Gość: VIKI 26
IP: *.gliwice-labedy.sdi.tpnet.pl
19 lat temu
Mam pytanie, stoję przed podjęciem bardzo trudnej decyzji życiowej, chodzi
właśnie o rozwód. Mój mąż - jesteśmy ze soba od 6 lat, nie mamy dzieci, nie
jest złym człowiekiem, nie pije, nie bije, ma stałą pracę, w sumie życie
ukłądało nam sie tak sobie bez większych kłótni, jedynym problemem było to że
przestał mnie pociągac fizycznie, stał się bardziej przyjacielem, opiekunem
niż mężem. Jak to w życiu bywa na tym tle zaczęly pojawiać się problemy,
starałam się to jakoś zmienić - bezskutecznie, po prostu nie moge sie zmusić
aby iść z nim do łózka, a jak nawet już, to nie sprawia mi to w ogóle
satysfakcji. Po jakimś czasie poznałam mężczyznę, jest wspaniały, kochany,
sex jest super, chce spędzic ze mną życie. Twierdzi że mmnie kocha jak nikogo
innego, ja też go kocham, trwa to już parę miesięcy i w końcu muszę się na
coś zdecydować, tylko nie chce żałowac tej decyzji. Czy któraś z Was żałowała
kiedyś że się rozwiodła? Czy z nowym partnerem było gorzej? Czy po paru
latach każdy zwiazek traci ten cudowny blask, powszednieje i nie ma sensu
próbować dalej? Błagam opowiedzcie o swoich doświadczeniach lub
doświadczeniach waszych znajomych, co robić. Żyć dalej z mężem, czy dać się
ponieść nowemu uczuciu, namiętności, szczęściu...