Do pani Ewy. Co z przyjaźnią która była przed

IP: 46.187.130.* 11 lat temu
związkiem? Pisałem już kiedyś o końcu związku z "miłośniczką samotności" No skończyło się gdzieś wtedy ostatecznie. Nie wiem właściwie jak siebie teraz zdiagnozować. Bo przez kilkanaście lat przed znaliśmy się, bardzo lubiliśmy, zwierzaliśmy. Bardzo mi imponowało, że w trudnych sprawach potrafiła zadzwonić i szukać rady u mnie. Po ostatecznym zakończeniu, kiedy pogodziłem się z utratą, spróbowałem gdzieś w okolicach maja odnowić nasze bliższe relacje . A to propozycja spaceru, a to wizyta. I ciągłe, suche odmowy, albo wręcz milczenie. Jak pytałem, to krótkie tak, nie. Bez kontynuacji. I przyznam się, że nie wiem co dalej. I smutno mi z tym. Myślałem, że może jeszcze miłość, ale nie, bo w tej chwili serce bije dla innej. I chyba nawet bym jej już nie potrafił zaufać. Oczywiście nie spędza mi to snu, ale ... No właśnie. Ale ?
    • ewa_zeromska re dla Tomka 11 lat temu
      Witam serdecznie,
      Dobrze się stało, że twoje serce bije już dla kogoś innego i mam nadzieję, że z wzajemnością. Tamten rozdział niby zamknąłeś, a jednak w środku tkwi jakaś drzazga. Tylko dobrze zastanów się dlaczego?. Czy rzeczywiście jest to ślad miłości, czy nieco urażona miłość własna.
      Ona tyle razy powiedziała "nie", że to nie mogło nie ugodzić w twoją męską dumę. Ugodziło!
      Tylko pomyśl sobie, co zrobiłbyś, gdyby ona powiedziała "tak". Czy naprawdę to byłoby to, o co ci chodziło? Tak właśnie bywa. Walka o kogoś jest atrakcyjniejsza niż wygrana. Walka jest ciekawa, barwna emocjonalnie, a spełnienie......? Zdarza się, że przynosi rozczarowanie i poczucie straconego czasu.
      Zostaw tę przeszłość, nie roztrząsaj. Niech pozostanie sentymentalnym wspomnieniem. Prawie każdy ma takie wspomnienia. Z czasem zaciera się to, co było złe, a pozostaje miłe ciepełko, ale ono już nie grzeje, nie podnieca. Po prostu jest.
      Jeśli nie uwolnisz się od tamtej znajomości, to nie zaangażujesz się do końca w nowy związek. Zawsze będziesz trzymał dystans, tak żeby w każdej chwili być gotowym do wolty. Tylko czy to jest realne? Ja nie sądzę. Za to uważam, że możesz zgubić coś naprawdę dobrego i wartościowego.
      To są oczywiście słowa i dobre rady, ale nie jestem naiwna i dobrze wiem, że uczucia rzadko poddają się racjonalności. No chyba, że nowa miłość nie jest plastrem na ranę, ale jest prawdziwa, wielka i zaciera wszystko, co było. I tego właśnie ci życzę.
      Pozdrawiam
      • Gość: Tomek Dziękuję. Drzazga ? Pewnie tak. Po ostatnim razie IP: 46.187.130.* 11 lat temu
        mimo, że strasznie z nią chciałem być, to zdałem sobie sprawę że trzeba zakończyć. Jeszcze walczyłem przez 2 miesiące, jeszcze cierpiałem, ale świadomie powoli się dystansowałem. W końcu zakończyła zdecydowanie. ONA :) I wierz mi, ja chciałem z nią być, a nie ją zdobyć. Co do naszej bliskiej znajomości przed hmm nazwijmy to związkiem ? Dokładnie to co piszesz. Może za jakiś czas znowu będzie bliska, ale na razie musi nastać czyściec. I na pewno nie ma być kołem ratunkowym. A obecne uczucie ? Mam nadzieję, że do Świąt oboje się zdecydujemy :) I tamto na pewno nie będzie mi przeszkadzać.
        • ewa_zeromska re 11 lat temu
          Mam nadzieję Tomku, że tak właśnie będzie, ale ten "czyściec" musi potrwać i niczego tu nie można przyspieszyć. A jeśli chodzi o decyzję o byciu razem, to nie sądzę, żeby można było w tej sprawie wyznaczać jakiś termin. To się po prostu dzieje i albo się to wie i czuje , albo nie. To naprawdę trudno ustalić. Miłość nie jest umową. Czasem zaczyna się jednoznacznie, jest jak uderzenie pioruna, a czasem dojrzewa. Powoli, niepewnie, z komplikacjami, a nawet z początkową niechęcią. Różnie bywa, nie ma reguły. Jeśli się naprawdę zakochasz, to z pewnością to poczujesz i nie będzie miało znaczenia, czy to będzie przed, czy po świętach.
          Wszystkiego dobrego, pozdrawiam.
          • Gość: Tomek Dziękuję. Święta racja z tym terminem. IP: 46.187.130.* 11 lat temu
            Pozdrawiam serdecznie i Wesołych Świąt, oraz wszystkiego dobrego w Nowym Roku.
            O ile dotrwamy. 21 coraz bliżej :)
Pełna wersja