Tonę w bałaganie-może mi coś poradzicie?

19 lat temu
Całe zycie jestem bałaganiarzem. Do tej pory nie przejmowałam się tym
zbytnio, bo mam czysto, a rozwalone papiery zawsze mi towarzyszyły i pewnie
tak już będzie.
Tylko tak sie złozyło,ze dzieci mi podrosły, i tez juz pokazują
swoje "zdolności". Mąz też nie jest pedantem. No i zaczyna się koszmar.
Małe mieszkanie, mnóstwo ksiązek i papierów. Taką oboje mamy pracę,że duzo
robimy w domu.
Dzieci są szkolne, więc też trochę tego mają.
Narazie w rachubę niestety zmiana mieszkania nie wchodzi.
Postaralismy się do minimum udoskonalić nasze gniazdko,żeby był wiekszy
porządek.Mmamy terakotę, regały na każdej ścianie, duże szafy, zmywarkę,żeby
nie było sterty naczyń itp.
Nawet musze sie pochwalić,że w szafach i na półkach raczej się porządek uda
utrzymać. Ale nawet jak posprzątamy, to w ciągu dnia robi się pobojowsko. 4
ludzi i kot na 45 m2 to kiepska kombinacja.
Wieczorem znowu wszystko porozkładane. Próbowalismy róznych sposobów, ale
zawsze konczy się tym samym bałaganem.
Może ktoś z Was wynalazł jakiś złoty środek na zmuszenie siebie do
systematycznego układania rzeczy.
Byłabym wdzieczna za podzielenie się ze mną tym sposobem, bo zaczyna mnie to
męczyć. A nie chcę spędzać zycia tylko na sprzątaniu.
klinka
    • Gość: ainah Re: Tonę w bałaganie-może mi coś poradzicie? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 19 lat temu
      Po
      sprzątaniu
      odkładać skąd się wzieło .Zostawić tak jak się zastało.
      • sasankazwyczajna Re: Tonę w bałaganie-może mi coś poradzicie? 19 lat temu
        Wszystkim bałaganiarzom, którzy chcą pozbyć się tej przywary, polecam lekturę
        książki pt."Feng Shui. Jak pozbyć się bałaganu ze swojego życia" autorstwa
        Karen Kingston. Proszę się nie przerażać tytułem, ta książka mówi
        łopatologicznie i bardzo praktycznie o porządkowaniu przestrzeni wokół siebie.
        Mnie w każdym razie zainspirowała skutecznie do uporządkowania wielu sfer
        mojego życia, że tak to górnolotnie trochę ujmę. Byłam strasznym bałaganiarzem
        i w ogóle dość chaotyczną osobą przez całe swoje życie. I zawsze walczyłam z
        tym, ale i tak przedmioty i niezałatwione sprawy zawsze mnie w końcu dopadały i
        przytłaczały. Ale do czasu...Ta książka trafiła do mnie we właściwym momencie i
        zapoczątkowała wielkie zmiany. Naprawdę... Zajęło mi to chyba 2-3 lata, ale w
        tej chwili mogę powiedzieć wreszcie, że panuję nad porządkiem w domu. Ale i
        więcej jeszcze - zapanowałam nad garderobą swoją i męża, w końcu zawsze mam się
        w co ubrać przy radykalnie odchudzonej szafie. Uważam to za duży sukces
        organizacyjno-emocjonalny.Nie dość tego - przestałam również bezmyślnie
        zapełniać lodówkę i spiżarnię i uzyskałam efekt niezaplanowany, ale bardzo
        rzdosny, mianowicie niepostrzeżenie straciłam parę zbędnych kilogramów. Brzmi
        to trochę śmiesznie, zdaję sobie sprawę... Tajemnica mojej "przemiany" tkwi po
        prostu w tym, że pod wpływem lektury w.w. książki pozbyłam się mnóstwa
        przedmiotów, o których wcześniej myślałam, że sa niezbędne i po przeprowadzeniu
        tej operacji (powtarzanej wielokrotnie)stałam się po prostu uważna, że tak to
        określę. Pilnuję bardzo, żeby znow nie obrastać w rzeczy.Usuwam natychmiast te
        wykorzystane, przestałam być sentymentalna i nie gromadzę zadnych prawie
        bibelotów.Zabrzmi to może bluźnierczo, ale straciłam nabożne prawie nastawienie
        do książek, które nie pozwalało mi sie długo rozstać z wieloma pozycjami,
        przeczytanymi dawno, do których nigdy więcej nie zaglądałam.Oddaliśmy z mężem
        mnóstwo książek pobliskiej bibliotece, i teraz, po tym pierwszym rozstaniu, z
        łatwością pozbywam się kolejnej przeczytanej książki. Przyznam się, że to był
        najtrudniejszy etap, ale gdy wreszcie zredukowaliśmy księgozbiór do rozsądnego
        minimum, uznałam, że wreszcie zapanowałam nad własnymi ograniczeniami... Czego
        wszystkim miłym znękanym bałaganiarzom życzę. Pozdrawiam Sasanka
    • Gość: ainah Re: Tonę w bałaganie-może mi coś poradzicie? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 19 lat temu
      Po
      sprzątaniu
      .Zotawić ak jak się zastało
    • Gość: nutka Re: Tonę w bałaganie-może mi coś poradzicie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19 lat temu
      Kochana Klinko!
      Mam podobnie - tak, najlepiej od razu odłozyć na miejse...ale kurcze- dlaczego
      tak trudno wprowadzić to w zycie?
    • piscina Re: Tonę w bałaganie-może mi coś poradzicie? 19 lat temu
      Liczba domownikow na m2 nie ma znaczenia. U nas jest powierzchnia ciut wieksza,
      a domownikow ciut mniej, ale za to papierzyska maja duzo wiecej miejsca i sa
      nie do opanowania. Dlatego czytalam Twoj post z pelnym zrozumieniem. W dodatku
      regaly z ksiazkami zajmuja u nas duza powierzchnie scian, wiec brak go na inne
      meble, w ktorych mozna by cos poupychac. Koszmar.
      Moze by zalozyc jakis klub do wspierania sie w walce z balaganem, zwlaszcza z
      papierami?
    • krystyna-anna7 Re: Tonę w bałaganie-może mi coś poradzicie? 19 lat temu
      Witam!
      Sama tak mam więc rozumiem doskonale.Obawiam się ,że nie ma na to rady.To nie
      kwestia metrażu - /jak mawiała moja mama kiedy zasłaniałam się ciasnotą-: nie
      tam czysto gdzie dużo sprzątających ale tam gdzie mało brudzących," -dziecko
      gdybys miała 150 m2 to miałabyś bałagan na 150m2- niestety coś w tym jest.
      Jesyna rada to przestać się tym denerwować.Wszystko trzymam na wierzchu a jak
      ginie razem z wierzchem to sprzątam.
      Pozdrawiam.Ania7
    • Gość: sredni balaganiarz Re: Tonę w bałaganie-może mi coś poradzicie? IP: *.sympatico.ca 19 lat temu
      Najlepsza metoda na porzadek, to zrobic wszystko, aby pozostawic miejsce pracy
      tak jak by sie chcialo go zastan na drugi dzien.

      Druga najlepsza metoda to sprzataczka za dyche na godzine, co bedzie wiedziala
      gdzie i co polozyc. Proste i dziala.

      Trzecia to zmienic podejscie do codziennego sposobu zycia. Poczekaj jak dzieci
      ci podrosna do 14 i 15 lat, kiedy beda sie opieraly co kolwiek zrobic kolo
      siebie a nauczone porzadku od mamusi dadza ci napewno popic wlasnego piwa,
      ktore warzysz codziennie. Wowczas nawet niebedziesz mogla powiedziec, ze to ich
      wina.

      Najlepsza rade jaka moge ci udzielic to stan przed lustrem kazdego ranka i
      nawymyslaj tej balaganiarze w lustrze, to moze ona to zrozumie i sie naprawi.

      Powodzenia
    • Gość: Ewa Re: Tonę w bałaganie-może mi coś poradzicie? IP: *.chello.pl 19 lat temu
      Nienawidzę bałaganu wokół siebie. Nie cierpię też sprzątania. Mały metraż jest
      utrudnieniem, ale nie usprawiedliwieniem nieładu. Proponuję:
      1, Zdecydowanie zredukować ilość rzeczy w domu( gazety, przeczytane kryminały,
      papierzyska, "pamiatkowe" foldery , itd, itp, etc. W każdym domu są i nikt do
      tego nie zagląda.
      2, Na potrzebne papiery zrobić segregatory. Każdy dotyczący czegoś innego ( ja
      mam ich kilkanaście) np. Zdrowie ( na badania), Akta stanu cywilnego,
      Instrukcje, gwarancje ( stare powyrzucać), Świadectwa, Samochód, Ubezpieczenia,
      Dokumenty bankowe ( stare powyrzucać), Mieszkanie itd ( każdy ma trochę inne).
      Papierki wsadzać tam natychmiast!
      3. Fotografie, zaraz po zrobieniu( i opisaniu) do albumików ( małych- jeden
      film, jeden albumik)
      4. Redukcja ciuchów w szafach i butów ( w każdym domu jest mnóstwo
      niepotrzebnych rzeczy, których wyrzucić żal i do których w 100% się nie dojdzie
      już nigdy).
      5. Rzeczy brudne do zmywarki, albo kosza z brudną bielizną.
      6. Pranie raz dziennie ( górna raz na dwa dni)
      7. Prasowanie podobnie ( można włączyć mężą)
      8, Śmieci codziennie wieczorem ( można włączyć dzieci)
      9. Z kotem nie mam doświadczeń.

      Proponuję rozmowę z rodzina od początku roku szkolnego i rozdzielenie im zadań.
      Pozdrawiam wszystkie większe i mniejsze miłośniczki ładu ( bo w sumie wszystkie
      go lubimy).
      • byhanya Re: Tonę w bałaganie-może mi coś poradzicie? 19 lat temu
        najgorzej jest jak sie ma za duzo fantazji i za malo czasu wtedy wyglada to tak:
        1 szycie - szyje pare godzin od szycia boli mnie kark wiec ide do
        2 ogrodu - nie sprzatajac szycia bo szkoda czasu na skaldanie i rozkladanie
        w ogrodzie piele grzadki, a ze kocham kwiety zapominam ktora godzina i lece
        3 do kuchni, zeby zrobic kolacje. po kolacji - ale zaraz po kolacji maz prosi
        zeby cos poprawic przy komputerze nastepnie dzwoni kolezanka, zeby
        natychmiast zrobic jej naszyjnik, bo idzie na impreze dlatego rozkladam
        warsztacik z
        4 bizuteria i robi sie tak pozno ze niczgo nie skaldam tylko ide spac, zeby
        rano sprzatac kuchnie, robic pranie i isc do pracy po pracy zakupy, i tak
        wkolko macieja (moge dodac inne domowo- hobbystyczne zadania)

        tak wiec zeby w domu bylo idealnie czysto i poukladane tak jak w magazynach
        najlepiej nie miec zadnego hobby w domu!
        • piscina Re: Tonę w bałaganie-może mi coś poradzicie? 19 lat temu
          Naprawde, chyba cos w tym jest :-) :-)
Pełna wersja