Pytanie do Pani E. Żeromskiej

IP: *.ip.netia.com.pl 10 lat temu
Witam,

Mam na imię Ania, mam 26 lat i mieszkam na wsi. Moim problemem jest strach i obawa o coś co może nadejść, przed czymś nowym i nieznanym. Bardzo mnie to stresuje i utrudnia życie. Nie jestem za szybkim ślubowaniem sobie, ok ale mam już swoje lata i faceta z którym jestem .. 8 lat! Rzadko wchodzimy na ten temat a czas leci.. W ogóle to widzimy się tylko przez weekend i to kilka godzin, oglądamy tv a potem idziemy spać lub takie tam :).. Nie wiem z czego to wynika.. On jest cudowny, kochamy się, wiem, że jest tym jedynym na zawsze, ma pracę, jest dobrym człowiekiem, partnerem i jest bardzo pracowity..

Ja pracuję, na pół etatu, zarabiam około 800 zł. Bardzo lubię swoją pracę, ale coraz bardziej mnie przygnębia.. Chciałabym pracować więcej i więcej zarabiać. W domu mi mówią, żebym nie spoczywała na laurach i szukała czegoś innego, ale co z tego, że szukam, jak nie ma nic innego, a wręcz gorsze są warunki itp.
Wstydze się poniekąt takiej pracy, wiem, że mnie stać na inną, ale nie mam jej..

Wiadomo jak to jest na wsi, w sumie to i tak dojeżdzam 5 km do pracy. Chciałabym sobie zrobić prawo jazdy, ale od dawna podchodzę do tego jak kot do jeża, odwlekam jak wszystko, że jeszcze czas itp. W sumie to siebie nie widzę jako kierowcy, bo jestem bardzo nerwowa i szybko się poddaję po porażkach, a może wtedy bym coś dalej znalazła innego, lepszego.. Nie wiem.

Nie jestem głupia, choć za taką się pomału uważam. Chciałabym lepszego życia, mniej stresów i stabilizacji. Mogę liczyć na rodzinę i faceta, ale uważam, że ich zawodzę, że nie zarabiam lepiej, że boję się rozmów, decyzji.

Proszę o radę,
Pozdrawiam,
Ania.
    • ewa_zeromska re 10 lat temu
      Witaj Aniu,
      Z tego co piszesz wynika jednoznacznie, że masz ogromne kłopoty z poczuciem własnej wartości, a co za tym idzie z podejmowaniem decyzji.
      Nie wiem skąd to się bierze, bo niewiele o tobie wiem, ale obiektywnie rzecz biorąc radzisz sobie całkiem nieźle. Masz pracę, a to w dzisiejszych czasach, zwłaszcza na wsi można uznać za sukces.
      masz chłopaka, dobrego człowieka, więc to też sukces, a jednak boisz się zrobić krok do przodu i np. założyć rodzinę.
      Myślę, że za dużo chcesz na raz i stawiasz sobie za dużo wymagań. Nigdy do niczego nie zmuszaj się, przeciw sobie, bo nigdy nie zrobisz tego dobrze. Tak jak z tym prawem jazdy. Może je mieć, ale nie musisz. Niemniej ty z góry zakładasz porażkę.
      Związek może się rozpaść, będziesz fatalnym kierowcą, a rodzina ma do ciebie pretensję, że za mało zarabiasz.
      Podejrzewam, że nikt ci tego nie sugerował. To ty sama tak nisko siebie oceniasz i tak naprawdę krzywdzisz siebie.
      Nikt nie podcina ci skrzydeł, sama to robisz. Odpowiedz sobie na pytanie "po co?'"
      Co ci daje takie samobiczowanie się?
      Jeśli oczekujesz, że wszyscy wokół będą cię pocieszać, przekonywać, że nie jest źle, to możesz się zawieść. :Ludzie mają swoje sprawy i skupiają się na sobie, nie na innych.
      Chyba masz niezłe życie, tylko doceń to, co masz i kim jesteś. Nie wybiegaj za daleko w przyszłość, bo i tak wszystkiego nie przewidzisz. Ciesz się każdym miło przeżytym dniem, każdym najmniejszym sukcesem.
      Znasz opowiastkę o szklance częściowo pełnej, albo częściowo pustej. Dla ciebie szklanka jest zawsze częściowo pusta, a spójrz inaczej i zobacz, że jest częściowo pełna. Po prostu spójrz na siebie i na swoje życie z innej, bardziej pogodnej i optymistycznej perspektywy. Zobaczysz, że sprawy są prostsze i milsze niż ci się do tej pory wydawało.
      Pozdrawiam
Pełna wersja