Za wysokie progi czy niska poprzeczka?

11 lat temu
Ostatnio kolega powiedział mi, że my kobiety, obniżyłyśmy im poprzeczkę. Przejmujemy inicjatywę i coraz mniej od nich wymagamy. W konsekwencji przestają się starać i my mamy powód do narzekania. Ale gdzieś tam majaczy mi się męskie biadolenie na zbyt wysokie wymagania. Ale coś jest na rzeczy, zwłaszcza w pokoleniu wolnych, 30-letnich, poszukujących. Trzeba brać, kto pierwszy ten lepszy, niedługo skończy się wyprzedaż...
    • ewa_zeromska wysokie progi? 11 lat temu
      Witaj,
      Poruszyłaś istotną sprawę o charakterze społecznym. Bardzo trudno postawić tu ścisłą diagnozę, bowiem tak naprawdę wszystko zależy od człowieka, ale my lubimy uogólnienia, chociaż często dają one fałszywy obraz. Niewątpliwie role kobiet i mężczyzn uległy zmianie z przyczyn oczywistych. To, jak kto odnajduje się w tych nowych relacjach, zależy od tak wielu czynników, że można na ten temat napisać naukową dysertację.
      Zauważ, że jak świat światem zakochane kobiety niewiele wymagały od swoich mężczyzn, tyle, że oni sami czuli się zobowiązani do wypełniania określonej roli, którą narzucały im czasy, obyczaje, tradycja.
      Dzisiaj wiele samodzielnych kobiet, niby żartem, mówi, że nie wiadomo do czego potrzebny jest facet. Może do seksu? Może do towarzystwa? Ale jak go nie ma, to ona da sobie radę.To powoduje, że jedni mężczyźni gubią się, inni czują się zbędni, a jeszcze inni czują się zwolnieni prawie ze wszystkiego.
      Zapewne wiesz, że większość mężczyzn kocha wygodę i święty spokój i korzystają z tego, jeśli my im na to pozwalamy. Oczywiście jedne kobiety pozwalają, inne nie i te pewnie, jednak, wygrywają w relacjach męsko-damskich.
      Wydaje mi się, że zdrowiej jest pozwolić mężczyźnie być mężczyzną, nie zatracając przy tym kobiecości.
      W każdym razie dobrze jest o tym rozmawiać, czasem pół żartem, czasem poważnie.
      Nowy ład potrzebuje czasu.
      Pozdrawiam
    • wakacyjny-suwenir Re: Za wysokie progi czy niska poprzeczka? 11 lat temu
      Jest coś w tym co piszesz. Zauważyłam to najbardziej w pokoleniu, które teraz wchodzi w dorosłość. Faceci świetnie zdają sobie sprawę z równouprawnienia i przeciągają je na swoją stronę. Poza tym przekonanie o tym, że wszystkie chwyty dozwolone, zanik dżentelmeństwa (i dla równowagi zanik kobiecej subtelności), to wszystko sprawia, że przesunęła się granica. A kobiety chyba najwięcej wymagają od siebie, nie od facetów :D
    • norbertrabarbar Re: Za wysokie progi czy niska poprzeczka? 11 lat temu
      Świat pędzi do przodu i mami nas tysiącem gadżetów. Dlatego kobiety "musiały" obniżyć poprzeczkę ponieważ są dla mężczyzn mało atrakcyjne. Większość facetów od kobiet woli samochody, mecze piłki nożnej, piwo z kolegami, a nawet zbieranie znaczków. Przegrałyście z masturbacją przy porno bo seks jest dostępny wszędzie i przestał być dla nas czynnikiem motywującym. Facetom po prostu nie chce się adorować kobiet oczywiście poza tymi, dla których seks jest jeszcze nieosiągalny, ale i im szybko przejdzie.

      Musiałybyście mieć więcej do zaoferowania bo oprócz seksu możecie nam co najwyżej matkować, ale i tego faceci nie chcą. Nie wiem tylko czy warto się wysilać, żeby zdobyć faceta, który i tak będzie was po paru latach uważał za zło konieczne.

      Skąd się bierze tylu 30-letnich facetów singli? Stąd, że nie muszą mieć kobiet i dzisiaj już im nikt tego nie wypomina.
      • ado43 Re: Za wysokie progi czy niska poprzeczka? 11 lat temu
        Najlepsza analiza, jaką czytałem. Masz stuprocentową rację!
      • Gość: gość Re: Za wysokie progi czy niska poprzeczka? IP: 193.93.68.* 11 lat temu
        Nie do końca się zgodzę. Erozję tradycyjnej męskości zapoczątkował feminizm w jego najgorszej odmianie - czyli "nam kobietom wszystko wolno, nie będzie nam społeczeństwo mówiło co mamy robić". Efekt jest taki, że współczesne kobiety zatraciły cechy, które powodowały, że były atrakcyjne. Nie można od nich oczekiwać oddania, wyrozumiałości, wierności, poświęcania czasu (i tak można by ciągnąć...). Przeciętny, normalny facet zapyta: to po co mi taka baba na co dzień? I tu koło się zamyka. One udają, że są kobiece, a my, że jesteśmy męscy. W efekcie współcześni, biali ludzie zamiast tworzyć związki jak dawniej, coraz częściej ograniczają się do powierzchownych kontaktów.
      • Gość: Facet Re: Za wysokie progi czy niska poprzeczka? IP: *.marsoft.net 11 lat temu
        zgadzam się z opinią, że gadżety chociażby 70 cal tv 3D, smartfony tablety, gry komputerowe to bawi mężczyzn nie kobiety.
      • fajny_zajety Re: Za wysokie progi czy niska poprzeczka? 11 lat temu
        co za analiza! 100 % racji
      • Gość: racetam Re: Za wysokie progi czy niska poprzeczka? IP: *.static.chello.pl 11 lat temu
        twoja tez odnosi się może do Ciebie. Jest tylku singli 30letnich, bo coraz trudniej w tym kraju znaleźć kobietę z normalnymi poglądami i wartościami która po prostu nadaje się na matkę...
      • Gość: anonim Re: Za wysokie progi czy niska poprzeczka? IP: *.dynamic.chello.pl 11 lat temu
        krótko, zwięźle z jajem i na temat :brawo: - ludzie uczcie się od niego pisać komentarze. No i 102% racji.
      • Gość: Tifa Re: Za wysokie progi czy niska poprzeczka? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11 lat temu
        To ja nigdy nie miałam małych wymagań bo sama mogę dać bardzo wiele. Tak mi się zawsze wydawało i chyba miałam rację bo jestem w związku z wartościowym facetem, jest dla mnie przyjacielem, powiernikiem, mamy takie same ideały i cele życiowe. O wiele lepiej kroczyć przez życie z kimś u boku niż samotnie. Seks to nie wszystko, związek to nie tylko seks.
    • Gość: uważny Re: Za wysokie progi czy niska poprzeczka? IP: *.icpnet.pl 11 lat temu
      Kłopoty w relacjach między kobietami a mężczyznami spowodowane są małą różnicą między nimi. Współczesne kobiety są wychowywane w kierunku bycia równymi mężczyznom, to i nie ma co się dziwić, że "równego" im mężczyznę oceniają pod kątem własnych cech i umiejętności. Mężczyźni utraciwszy zespół cech dotąd ich wyróżniających (siła - a na co ona?, status społeczny - kobiety mają równy im, dziedziczenie - kobiety dziś dziedziczą na równi z mężczyznami; można mnożyć te niepotrzebne lub utracone wyróżniki) czują się sfrustrowani. Dodatkowo kobiety zdominowały media i tam wmawiają wszystkim, że mężczyźni są niepotrzebni, bo kobiety potrafią wszystko same. I potrafią, więc po co ten płacz? A kobiety szukające prawdziwych mężczyzn, takich z marzeń (swoich marzeń o mężczyźnie) czy potrafią być prawdziwymi kobietami, takimi z męskich marzeń? Nie? Czy Was w ogóle męskie marzenia interesują? Zapewniam, że nie obracają się wyłącznie wokół piwa i telewizora. Ta degeneracja jest odpowiedzią nas, frustratów, na facetokobiety. Na kobiety, które nas nie potrzebują. No to dowiedzcie się, że takich kobiet (czy jeszcze jesteście kobietami?) my też nie.
      • bubblemilk Bzdurna teza 11 lat temu
        Rzeczywiście, jeśli ktoś uważa, że atrakcyjność jest kobiecie potrzebna po to, by mogła skutecznie konkurować z iPodem czy meczem, to nawał 30-letnich singli nie dziwi - ci ludzie po prostu nie dojrzeli do ŻADNEGO związku.
        Nie wydaje mi się, żeby kobiety miały coraz mniejsze wymagania w stosunku do mężczyzn. Przeciwnie - coraz częściej liczy się dla nich partnerstwo w związku, więc rolą mężczyzny przestaje być już li tylko zaradność finansowa i podejmowanie decyzji, a spadają na niego rzeczy znacznie, wbrew pozorom, bardziej "upierdliwe" - jak choćby współzajmowanie się domem i dziećmi. Nie wiem, czy oczekiwanie, że mężczyzna będzie mnie całowal w rękę czy przepuszczał w drzwiach (szczerze mówiąc, mam to gdzieś odkąd zorientowałam się, że nie takie rzeczy są ważne w męsko-damskich relacjach), jest wyższym wymaganiem niż założenie, że będzie codziennie odbierał dziecko z przedszkola (to przecież łatwizna, prawda?) Teza postawiona w artykule wydaje mi się być kompletnie bezsensowna.
        Wzorce męskości i kobiecości wciąż się kształtują, i raczej mężczyzna, który współcześnie nie ma jasno określonych ról społecznych, ma TRUDNIEJ, a nie ŁATWIEJ, bo musi się bez drogowskazów w tym wszystkim odnaleźć.
        Oczywiście najłatwiej jest uciec np. w gażdetomanię i różne męskie zabawy z kolegami oficjalnie twierdząc, że to my przestałyśmy być atrakcyjne...
        • norbertrabarbar @bubblemilk Re: Bzdurna teza 11 lat temu
          "ci ludzie po prostu nie dojrzeli do ŻADNEGO związku"

          99% facetów żadne związki z kobietami nie interesują! Po co facetowi związek z kobietą? Po co? Oprócz seksu związek z kobietą facetowi NIC NIE DAJE!!!
          • bubblemilk Ilustracja 11 lat temu
            Nie obraź się, ale to, co piszesz pokazuje, że jesteś najlepszą ilustracją tego, co napisałam i co właśnie próbowałeś zanegować.
            Na szczęście mylisz się twierdząc, że jest Was takich 99%. Znałam kiedyś wielu singli, w okolicach 30. wszyscy są już w związkach, a ci, którzy nie są, bardzo chcieliby być.
            Nie wiem, ile masz lat, ale może jeszcze z tego wyrośniesz?
            • norbertrabarbar Re: Ilustracja 11 lat temu
              Lat mam 35, żonę i 2 dzieci.

              Pracuję zawodowo, a w domu zajmuję się dziećmi bo kobiety nie dbają o rozwój intelektualny - wolą dzieci nakarmić i ciepło ubrać, ale wytłumaczyć dlaczego planety krążą wokół słońca albo skąd się wzięło życie nie potrafią. Gdy przychodzi czas kolacji podstawiają dziecku kanapki pod nos, zamiast dać nóż i powiedzieć posmaruj sobie chleb, a dzieci robią to chętnie, czegoś się uczą i spędzają czas z rodzicem (3 w jednym!).

              Wieczory gdy dzieci śpią spędzam z kolegami pijąc piwo bo lubię. Żona chce żebyśmy spędzali wieczory razem ale dlaczego jej "chce" ma dotyczyć mnie skoro moje "chce" nie dotyczy jej? Ja to nazywam asymetrią pragnień - kobiety pragną swoich mężczyzn, mężczyźni nie pragną swoich kobiet.

              I żeby nie było. Jesteśmy w miarę szczęśliwi. Nie wojujemy ze sobą, robimy sobie miłe prezenty, pomagamy sobie i wspieramy się, ale w naszym związku ona zawsze będzie skazana na niedosyt mnie, bo mnie się nie da mieć. Chcesz żebym siedział w kapciach przed telewizorem to pogódź się z tym, że stanę się opryskliwym chamem, który na nic nie ma ochoty. Chcesz żebym był jak książę z bajki? Będę ale wtedy będziesz na mnie długo czekać... jak na księcia z bajki.

              Nie jestem od spełniania kobiecych zachcianek i nie oczekuję od kobiet spełniania swoich.
              • bubblemilk Re: Ilustracja 11 lat temu
                > Lat mam 35, żonę i 2 dzieci.
                W takim razie sam zaprzeczasz swojej własnej tezie, że kobiety są mężczyznom potrzebne tylko do seksu. W takie razie, po co/dlaczego jesteś w związku? Przecież nie tylko na seksie, z tego co piszesz, Wasz związek się opiera.

                > w naszym związku ona zawsze będzie skazana na niedosyt mnie, bo mnie się nie da mieć.
                Oczywiście, że nikogo nie da się mieć - dla tych, którzy myślą inaczej, wynikają z tego same nieszczęścia. Ale co do "asymetrii pragnień" - nie uogólniaj tego na inne związki, bo bardzo często jest tak, że to kobiety pragną w życiu znacznie więcej, niż tylko swoich mężczyzn. Przy czym obie strony mogą realizować wiele swoich pragnień poza związkiem, a przy tym cieszyć się każdą chwilą spędzaną razem, choćby dlatego, że mają wtedy z kim dzielić radość z owego realizowania się, i nawzajem się inspirować. U nas na przykład tak to działa. Ale my nie jesteśmy, jak napisałeś, "oboje w miarę szczęśliwi". Jesteśmy BARDZO SZCZĘŚLIWI.
                • norbertrabarbar Re: Ilustracja 11 lat temu
                  "po co/dlaczego jesteś w związku?"
                  Tak jak to zazwyczaj bywa: bo ona bardzo chciała, a potem pojawiły się dzieci. Dobrze że zawsze byliśmy dobrymi przyjaciółmi (napisałbym coś o miłości, ale miłość to są bzdury dla niedojrzałych dzieci).

                  "kobiety pragną w życiu znacznie więcej, niż tylko swoich mężczyzn"
                  No tak, tylko większość z tych rzeczy musi im zapewnić ten mężczyzna... a na przykład moje marzenia: polecieć w kosmos, ustanowić nobla z matematyki albo wyjechać na zimę na północ Norwegii i pół roku spędzić samotnie w zasypanym śniegiem domu pełnym burbonu i z dostępem do komputera... no i dożyć legalizacji narkotyków w Polsce. Jedyne marzenia, w których realizacji mogłaby mi pomóc jakaś kobieta związane są z seksem. Napisz może jakie są twoje marzenia?

                  "Jesteśmy BARDZO SZCZĘŚLIWI"
                  Szkoda, że wypowiada się o tym tylko jedna strona waszego związku. I nie bądź naiwna, na pytanie "Kochasz mnie misiu?", albo "Jesteś ze mną szczęśliwy?" jest tylko jedna prawidłowa odpowiedź niezależnie od stanu faktycznego.

                  Pamiętaj, że dalej nie odpowiedziałaś na pytanie "po co mężczyznom kobiety?". I chyba nie odpowiesz bo nie znajdziesz wiarygodnej odpowiedzi.
                  • bubblemilk Re: Ilustracja 11 lat temu
                    norbertrabarbar napisał:

                    > "po co/dlaczego jesteś w związku?"
                    > Tak jak to zazwyczaj bywa: bo ona bardzo chciała
                    Jeśli tylko ona, to rzeczywiście trudno się dziwić, że nie jesteś zadowolony z końcowego. Dziwi mnie tylko to "zazwyczaj", większość ludzi, których spotykam, wiąże się z partnerami dlatego, że chcą tego oboje.

                    > No tak, tylko większość z tych rzeczy musi im zapewnić ten mężczyzna...
                    Co na przykład masz na myśli?

                    Jakie są moje marzenia? Zdobyć kolejny stopień naukowy. Osiągnąć kilka rzeczy na polu działalności społecznej. Zbudować w Polsce społeczeństwo obywatelskie - staram się robić różne rzeczy w tym kierunku. Napisać jeszcze parę dobrych tekstów - zarówno naukowych, jak i literackich. Podróżować. Dziecko - może, zobaczymy.
                    Jak widzisz, do żadnego poza tym ostatnim mężczyzna nie jest mi potrzebny (podróżować też mogę i umiem sama, albo z przyjaciółmi, co wielokrotnie robiłam). To znaczy, przepraszam, wróć: do wszystkich tych rzeczy w pewnym sensie jest mi potrzebny mężczyzna, zwyczajnie dlatego, że fajniej się je robi, kiedy obok jest ktoś, kto wspiera i razem z Tobą się cieszy, kiedy coś kolejnego Ci wyjdzie.

                    Seks? Jest ważny, ale są w życiu rzeczy i ważniejsze, i ciekawsze. Poza tym do tego nie potrzeba związki (więc nie mów mi, że jesteś z żoną dla seksu, a te dzieci i reszta to tylko produkty uboczne).

                    > Szkoda, że wypowiada się o tym tylko jedna strona waszego związku.
                    Wiem, co myśli na ten temat druga strona. Wiesz, bo jak by to powiedzieć... My ze sobą nieustannie rozmawiamy. Nie muszę zadawać pytań w rodzaju "Kochasz mnie misiu?" (żadne z nas nie mówi do drugiego misiu), nie mam potrzeby tego robić.

                    A po co mężczyznom kobiety? Oczywiście, że nie odpowiem, zastosowany przez Ciebie wielki kwantyfikator skutecznie to uniemożliwia. Każdemu potrzebne są pewnie trochę do czego innego, chociaż pewnie znalazłoby się parę wspólnych odpowiedzi.
                    • norbertrabarbar Re: Ilustracja 11 lat temu
                      Kto powiedział, że ja nie jestem zadowolony z "efektu końcowego"? Jestem bardzo zadowolony! Nie zamieniłbym mojej żony na żadną inną kobietę bo się świetnie dogadujemy!

                      PS. Gdyby nie "budowa społeczeństwa obywatelskiego" to twoje pragnienia byłyby pragnieniami faceta. Na pewno czujesz się kobietą? Chociaż fakt, obracasz się w kręgu ludzi i ich kształtowania (dla mnie kształtowania wbrew nim) - jesteś kobietą.
                      • bubblemilk Re: Ilustracja 11 lat temu
                        > PS. Gdyby nie "budowa społeczeństwa obywatelskiego" to twoje pragnienia byłyby
                        > pragnieniami faceta. Na pewno czujesz się kobietą? Chociaż fakt, obracasz się w
                        > kręgu ludzi i ich kształtowania (dla mnie kształtowania wbrew nim) - jesteś ko
                        > bietą.

                        A kto Ci powiedział, że pragnienia mają płeć? To założenie wyssałeś sobie całkowicie z palca, podobnie jak to, że "kobiety nie mają potrzeby rozwoju intelektualnego" (albo spotykasz same głupie - przy czym głupich kobiet jest mniej więcej tyle samo, co głupich mężczyzn, bo głupota, podobnie jak pragnienia, również nie ma płci), albo jesteś takim mizoginem, że wszystkie napotkane kobiety traktujesz tak, jakby głupie były). Pragnienia płci nie mają, co najdobitniej świadczy, że koncepcje gender mają sens, a przypisywanie płciom cech li tylko ze względu na biologię - nie.

                        Nie zauważyłam również żadnego związku między płcią a "obracaniem się w kręgu ludzi" - choćby w organizacjach pozarządowych pracują i faceci, i kobiety (można się oczywiście czepić proporcji, które jednak wynikają z rzeczy niekoniecznie związanych z biologią).
                        Budowa społeczeństwa obywatelskiego nie polega na kształtowaniu ludzi wbrew nim, tylko na proponowaniu im postaw, które mogą wybierać lub nie, w sposób wolny i świadomy. Tak, ludzie to potrafią. Kobiety też.
                        • norbertrabarbar Re: Ilustracja 11 lat temu
                          Oczywiście, że pragnienia mają płeć tak jak mózgi, które je produkują! O tym, że "kobiety nie mają potrzeby rozwoju intelektualnego" nigdzie nie napisałem i się z tym nie zgadzam.

                          Mizoginem też nie jestem, ot umysł ścisły... wiesz ile kobiet odnosi sukcesy w naukach ścisłych? Niewiele... nie ma kobiet matematyków, kobiety nie programują komputerów, nie budują robotów, nie próbują połączyć teorii kwantowej z teorią względności. Możesz to zwalać na facetów, ale ja uważam, że na tym polega biologiczna różnica między nami i NIGDY jej nie pokonacie! Statystyki są w tym temacie dla was bezwzględne, a przecież dzisiaj nikt wam tego nie zabrania!

                          "Budowa społeczeństwa obywatelskiego nie polega na kształtowaniu ludzi wbrew nim"

                          To bardzo dobrze, bo niczego nie boję się bardziej niż bandy psychologów/społeczników/czyinnych, którzy mają własną koncepcję społeczeństwa.
                          • bubblemilk Re: Ilustracja 11 lat temu
                            > Oczywiście, że pragnienia mają płeć tak jak mózgi, które je produkują!
                            To prawda - istnieją koncepcje, zgodnie z którymi mózgi mają płeć. Według Twojej jednakowoż teorii najwidoczniej jestem facetem. Pytałeś, czy czuję się kobietą? Nie wiem, przede wszystkim czuję się istotą ludzką. I jak każda istota ludzka, mam trochę cech męskich, a trochę żeńskich. I może też trochę nijakich ;) Z identyfikacją płciową nie mam przy tym problemu.
                            Co w takim razie uważasz za pragnienia "kobiece"? Napisz, bo to ciekawe.

                            Masz rację, przeinaczyłam Twoją myśl - napisałeś "w domu zajmuję się dziećmi bo kobiety nie dbają o rozwój intelektualny - wolą dzieci nakarmić i ciepło ubrać, ale wytłumaczyć dlaczego planety krążą wokół słońca albo skąd się wzięło życie nie potrafią." Przykro mi, ale to zdanie jest tak logiczne (nie wiem, czy uda Ci się ten Nobel z matmy), że nie wynika z niego, o czyj rozwój nie dbają. Ja zrozumiałam, że o swój. Jak widać, nieumiejętność precyzyjnego, logicznego formułowania myśli też nie ma płci - nie tylko [niektóre] kobiety tego nie potrafią.

                            Wiesz co, nie przeszkadzają mi Twoje poglądy. Każdy ma takie, jakie chce, każdy wyciąga wnioski z obserwacji swojego otoczenia, a to może się dla różnych osób skrajnie różnić. Jedyne, co mnie naprawdę irytuje w Twoim myśleniu i wypowiedziach, to ten cholerny wielki kwantyfikator: nie ma kobiet matematyków (nieprawda), kobiety nie programują komputerów (jak to nie), nie próbują połączyć teorii kwantowej z teorią względności (zdziwiłbyś się). Pewnie Twoim zdaniem myli im się prawa z lewą, nie umieją czytać mapy ani obracać brył w wyobraźni. Człowieku, nie wiem, w jakim Ty żyjesz świecie i jacy ludzie go zaludniają, ale chyba pora przejrzeć na oczy.
                            Oczywiście, że statystyki są dla kobiet bezwzględne, jest ich w naukach ścisłych (i nie tylko) rzeczywiście mniej. Piszesz: "...a przecież dzisiaj nikt wam tego nie zabrania!" Dzisiaj, czyli od kiedy? A czy wiesz, że ok. 50% Polaków jest zdania, że kobieta powinna zajmować się domem i wychowywać dzieci? Kiedy zatem ma się tą teorią względności zajmować? Zastanów się, na ile ta różnica w statystykach wynika z biologii, a na ile z kultury, a potem wygłaszaj takie światłe koncepcje.


                            Pracuję zawodowo, a w domu zajmuję się dziećmi bo kobiety nie dbają o rozwój intelektualny - wolą dzieci nakarmić i ciepło ubrać, ale wytłumaczyć dlaczego planety krążą wokół słońca albo skąd się wzięło życie nie potrafią.
                    • Gość: fifa Re: Ilustracja IP: *.grojec.vectranet.pl 11 lat temu
                      bubblemilk,
                      w pełni zgadzam się z Twoimi poglądami! Myślę, że żona i dzieci nie przeszkadzają norbertowi w podróży na Księżyc itd. Niech realizuje swoje plany z kumplami od kufla :)
              • rumpa Re: Ilustracja 11 lat temu
                Pracuję zawodowo, a w domu zajmuję się dziećmi bo kobiety nie dbają o rozwój in
                > telektualny - wolą dzieci nakarmić i ciepło ubrać, ale wytłumaczyć dlaczego pla
                > nety krążą wokół słońca albo skąd się wzięło życie nie potrafią. Gdy przychodzi
                > czas kolacji podstawiają dziecku kanapki pod nos, zamiast dać nóż i powiedzieć
                > posmaruj sobie chleb, a dzieci robią to chętnie, czegoś się uczą i spędzają cz
                > as z rodzicem (3 w jednym!).
                Błagam, skoro się ożeniłeś z ignorantką z przerostem instynktu macierzyńskiego, to bądź choć na tyle przytomny żeby zauważyć, że nie wszystkie kobiety takie są. Jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz. Ale na pewno była słodka :)))

                Wieczory gdy dzieci śpią spędzam z kolegami pijąc piwo bo lubię. - jesteś alkoholikiem? to raczej bardziej prawdopodobne niż "lubię".

                Żona chce żeby
                > śmy spędzali wieczory razem - z tobą?nie mogę uwierzyć :)))) podejrzewam raczej że nie chce być non stop na alercie i jakby jej nie zmarnowali praniem mózgu, to sama chetnie by wybyła(bez ciebie :)))). ja tam lubię spędzać wieczory sama - zwłaszcza jak dzieci spią. Rozkoszuję sie ciszą :))) i mam ciagle stosy książek do przeczytania.

                dlaczego jej "chce" ma dotyczyć mnie skoro moje
                > "chce" nie dotyczy jej

                skoro twoje chce nie dotyczy jej - to cóż, wyrazy współczucia. Ożeniłeś się z kobietą, która cie nudzi. Jak dla mnie - przegrane życie w wygodnym ciepłym bagienku.

                A reszta to tylko smutne racjonalizacje.
                • norbertrabarbar Re: Ilustracja 11 lat temu
                  Sorry, ale nie spotkałem kobiety, która zadowoliłaby mnie intelektualnie. Mężczyzn wielu, kobiet żadnych. Moja żona nigdy nie była słodka. Jest raczej molem książkowym o przeciętnej urodzie. Alkoholikiem nie jestem bo alkohol jest do D*, a nawet gdyby to co w tym złego? Nie wolno mi? A "lubię" to spędzać czas z kumplami na pogawędkach, piwo jest tylko dodatkiem. Żona chce spędzać wieczory ze mną niezależnie od tego czy wierzysz w to czy nie i jak bardzo mnie wyśmiejesz (nie robisz za dużo buziek? Buźki są bardzo... "słitaśne", infantylne i denerwujące). Niestety ona jest we mnie szaleńczo zakochana i tyle, nawet po 10 latach związku.

                  I nie schlebiaj sobie, te stosy książek i tak nic ci nie dadzą. Wszystkie kobiety są nudne bo są kobietami. Wiesz ile kobiet dostało Medal Fieldsa? Żadna. Dlaczego? Bo wasze mózgi są nudne i to jest fakt.
              • Gość: Twój wybór Re: Ilustracja IP: *.grojec.vectranet.pl 11 lat temu
                Jaką kobietę sobie Norbercie wybrałeś, taką masz. Widocznie nie mogłeś sięgnąć po kogoś z "wyższej półki". Dlaczego?
                bo tylko takie masz potrzeby?
                • norbertrabarbar Re: Ilustracja 11 lat temu
                  Nie ma kobiet z wyższej półki są tylko takie, które wyżej zadzierają nosa.

                  Co miałoby oznaczać sformułowanie "kobieta z wyższej półki"? Większe cycki? Bardziej opalona na solarium? Jej tata ma dużo pieniędzy? Jest lepiej ustawiona? Bo to sformułowanie nigdy nie dotyczyło kobiecego wykształcenia...

                  Mnie najbardziej fascynują umysły z silnie rozwiniętą logiką. Matematycy i filozofowie czy artyści tworzący sztukę koncepcyjną. Na próżno szukać w tym świecie kobiet...
                  • Gość: bocian0102 Re: Ilustracja IP: *.187.239.15.ip.abpl.pl 11 lat temu
                    a Cure Słodowska? mąż jej pomagał??
            • Gość: zx Re: Ilustracja IP: 89.174.250.* 11 lat temu
              to mało ludzi znasz i niewiele rozumiesz, przedmówca ma rację, z racjonalnego i logicznego punktu widzenia związek z kobietą nie jest mężczyźnie do niczego potrzebny, biorąc pod uwagę podejście współczesnej kobiety do mężczyzn. Kobiety dużo biorą dając od siebie naprawdę niewiele. A jeśli już coś dają to tylko po to otrzymać z tego tytułu określone korzyści. Więc po co to mężcyźnie.
          • Gość: przyjdzienatoczas @bubblemilk Re: Bzdurna teza IP: *.grojec.vectranet.pl 11 lat temu
            norbertrabarbar, wcześniej ktoś napisał, że kobiety nie są Wam potrzebne nawet do seksu. Bawcie się dalej sami... :brawo: Gdy obudzicie się z tego snu, będzie za późno.
            • Gość: konrado @bubblemilk Re: Bzdurna teza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11 lat temu
              Kobiety będą się uważać za niezbędna nawet jak się im udowodni ze tak nie jest;)
            • norbertrabarbar @bubblemilk Re: Bzdurna teza 11 lat temu
              Po pierwsze za późno na co? Jak się facet budzi to jest starym kawalerem, trochę śmierdzi bo się nie myje, mało je ale dla równowagi dużo pije, robi tam sobie co lubi robić i jest szczęśliwy. Jak wyglądają stare panny? Diabeł mógłby je zatrudniać przy pilnowaniu kotłów - wiecznie mają o coś pretensje, wiecznie złe, wkurzone i coraz bardziej radykalne.

              Po drugie my się nie obudzimy z tego snu bo wy nam nie dacie zasnąć. Robicie wszystko żeby zwrócić na siebie uwagę, a że facet ma budowę psychiczną prostą jak cep to zawsze da się nabrać. Chyba jesteśmy zbyt łatwowierni...
          • Gość: Ewa @bubblemilk Re: Bzdurna teza IP: *.adsl.inetia.pl 11 lat temu
            więc dlaczego jednak większość mężczyzn się żeni, a facet po 40-stce, który ciągle jest singlem, uchodzi za nieudacznika? powiem ci dlaczego: bo facet jak już dorośnie do wieku, w którym przestaje myśleć penisem (czyli gdzieś tak około 30-stki), zaczyna pragnąć stabilizacji, pewności związku, dzieci i tego wszystkiego, czym rzekomo pogardzają za młodu ...
            • saj-gon-ki @bubblemilk Re: Bzdurna teza 11 lat temu
              Bo potrzebuje kontenera rozrodczego dla swojego inteligentnego potomstwa.
            • gosc_nie_dzielny @bubblemilk Re: Bzdurna teza 11 lat temu
              Gość portalu: Ewa napisał(a):

              > więc dlaczego jednak większość mężczyzn się żeni, a facet po 40-stce, który cią
              > gle jest singlem, uchodzi za nieudacznika?

              Może na wsi i w małych miejscowościach, w dużych miastach niezależny, spełniony zawodowo singiel niezależnie od wieku uchodzi za obiekt zazdrości swoich znajomych, którzy bezmyślnie się pożenili, poprodukowali masę bachorów, a teraz nie mają wyjścia, tylko ciągnąć ten rodzinny koszmar wbrew sobie.

              De facto tym nieszczęsnym tatuśkom się przez długi czas _wydaje_, że nie mają innego wyjścia. I koło 40-tki właśnie uświadamiają sobie, że jednak mają. Stąd gigantyczna fala rozwodów. I taki nieszczęsny, zmęczony, podłamany życiem tatuś wraca do singielstwa po latach i nagle odżywa, wraca mu radość życia i energia. Wniosek z tego, że źle wybrał in the first place.

              A dlaczego większość mężczyzn się żeni? Znowuż nie jestem pewien, czy "większość" daje się wciąż zastosować do dużych miast. Tutaj jak sądze proporcje są równe, ale nie dysponuję statystykami. Wracając to rzeczy - żenią się, bo nie wiedzą, że można inaczej - od dziecka pompuje się im do głowy obowiązujący obraz świata. Robi to katolstwo za pośrednictwem kościoła, rodziny o dusznym, drobnomieszczańskim widzeniu świata i wreszcie większość mediów.

              Na szczęście ten mentalny zaścianek zaczyna być powoli przełamywany - singielstwo jest coraz częściej postrzegane jako jeden z wielu możliwych wyborów, obok małżeństwa hetero, związku homo, życia na kocią łapę bez formalizacji, czy związów partnerskich (niestety wciąż nielegalnych OIW).
        • mali_kali Re: Bzdurna teza 11 lat temu
          Ale teza byla raczej inna. Czy kobiety potrzebuja mezczyzn? W telewizji mowia, ze nie, wiec kobiety na ulicy tez to powtarzaja.
          Czy mezczyzna potrzebuje kobiety? Raczej nie potrzebuje, bo z natury rzeczy zawsze byl samodzielny. Potrzebowal kobiety tylko do dzieci. Obecnie nawet jezeli kobieta urodzi jego dzieci, to nie ma do nich zadnych praw (kiedys dzieci nalezaly do ojca, a nie do matki).
          Teraz juz nie bedzie mial dzieci, nawet jesli kobieta urodzi jego dzieci. Czyli po co mu kobieta?
          Ta "niezaleznosc" przy pozostawieniu rodziny sfeminizowanej logicznie rzecz ujmujac moze przyniesc tylko jedna konsekwencje: duzo homoseksualistwo, duzo singli, a malo osob w zwiazkach hetero.
    • Gość: aniołek Re: Za wysokie progi czy niska poprzeczka? IP: 80.50.234.* 11 lat temu
      pewnie:)
      - po co mi seks z laską gorszą w większości wypadków niż ta z sieci:)
      - po co mi osoba koło siebie, na która nie mogę liczyć i z którą mam konkurować?:)
      - po co dobrowolne ograniczanie wolności?
      niestety zycie społeczne, jeśli chcemy je prowadzić, nie sprzyja wiązaniu sie w pary.
      no może za wyjątkiem uzyskania kredytu bankowego:):)
      no i powiedzmy sobie szczerze: w momencie, kiedy wchodzi się obecnie w życie, tj po skończeniu studiów/fakultetów/doktoratów/osiągnięciu statusu zawodowego minimalnego, to większość dziewczyn jest już .... taka sobie.
      narzucony wiek inicjacji "partnerskiej" nie jest zbieżny z wiekiem, kiedy można wybioerać:)
      • szejker1984 Re: Za wysokie progi czy niska poprzeczka? 11 lat temu
        Ciekawy punkt widzenia:) Ja tam uważam, że lepszy jest seks z przeciętną żywą laską niż z wirtualną seksbombą. Widać niektórym wystarczy własna ręka i obrazek;)
        A tak poważnie jeśli ktoś mówi, że każdy związek ogranicza itd to znaczy, że nie trafił na odpowiednią osobę. Ja jestem w związku od kilku lat i nie czuje się ograniczony. Oczywiście trzeba dokonać pewnych wyborów bo przecież będąc w związku nie będę chodził co drugi dzień na imprezy z kolegami w poszukiwaniu przygodnego seksu ale jest to świadomy wybór bo wole go uprawiać z moją kobietą i jest on lepszy niż z kimś przypadkowym, do kogo uczuć nie masz żadnych.
        Po drugie nie ma żadnego narzuconego wieku inicjacji. Jeśli nie odpowiadają kobiety w Twoim wieku można poszukać młodszej...w dzisiejszych czasach nawet 10 lat różnicy nie jest jakimś wielkim tabu.
        Oczywiście nie neguje bycia singlem. Jeśli ktoś to lubi i takie życie mu odpowiada to czemu nie. Ale też nie ma co z góry mówić, że każdy związek jest do kitu. Poza tym w końcu koledzy single się wykruszą i zrobi się nudno samemu:P
      • Gość: zwieraczmocy a co z dziećmi? IP: *.adsl.inetia.pl 11 lat temu
        kiedyś dzieci były głównym powodem łączenia się w pary:
        dzieci (pewnie w większości przypadków potrzebne były dla zachowania rodzinnego majątku) - w patriarchalnych społeczeństwach ub. stuleci to facet decydował z kim, kiedy, czy i ile będzie mieć tych dzieci.
        Teraz dzieci facetowi do niczego nie są potrzebne. 99.99% facetów nie jarzy zanim dziecko się urodzi (a nawet po urodzeniu jeszcze przez kilka lat) po co w ogóle są dzieci i co to za niby frajda ma być. Kobietom jest z tym łatwiej, bo mają hormony. Koniec końców facet nie czuje bejbi blusa i nie wie po co ma się pakować w związek z kimś kto zaraz będzie chciał mieć dzieci, które nie wiadomo co dają, a kosztują kupę szmalcu, czasu i nerwów. Ja sam jestem ojcem dwójki 6+8 od 15 lat w związku i zajarzyłem po co w ogóle jest małżeństwo (właśnie po to żeby mieć dzieci), gdy zacząłem z moim pierworodnym w miarę inteligentnie rozmawiać (jak miał 4 lata). Wcześniej cierpliwie czekałem na objawienie. Niestety wielu nie jest dane go doczekać.

        Teraz baba z chłopem parzą dla zabawy, a skoro każde z nich równie dobrze może się bawić samo, to dlatego żadne z nich nie widzi sensu wiązania się z kimś na całe życie. Żadne z nich nie myśli o dzieciach, bo z resztą jak tu o nich myśleć, jak z trudem ludzie osiągają teraz samodzielność. Ja miałem szczęście wejść w okres dorosłego życia w czasach, gdy konsumpcja, obciążenia była na o wiele niższym poziomie i relatywnie więcej miało się z zarobionych pieniędzy - w czasach, gdy nikt przy zdrowych zmysłach nie brał kredytów.
        Teraz całą energię, jaką młodzi ludzie mogliby poświęcić na budowanie rodziny wysysają z nich kapitalistyczne świnie: twórcy i spełniacze snów i marzeń - banki i producenci wszystkich możliwych pierdoł świata i dyndające im na breloczku rządy darmozjadów wysysające z nas resztkę pieniędzy i energii

        Więc skoro teraz partner(ka) potrzebny(a) jest wyłącznie w celach wsparcia i współrealizacji obowiązków/spłaty kredytu, to po co się pakować w małżeństwo Przecież wystarczy założyć komunę.Nie trzeba być od razu LGBT - wystarczy przecież mieszkać z kumplami/kumpelami.
        • mali_kali Re: a co z dziećmi? 11 lat temu
          Jeszcze tylko trzeba koniecznie dodac, ze kiedys mezczyzna potrzebowal dzieci i to on o nich decydowal. Dzieci pomagaly rodzicom, a obecnie nie musza. Rozwody nie byly mozliwe.

          Obecnie mamy rozwody, w wyniku ktorych mezczyzna traci dzieci, bo pozostaja z matka. Jezeli chcesz miec dzieci, to musisz sie podporzadkowac matce/kobiecie, bo inaczej rozwod. Kiedys mezczyzna byl silniejszy w zwiazku, wiec kobieta musiala sie podporzadkowac. To w takiej sytuacji po co miec dzieci?
          - nie masz na nie wplywu
          - nie pomoga w niczym
          - w przypadku sporu z matka, to ojciec traci cale swoje uczucia, czas i zaangazowanie

          To wlasnie odpowiedz na pytanie: "a co dziecmi". Dzieci sa kobiet, a nie mezczyzn, wiec mezczyznom nie sa potrzebne.
    • Gość: zib Re: Za wysokie progi czy niska poprzeczka? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11 lat temu
      Zawsze myślałem że kobiety chcą być wolne i niezależne, to po co wam facet :) A tak na serio mnie akurat (i chyba sporej części facetów) ani związek, ani partnerstwo ani tym bardziej małżeństwo nie interesuje. Zdecydowanie wolę być wolny i całkowicie sam decydować o swoim życiu. Mam 35 lat.
    • Gość: cokolwiek Czasami tak, częsciej nie. IP: *.dynamic.chello.pl 11 lat temu
      Całkiem często kobiety mają wygórowane, nierealistyczne wymagania. Są przy tym aroganckie i twierdzą, że to wynika z ich pewności siebie. Czasami one się spotykają z odrzuceniem i wtedy oczywiście wina leży także po stronie mężczyzny(bo nie mogli znieść jej pewności siebie i inteligencji). Niemniej jednak wydaje mi się, że większość kobiet, poza tymi skrajnościami, jest całkowicie normalna. ;)
    • Gość: kamillo Re: Za wysokie progi czy niska poprzeczka? IP: *.siemens.16.pl 11 lat temu
      Ja uważam, że mężczyzną poprzeczka się podniosła. Na pewno do 30 roku życia. Teraz szuka się faceta przystojnego, niezależnego, ze stałą pracą, własnym mieszkaniem i koniecznie samochodem. Zrozumiałem to dosadnie dopiero gdy to osiągnąłem i zacząłem odczuwać to, że kobiety się mną bardziej interesują, a najczęściej te, które znały mnie przez kogoś. Powyżej 30 kobiety są bardziej zdesperowane, żeby kogoś znaleźć.
    • ewa_zeromska dyskusja 11 lat temu
      Ależ dyskusja się rozpętała, na dodatek wypowiadają się również panowie, co cieszy, że mają odwagę wypowiedzieć się na "babskim portalu"
      To bardzo dobrze, że możemy sobie porozmawiać, wypowiedzieć swoje opinie.
      Ze swojej strony chciałam dorzucić jeszcze kilka słów.
      To racja, że świat się zmienia, że my się zmieniamy, nasze relacje, oczekiwania, wymagania itd. Wszystko prawda!
      Ale jest jedno "ale".
      I teraz i 100 lat temu i pewnie tak też będzie za ileś tam lat, kobiety i mężczyźni są sobie potrzebni.
      Do czego? Do miłości. Po prostu!
      Ileż złamanych serc szuka u mnie pocieszenia, rady. Gdyby to nic nie znaczyło, nie byłoby tylu problemów, łez, nieprzespanych nocy. Zaznaczam, że panowie też cierpią.

      Problem jest taki, że chyba nie bardzo umiemy utrzymać tę miłość, zadbać o nią. Czy to lenistwo, czy wygodnictwo, czy nieumiejętność, a może egoizm?
      Pewnie wszystkiego po trochu. Łatwiej szukać nowego, niż zadbać o stare.
      Tak naprawdę mówimy, że ta druga płeć jest zbędna, wtedy, gdy jeden, drugi związek nie uda się.
      Szukamy winnego. Panie mówią, że faceci są do niczego - słabi. beznadziejni, niepozbierani, nie można na nich liczyć. Pojawia się problem, to uciekają.
      Z kolei panowie skarżą się, że kobiety chcą przejąć ster, że mają tylko ciało, a mózgu za grosz.
      Jad, złość, obrona własna!
      Ciekawe, co powiedzą ci, którzy mają dobre, szczęśliwe i kochające związki?!
      Przecież są tacy, szczęściarze!
      Tylko, czy im chce się zaglądać na forum i pisać?
      Pozdrwiam
      • Gość: mm Re: dyskusja IP: *.free.aero2.net.pl 11 lat temu
        Nie rozumiem relacji damsko-meskich.
        8 lat temu zakonczyl sie moj zwiazek z kobieta, ktora mnie pociagala. Zeby ja zdobyc i utrzymac musialem sporo sie starac, a zwlaszcza udawac i naginac rzeczywistosc. Od tamtej pory jestem soba, czego efektem jest, ze jestem sam. I tyle. Bawcie sie dobrze.
        • ewa_zeromska Re: dyskusja 11 lat temu
          A może właśnie za dużo było udawania, pozorów? Nie na tym polega wysiłek utrzymania związku. Udawanie, gra. podporządkowywanie się drugiej osobie na siłę - to zawsze się mści.
          Potraktuj to jak doświadczenie, które czegoś cię nauczy i nie przykładaj tej samej (złej) miary do wszystkich kobiet.
          Ja wiem, że to banał okrutny, ale w życiu raz się jest na wozie, a raz pod. I jakkolwiek głupio by to nie brzmiało - coś w tym jest.
          Życzę optymistycznego spojrzenia na siebie i innych.
      • norbertrabarbar Re: dyskusja 11 lat temu
        Miłość to kit, bajka dla naiwnych dzieci. Mylić miłość z fizycznym zauroczeniem, nadprodukcją substancji chemicznych w naszym mózgu jest infantylne. Gdy po latach związek się rozpada to co powiedzieć? "Sorry mała, ale to chyba nie była miłość" czy "wiesz kochałem cię ale już mi przeszło, teraz kocham Zuzię spod 7".

        Związek buduje się na przyjaźni i to właśnie pozwala ludziom spędzić ze sobą całe życie w szczęściu. Wy kobiety nie będziecie tego miały nigdy jeżeli będzie się wam od dziecka wmawiać idiotyzmy o romantycznej miłości. Nie patrzycie na mężczyzn jak na przyjaciół, ale jak na kogoś od spełniania życzeń i stawania na wysokości waszych urojonych zadań.
        • bubblemilk Re: dyskusja 11 lat temu
          Zgadzam się. Wieloletni związek można zbudować tylko na przyjaźni. Z drugiej strony bez zauroczenia fizycznego - takiego czy innego - nie da chyba rady; jeśli partnerzy nie pociągają się nawzajem erotycznie, robi się z tego rzeczywiście taka po prostu para dobrych kumpli (co oczywiście też nie jest niczym złym i czasem po prostu tak się dzieje).
          Mogę spokojnie powiedzieć, że mam kilkoro przyjaciół tak bliskich, że z pewnością ich kocham. Zupełnie inną miłością - nie chodzę na przykład z nimi do łóżka ;) Myślę, że na pewnym poziomie bliskości granica między tymi dwiema rzeczami - przyjaźnią i miłością - staje się nie tak łatwa do wyznaczenia.
      • Gość: Andrzej Re: dyskusja IP: *.dynamic.chello.pl 11 lat temu
        "Zaznaczam, że panowie też cierpią." - to zdanie mnie rozwaliło (mówiąc kolokwialnie). Niech Pani sobie sprawdzi ile samobójstw jest wśród mężczyzn a ile wśród kobiet. Was kobiety niewiele może złamać (tak to już natura ustawiła), przetrwacie wszystko choć wylejecie oceany łez, my padamy jak muchy, jesteśmy silni gdy trzeba zginąć tu i teraz. Co do związków to już w nie nie wierzę (dobiegam 40), jest tylko czysty handel, jesteście mistrzyniami w sprzedawaniu coś za coś (od samego początku do samego końca i perfekcyjnie przy tym udajecie, że tak nie jest) - oczywiście wyjąwszy znikomy procent wariatek (zawsze jest taki margines w przyrodzie). Taki jest świat.
    • Gość: amon Że co? IP: *.kujawsko-pomorskie.pl 11 lat temu
      Że co? Wręcz przeciwnie. Dzisiejsze wyzwolone kobiety mają takie wymagania wobec mężczyzn, że ciężko cokolwoiek u nich wskórać.
    • fajny_zajety w końcu jakiś przełom 11 lat temu
      Początek tej dyskusji powinien być opublikowany szerzej. Widać już ,że teraz moderator próbuje zbić z tematu ale jeden z forumowiczów dokonał przełomu wpisem o wpływie gadzetów na nasze relacje z kobietami. Pisanie o miłości jest jak pisanie o duszy podobno dusza istnieje ale nikt jej nie widział. Pomiędzy kobietą i mężczyzna występuje pożądanie ,a później przyzwyczajenie. Tak jak w przypadku relacji dziecko rodzice jezeli spędzili razem 20 lat relacje są bardzo silne i często myślimy o tych osobach bo spędziliśmy z nimi mase czasu i zależy nam na nich. W przypadku kobiety i mezczyzny wiążącym uczuciem na pewno jest pożądanie ale tego uczucia nie można odbudować po latach ponieważ przyzwyczajamy sie do widoku partnera tak bardzo ,że już nie mamy ochoty rzucić się na niego. Powinno być zadane jeszcze jedno pytanie: Czy warto utrzymywać związek oparty na przyzwyczajeniu? Pielęgnować można kwiatki ,a nie związek ponieważ bez pożądania można tylko starać się wytrzymać i nie eksplodować.
      • ewa_zeromska dykusja 11 lat temu
        Czy naprawdę sądzisz, że związek to tylko seks i nic więcej? Jeśli naprawdę tak myślisz? Czy to znaczy, że ludzi używasz, jak przedmioty?
        Szczoteczka do zębów, kobieta do łóżka?
        A gdzie przyjaźń, zrozumienie, bliskość, wsparcie, poczucie bezpieczeństwa?
        Czy można to wszystko osiągnąć ze szczoteczką?
        • norbertrabarbar Re: dykusja 11 lat temu
          Zrozumienie, bliskość, wsparcie? Widziałaś jak te cechy okazują sobie faceci? Poklepują się po ramieniu, ale tylko raz żeby nie było w tym za dużo bliskości, wsparcia i zrozumienia. Sformułowanie "Pierd*l to!" skutecznie załatwia wszystkie nasze rozterki, a dodanie "widziałeś wczoraj mecz?" przywraca nam wigor i chęć do życia! Tak we własnym gronie, od tysięcy lat, rozwiązują problemy mężczyźni.

          Poczucie bezpieczeństwa? Tracę je gdy jestem z rodziną bo się o nią martwię. Sam jestem tak bezpieczny, że mógłbym nawet zginąć i nie będzie to wielki problem.

          Przyjaźń z kobietą jest możliwa. Myślę, że większość facetów może się przyjaźnić z kobietami tylko większość kobiet nie chce się przyjaźnić z mężczyznami. Facet ma kobietę zdobyć, dbać o nią, zapewnić jej rozrywkę i dobrobyt - w interesach nie ma miejsca na przyjaźń!
    • Gość: zx Re: Za wysokie progi czy niska poprzeczka? IP: 89.174.250.* 11 lat temu
      Wbrew pozorom wymagania kobiet wcale nie uległy zmianie od zawsze chciały mieć wysokich przystojnych napakowanych i mających kasę mężczyzn (znaczy się kobiety wcale nie są wzrokowcami) po prostu teraz nie ma przymusu małżeństwa. Problem polega natomiast na tym że te wymagania nie uległy wcale ewolucji. O ile mężczyźni zmienili w sposób diametralny swoje podejście do wielu spraw związanych z małżeństwem seksem i dziećmi o tyle kobiety najwidoczniej uznają się za tak doskonałe że nie muszą tego robić. Niestety większość mężczyzn daje się wodzić za nos całej tej ideologii stawiającej kobietę na piedestale bez żadnej refleksji na temat tego czy im się to rzeczywiście opłaca czy nie, no a potem jest tyle rozwodów. Moim zdaniem większość kobiet w naszym kraju tkwi mentalnie w epoce średniowiecza (princessy) albo w epoce jaskiniowej (jak widzą mięcho to nogi same im się rozchylają). Dużo wymagają same od siebie niewiele dają, no i seks traktują jako nagrodę i łaskę a nie każdy mężczyzna jest takim kundelkim by się na to godzić.
    • Gość: c.d Re: Za wysokie progi czy niska poprzeczka? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11 lat temu
      Czy mnie się zdaje, czy panowie poczuli się dotknięci do żywego i bronią się , atakując. I do czego to ma prowadzić?
      Do kłótni, do obrażania się - na pewno nie do porozumienia.
      A może warto ułożyć listę.
      Czego oczekujesz kobieto?
      Czego oczekujesz mężczyzno?

      A nuż coś z tego konstruktywnego wyniknie?
      • ewa_zeromska c.d 11 lat temu
        Propozycja listy wyszła ode mnie, tylko jakoś źle się zapisało. E..Ż.
      • Gość: takitam Re: Za wysokie progi czy niska poprzeczka? IP: *.dynamic.chello.pl 11 lat temu
        Bo miłość to wojna.
      • Gość: Bart Re: Za wysokie progi czy niska poprzeczka? IP: *.promat.pl 11 lat temu
        Problem polega na tym, że my między płciami się w ogóle nie rozumiemy. Operujemy na zupełnie innych płaszczyznach logicznych. Różnimy się nie tylko fizycznie - płeć ma mózg. Mężczyźni słusznie się buntują, gdyż kobiety wchodzą w ich buty, same siebie mianując ekspertami w sprawach męskich wypowiadają się mentorskim tonem przyjmując, że ich punkt widzenia jest wspólnym dla obu płci. My mężczyźni mamy zupełnie inne potrzeby, cenimy inne wartości, mamy zupełnie inne cele, priorytety. Patrzycie na mężczyzn przez pryzmat całej waszej kobiecości i wydaje wam się że tak to widzą to wszyscy, że tak to wygląda. Rozwodzicie się nad kryzysem męskości nie zauważając że kobiecość jest w zaniku.
        • sizeam Re: Za wysokie progi czy niska poprzeczka? 11 lat temu
          Trafna uwaga, cieszę się, że od faceta. Ten problem w komunikacji istniał zawsze. To nas też w sobie przecież kręci - inność i odrębność myślenia. Trochę też chodzi o to, żeby się uzupełniać. Ale współczesność nie daje nam odpowiedzi, jak radzić sobie z tym co dostajemy, bo dostajemy za dużo. Tradycyjny podział ról męskie-żeńskie już dawno nie istnieje, ale mimo wszystko mamy w sobie pierwotne instynkty i biologiczne odruchy. Męskość jest trochę w kryzysie, kobiety idą do przodu, ale są chyba mocno sfrustrowane, że mogą więcej, a w męskich głowach i tak będą sprowadzone jedynie do biologicznej roli, wciąż mniej zarabiamy. Niestety trudno to wszystko poskładać w sensowną całość.....


          Gość portalu: Bart napisał(a):

          > Problem polega na tym, że my między płciami się w ogóle nie rozumiemy. Operujem
          > y na zupełnie innych płaszczyznach logicznych. Różnimy się nie tylko fizycznie
          > - płeć ma mózg. Mężczyźni słusznie się buntują, gdyż kobiety wchodzą w ich buty
          > , same siebie mianując ekspertami w sprawach męskich wypowiadają się mentorskim
          > tonem przyjmując, że ich punkt widzenia jest wspólnym dla obu płci. My mężczyź
          > ni mamy zupełnie inne potrzeby, cenimy inne wartości, mamy zupełnie inne cele,
          > priorytety. Patrzycie na mężczyzn przez pryzmat całej waszej kobiecości i wydaj
          > e wam się że tak to widzą to wszyscy, że tak to wygląda. Rozwodzicie się nad kr
          > yzysem męskości nie zauważając że kobiecość jest w zaniku.
Pełna wersja