Dorosłe dziecko w domu

11 lat temu
Mój brat to dorosłe dziecko. Ma już 32 lata i nadal mieszka z rodzicami. Przede wszystkim z wygody - dom jest duży, ma własne piętro, za darmo; jedzenie, pranie i ciepło również za darmo. Po drugie nie założył jeszcze rodziny i chyba mu się wydaje, że jest nadal nastolatkiem. Prawie w ogóle nie dokłada się rodzicom do życia. Daje marne 200 zł miesięcznie, które i tak trzeba od niego wyciągać. Mama się skarży, a tata chowa głowę w piasek i udaje, że nie ma tematu. Chciałabym pomóc im wszystkim, bo z dystansu to wygląda fatalnie, ale nikt nie reaguje na moje sugestie, bardzo delikatne. Co robić w takiej sytuacji?
    • b00ka Re: Dorosłe dziecko w domu 11 lat temu
      Opowiem ci ciekawostką z życia wziętą. Mój były partner (kilkuletni związek) po CZTERDZIESTCE mieszkał ciągle z rodzicami. Tyle że ta rodzina zrobiła z tego "filozofię życiową". Ten człowiek uważał, że wyprowadzenie się od rodziców jest podłością, egoizmem, po prostu świństwem, bo rodzicami NALEŻY SIĘ OPIEKOWAĆ. Pomijam, kto tutaj i w jakim okresie się kim "opiekował"; w każdym razie mieszkanie było zapuszczone jak stajnia Augiasza. Ten człowiek nie miał nawet żadnych swoich znajomych; jedyni jego znajomi to byli znajomi rodziców i z rodzicami ich odwiedzał. Rodzice nie widzieli w tym również nic dziwnego. Mój "bohater" nie brał pod uwagę, że wraz z partnerką mógłby zamieszkać poza domem rodzinnym; ona musiałaby się tam wprowadzić. Żadne rozmowy i próby przekonania, że ta filozofia jest kuriozalna, nie dawały najmniejszego efektu. Beton. Nie wiem, czy cie to pocieszy?... ;-) Pozdrawiam.
    • panna_manna Re: Dorosłe dziecko w domu 11 lat temu
      Nie mówię, że życie w wygodzie jest dobre, ale jeśli brat po prostu nie chce być sam, to w pewnej mierze go rozumiem. ale jeśli nie potrafi żyć samodzielnie, to mamy do czynienia z problemem. trochę uposledzenie społeczne,a rodzice sami go w nie wpędzają. rozumiem, ze twoje z nim rozmowy nic nie dają?
Pełna wersja