mortadelka
18 lat temu
Moja tesciowa (z ktora mam nieszczescie mieszkac - bez komentarza) ma manie
zapalania wszytskich swiatel - w kuchni ma 4 (slownie cztery) i koniecznie wszystkie musza byc
zapalone naraz.
Ok, niech jej bedzie, swiatla jej oczywiscie nie zaluje (chociaz mnie od nadmiaru boli glowa,
zwlaszcza jak jest zmieszane swiatlo dzienne ze sztucznym) - pali to swiatlo rowniez w bialy dzien,
niezaleznie od tego jak slonecznie jest na zewnatrz/ w kuchni - ok jej sprawa.
ALE - stwierdzila, ze bedzie OSZCZEDZAC na swietle. W jaki sposob??? Ano palac glowna lampe bez
przerwy - wyczytala gdzies, ze najwiecej swiatla sie zuzywa wlaczajac i wylaczajac je, wiec
stwierdzila, ze nie bedzie wylaczac WCALE - zakleila kontakt tasma i nikt ma nie wylaczac (no, na
noc zgodzila sie laskawie).
Czy ktos mi moze powiedziec, czy tesciowa ma racje??? Czy faktycznie jest to oszczedne??
Dodam tylko, ze zarowki ostatnio zostaly zamienione za tzw. energooszczedne.
Z gory dziekuje :-)