Gość: Józek
IP: *.dynamic.chello.pl
12 lat temu
Ano właśnie, rodzina wybyła z domu zostawiając zlew pełen naczyń. Kiedy wreszcie się za to zabrałem po paru dniach, a miałem wcześniej prace od świtu do zmierzchu, okazało się, że znalazła się tam drewniana deska, dość dobrej roboty. Spleśniała od wilgoci po obu stronach, bo była na samym dole.
Zabrałem się do pracy - najpierw myjka i płyn, potem proszek do czyszczenia, nie pomogło. Znalazłem informację w internecie, żeby chwilę wymoczyć w wybielaczu, że to pomaga. Głupi, bo zdenerwowany brakiem efektów, polałem deskę wybielaczem i poszedłem pracować, potem wrzuciłem jeszcze do miski z rozcieńczonym wybielaczem właśnie. Niewiele to pomogło, a ja sobie zdałem sprawę, że może to mądre jednak nie było. Ktokolwiek mógł tak napisać przecież, a deska też przecież nasiąka. Potem trochę to jeszcze wypłukałem i trochę udało mi się z czyszczeniem solą (ale tylko częściowo).
Teraz tak się zastanawiam - czy deska jest do wyrzucenia? Nie chodzi nawet o pleśń, ale zastanawiam się, czy nie nasiąknęła na stałe tym wybielaczem, głupio by było, gdyby komuś mogło coś przez to zaszkodzić. Czy wypłukanie i wysuszenie wystarczy?
Kurza stopa, głupio mi nawet pisząc to wszystko, ale kto pyta nie błądzi i może przypadkiem dowiem się czegoś mądrego, ucząc się przez głupie.
Pozdrawiam!