Gość: m.
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
12 lat temu
Witam!
Chciałam zadać p. Ewie pytanie: ciekawa jestem jakie ma Pani zdanie na temat związków zawieranych z rozsądku które ja rozumiem jako sytuacje w których ludzie lubią się, szanują, są lojalni wobec siebie itp., ale nigdy nie byli i nie są w sobie zakochani? Nie bardzo wierzę w to, że mogłabym do kogoś się bardzo mocno przywiązać, zakochać i - żeby nie było, że mam postawę roszczeniową czy coś w tym stylu - nie wierzę i nie oczekuję tego od drugiej strony. Dlatego troszkę dziwiło mnie to, że kiedyś bardzo podobałam się koledze ze szkoły bo moja prezencja pozostawiała trochę do życzenia ze względu na tuszę, ale zwalę to na karb jego niewyrobionego wówczas gustu :). Dziwnie bym się czuła gdybym miała być dla jakiegoś faceta "całym światem", przynajmniej przez jakiś czas i osobą najważnieszą na świecie - kojarzy mi się to z egocentrycznymi i niedojrzałymi oczekiwaniami. Dlaczego powinnam czekać aż między mną, a potecjalnym ojcem moich dzieci powinno się "wykluć" obustronne uczucie miłości zanim założymy rodzinę? Nie wystarczy bycie w porządku wobec siebie i takaż wola?