Dodaj do ulubionych

jak godzicie prace ze sprzataniem domu?

IP: *.dynamic.chello.pl 9 lat temu
Witajcie,
jestem mama 3 letniego bardzo chorowitego synka, oprocz tego pracuje na caly etat. Jak mam pogodzic opieke nad malym, ktory jest bardzo absorbujacy, prawie nie je, jest placzliwy i niesamodzielny z dbaniem o dom. Synek do przedszkola chodzi w kratke z powodu ciaglych chorob. Nie potrafie zorganizowac sobie opieki nad nim i dbania o dom jednoczesnie. Czy macie jakies sposoby na organizacje sprzatania? Co i ile razy w tygodniu sprzatacie? Ja nie mam zadnego harmonogramu, wszystko co robie robie w pospiechu, sprzatam tylko to co naprawde trzeba. Maz zly bo lubi porzadek ale sam nie ruszy reka- nie ma szans na pomoc. Chyba ze wszystko bede miala zorganizowane, nie bedzie zaleglosci i nic nie bedzie zapuszczone.
Na razie kongo, po pracy lece na zakupy potem obiad zabawa z malym, kapiel, usypianie i padam ok.21.00. Jak wy sobie radzicie? Skad czerpiecie sile?
Dodam ze mam dola od ok 3 lat, nigdzie nie wychodze oprocz pracy i sklepow. Na aerobik lub kolezanki brak czasu i zgody meza. Kino czy wyjazd tez bez szans bo brak kasy.... eh zycie...
Obserwuj wątek
    • linn_linn Re: jak godzicie prace ze sprzataniem domu? 9 lat temu
      Ja moge tylko wstawic cos, co znalazlam kiedys na jednym z blogow. Mysle, ze moze sie przydac niejednej osobie: ode mnie poczynajac :)
      utkanezmarzen.blogspot.com/2010/10/czas-na-jesienne-porzadki.html
      utkanezmarzen.blogspot.com/2009/11/sreber-czyszczenie-firanek-pranie-czyli.html
      • Gość: ew.we Re: jak godzicie prace ze sprzataniem domu? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 9 lat temu
        przykre to co powiem ale masz do d.... męża. wszystko jest na Twojej głowie? o matko. my juz przed ślubem ustaliliśmy co kto robi. mój mąż zawsze sprząta, odkurza, myje podłogi, często pomaga mi gotować obiady, (obiera ziemniaki, robi sałatki itp), rozwiesza lub składa pranie, o co go nie poprosze to mi pomaga, nawet czasami sam sobie prasuje. za to ja zajmuję się łazienką, gotuję, robie śniadania do pracy. mamy podzielone obowiązki. jak będą dzieci to też mi pomoże.
    • nglka Re: jak godzicie prace ze sprzataniem domu? 9 lat temu
      Gość portalu: full na glowie napisał(a):

      > Maz zly bo lubi porzadek ale sam nie ruszy reka

      >Na aerobik lub kolezanki brak czasu i zgody meza.

      TU leży problem.
      Nie wróżę Wam zbyt dobrze. Dlaczego sobie na to pozwalasz?
      Zgody męża?! A czy on Ciebie pyta o zgodę gdy gdzieś chce wyjść?
      W ten sposób nie znajdziesz cudownego środka, wykończysz się prędzej czy później a pan i władca jeszcze ci ukróci łańcuch odcinając Cię od środków do życia. Obym się myliła.
      Kto Cię hamuje przed wdrożenie w życie planu B? Zrób listę obowiązków. Nie dostosuje się? Nie pomoże? - Nie musisz przecież dla niego gotować. Pracujesz - w żadym wyadku nie rezygnuj z pracy.
      To, czego nie mogę zrozumieć, to absolutnego podporządkowania drugiej osobie i trwaniu w takiej pozycji.

      Ja sobie radzę bezproblemowo,bo mąż mi sporo pomaga - ale to bezproblemowe jest dopiero teraz, latami się docieraliśmy. Mąż pochodzi z domu o tradycyjnym podejściu, czyli "kobieta: przynieś, podaj, pozamiataj". Ja pochodzę z domu, w którym podział obowiązków był i szacunek ogólny dla pracy jakiejkolwiek [tak, praca w domu to też praca].

      Zmiany musisz zacząć od siebie: iny tok myślenia.

      I pomyśl też, że ew. rozstanie to nie koniec świata. Ciekawe kto mu wtedy będzie pał i gotował?
      • Gość: Szczęśliwa Re: jak godzicie prace ze sprzataniem domu? IP: 89.167.38.* 9 lat temu
        I pomyśl też, że ew. rozstanie to nie koniec świata. Ciekawe kto mu wtedy będzie pał i gotował?

        Oj tam, oj tam, zaraz rozstanie, po co tak z grubej rury? Może mąż nie wie, że ma coś zrobić. Porozmawiać, delikatnie, pochwalić jak co ruszy. Toż to tylko duże dzieci. Mój zawsze mówił "ty mi mów co mam zrobić" i ja mówiłam i nie było problemu. Po dobroci więcej zyska niż awanturą.
        • nglka Re: jak godzicie prace ze sprzataniem domu? 9 lat temu
          Gość portalu: Szczęśliwa napisał(a):


          > Oj tam, oj tam, zaraz rozstanie, po co tak z grubej rury?

          Ewentualne rozstanie. I o żadnej awanturze nic nie napisałam [choć bez niej raczej się nie obędzie jeśli mąż nie kwapi się do pomocy].
          Uświadomienie sobie, że rozstanie to nie koniec świata - może pomóc autorce w zmianie światopoglądu i tym samym w otwarciu się na dokonanie zmian. Nie trzeba składać od razu papierów rozwodowych.
    • jola_ep Re: jak godzicie prace ze sprzataniem domu? 9 lat temu
      U nas podział ról od początku "tradycyjny".
      Przestałam sobie radzić jak młodszy wszedł w drugi rok życia. Stwierdziłam, że skoro nie dam rady pełnić roli dobrej matki, żony i gospodyni, to z czegoś muszę zrezygnować. Zrezygnowałam z roli gospodyni, dom zapuszczony ;)
      ale: mąż nie narzekał (czasem w żartach, ale potrafiłam się odgryźć); jak widział, że naprawdę potrzebuję pomocy, pomagał. Raczej jednak wybierał sobie to, co mu bardziej odpowiada (np. głównie on gotuje).

      Niesprzątającego, nie zajmującego się dziećmi męża jestem w stanie zrozumieć. Ale nie rozumiem tego:

      > Na aerobik lub kolezanki brak [...] zgody meza.
      i trochę mi to pachnie przemocą domową.

      Musisz mieć chwilę oddechu i odpoczynku. Bo ucierpi na tym dziecko. Ono musi też widzieć, że odpoczywasz. Nawet jeśli jest to tylko kilkanaście minut dziennie spędzone w fotelu z dobrą książką w ręku. Bo dojdzie do wniosku, że mama to taki robot, który robi wszystko i niczego nie potrzebuje. I tak ma być.

      Pozdrawiam
      Jola
    • marzeka1 Re: jak godzicie prace ze sprzataniem domu? 9 lat temu
      Powiem wprost: MASZ MĘŻA IDIOTĘ i tyle; dla mnie opisałaś kosmitę, bo tym jest oczekiwanie porządku, gdy ty też pracujesz , a wszystko na twojej głowie + mąż "nie pozwala" na wyjście. To gorszy problem niż harmonogram sprzątania.
      U mnie nie ma problemu: mam męża i 2 synów- podział obowiązków jest na tyle przejrzysty, że nie mam poczucia, że dom jest na mojej głowie.
      • Gość: dziwne Re: jak godzicie prace ze sprzataniem domu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 9 lat temu
        Czytając powyższe wpisy, można dojść do wniosku, że współczesne małżeństwa polegają na doskonałym partnerstwie i idealnym podziale obowiązków. Jakiś nowy trend taki czy co?
        Uwierzyłabym, gdybym wśród znajomych, rodziny, sąsiadów i innych obcych ludzi widziała takie super-świetne rozwiązania, które tu opisujecie. A jest wręcz przeciwnie. Tylko nieliczne wyjątki opierają o taki układ (co prawda nikt konkretny w tym momencie nie przychodzi mi do głowy, ale pewnie znalazłby się jakiś rodzynek). Oczywiście nie ma mowy o "tradycyjnych zaszłościach" typu "pan i władca a kobieta do garów i dzieci". Ale obserwowana przeze mnie rzeczywistość wygląda zgoła inaczej od tej waszej. Albo ja mieszkam w dziwnym miejscu, albo wy ;))
        A propos autorki nie wypowiadam się, bo rzeczywiście problem może być głębszy.
        • marzeka1 Re: jak godzicie prace ze sprzataniem domu? 9 lat temu
          "Czytając powyższe wpisy, można dojść do wniosku, że współczesne małżeństwa polegają na doskonałym partnerstwie i idealnym podziale obowiązków."

          - a ktoś tu pisze o ideale? Poza tym serio uważasz, że skoro mieszkam w tzw.męskim domu (mąż + 2 synów nastolatków), to sama wszystko ogarnę, a faceci będą zwolnieni , bo mają penisy??? Musiałabym chyba na głowę upaść.
          I mam inne obserwacje: prawie w ogóle w otoczeniu nie widzę podziału : kobieta ogarnia wszystko: praca, dom, sprzątanie, obiady, zakupy i dziecko- serio: nie znam.
        • nglka Re: jak godzicie prace ze sprzataniem domu? 9 lat temu
          Ale to są nieprawdzie wyniki pochodzące z obserwacji.
          Samą obserwacją podziału obowiązków nie zarejestrujesz pewnych spraw.
          Np ja mam działalność w domu, siłą rzeczy więcej robię w domu "po drodze". Czyli znosząc kubek po kawie lookam gdzie jeszcze jakieś naczynie. Jeśli zmywara zapełniona - wstawiam. Zarzucę pranie i zmiotę, gdy ma luźniejszy dzień. Ba, czasem i na ruszt coś wrzucę :)
          A gdy nie mam wolnego dnia, to nie robię.
          W miesiącach: listopad i grudzień właściwie nie ma mnie dla świata, domem w tedy z reguły w całości zajmuje się małż.
          Jak widzisz, pewnych rzeczy mogłabyś nie zaobserwować będąc u mnie bo w okresie wzmożonej pracy nie mam czasu na wizyty znajomych.

          Jest też tak, że skoro ja lubię prać a małż nie cierpi; skoro on bez problemu skacze na zakupy, kupuje zgodnie z listą - a ja tego nie znoszę, to nie wiem po co na siłę wprowadzać coś, co unieszczęśliwi obie strony? Ja robię pranie, on zakupy -obie strony zadowolone.
          I, jak pisałam, jeśli jedno z nas z jakiegoś powodu czegoś nie może, bo zdycha w łóżku chorobowo albo jest zawalone robotą po czubek głowy - drugie przejmuje większość spraw. I już.
          Tak też było w moim domu, tak też jest w domach większości moich znajomych ale to wynika raczej z rozmów niż z obserwacji.

          Problem pojawia się wtedy, gdy jedna osoba [jak autorka] czuje się wykorzystywana - a druga osoba zamiast pomóc, korzysta ze swej przewagi [fizycznej, finansowe, emocjonalnej - jakiejkolwiek].
          • nglka może zły przykład, podam inny 9 lat temu
            małż zajmuje się autem, ja w ogóle nie mam nic wspólnego z serwisowaniem auta, zmianą opon, nie zajmuję sobie głowy czy i gdzie coś brzęczy - tym zajmuje się małż bo to lubi; rachunkami też on się zajmuje, bo ja mam tendencję do wiecznego zapominania i wpadania w panikę, gdy przychodzi przedsądowe wezwanie do zapłaty ;) oczywiście że mogłabym wziąć się do kupy i wszystko pozałatwiać terminowo, ale kosztowałoby mnie to sporo energii; mąż robi to "z automatu"

            z drugiej strony - to ja zajmuję się kontrolą sprzętu domowego zanim będzie on serwisowany [pralka, suszarka, kuchenka, zmywarka - jeśli coś nie iskrzy, przeglądam i w większości przypadków naprawiam samodzielnie]; bo nie sprawia mi to większych problemów, z resztą jestem z natury ciekawa "jak to działa" [poza pojazdami :)]

            taki jest nasz podział, że każde robi to, w czym czuje się mocne i/lub co lubi
            każdy z nas też robi część rzeczy, których nie lubi - ale, powiedzmy, ilościowo jest to równoważne i żadne nie czuje się poszkodowane

            ciężko mi sobie wyobrazić, byś mogła to wszystko zaobserwować nie żyjąc z każdą z tych rodzin przez kilka lat pod jednym dachem ;)
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka