kadencja
19 lat temu
Juz nie wiem co robic i prosze o rade drogich forumowiczow.
Przez ponad 30 lat zylam z mezem, ktory znecal sie nade mna fizycznie i
pszychicznie. Wstyd mi bylo przed ludzmi, bo maz jest lekarzem a malej
miejscowosci i wszyscy nas znali. Wstyd mi bylo przed dwojgiem naszych
dzieci. Nie chcialam wystapic o rozwod bo pragnelam zeby dzieci mialy obojga
rodzicow.
Teraz rozumie ze bylam glupia. Dzieci dorosly, wyprowadzily sie. Maz sie nie
zmienil. Wiele razy po obrzucaniu mnie wyzwiskami, biciu i znecaniu sie
psychicznym przychodzil i przepraszam, klekal i prosil mnie o przebaczenie,
obiecywal ze juz tego wiecej nie zrobi.
Rok temu zdecydowalam sie na rozwod, ktory wkrotce dostalam. Ale maz sie nie
chcial zgodzic, chcial mnie wykonczyc psychincznie, zostawic ograbiona,
samotna, i wyslac do domu wariatow. Wszystkim znajomym rozpowiadal ze jestem
psychicznie chora, uderzyl mnie w glowe tak ze musialo pogotowie przyjechac.
Zalatwial rozne falszywe papiery od znajomych doktorow ze jestem psychicznie
chora, itd. Przeplacal adwokatow, sedziego i swoich swiadkow. W tym samym
czasie odwolal sie tez o uniewaznienie rozwodu.
A ja po prostu chcialam sie rozstac w jak najbardzoej cywilizowany sposob.
Chciala, jeszcze spokojnie przezyc te kilka lat ktore mi zostaly na
emeryturze. Dzisiaj jestesm zdruzgotana. Apelacja meza powiodla sie i decyzja
o rozwodzie zostala uniewazniona z powodu braku wystarczajacych dowodow z
mojej strony. Dodatkowo ja zostalam obwiniona cala wina. Po prostu nie wiem
co robic. Juz mi sie nie chce zyc. Jesli chce znow wystapic o rozwod to musze
cala sprawe zaczac od poczatku. I skad mam miec pewnosc ze uda sie nastepnym
razem?
Prosze bardzo o rade. Co mam robic? Czy sa jakies placowki, stowarzyszenia
ktore moglyby mi pomoc?
Z gory dziekuje,
Marianna