każdy robi jak uważa, albo jak uważa, że powinien uważać.
    • budyn_ver2.0 Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! 12 lat temu
      Koszule prasuje sobie sam (bez przykrości) ale jednocześnie sukcesywnie
      wymieniam je na takie, które prasowania nie wymagają. Proszę mnie nie posądzać o
      reklame ale teraz kupuje tylko koszule w Marks&Spencer oznaczone Pure cotton /
      Ultimate non-iron. Rewelacja! Czysta bawełna, po wyciągnięciu z pralki wyglądają
      normalnie (tzn. pogniecione), a po wyschnięciu (na wieszaku) jak idealnie
      wyprasowane. Podobno jak się suszy w suszarce bębnowej to wyglądają jeszcze
      lepiej ale tego sobie już nie wyobrażam. Polecam!
      Dzisiaj powinna przyjechać do mnie kolejna taka z W-wy - niestety sklepy M&S sa
      tylko w stolicy...
      • smitte Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! 12 lat temu

        > Dzisiaj powinna przyjechać do mnie kolejna taka z W-wy - niestety
        sklepy M&S sa
        > tylko w stolicy...

        Bzdura, w Gdyni w Klifie tez jest;) I podejrzewam, ze nie tylko tam.
        • budyn_ver2.0 Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! 12 lat temu
          smitte napisała:

          >
          > > Dzisiaj powinna przyjechać do mnie kolejna taka z W-wy - niestety
          > sklepy M&S sa
          > > tylko w stolicy...
          >
          > Bzdura, w Gdyni w Klifie tez jest;) I podejrzewam, ze nie tylko tam.

          Faktycznie! Jest tego więcej, przeprasza za wprowadzeie w błą.
          Tyle tylko że nadal nie ma żadnego w Krakowie (co mnie chwilowo najbardziej
          interesuje)...


      • Gość: wrocław Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! IP: *.md4.pl 12 lat temu
        NIEPRAWDA! We Wroclawiu jest tez...


        Stolica...
      • Gość: nierolnik Re: Upierdliwy małżeński obowiązek... IP: *.chello.pl 12 lat temu
        A ja jako chłop też powiem Wam o upierdliwych małżeńskich obowiązkach:
        Co się w domu zepsuje-napraw, czy prąd czy woda, wsio adno-moja działka,
        Samochody, mycie, odkurzanie, zmiana kół-moja działka, posesja, porządki,
        odśnieżanie związane z półgodzinnym wcześniejszym wstawaniem-moja działka, gdzie
        nie spojrzeć, dach, piwnice, garaże, sad, ogród, maszyna nie szyje, dziurę w
        płocie zrobią, auto ma mało powietrza, głowa mnie już od tego wszystkiego boli…
        a dla kobiety prasowanie to upierdliwy obowiązek,?
        też potrafię gotować i gotuję, ale jak by mi moja powiedziała że nie chce jej
        się prać lub prasować…z domu bym wy…..ł
        > na zbity pysk,nie inaczej…! pozdrawiam



        • Gość: mmena Re: Upierdliwy małżeński obowiązek... IP: *.geberit.de 12 lat temu
          Gość portalu: nierolnik napisał(a):

          > A ja jako chłop też powiem Wam o upierdliwych małżeńskich
          obowiązkach:
          > Co się w domu zepsuje-napraw, czy prąd czy woda, wsio adno-moja
          działka,
          > Samochody, mycie, odkurzanie, zmiana kół-moja działka, posesja,
          porządki,
          > odśnieżanie związane z półgodzinnym wcześniejszym wstawaniem-moja
          działka, gdzi
          > e
          > nie spojrzeć, dach, piwnice, garaże, sad, ogród, maszyna nie
          szyje, dziurę w
          > płocie zrobią, auto ma mało powietrza, głowa mnie już od tego
          wszystkiego boli
          > …
          > a dla kobiety prasowanie to upierdliwy obowiązek,?
          > też potrafię gotować i gotuję, ale jak by mi moja powiedziała że
          nie chce jej
          > się prać lub prasować…z domu bym wy…..ł
          > > na zbity pysk,nie inaczej…! pozdrawiam


          Rozumiem, ze rownie czesto jak ona myje talerze, ty myjesz
          samochody. Rownie czesto jak ona prasuje, ty naprawiasz dziury w
          plocie. Rownie czesto jak ona gotuje, ty zmieniasz kola.
          Biedny zapracowany mezczyzna. Zebys sie nie spocil.
          Odsniezanie przydazylo sie w tym roku mojemu mezowi po raz pierwszy
          od wielu lat. Poprzednie zimy nie byly na tyle sniezne. I tylko
          dlatego, ze mieszkamy przy prywatnej drodze. Sasiedzi mieszkajacy
          przy drogach gminnych nie odsniezali. Robil to plug sniezny. Ale ty,
          biedaku, jestes przeciez z Bieszczad. Zasypuje cie co roku juz w
          pazdzierniku i biegasz z szufla do kwietnia. Bo przeciez plug do
          ciebie nie dojedzie.
          No i jeszcze te dachy, piwnice (tam tez pada?), garaze, sad - jestes
          tam wszedzie. Ty i twoja szufla.
          A ze pierdola z ciebie to naprawiac prad czy wode musisz 5x
          dziennie. Przynajmniej tyle razy ile ona, towja zona, robi posilkow.
          Niech no ona ci tylko powie... To wtedy ty jej, jak prawdziwy
          mezczyzna (tylko zebys sie nie spocil - przypominam).
          I jakis apap lyknij. Glowa cie przestanie bolec.
    • Gość: dziadek Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! IP: *.xdsl.centertel.pl 12 lat temu
      Jak sobie wychowałaś ,tak masz.Na początku takiego gamonia należalo potraktować
      wałkiem i ustalić reguły.Znam małżeństwo iż mąż zaczął ustalać reguly i
      przyszedl do domu pijany,żona prasowala mu koszule.Zaczął zrzędzić iż zle
      uprasowan i w tym momęcie dostał żelazkiem w łeb. Znalazł się w szpitalu.Teraz
      są kochającą się parą małżeńską.
    • Gość: facet Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! IP: *.aster.pl 12 lat temu
      a ja zdołałem przekonać żonę, że prasowanie
      koszuli mężowi (czyli mojej) to nie obowiązek,
      tylko zaszczyt i przyjemność.

      A jak zbiera brudne skarpetki czy majty z podłogi to wie,
      że to nie są brudy tylko relikwie, które kiedyś osiągną
      niebotyczne ceny na rynku dewocjonaliów ;)

      podstawą życia jest szacunek a nie kompleks falliczny drogie
      zaplątane we własne kompleksy samiczki!




      • Gość: zielony grzyb Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! IP: *.md4.pl 12 lat temu
        Mam nadzieje, ze przynajmniej w lozku jestes dobry, bo naprawde nie
        wiem, czemu cie jeszcze nie rzucila.
      • Gość: pan Pies Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12 lat temu
        O to było dobre:) Ludzie wierzą w różne rzeczy a ten co umie to wykorzystać jest wtedy władcą i z góry śmieje się z tych malutkich , wierzących poddanych na dole:D
        Zaczynam pracować nad "Nową Drogą Życia";)
      • Gość: paniwalewska Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12 lat temu
        za porzucanie na podłodze różnych części garderoby ma u mnie
        przerąbane każdy niezależnie od płci i wieku. A tobie by się mały
        masażyk wałkiem przydał.
      • Gość: eda Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! IP: *.chello.pl 12 lat temu
        Racja Brachu!Popieram!
        Ta bez komplexu(...iczka).
    • tatayoolki Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! 12 lat temu
      ja prasuje sam, a żonie też jak trzeba wyprasuje,

      pozdrawiam
    • hanuszkahanuszka Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! 12 lat temu
      Nie rozumiem, czemu z góry przyjmujecie, że to obowiązek kobiety. Nosi koszule,
      to niech sobie prasuje.
      • Gość: Alza Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! IP: 91.208.10.* 12 lat temu
        bo lubię prasować, bo wtedy mogę odpocząć umysłowo po pracy.
      • Gość: kibuc Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! IP: 193.22.252.* 12 lat temu
        > Nosi koszule to niech sobie prasuje.

        A kobieta jak żre, to niech sobie sama na żarcie zarobi. I niech każdy sobie
        rzepkę skrobie, jak na dobre małżeństwo przystało.
    • frisky2 Po co prasowac? 12 lat temu
      A po co prasowac cokolwiek? Ja nie prasuję i polecam to wszystkim. Kilka godz.
      tygodniowo więcej dla siebie.
    • sueellen Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! 12 lat temu
      Moj facet nazywa mnie czasem żoną zwłaszcza w rozmowach z nieznajomymi, choc
      małżeństwem nie jesteśmy (dzięki Bogu :) - choć pierwsze słysze o takim
      obowiązku malżeńskim!). Prasuję wyłacznie sobie i dziecku, partnerowi jak mi się
      czasem jakaś koszula czy koszulka nawinie pod reke kiedy prasuje hurtem.

      Sprzatam, gotuję, robie zakupy - jeszcze by tego brakowalo, żebym mu prasowała!
      A w nosie!
      • metall Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! 12 lat temu
        sueellen napisała:

        > Moj facet nazywa mnie czasem żoną zwłaszcza w rozmowach z nieznajomymi, choc
        > małżeństwem nie jesteśmy (dzięki Bogu :)

        No kogo jak kogo, ale Boga to bym tu nie mieszał.
    • Gość: bzzz Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! IP: *.ssp.dialog.net.pl 12 lat temu
      jak się tak poczyta wątki na tym forum to ma się wrażenie że
      małżeństwo i macierzyństwo jest dla Was, drogie Panie upierdliwym
      obowiązkiem. Same problemy, same "pod górkę". Czy naprawdę byłyście
      tak naiwne, niedojrzałe i nieprzewidujące,że sen o "księciu z bajki"
      szybko się skończy? O ileż życie prostsze jest kiedy akceptuje się
      stan rzeczy - ŚWIADOMIE będąc w związku - wtedy upierdliwe obowiązki
      nie są upierdliwe - bo się je robi dla partnera z którym chce się
      być na dobre i na złe. Zaraz oczywiście powiecie że jestem
      niedojrzały, że nie wiem jak to jest itd, itp. Proszę uprzejmie,
      poużywajcie sobie - ale to faktu nie zmieni - z żadną z Was bym się
      nie ożenił - zamieniłybyście normalne życie w piekło - a każdy z nas
      i z Was na codzień ma wystarczający ładunek stresów by sobie jeszcze
      dokładać...
      • Gość: miłka Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12 lat temu
        one często żyja w takim piekle o którym mówisz, tylko że niektórzy
        faceci tego po prostu nie widzą, wygodniej jest życ ze świadomością
        że mieszkanie sprzata się samo, pranie i prasowanie tudzież, dzieci
        same wychowuja a obiady gotują. Niezależnie jak bardzo kocha sie
        partnera czasami ma się po prostu dość. Zmęczone, sfrustrowane
        brakiem zrozumienia i ganione za "niekompetencje kobiecą" mają
        naprawdę mozliwość wypłakania sie tylko na takich forach. Co do
        jednego masz racje, myślały że biora księcia z bajki a tym czasem
        trafił im sie rozkaptryszony bachor któremu trzeba usługiwać i
        znosić jego fochy w imie miłości.
        A najlepsze w tym wszystkim jest to, że nie jestem sfrustrowaną kurą
        domową tylko szczęśliwą mężatką , która wyszła za mąż za cudownego
        faceta z którym nie musiała ustalać podziału " obowiązków
        małżeńskich " i mam jedną radę dla Pań - męzowi sie nie służy , z
        mężem sie współpracuje, kto tego nie rozumie niech nie zawiera
        małżeństwa
        • hamerykanka Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! 12 lat temu
          Oj, dokladnie...
          Przyklad meskiego myslenia: dwa tygodnie temu kupilismy dom.
          Poniewaz maz pracuje zawodowo, ja nie, ja zajelam sie
          odremontowaniem: zeszlifowalam sciany (byla wlascicielka pomalowala
          farba z piaskiem, faktura papieru sciernego), zerwalam listwy
          podlogowe i ozdobne framugi (maz zazyczyl sobie wymiany),
          pomalowalam (sypialnia 5 razy w czym 3 razy podkladem, zanim kolor w
          koncu zlapal), pokoj dziecka 4 razy, zerwane listwy. Pracowalam tam
          od 9 rano do 6 wieczor, wliczajac weekendy. Maz w tym czasie mial
          sie zajac dzieckiem po przedszkolu. Po tygodniu uslyszalam ze w
          zasadzie on pracuje ciezej niz ja. Nie gotowal, nie sprzatal, nie
          pral i nie prasowal. Takoz nie pakowal klamotow bo przeciez byl
          zajety...tyle ze ja to musialam ogarnac po powrocie z malowania.
          Tak wiec w umysle meskim cokolwiek on robi, jest o niebo ciezsze niz
          to co robi zona....
          • Gość: titta Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! IP: *.botany.gu.se 12 lat temu
            Ale masz argument: skoro zajecie sie dzieckiem jest ciezsze niz
            remont, a na codzien dzieckiem zapewne zajmujesz sie ty...
      • Gość: ivanhoe Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! IP: 195.216.115.* 12 lat temu
        co za porównanie prasowanie koszuli 5 minut czasu - odśnieżanie chodnika przed
        domem 30 minut, mogę sobie te 5 minut prasować a żona niech zapieprza z łopatą
        po śniegu o 6 rano, ja tę koszulę sobie wyprasuję jak się wyśpię przy włączonym
        tv i z kawką obok.
    • Gość: tytania a mężowi ręce urwało? IP: *.scansafe.net 12 lat temu
      • Gość: bzzz Re: a mężowi ręce urwało? IP: *.ssp.dialog.net.pl 12 lat temu
        nie urwało :) Nie jest dla mnie problem prasowanie pieluch
        tetrowych, podobnie jak dla mojej żony wymiana przepalonej żarówki.
        W imię zasad wolicie siedzieć po ciemku? :P
      • Gość: ola_rataj Re: a mężowi ręce urwało? IP: 194.156.48.* 12 lat temu
        No dokładnie ;-)
        Każde z nas prasuje swoje reczy wtedy, kiedy chce ich użyć. Mnie
        zdarza się zafiksować na wykonywanej czynności i wtedy prasuję
        wszystko co wpadnie w ręce ale to wyjątkowo, ze dwa razy do roku.
        Pralka pierze, zmywarka zmywa, hydraulik naprawia, mnie się zdarza
        wiercić dziry w ścianach, zmieniać przełączniki elektryczne jak
        kupię nowy i nie mogę się doczekać zamontowania. Odkurzam, sprzątam
        kuchnię i łazienkę, myję okna bo lubię i wolę to zrobić sama. Zakupy
        robimy razem. Noszę tylko małe rzeczy bo mi kiedyś podczas
        podnoszenia (z własnej inicjatywy ;-))woreczka gruzu dysk strzelił.
        Więc on dźwiga na swoją miarę, zresztą żaden ciężarowiec ze mnie ;-))
        Podczas remontu malowaliśmy, szpachlowaliśmy i przecieraliśmy razem -
        bo lubię dlaczego więc on nie miałby sobie wyprasować koszul -
        czego nie cierpię? Lubię też pracę w ogródku i zdarza mi się wisieć
        na kosiarce - to też lubię ;-)) ale jak mam się ochotę wybyczyć to
        się byczę leżę a on zasuwa skoro ma ochotę a jak mam ochotę zasuwać
        to zasuwam a on się byczy i mi to nie wadzi. Taki podział mi
        odpowiada - jedyny dla mnie słaby słaby punkt to gotowanie. Nie
        lubię on niestety też no i tu jest słabo, gotujemy razem ale
        najczęściej na szybko, bez planowania więc efekty takie sobie ;-)
        Ale co tam, najważniejsze, że mimo upływu lat jesteśmy
        szczęśliwi... :-))
        • Gość: bzzz Re: a mężowi ręce urwało? IP: *.ssp.dialog.net.pl 12 lat temu
          pozdrawiam sojuszniczkę :)))))
    • titta Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! 12 lat temu
      E...obowiazek? Kazdy prasuje swoje. Nie poprawka. Facet ma wiecej
      koszul, latwiej mu nabrac wprawy wiec i w porywach moja fachowo
      wyprasuje.

      A tak na powaznie: rozumiem w sytuacjach naglych, ale tak na stale?
      No chyba, ze podzial obowiazkow jest: ty prowadzisz dom i dbasz o
      jego koszule, on zarabia.
    • Gość: lavinka z nielogu Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! IP: *.warszawa.mm.pl 12 lat temu
      Biedactwo. To nie obóz koncentacyjny. Niech delikwent sam prasuje albo
      idzie w wygniecionym. Znając życie i tak nikt nie zauważy. A jak
      zauważy do podrzędna księgowa z działu B na siódmym piętrze.
      • pani_gienia Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! 12 lat temu
        o rany, a mąż nie ma rąk? wolałabym akwizytora niż takiego dupka...
        • metall Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! 12 lat temu
          pani_gienia napisała:

          > o rany, a mąż nie ma rąk? wolałabym akwizytora niż takiego dupka...

          A akwizytor ma w genach prasowanie koszul?
          • lavinka Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! 12 lat temu
            Też nie rozumiem o co chodzi z akwizytorem, niemniej prasowania tak jak
            zawiązywania sznurowadeł w genach się nie ma :)
    • dorsai68 Mężowi granat ręce urwał tuż po ślubie? 12 lat temu
      Tak? To współczuję, bo kalectwo, to rzecz straszna.
      Nie? To pokaż u gdzie jest żelazko, deska do prasowania i koszule.

      Gdy chcę założyć koszulę to ją sam pracuję, proste.

      Co też twój mąż wymyślił, że nie może sobie koszul uprasować? Tylko nie pisz, że jest zapracowany i zmęczony bo umrę ze śmiechu.
    • margerytka69 Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! 12 lat temu
      ha ha!! nigdy nie przyszłoby mi do głowy traktować prasowania ubrań
      męża, jako obowiązku

      nie prasuję mi nic, chociaż teściowa nie może tego znieść, bo wg
      niej żona jest po tyo, żeby obsługiwać mężźa

      prasowanie to czynność, która nic nie wnosi do życia, przy której
      się nie rozwijamy, a zajmuje dużo czasu

      nie rozumiem, dlaczego tylko kobieta ma takie czynności wykonywać, a
      mąż w tym czasie będzie się rozwijał, uczył i miał czAS NA ŻYCIE
    • xiv Z męskiego punktu widzenia 12 lat temu

      Prasowanie koszuli jest prostą czynnością i zupełnie nie rozumiem o
      co cała awantura; ja noszę koszulę codziennie, 100% bawełny. Bardzo
      lubię, kiedy panie w (polskich) sklepach mu tłumaczą, że takie się
      źle prasuje i dlatego ich nie mają. Prasuje się dokładnie tyle samo,
      a człowiek ma przynajmniej coś miłego na grzbiecie. (I prywatnie nie
      cierpię koszul z M&S non-iron, po prostu są z siermiężnego materiału)

      Ale ponieważ jest to Poradnik Domowy to:
      1. Koszule pierzemy ze zmiękczaczem
      2. Suszymy na wieszaku
      [zupełnie super prasuje się koszulę wypraną poprzedniego wieczora]
      3. Żelazko na maxa plus para
      4. A teraz:
      - kołnierzyk
      - naramienniki (tak to się nazywa?)
      - rękawy (z kantem - prościej się prasuje i bardziej elegancko
      wygląda) plus mankiety (podwójne prasuje się do środka - tak jak
      kołnierzyk)
      - połowa przodu, tył, druga połowa przodu

      Prasowania dosłownie pięć minut dla średnio zdolnego faceta. Znam
      dziewczyny, które potrafią wyprasować dwadzieścia koszul w godzinę.
      • Gość: gosica Re: Z męskiego punktu widzenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12 lat temu
        > - rękawy (z kantem - prościej się prasuje i bardziej elegancko
        > wygląda)


        Absolutnie nieprawda! Kant na rękawie koszuli to obciach taki sam jak
        niewypastowane buty.
        Z całą resztą wypowiedzi się zgadzam, miłość do koszul ze 100% bawełny podzielam:))
        • metall Re: Z męskiego punktu widzenia 12 lat temu
          Gość portalu: gosica napisał(a):

          > Absolutnie nieprawda! Kant na rękawie koszuli to obciach

          Kto definiuje takie obciachy?
          • Gość: gosica Re: Z męskiego punktu widzenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12 lat temu
            O raju. A kto zdefiniował, że obciachem jest siorbanie przy stole, głośne
            mieszanie łyżeczką albo założenie różowej lateksowej miniówy na pogrzeb? Kanon
            savoir-vivre'u.
            I wg tego kanonu rękawa koszuli nie zaprasowuje się. Wierz mi, co uchodzi u
            ochroniarza w Tesco, u eleganckiego mężczyzny jest obciachem, czy się to komuś
            podoba czy nie.
            Drugi częsty błąd "z serii koszulowej" to noszenie koszuli z krótkim rękawem do
            marynarki,też masakra;)
            • metall Re: Z męskiego punktu widzenia 12 lat temu
              Gość portalu: gosica napisał(a):

              > A kto zdefiniował, że obciachem jest siorbanie przy stole,

              Nie wiem, ale znam miejsca, gdzie nie jest.

              > I wg tego kanonu rękawa koszuli nie zaprasowuje się. Wierz mi, co uchodzi u
              > ochroniarza w Tesco, u eleganckiego mężczyzny jest obciachem, czy się to komuś
              > podoba czy nie.

              Ja nie prasuję na kant, ale jak ktoś ma kancik, to mnie to nie przeszkadza.

              Znam takich "kanonistów" - co to najpierw (dawno temu) śmigali w białych
              skarpetkach, a po roku wołali, że to obciach.
            • dominikjandomin Re: Z męskiego punktu widzenia 12 lat temu
              Gość portalu: gosica napisał(a):

              > Kanon
              > savoir-vivre'u.
              > I wg tego kanonu rękawa koszuli nie zaprasowuje się.

              Totalna brednia. Znane mi książki na temat SV czy kanonu mody męskiej milczą na
              ten temat.

              Pewnie dlatego, że rękaw koszuli widzi tylko żona w sypialni. Albo lekarz.
        • xiv Re: Z męskiego punktu widzenia 12 lat temu

          > Absolutnie nieprawda! Kant na rękawie koszuli to obciach taki
          > sam jak niewypastowane buty.

          Chyba mieszkamy w innych krajach ;)
      • Gość: allija Re: Z męskiego punktu widzenia IP: *.2a.pl 12 lat temu
        zmiękczacz absolutnie nie nadaje się do koszul czarnych/ciemnych,
        zostają smugi, których nie wypłukuje nawet dwukrotnie włączone
        płukanie /sprawdzone w różnych pralkach i płynach/.
      • Gość: klik Re: Z męskiego punktu widzenia IP: *.adsl.inetia.pl 12 lat temu
        Bardzo nieeleganckie raczej są kanty na rekawach!!!!
        A ja mino wszystko lubię prasować:)
      • dominikjandomin Re: Z męskiego punktu widzenia 12 lat temu
        xiv napisał:

        Po pierwsze: kobiety nie umieją prasować koszul. Mężczyzna musi to wykonać
        samodzielnie albo z użyciem lokaja.

        > 100% bawełny. Bardzo
        > lubię, kiedy panie w (polskich) sklepach mu tłumaczą, że takie się
        > źle prasuje i dlatego ich nie mają.

        Takiego durnego tłumaczenia nie słyszałem jeszcze. Acz problem faktyczny, za
        dużo u nas sztuczności.

        >(I prywatnie nie
        > cierpię koszul z M&S non-iron, po prostu są z siermiężnego materiału)

        Polecam 100% bawełny od CT, non-iron. O wiele lepsze, w promocji schodzą do 25Ł
        / sztukę.

        > Ale ponieważ jest to Poradnik Domowy to:
        > 1. Koszule pierzemy ze zmiękczaczem

        Tu opozycja: z utwardzaczem, jeśli mamy taki, co pasuje do pralki. Jeśli nie, a
        chce nam się bawić: rozrabiamy krochmal syntetyczny w wodzie, namaczamy koszule
        i odwirowujemy w pralce.

        > 2. Suszymy na wieszaku
        > [zupełnie super prasuje się koszulę wypraną poprzedniego wieczora]

        Do stanu lekko wilgotnego.

        > 3. Żelazko na maxa plus para

        Przed prasowaniem dobrze jest, zwłaszcza suche koszule, spryskać krochmalem do
        prasowania w spraju. Minimum to kołnierzyk, listwa z przodu, karczek i mankiety.

        > 4. A teraz:
        > - kołnierzyk

        Najpierw od lewej, potem od prawej strony.

        > - naramienniki (tak to się nazywa?)

        Karczek. Mało kto ma teraz koszule z naramiennikami.
    • Gość: toja Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12 lat temu
      poszukaj w szmateksie, może trafisz non iron. Najwyżej się przegrzeje albo
      zaśmiardnie ;-)))
    • Gość: jerzyn7 Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! IP: *.ipartners.pl 12 lat temu
      Pamiętaj twój mąż świadczy o tobie
    • Gość: Delfina Ja nie prasuje mezowi ubran IP: *.punkt.pl 12 lat temu
      Prasuje sobie sam, ja w ogole prasowania nie znosze i prasuje wtedy gdy naprawde
      musze, przewaznie swoje rzeczy lub dzieci
    • Gość: aqua48 Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! IP: 77.236.0.* 12 lat temu
      He, he, jak tylko przeczytałam temat, to pomyślałam, że dla mnie najbardziej upierdliwym obowiązkiem małżeńskim jest... prasowanie koszul! Wyjaśniam że mój mąż umie prasować sam, i robi to czasami, choć rzadko, ale ponieważ on zarabia na dom, więc uznaję, że ja mogę w ten sposób (odciążając go od zajęć gospodarskich) dokładać się do wspólnego życia. A szczerze mówiąc ponieważ on wykonuje pracę naukową, wolę, żeby poświęcił czas na napisanie jeszcze jednego artykułu niż na prasowanie. Traktuję to jak wspieranie go w jego dążeniach. A w zamian (wszystkim wyzwolonym ku podziwowi piszę) dostaję od niego również wsparcie. Tak to jakoś hula.
      • Gość: Ania Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! IP: *.mlyniec.gda.pl 12 lat temu
        uwwielbiam prasowac- serio! :D
      • Gość: nie nie i nie Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! IP: 201.229.248.* 12 lat temu
        nie prasuje. maz tez nie, bo nie umie. prasuje gosposia, chwala jej
        za to. za czasow panienskich rowniez nie prasowalam i zwyczajnie
        chodzilam w pomietym. wiekszosc moich ubran zreszta nie wymagala
        prasowania lub prania chemicznego. jak rany, wystarczy, ze
        zaplacilam za cos raz, nie potrzebuje doplacac do odziezy z kazdym
        praniem.
        zapewne mam to po mamie, ktora rowniez odmawia prasowania a
        przedpotopowego zelazka uzywa tylko przy okazji pogrzebow lub imprez
        sylwestrowych, kiedy to tatko nosi koszule.
      • Gość: Ewa Re: aqua48 napisał(a): IP: 91.194.199.* 12 lat temu
        aqua48 napisał(a):

        >He, he, jak tylko przeczytałam temat, to pomyślałam, że dla mnie
        najbardziej upierdliwym obowiązkiem małżeńskim jest... prasowanie
        koszul!<

        Wszystkim dziękuję za głos w dyskusji, a Tobie szczególnie:)
        Podtrzymałaś mnie na duchu:) Właściwie mogłabym się podpisać pod
        Twoją wypowiedzią, bo u mnie jest podobnie. Różnica taka, że mąż nie
        zajmuje się pracą naukową a prowadzi sporą firmę, której poświęca
        około 10-12 godzin dziennie. Oczywiście nie jest nieudacznikiem ani
        inwalidą (ma obie ręce, sprawne:) ale szkoda by mi było, gdyby po
        powrocie do domu musiał stać przy desce do prasowania, zamiast
        poświęcić ten czas na nasze wspólne życie, rozrywki, czy zwykłe
        rozmowy. Nie widzę nic złego w podziale ról na męskie czy damskie.
        To, jak ludzie sobie ustalą ten podział, zależy od ich predyspozycji,
        upodobań, czy szczególnej antypatii do określonych czynności. Nie
        widzę tez nic złego w robieniu wszystkiego wspólnie, czy wręcz w
        zamianie tradycyjnych ról.
        Mój problem nie leży w tym, że nie chce prasować koszul, ale w tym,
        że bardzo nie lubię tego robić. Swoją drogą po przeczytaniu
        wszystkich wypowiedzi zrodził się we mnie pewnego rodzaju bunt:),
        który tłumi jedynie świadomość, że większość wypowiadających się tu
        osób należy do młodszego pokolenia, gdzie obowiązują już trochę inne
        zasady, a i "materiał ludzki" jest bardziej podatny na
        kształtowanie:) Tak więc dziękuję Ci za wsparcie i życzę dobrego
        żelazka ;)
        • Gość: szowinistyczna swi Re: aqua48 napisał(a): IP: 188.33.130.* 12 lat temu

          durne baby,w lbach Wam sie poprzewracalo z dobrobytu
          • matylda1001 Re: aqua48 napisał(a): 12 lat temu
            Nienawidzę prasowania. Przy zakupie swoich ubrań najpierw sprawdzam,
            czy trzeba będzie to prasować. Dopiero potem patrze na fason, kolor,
            rozmiar. Z koszulami jest inaczej, w zasadzie zawsze wymagają
            prasowania. Mój mąż rzadko prasuje, przeważnie robię to ja. Staram
            się poświęcić temu durnemu zajęciu jak najmniej zaangażowania, jednym
            słowem prasuję "po łebkach" i wmawiam w siebie, że spod marynarki
            widać tylko górę przodu i mankiety, a spod swetra kołnierzyk. Mąż
            przystaje na to, bo sam chyba jeszcze bardziej nie cierpi prasowania.
    • takijeden1983 Re: Upierdliwy obowiązek małżeński! 12 lat temu
      Drogie Panie

      Jeśli prasowanie sprawia aż tyle trudności zacznijcie zwracać uwagę na materiały
      z których koszula jest zrobiona. Wtedy uwierzcie mi prasowanie będzie
      przyjemnością. Sam niestety nadzwyczaj dużo koszul "zużywam" tygodniowo i
      dlatego fakt czy prasują się one dobrze wpływa na ilość wolnego czasu który
      mam. Swoja drogą to podziwiam zaufanie Waszych mężów/chłopaków/mężczyzn, że dają
      Wam prasować swoje koszule. Sam nie powierzyłbym tej czynności nikomu innemu,
      tak jak i czyszczenia butów.
      • maxgazeta.pl Wole sam prasowac swoje koszule 12 lat temu
        Nie spotkalem jeszcze kobiety ktora by prasowala lepiej i szybciej moje
        koszule.Wole to robic sam tym bardziej ze to chwila moment i zaden wysilek.Tak
        samo sam zmywam,wstawiam pranie,sprzatam w mieszkaniu,gotuje etc.
        I nie musze patrzec na mine obrazonej ksiezniczki ktora musiala cos
        zrobic.Wlasciwie kobieta potrzebna mi jest tylko do seksu:)
        • Gość: gość Re: Wole sam prasowac swoje koszule IP: *.adsl.alicedsl.de 12 lat temu
          to tak jak i mi :)

Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka