Do Pani Ewa Żeromska. Dlaczego mąż mnie odtrąca???

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10 lat temu
Witam. Jestem 6 lat ze swoim partnerem (4 lata poślubie). Problem dotyczy życia intymnego w nszym związku. W szybkim skrócie wygląda to tak: pierwsze dwa lata rewelacja, seks wspaniały, pełny czułości, namiętności i zaangażowania oby stron. Wszystko zmieniło sie od dnia ślubu. Powoli zaczęło zanikać nasze życie seksualne. Kochaliśmy się średnio 2 razy w miesiącu. Po jakimś roku od ślubu zaczęłam mówić o dziecku, bardzo go pragnęłam no i wtedy to już w ogóle wszystko się skończyło. Musiałam prosić o zbliżenie, a i tak cały czas spotykała mnie odmowa. Wymówki typu jestem zmęczony, rano musze wstać, źle się czuję stały się codziennością i w taki oto sposób częstotliwość życia łóżkowego zmniejszyła sie średnio do razu na 6 tygodni. Jakimś cudem (bo przy takim współżyciu to cud!) po 2 latach zaszłam w ciążę. Dowiedzieliśmy się o tym fakcie gdy byłam w 4 tygodniu. Przez całą ciążę mąż nie zbliżył się do mnie ani razu, tlumacząc że się boi. Teraz nasza córcia ma pół roku, a ja kochałam się z mężem 3 razy. Każde zbliżenie wyglądało tak samo: ja czynna a mąż bierny, jakby robił to od niechcenia i tylko z obowiązku.Cały czas mi odmawia, a ja ma już dość poniżania się i proszenia o seks. Nie wiem co robić. Jestem atrakcyjną kobietą więc opcja wyglądu odpada. Brakuje mi współżycia bardzo, ale też bliskości męża, czułości jakią okazywał mi kiedyś. Kocham go bardzo i tylko to powstrzymuje mnie przed skokiem w bok. Mąż też powtarza mi, że mnie kocha i widzę to w życiu codziennym, które jesy udane, tylko niestety brak w nim seksu. Bardzo proszę o jakąś opinię o radę bo naprawdę mi ciężko i nie wiem jak tłumaczyć zachowanie męża. Pozdrawiam i z góry dziękuję,
    • ewa_zeromska re 10 lat temu
      Witaj Klaudio,
      Opisałaś sytuację, ale nie napisałaś o ważnej sprawie. Mianowicie nie wiem,czy próbowałaś z nim rozmawiać. Ja mogę jedynie spekulować i zacząć każde zdanie od "może".
      A zatem. Może twój mąż ma bardzo niski temperament, niski poziom testosteronu i na początku, kiedy cię zdobywał, starał się bardzo, a potem nie starczyło mu motywacji.
      Może mąż panicznie boi się ojcostwa. Wprawdzie został ojcem, ale trochę przez przypadek. Sama mówisz, że to cud! Może boi się kolejnego dziecka. Dzieci to odpowiedzialność na całe życie, a to może go przerażać. Przyznać się do takiego nastawienia do dzieci, do kompletnej rodziny nie jest łatwo.
      Ty błagasz o seks, zamiast zachęcić go do szczerej, bardzo szczerej rozmowy.
      Jest jakaś przyczyna, ale tylko on ją zna. Być może nie umie tego wyrazić, może się wstydzi, ale jakiś powód jest.
      Dobrze układa się wam w codziennym życiu, ale życie bez seksu nie ma dla ciebie sensu, więc trzeba dojść prawdy.
      Nie wiem jak długo wytrzymasz, a kochanek nie rozwiąże sprawy. To wyjście na krótko, które może bardzo skomplikować wasze życie.
      Nie ma innego wyjścia. Rozmowa jest konieczna. Tylko nie oskarżaj go, nie wylewaj żalu i pretensji, bo facet całkowicie zablokuje się i nic nie powie, albo będzie kręcił. Skłoń go do rozmowy, do wymiany myśli, do wspólnego zastanowienia się jak pogodzić wasze potrzeby.
      Niestety musisz wziąć pod uwagę, że nie da się pogodzić ognia z wodą i wtedy.....
      No właśnie co wtedy? Rozwód? Zgoda na wspólne życie, ale z dużym marginesem swobody?
      Nie wiem, jaki wariant wybierzecie.
      Na razie za wcześnie o tym mówić. Najpierw trzeba szczerze pogadać. I ważne. Nie bój się tej rozmowy. Nie stosuj tricków. Szczerość i tylko szczerość!
      Pozdrawiam
      • Gość: Klaudia Re: re IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10 lat temu
        Dziękuję za odpowiedź. Akurat ze szczerością nie ma u mnie problemu. Rozmawiałam wiele razy, spokojnie bez nerwów, ale on zawsze mówi to samo, że wyolbrzymiam, albo że teraz będzie inaczej, że się postara. I faktycznie po każdej rozmowie jest seks, ale tylko raz. Odnoszę wtedy wrażenie, że jest po to aby mnie uspokoić. Powiedziałam w ostatniej rozmowie do męża, że zaczynam miec myśli o zdradzie, ale to nic nie dało. Powiedział, że on wie, iż ja tak bardzo go kocham, że nie będę w stanie tego zrobić. Nawet się tym nie przejął. Sa dni, że obiecuje mi, że się zmieni, ale to tylko puste obietnice. Kiedy zbliża się czas , aby pójść spać, on siada przed komputerem i czeka, aż zasnę, chyba w obawie, żebym czasami znowusz nie chciała czegoś więcej. A jeśli ja zaczynam "coś" robić to odmawia słowami o których pisałam w poprzednim liście i obiecuje "Jutro Kochanie", ale te jutro nigdy nie nadchodzi...Jeżeli chodzi o ojcostwo to jest naprawdę świetnym ojcem. Córka to jego oczko w głowie, normalnie oszalał na jej punkcie. Ale ma Pani rację pisząc, że może nie chce kolejnego dziecka, bo tak jest. Twierdzi co prawda, że teraz nie chce, ale za jakiś czas jak mała podrośnie to jak najbardziej. Ale czy strach przed dzieckiem to powód? Przecież jest antykoncepcja. Dla mnie to żaden powód. Także jak Pani widzi rozmawiałam niejednokrotnie o tym wszystkim, ale kompletnie nic to nie daje. Może ja po prostu juz go nie pociągam, może wypaliła się ta namiętność? Nie wiem, nie wiem co myśleć.
        • ewa_zeromska re 10 lat temu
          Może również o tej ewentualnie wypalonej namiętności też warto pogadać. tak jak o fantazjach seksualnych obojga. A czego on tam szuka w tym komputerze po nocy? Pracuje, czy zagląda na strony dla dorosłych?
          Skoro wielokrotnie podejmowałaś temat, to może rzeczywiście problem leży w jego temperamencie i niskim poziomie testosteronu. Nie da się tego stwierdzić na oko, a większość mężczyzn nie widzi żadnego powodu, żeby to kontrolować i zmieniać, jeśli im samym to nie przeszkadza. Mąż najwidoczniej jest z siebie zadowolony, a pani potrzeby traktuje jak fanaberię. Zmusić go nie można, więc pozostaje zaakceptować, lub odejść i poszukać kogoś innego. To oczywiście brzmi fatalnie! W końcu nie jesteście złym związkiem, macie dziecko, tworzycie rodzinę, więc absolutnie nie namawiam.
          Trochę niepokoi mnie jego pewność siebie. Jest ciebie pewny do bólu i nie traktuje poważnie i to cię boli, może nawet najbardziej. Robienie mu na złość, sugerowanie zdrady, to dziecinada. Może więc wspólna wizyta u seksuologa, lub u androloga? Co myślisz? da się namówić?
          • Gość: Klaudia Re: re IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10 lat temu
            Chciałm iść do specjalisty, ale mąż stwierdził, że on nie widzi problemu i nie będzie rozmawiał o tym z obcym człowiekiem., ze jeżeli chcem to mogę iść sama. Namawialam, ale bezskutecznie. TAk jak Pani pisze on jest pewny, mnie, mojego uczucia, wie jak bardzo go kocham i naszą córkę, a co za tym idzie ma przekonanie, ze nigdy ich nie zostawię. Więc widzę, ze chyba jednak nie pozostaje mi nic innego jak dalej żyć w takim rytmie.
            • Gość: Asia Re: re IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10 lat temu
              Miałam w swoim małażeństwie podobny problem -rzadko, krótko, bez żadnej satysfakcji dla mnie.Mąż równiez był mnie pewien, ale bardziej zasad niż miłości, oczywiście nie zamierzał iśc do lekarza, od problemu uciekał, a kiedy początkowo delikatne sugestie zmieniły się w pretensje uwłaczał mi jako kobiecie. Wytrwałam tak 15 lat. Znalazłam kochanka, głównie, zeby sprawdzić, czy to ze mną wszystko jest w porządku, czy mogę się jeszcze komuś podobać. Trwało to 8 lat - pożycie małżeńskie praktycznie ustało, co mojemu mężowi nie przeszkadzało, ale ja czułam się w tym podwójnym życiu bardzo źle. Wykrzyczałam mężowi o romansie, o jego przyczynach, postanowiliśmy dać szansę małżeństwu. Z pół roku było w miarę dobrze i znów kłótnie, pretensje , brak seksu, a jak był, to beznadziejny. Więc ja w końcu zrezygnowałam z seksu i tak dobiegając 50 -tki żyliśmy obok siebie spokojnie, bez żadnych emocji. ja przytyłam, zbabciałam, niczego juz nie oczekiwałam od życia. Jednak niespodziewanie poznałam swojego obecnego mężczyznę, którego bardzo kocham i seks mamy cudowny. Tyle, ze oboje mamy nieuregulowane sprawy małżeńskie, dzieli nas duża odległość, trwa to ok 3 lat, mąż o nim wie, prosiłam go o rozwód, ale stwierdził, że to przeczeka, bo " głowa siwieje..." Wygląda na to, ze on nie ma zupełnie żadnych potrzeb w tej chwili, a mój przyjaciel w tym samym wieku ma ogromne potrzeby i możliwości i znaleźliśmy się jak w korcu maku. Tyle, ze i tak nie mamy pomysłu , co dalej...
              Nie wiem, co można Ci doradzić, ale raczej trudno będzie Ci sie przystosować do tej sytuacji. Ja, gdybym mogła cofnąć czas, walczyłabym o małążeństwo - zmusiłabym go do podjęcia leczenia, krzykiem , prośba i groźbą.Jeśli nie dałabym rady - pewnie obrażony odszedłby, a ja miałabym może normalny zwiazek, bo to podwójne życie było jakimś rozwiazaniem,ale bardzo kosztownym. Mam poczucie, ze moje życie osobiste nie udało mi się niestety. Myślę, ze warto i trzeba walczyc o to, zeby małżeństwo było dla Was obojga fajne i dobre.
Pełna wersja