nie wierzę w miłość, ale chcę mieć rodzinę

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12 lat temu
Witam!
Chciałam zadać p. Ewie pytanie: ciekawa jestem jakie ma Pani zdanie na temat związków zawieranych z rozsądku które ja rozumiem jako sytuacje w których ludzie lubią się, szanują, są lojalni wobec siebie itp., ale nigdy nie byli i nie są w sobie zakochani? Nie bardzo wierzę w to, że mogłabym do kogoś się bardzo mocno przywiązać, zakochać i - żeby nie było, że mam postawę roszczeniową czy coś w tym stylu - nie wierzę i nie oczekuję tego od drugiej strony. Dlatego troszkę dziwiło mnie to, że kiedyś bardzo podobałam się koledze ze szkoły bo moja prezencja pozostawiała trochę do życzenia ze względu na tuszę, ale zwalę to na karb jego niewyrobionego wówczas gustu :). Dziwnie bym się czuła gdybym miała być dla jakiegoś faceta "całym światem", przynajmniej przez jakiś czas i osobą najważnieszą na świecie - kojarzy mi się to z egocentrycznymi i niedojrzałymi oczekiwaniami. Dlaczego powinnam czekać aż między mną, a potecjalnym ojcem moich dzieci powinno się "wykluć" obustronne uczucie miłości zanim założymy rodzinę? Nie wystarczy bycie w porządku wobec siebie i takaż wola?
    • oczko_wodne Re: nie wierzę w miłość, ale chcę mieć rodzinę 12 lat temu
      Bo po prostu nie spotkałaś jeszcze nikogo takiego. Po drugie, musisz najpierw pokochać siebie, zanim pokocha Cię druga osoba. To ważne. Wtedy uwierzysz, że możesz być dla innej osoby najważniejsza na świecie :)
    • ewa_zeromska Re: nie wierzę w miłość, ale chcę mieć rodzinę 12 lat temu
      Stawiasz problem nieomal egzystencjalny i filozoficzny. Jak to jest z tą miłością....?
      Kiedyś zawierano małżeństwa z rozsądku, i wiele z nich okazywało się bardzo udanymi związkami, ale czasy były inne. Kobiety nie decydowały o sobie, a ponieważ kobieta ze swojej natury, ma duża zdolność do przystosowania się, więc wywiązywały się z roli i były szczęśliwe.
      Dzisiaj decydujemy o sobie. Zatem możesz sama zdecydować jakiego związku chcesz i odnaleźć w tym szczęście. I znowu pojawia się pytanie. Co to jest szczęście?
      Pojemne pojęcie, dla każdego inne.
      Jedni pragną namiętności po grób, szalonej miłości, niechby nawet z cierpieniem i bólem.
      Inni chcą cichej egzystencji z domem, rodziną, dziećmi.
      Ważne, żeby znaleźć swoje miejsce i nie przejmować się tym, jak inni to odbierają i oceniają.
      Nie tylko szczęście różnie się definiuje. Miłość tym bardziej.
      Wzajemny szacunek, przywiązanie, lojalność można określić miłością - czemu nie!?
      Jeśli tak właśnie się czuje, to tak jest!
      Natomiast nie można być z kimś kogo się nie lubi. Lubienie się jest równie ważne jak miłość, a może i ważniejsze, bo nie podlega takim emocjonalnym wahaniom.
      Na pewno z człowiekiem, z którym chcesz założyć rodzinę, musi cię coś wiązać. Nie może być obojętny, nie może budzić wstrętu, ani lęku. Nie możesz czuć się przymuszona, skrępowana.
      A jak nazwiesz uczucia, które cię z kimś połączą? A czy to takie ważne?
      Przecież nie o definicje tu chodzi, prawda?
      Pozdrawiam
      • lomilome Re: nie wierzę w miłość, ale chcę mieć rodzinę 12 lat temu
        Pani Ewo zgadzam się prawie w 100%. Prawie, bo chemia i przyciąganie, nie tylko fizyczne jest bardzo ważne. Nie wyobrażam sobie, że spędzam swoje życie, wychowuję dzieci z "kolegą" - mężczyzną, który jest jedynie dobrym partnerem, ale nie ma w tym czułości i choć szczypty emocji. Takie uczucia nakręcają, dają energię do życia i działania. Wiem, że ludzie są różni, że nie wszyscy są zdolni do wielkich porywów, ale może trzeba szukać dalej, nie łamać się "że już czas się ustatkować, a on jest w porządku".
        • ewa_zeromska nie wierzę w miłośc 12 lat temu
          Generalnie tak, oczywiście. tyle, że tę miłość różnie się pojmuje. jeśli szuka się wielkiego porywu, to można ominąć spokojne, trwałe uczucie, a to też uczucie, mimo, że bez szaleństwa zmysłow.
          Są ludzie, którzy zwyczajnie boją się szaleństwa, nie są na nie gotowi, wstydzą się, nie mają tej otwartości, która jest niezbędna, żeby zaszaleć.
          Z drugiej strony na nic nie należy się nastawiać, a tym bardziej nie mierzyć nisko, nie szukać przy ziemi, skoro są gwiazdy...
          Nie ma mądrego... Zresztą, kto wie, co czeka za rogiem? Może coś, na co nigdy nie liczyliśmy, nie spodziewaliśmy się. I dlatego życie jest takie ciekawe, tyle, że trzeba sobie chociaż trochę na tę ciekawość pozwolić.
          Na szczęście nie ma jednego słusznego modelu szczęścia, miłości, związku.
          Ważne, żeby trafić na swojego człowieka.
          Pozdrawiam
          • Gość: m. Re: nie wierzę w miłośc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12 lat temu
            Dziękuję bardzo za odpowiedź :)
    • panna_manna Re: nie wierzę w miłość, ale chcę mieć rodzinę 12 lat temu
      Czasem się nie da inaczej, niż z takim podejściem. Nie wszyscy znajdują wielką miłość zaraz po studiach, gdy są piękni i młodzi. Niektórzy spotykają swoją drugą połówkę późno. Szkoda do tego czasu wstrzymywać się z rodziną, dziećmi. Przecież to też jest w życiu ważne. jeśli obydwie strony godzą się na taki partnerski układ, to czemu nie. Nie chciałabym wyczekiwać do 40-tki z myślą, że może już kogoś takiego "wow" spotkam. Małżeństwo to też przecież kontrakt. znalezienie dobrego partnera w tym biznesie to dziś bardzo ciężkie zadanie... nie łam się i rób jak czujesz. komedie romantyczne są przereklamowane i świat uczuć bywa o wiele mniej różowy ;)
      • Gość: m. Re: nie wierzę w miłość, ale chcę mieć rodzinę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11 lat temu
        Też prawda. Myślę sobie, że w końcu większość ludzi po prostu chce założyć rodziny i traktuje ten etap jako naturalną dla nich kolej rzeczy tak jak narodziny, edukacja, znalezienie pracy, usamodzielnienie się. Ja w każdym razie mam właśnie takie podejście. To ten mit romantycznej miłości jak sądzę, powoduje, że ci którzy jej doświadczają, czują się jakby ich układy damsko - męskie były "gorsze" tylko dlatego, że nie ma tej magicznej, mistycznej niemal miłości między nimi. Może jestem zbyt zachowawcza, ale prawdę mówiąc, trochę boję się takich silnych emocji. W jednych przypadkach przynoszą szczęście, w innych łamią życie. Pozdrawiam!
        • lomilome Re: nie wierzę w miłość, ale chcę mieć rodzinę 11 lat temu
          a w jakim jesteś wieku? wiesz, nie wszyscy tak od razu. nie rób nic pochopnie i na siłę, bo już czas. czasami chwila oddechu i zmiana perspektywy pomaga :)
    • Gość: Kurdwanow Re: nie wierzę w miłość, ale chcę mieć rodzinę IP: *.147.219.75.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 11 lat temu
      Z takiego zalozenia jak ty wychodzi niestety zbyt wiele kobiet i dlatego jast tak wiele nieszczesc. Milosc to nie fizyka. Im wiecej ludzi sobie to uswiadomi to na swiecie bedzie lepiej. Milosc to chec oddania zycia za ukochana osobe kiedy jest zagrozony jej byt czyli bezpieczenstwo. Milosc to pomimo swojej wlasnej tragedi marzenie by byla ukochana osoba szczesliwa. Milosc nie jest egoistyczna. Milosc to stawiane ponad wlasne ja ponad wlasne marzenia osoby ukochanej. Ja jestem facet sorry ze na babskim forum pisze. Lecz ja mam na imie Darek i Jestem z Krakowa.
    • wesolutkaja Re: nie wierzę w miłość, ale chcę mieć rodzinę 11 lat temu
      Wiesz, to o czym piszesz "ludzie lubią się, szanują, są lojalni wobec siebie" wiele osob nazywa miłością :) Cenię to bardziej niż trwającą pół roku, wyniszczającą, toksyczną relację, która była "szalona". Każdy ma inne potrzeby. Jeśli czujesz, że czas na dziecko, a obok jest właściwy facet, który myśli o małżeństwie podobnie, to czemu nie. Nic nie jest wieczne. Nie wiążemy się ze sobą aż po grób, nawet wielka, romantyczna miłość ma prawo się wypalić.
Pełna wersja