do pani Ewy

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11 lat temu
Pani Ewo, przeczytałam pani książkę o kłótniach i muszę przyznać, że opisała pani takie sytuacje, jakby podsłuchiwała pani pod drzwiami mojego domu. Jesteśmy z mężem 23 lata po ślubie i ciągle się kłócimy o wszystko, a głownie o pieniądze i o mają rodzinę, która mieszka niedaleko. Męża rodzina mieszka na drugim końcu Polski, więc widujemy się rzadko. Mąż chce dowodzić, uważa, że tylko on ma rację, w każdej sprawie, a mnie sprowadziłby do roli gosposi z usługami erotycznymi. Mam tego dość. Wstyd mi przed dziećmi, rodziną, znajomymi, bo dla niego im więcej widzów, tym lepiej. Ja zupełnie poważnie myślę o rozwodzie, bo nie wytrzymuję tej wiecznej krytyki i presji. Czy można chociaż spróbować go zmienić?
    • ewa_zeromska kłotnie 11 lat temu
      Witaj Beato,
      Miło mi, że przeczytałaś moją książkę. No cóż, chyba nie raz próbowałaś wpłynąć na męża przez te 23 lata, rozmawiać z nim i przekonywać, że ty też masz coś do powiedzenia w tym małżeństwie. Podejrzewam, że niejednokrotnie, a może właściwie najczęściej, ustępowałaś dla świętego spokoju i tak ugruntowałaś męża w jego zachowaniach. Moim zdaniem dorośli ludzie nie zmieniają się. Czasem nawet próbują, ale zwykle udaje im się na chwilę zmienić, a potem wracają do "starego". Potrzebny jest wstrząs. Może rzeczywiście zagroź mu rozwodem......
      Generalnie nie namawiam nikogo do takiego ostatecznego rozwiązania, ale też nie mogę patrzeć obojętnie jak zły związek powoduje, że życie staje się pasmem udręczenia, pozbawia kogoś radości życia, niszczy inicjatywę i nie ma żadnych pozytywnych perspektyw.
      Nie bój się jego krzyków i dowodzenia i spokojnie powiedz, że wnosisz sprawę o rozwód. Może to skłoni go do jakiejś refleksji....., a może nie. Nie wiem, nie znam człowieka.
      Myślę, że dojrzałaś do pewnych decyzji, bo inaczej nie napisałabyś do mnie, tyle, że ja nie zdecyduję za ciebie, a właściwie za was.
      Próbowałaś terapii w poradni małżeńskiej? To czasem daje dobre rezultaty.
      Wyobrażam sobie, że powiesz .."on na to nie pójdzie...", ale może się mylisz? Może zagrożony rozwodem zdecyduje się porozmawiać z mediatorem? Zawsze warto spróbować, żeby potem nie wyrzucać sobie pochopnej decyzji.
      Pozdrawiam serdecznie
      • ewa_majewska Re: kłotnie 11 lat temu
        Niestety straszenie rozwodem często nic nie daje, kiedy ta druga strona zna cię zbyt dobrze... jeśli dorosłaś do takiej decyzji po prostu zacznij działać w tej sprawie. no i podstawowe pytanie: czy nadal kochasz swojego męża i czy ci na nim zależy? i czy jesteś w stanie samodzielnie funkcjonować? niestety wiele razy obserwowałam jak kobiety uzależnione od swoich partnerów zostają przy nich - z przyzwyczajenia, ze strachu, z braku pomysłu na życie w pojedynkę. popieram panią ewę - spróbuj terapii - najpierw sama, może trening asertywności, nie daj się mu, to go walnie bardziej niż straszenie rozwodem. niech wie, że nie ma nad tobą kontroli. powodzenia
        • ewa_zeromska kłótnie 11 lat temu
          Ewo, masz rację.
          Chyba zbyt mało precyzyjnie się wyraziłam, a właściwie skrótowo. Nie chodziło mi o czcze straszenie, ale o podjęcie pewnych kroków. Konkretnie. Czy do rozwodu w końcu dojdzie, czy nie, to już inna sprawa.
          Najważniejsze, to zdobyć się na odwagę i powiedzieć STOP!! DALEJ TAK NIE MOŻE BYĆ, BO NIE WYTRZYMUJĘ.
          Pozdrawiam Ewo.
Pełna wersja