Dodaj do ulubionych

Czy kupujecie w ciucholandach?

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16 lat temu
Co sądzicie o ciucholandach? Czy warto sie tam wybrać?
Obserwuj wątek
    • allija Re: Czy kupujecie w ciucholandach? 16 lat temu
      Nie. Nie lubie "donaszać". Czulabym sie jak uboga krewna.
      Poza tym nikt nie oddaje ciuchów modnych, na topie. Więc poza argumentem
      finansowym nie ma innego. Dlatego wolę miec 1 ciuch swój, nowy, zgodny z
      aktualnymi trendami niz 5 po kimś.
    • Gość: anka Re: Czy kupujecie w ciucholandach? IP: 146.203.128.* 16 lat temu
      Jak wogole mozna cos takiego na siebie wlozyc.Czy wiesz kto to nosil przed toba
      i moze mial jakas chorobe -samo pranie nie pomoze.Wiekszosc tych ciuchow to sa
      po zmarlych ludziach -niewiadomo na co .Ja mieszkam w Nowym Jorku i widze jakie
      ciuchy sa oddawane do (my nazywamy to PEWEX)a potem sprzedawane na wage 2,5$ za
      funt.Europa sie nic nie rozni .Przyjechala moja tesciowa do mnie z Polski to
      miala jakies sukienki a na metkach widnial napis po jakiejs starej zmarlej
      zydowce HILDA SCHMIT z domu starcow .Wszystko wywalilam na smietnik.Czy nie
      lepiej kupic jeden a pozadny ciuch -przeciez tu nie chodzi o ilosc a o
      jakosc.Albo ludzie biora materace ,meble z ulicy a pozniej placz ze sa pluskwy
      albo cos innego.W dzisiejszych czasach Aids ,Hepatitis B itp.choroby nie
      zalozylabym w zadnym wypadku takich szmat.
      Przyjemnych zakupow.
      Pozdrawiam.
      • Gość: allija Re: Czy kupujecie w ciucholandach? IP: *.kabaty.2a.pl 16 lat temu
        Ja nie latam po lumpexach a damy nie odgrywam bo i po co? przeciez sie nie
        znamy ani nikt inny nie wie kim jestem więc nie widze sensu twojej wypowiedzi.
        Nadal potwierdzam, że po nikim nie donaszam. Zwyczjnie brzydzę się. A czy ja
        wiem kto co robił w tym ciuchu? I czy rzeczywiście nie miał jakiegos paskudnego
        choróbska. Nawet jeśli się zarażę to sama świadomość mi przeszkadza. Poza tym
        tłumaczenie, że są jak nowe to chyba tylko celem jakiegoś usprawiedliwiania
        się. Po nich widać, że są używane, wiem bo kilka koleżanek w pracy kupuje takie
        ciuchy i widzę co to jest. Ale jeśli tobie i innym to nie przeszkadza to wasza
        sprawa. Obok mnie jest taki przybytek i przez szybe widziałam jak dziewczyny z
        wielkim zainteresowaniem oglądały majtki. Tak, tak, gatki tylko moze bardziej
        odlotowe niz zwykłe barchany chociaz pewnie w tej samej cenie. Jeśli im to nie
        przeszkadza to także ich sprawa. Mnie tam by przeszkadzało. Dlaczego? no juz
        nie będę wchodzić w szczegóły, zostawiam to twojej wyobraźni.
        Ja kiedyś, mając niezbyt zasobny portfel i mniejsze możliwości, nauczyłam się
        szyć. W ten sposób miałam więcej ciuchów, nowych, własnych i taniej. A więc
        mozna jak sie chce.
    • mamuska85 Re: Czy kupujecie w ciucholandach? 16 lat temu
      Pewnie. Ja kupialam tam ostatnio kurtke córce zimową za 33 złote. Jestem bardzo
      z niej zadowolona bo jest taka jaka powinna być kurtka zimowa dla dziecka. U
      nas w mieście nie ma takich- wszystko robione z modą ale czasem niepraktyczne.
      I to nie mój pierwszy i zapewne nie ostatni zakup.Warto się wybrać do dobrego
      ciucholandu.
    • mistan Beti 16 lat temu
      Wejdź na forum o ciuchlandach, dziewczyny podawały link - tam znajdziesz
      sprawdzone adresy z Wawy i nawet opisy, co i za ile ktos tam "upolował".
    • Gość: Anka Re: Czy kupujecie w ciucholandach? IP: 146.203.128.* 16 lat temu
      Zgadzam sie z allija i winetka -To sa smietniki i cuchnie -opamietajcie sie
      dziewczyny i damy-coz to za szpan paradowac w cudzych szmatach.Ja wiem ze
      aidsem sie nie zaraze przez ciuch ale inna choroba skory napewno.Ile
      zaoszczedzacie na tym kupowaniu?Pewnie majatek.
      Ohyda.Pozdrawiam wszystkich kupujacych i tych co maja madrze w glowie i nie
      kupuja bo sie brzydza jak ja.
      • Gość: asia Re: Czy kupujecie w ciucholandach? IP: *.gdynia.mm.pl 16 lat temu
        Oj, dziewczęta, dziewczęta :D Czy Wy kiedyś widziałyście DOBRY ciucholand? Taki
        z odzieżą np Marks&Spencer, Hugo Boss i Calvin Klein? A czy wiecie, że w
        ciucholandach NIE kupuje się bielizny? Nie? No to już wiecie. I polecam te
        sklepy, bo można takie perełki dostać, że dech zapiera... ;) a i koleżankom oko
        bieleje :D
        • Gość: Ruda Re: Czy kupujecie w ciucholandach? IP: *.pl / *.lublin.enterpol.pl 16 lat temu
          A ja tylko kupuję w "Diorlandzie".Całą szafę ciuchów ostatnio wymieniłam na te
          z ciuchlandu.Jestem bardzo z tego zadowolona.Mam oryginalne i szykowne ubrania
          tak,że koleżanki zazdroszczą.Oczywiście bielizny ani butów tam nie kupię ale
          inne rzeczy zdecydowanie TAK.Przecież przed założeniem takiego ubrania i taki
          go pierzesz.Od dawna uchodzę za osobę umiejącą się ubrać i zawsze jakąś perełkę
          z ciuchlandu do domu przynoszę.Ciuchy w butikach są za drogie i nie zawsze
          ładne i dobrze uszyte.100 lat dla ciuchlandów!!!
        • Gość: Hiena Re: Czy kupujecie w ciucholandach? IP: *.toya.net.pl 15 lat temu
          W moim zaprzyjażnionym lumpeksie:
          a) nie śmierdzi
          b) właścicielka wyspecjalizowała się w sprowadzaniu dużych rozmiarów: a polecam
          damom kupującym tylko w mallach eksperyment p.t. znalezienie rozmiaru powyżej
          44 na przykład w Tatuum, H&M albo Jackpocie. Czasami coś się znajdzie w
          KappAhlu, ale rzadko kiedy jest to ładne.
          c) ciekawa jestem, która umierająca staruszka nosi n.p. streczowe spodnie w
          wesołą czerwono-czarną kratkę w rozmiarze 48 (mój najnowszy nabytek)


          Zaletą ciuchów z lumpeksu jest również to, że można kupić nietypowy, zabawny
          ciuch do założenia na jedno wyjście, a później bez bólu się z nim rozstać. A
          to, czy widać,że ciuch jest ze sklepu z używaną odzieżą, zależy od tego, co się
          wybierze. Wiele rzeczy jest tam również nowych lub prawie nie noszonych (dobrą
          metodą jest sprawdzenie, czy metka jest sprana, czy nie, bo przy dobraej
          jekości ubraniach trudno ocenić to po samym materiale).

          Lepiej dobrej jakości ciuch z second handu niż chińskie badziewie z rynku!
    • Gość: Kate1972 Re: Czy kupujecie w ciucholandach? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16 lat temu
      Kupuję i to z ogromną przyjemnością w sklepach z używaną SORTOWANĄ I WYCENIANĄ
      odzieżą, zaleta bowiem jest to, że są to egzemplarze pojenyńcze, a więc
      niepowtarzalne! Mam i jeansy i mnóstwo bluzek koszulowych do pracy - błękity,
      szarości, biele (śnieżnobiałe - aby była jasność)-każda w okolicach 16 zł,
      swetry, kurtki jesiennne, kostium: marynarka ze spodaniami, fantastyczną szarą
      marynarkę nadającą się również do jeansów, niedawno zakupiony żakiet za 34 zł.
      I ręczę za to, że są w rewelacyjnym stanie i świetne gatunkowo!! Niewątpliwie
      nigdy nie zakupiłabym bielizny ani butów i omijam szerokim łukiem te ogromne
      hale zawalone śmierdzącymi i ukurzonymi ciuchami.
    • elka811 Re: Czy kupujecie w ciucholandach? 16 lat temu
      Jak najbarziej kupuję w lumpeksach. Ciuchy z nich sa często bardzo fajne i w
      dobrym stanie. Oczywiście wszystko dokładnie oglądam przed kupieniem.
      Generalnie w lumpeksach sa rzeczy, o których przynajmniej wiem,że za chwilę nie
      będzie ich nosiła cała ulica, a jednocześnie nie uważam żeby to były jakieś
      ciuchy ,,babcine". A jakość ich jest często lepsza, od tych, które możemy kupić
      w naszych sklepach. No, chyba że to są sklepy z gatunku naprawde drogich. a na
      te mnie nie stać.
    • Gość: sikoreczka7 Re: Czy kupujecie w ciucholandach? IP: *.idk.com.pl 16 lat temu
      raz kupiłam sukienkę na sylwestra za 5 zł- była fajna , więcej wydałam na dodatki...
      Ale ostatnio się zraziłam bo w szale kupiłam 2 pary spodnie + sweter za 37 zł w
      sumie. Przyszłam do domu, patrzę i po co mi to było .....
      Bo tak: sweter jednak powyciągany, spodnie jedne b. obcisłe przy zamku coś tam
      już trzeba by pozaszywać, w najlepszym stanie były dżinsy, jednak trochę nie w
      moim stylu z dodatkami innych materiałów , poszłam i to wszystko wrzuciłam do
      koszy PCK i może to znowu trafi do jakiegoś lumpeksu...
      I w ten sposób się " wyleczyłam" już nie chcę tam kupować, dlatego że nie chcę
      mieć szafy pełnej ciuchów , raczej muszę się pozbyć sporej części której nie
      noszę:-))))
      A jaki sens kupować wyrzucać i tak na przemian. Teraz kupuję TYLKO I WYŁĄCZNIE
      to co potrzebuję a nie po to aby się pocieszyć, lub poprawić sobie humor. Bo to
      na krótką metę. A humor to poprawiam sobie w inny sposób: np. spacer itp.
    • 8497bp6521jg32rm Re: Czy kupujecie w ciucholandach? 16 lat temu
      Mam dwa takie ciucholandy, w których kupuję od roku, ale widzę, że to juz
      prawie nałóg. Kiedyś kupowałam na targu nowe ubrania, choć czasem gorszej
      jakości, byle taniej, a teraz wolę upolować coś w ciucholandzie. Problem to
      miejsce w szafie, którego brakuje. Muszę z tym zerwać-nałóg-ciucholand.Anita
    • izabella68 Re: Czy kupujecie w ciucholandach? 16 lat temu
      wystarcza mi przeceny w marketach. Kupilam swietne lniane spodnie za 15 zl i
      bojowki damskie za 10 zl w Geanie. Dziewczynom w pracy bardzo sie podobaly. Ja
      zawsze kupuje kiedy zaczynaja sie przeceny, a w lecie to juz sa w lipcu. Zawsze
      mam cos nowego.
      pozdr.
    • marzena771 Re: Czy kupujecie w ciucholandach? 16 lat temu
      Pewnie że kupuje, ja bym nigdy nie kupiła ciucha w hipermarkecie bo co druga
      dziewczyna w takim samym chodzi. Tam przynajmniej kupie coś niepowtarzalnego i
      o to właśnie chodzi. Niecierpie sklepów z śmierdzącymi szmatami na wage, ale
      teraz jest coraz więcej sklepów z markowymi ciuszkami używanymi, pachnącymi i
      wyprasowanymi, ale skąd mogą wiedzieć o tym te osoby które tak negują sklepy z
      odzieżą używaną..... niech sobie kupują na targach i w hipermarketach ich
      wybór. Pozdrawiam.
    • Gość: Blanka Re: Czy kupujecie w ciucholandach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16 lat temu
      zenujace sa te wasze niektore wypowiedzi.a ja kupuje w lumpeksach i moze
      dlatego mam w swojej szafie ubrania od armaniego,prady,gapa,torebki od lv itd.I
      wlasnie wole kupic w lumpeksie ciuch armaniego,ktory wyglada jak nowy niz w
      orsay czy jakims h&m szmate za 150-200 zl,ktore sie rozpadnie po dwoch praniach.
      I wierzcie mi,ze nie tylko biedni w lumpeksach kupuja.....
      A choroby?obrzydzenie?czym to sie rozni jak w sklepie "normalnym" kupujesz cos
      co wczesniej mierzyla smierdzaca,spocona baba,byc moze chora na cos?????
      • Gość: Dorna Re: Czy kupujecie w ciucholandach? IP: *.enterpol.pl 16 lat temu
        Ciuchland albo diorland - zależy jak go same nazwiecie.Jedne mówią szmatex a
        wśród moich koleżanek jest popularna nazwa diorland.Ktoś pytał gdzie taki sklep
        się znajduje?Zależy w jakim mieście,ale chyba w każdym "od Okocimia do
        Pcimia"takie sklepy są.W moim mieście zdarza się,że na jednej ulicy jest ich kilka.
        Ja sama UWIELBIAM robić tam zakupy.Oprócz bielizny i butów kupuję dosłownie
        wszystko.Ostatnio "upolowałam"śliczną kurtkę skórzaną za...25 zł.Skórzaną
        rorebkę kupiłam za całe 8 zł.Mam prawie całą szafę bluzek i swetrów właśnie z
        "diorlandu".A jaką piękną bluzkę wyszywaną cekinami trafiłam niedawno!Za całe
        5 zł.Już widzę ten zazdrosny błysk w oku mojej znajomej do której wybieram się
        na śylwestra!Do żadnych butików nie chodzę ,bo tam nic nie ma ładnego,a jak jest
        to bardzo drogo.Za tę samą cenę mam w diorlandzie kilkanaście rzeczy w bardzo
        dobrym gatunku i inne niż wszystkie.Butiki omijam więc szerokim łukiem.
        Niech żyją "diorlandy"!
        • Gość: Stasia Re: Czy kupujecie w ciucholandach? IP: *.attu.pl 15 lat temu
          Ja mam na swoim osiedlu swietny ciucholand, maja tam bardzo duzo zupelnie nowych rzeczy i oczywiscie jak najbardziej trendy. Kupuje tam swietnie sztuki za grosze. Moja kreacja sylwestrowa to byly spodnie z materialu amaranto za 10 zl i fajna bluzka za 15 zl, jedynie moje martensy na nogach byly za 400zl, ale mam je juz prawie 3 lata i wlasciwie nosze je stale. Zauwazylam, ze w lumpkach mozna nieraz kupic ciuchy o woele lepszej jakosci niz nowe w polskich sklepach. O cenie nie wspomne oraz o przyjemnosci buszowania i radosci z udanych lowow.
          • Gość: allija Re: Czy kupujecie w ciucholandach? IP: *.stegny.2a.pl 15 lat temu
            To ciekawe, że wszystkie osoby, które przyznają się do ubierania sie w
            ciucholandach twierdzą, iż kupuja tam "rzeczy zupełnie nowe, z metkami i
            trendy". Ciekawe więc dlaczego nie były one sprzedane w sklepie? skoro nowe,
            trendy i tanie? Czyżby tylko Polacy doceniali atrakcyjność takiego faktu?
            Tak na marginesie, "sylwestrowałaś" w martensach? Wow...
            Jeśli nosisz je od 3 lat to chyba bardzo pasuja do twoich ciucholandowych ubrań.
            Lekarze ortopedzi twierdzą, że nie powinno nosić się dłużej obuwia niż rok. Z
            powodów higienicznych. Ja nigdy nie noszę dłużej niż 2 sezony, zresztą, mimo,
            ze nie mam problemów zdrowotnych ze stopami, to nie wyobrażam sobie dłuższego
            noszenia, szczególnie obuwia zakrytego.
            • Gość: Stasia Re: Czy kupujecie w ciucholandach? IP: *.attu.pl 15 lat temu
              Czesc mojej rodziny mieszka od dawna w UK i stamtad pochadza nahczesciej ciuchy, ktore mozna kupic w ciucholandach, a dokladniej z tzw. sklepow charytatywnych do ktorych czesto bogaci ludzie oddaja swoje rzeczy zalozone raz lub wcale, bo w ten sposob wspieraja np. Afryke. Dochod ze sprzedazy tych rzeczy w 100% trafia na pomoc innym. W takich sklepach zaopatruja sie wlasciciele ciucholandow. Miedzy innymi oczywiscie. Naszej rodzinie w Anglii powodzi sie swietnie a mimo to dziewczyny czasem tez kupuja sobie za funta super ciuchy w takich wlasnie sklepach charytatywnych. W pewnych kregach to nawet wypada, z bardzo roznych wzgledow. To taki troche snobizm. Tak bawilam sie w martensach i czulam sie swietnie, bo pasowaly mi do ubioru oraz sa wlasnie w moim stylu i tak sie czulam doskonale, a ze sa one w stanie idealnym nie widze powodu abym miala je wyrzucac tylko dlatego, ze jaks taka pinda jak ty na forum powiedziala, ze nosi buty najwyzej 2 lata...
            • Gość: Mika Re: Czy kupujecie w ciucholandach? IP: *.c.strato-dslnet.de 15 lat temu
              Wiekszej bzdury nie slyszalam! To Ty sobie wyrzucaj swoje buty po roku - ja nie
              mam zamiaru wyrzucac butow, ktore mialam zaledwie kilka razy na nogach. Ktora z
              Was jeszcze by rozstala sie ze szpilkami od Sergio Rossi albo Escady i to po
              dwoch sezonach? A w "lumpexach" mozna czasami trafic na genialne rzeczy i
              naprawde nowe z metka - np. kupilam tweedowe spodnie Jil Sander za 10 zl z
              metka na 359 Euro.
              • allija Re: Czy kupujecie w ciucholandach? 15 lat temu
                Buty mozecie sobie nosic jak dlugo chcecie, nawet do późnej starości /i waszej
                i butów/, malo mnie to obchodzi. Ja tylko przytoczyłam opinie lekarzy i jeśli
                Martens także byl ortopeda to nie pamietam zeby gdziekolwiek na metce napisał,
                że jego butów mozna nie zdejmować z nóg latami. I generalnie chodzi o obuwie
                używane na co dzień a nie takie, które zwykle stoi w szafie. Wcale nie uważam
                tego za jakis szczególny wymysł, wyobraź sobie, ze nosisz bielizne czy bluzkę
                latami, bez prania, jak kazda z was by sie czuła? a przeciez buty czyścicie
                tylko z zewnatrz, wewnatrz prędzej czy później powstaja i rozwijaja sie
                bakterie. I mniej wiecej o to właśnie chodzi.
                Zaś co do szmatexów to nigdy zdania nie zmienie, nikogo też do tego nie
                zmuszam. Ten temat jest dosyc często poruszany na forum i tylko powiedzialam
                to, co rzuca sie zawsze w oczy - że wszyscy kupuja rzeczy nowe. Ciekawe kto
                więc kupuje te stare szmaty, ktore zazwyczaj wisza smetnie na wieszakach.
                Kilka moich koleżanek z pracy także ubiera sie w podobnych sklepach. I tez
                zwykle to podobno rzeczy nowe lub "prawie nowe" /wg mnie jednak one zawsze
                wygladają jak prosto z lumpexu/.
                Chce tylko powiedzieć, że dla mnie nie ma znaczenia kto i gdzie sie ubiera, to
                indywidualna sprawa kazdego. Jednak takie ciągłe podkreślanie, ze nie sa to
                rzeczy stare, uzywane a nowe, wręcz z metkami /jak rozumiem Niemcy, Aglicy,
                Holendrzy itd maja juz chyba takie hobby, ze kupuja ciuchy i natychmiast za
                drzwiami sklepu je wyrzucają/ świadczy o tym, że właśnie klienci tychze
                lumpexów maja jakieś problemy z soba i przyznaniem sie do tego, że nosza ciuchy
                po kims, używane. I sami chyba uważają, ze to cos gorszego więc musza sie
                usprawiedliwiać przed soba i innymi. No, ja to tak w kazdym razie odbieram.
                Na marginesie, ciekawe czy epitetow w stylu "pinda" ucza w UK czy tez to
                zwykły jezyk bywalczyń szmatexów?
                • Gość: Mika Re: Czy kupujecie w ciucholandach? IP: *.c.strato-dslnet.de 15 lat temu
                  To fakt, ze duzo ludzi sie wstydzi, ze kupuje w "lumpexach", ale glownie ze
                  wzgledu na osoby, ktore podobnie mysla jak Ty. Moi krewni bardzo czesto kupuja
                  cos w szmatexach i sa to rzeczy zawsze markowe - innymi wogole sie nie
                  interesuja. Maja swietne sweterki Carlo Colucciego za 20-30 zl (place za ta
                  marke 10 razy wiecej i to w euro), koszule firmy Eterna za 8 zl (w sklepie 60
                  euro) itd. I sa to rzeczy w tak dobrym stanie, ze mozna powiedziec, ze
                  prawie "nowe". Ich znajomi zawsze zachwycaja sie ich ubraniami, komentujac to w
                  sposob typowy dla Polakow, ktorzy nigdy nie byli dluzej niz tydzien za
                  zachodnia granica: "jasne, ze macie fajne rzeczy w koncu macie rodzine w BRD."
                  Coz, wola nie zaprzeczac...
                  Ja sama bardzo chetnie towarzysze mojej szwagierce w wyprawach do jej sekretnej
                  szmaciarni - owszem duzo rzeczy jest dla mnie malo interesujacych, ale jak w
                  moim wczesniejszym poscie mozna wyczytac, zdarzaja sie rarytasy. Trzeba umiec
                  szukac, znac sie na super-dobrych markach i miec dobry gust.
                • Gość: OLKa Re: Czy kupujecie w ciucholandach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15 lat temu
                  allija napisała:

                  > Buty mozecie sobie nosic jak dlugo chcecie, nawet do późnej starości /i
                  waszej i butów/, malo mnie to obchodzi. Ja tylko przytoczyłam opinie lekarzy i
                  jeśli Martens także byl ortopeda to nie pamietam zeby gdziekolwiek na metce
                  napisał, że jego butów mozna nie zdejmować z nóg latami. I generalnie chodzi o
                  obuwie używane na co dzień a nie takie, które zwykle stoi w szafie.

                  Ta osoba wcześniej nie napisała, że chodzi w swoich martensach non stop. A
                  jesli nawet - to są buty, które sie szybko nie rozpadaja w przeciwieństwie do
                  jakiegos Lasockiego czy Ryłki.

                  Wcale nie uważam tego za jakis szczególny wymysł, wyobraź sobie, ze nosisz
                  bielizne czy bluzkę latami, bez prania, jak kazda z was by sie czuła? a
                  przeciez buty czyścicie tylko z zewnatrz, wewnatrz prędzej czy później powstaja
                  i rozwijaja sie bakterie. I mniej wiecej o to właśnie chodzi.

                  Ja swoje buty w środku też myję, od czasu do czasu przecieram spirytusem, a
                  profilaktycznie co jakiś czas spryskuję grzybobójczym sprejem. I żadnych chorób
                  nie mam.

                  > Zaś co do szmatexów to nigdy zdania nie zmienie, nikogo też do tego nie
                  > zmuszam. Ten temat jest dosyc często poruszany na forum i tylko powiedzialam
                  > to, co rzuca sie zawsze w oczy - że wszyscy kupuja rzeczy nowe. Ciekawe kto
                  > więc kupuje te stare szmaty, ktore zazwyczaj wisza smetnie na wieszakach.
                  > Kilka moich koleżanek z pracy także ubiera sie w podobnych sklepach. I tez
                  > zwykle to podobno rzeczy nowe lub "prawie nowe" /wg mnie jednak one zawsze
                  > wygladają jak prosto z lumpexu/.

                  Albo mają pecha, albo ty masz spaczony gust. Sama widuję często nowe rzeczy z
                  metkami, i to znanych firm, tyle tylko, że w skrajnych rozmiarach - żałuję, że
                  na mnie nie pasują.

                  > Chce tylko powiedzieć, że dla mnie nie ma znaczenia kto i gdzie sie ubiera,
                  to indywidualna sprawa kazdego. Jednak takie ciągłe podkreślanie, ze nie sa to
                  > rzeczy stare, uzywane a nowe, wręcz z metkami /jak rozumiem Niemcy, Aglicy,
                  > Holendrzy itd maja juz chyba takie hobby, ze kupuja ciuchy i natychmiast za
                  > drzwiami sklepu je wyrzucają/ świadczy o tym, że właśnie klienci tychze
                  > lumpexów maja jakieś problemy z soba i przyznaniem sie do tego, że nosza
                  ciuchy po kims, używane. I sami chyba uważają, ze to cos gorszego więc musza
                  sie usprawiedliwiać przed soba i innymi. No, ja to tak w kazdym razie odbieram.

                  Zdarza się, że oddają nietrafione zakupy. Tobie nigdy się nie zdarzyło? A poza
                  tym wole uzywane z materiałów dobrej jakości i porządnie uszyte, niz to
                  badziewie, które w tzw. butikach wisi.

                  > Na marginesie, ciekawe czy epitetow w stylu "pinda" ucza w UK czy tez to
                  > zwykły jezyk bywalczyń szmatexów?

                  To zwykły język przeznaczony dla tych, którym sie wydaje, że mogą się wywyższać.
    • grazkax Re: Czy kupujecie w ciucholandach? 15 lat temu
      oj allija, chyba troche przegielas ,czyzbys miala jakies kompleksy co do swojej
      osoby ? az tak sie unosic? wyluzuj -przeciez o to kto gdzie kupuje ubrania -to
      jego sprawa. a moze napisz gdzie ty dokonujesz wymiany swojej garderoby? a tak
      na serio to metki na odziezy bywaja faktycznie ,jest to odziez pochodzaca z
      ekspzycjii wystawowych.tam nikt jej nie kupi bo sa na niej slady przebarwien od
      slonca lub dotykania klientow, a u nas wszystko kupia.co do obuwia to troszke
      sie tez zagalopowalas -buty tez sie w srodku myje a wlasciwie "odkaza" sa do
      tego preparaty w sprey ,najlepsze to sholla.tak wiec spoko, kazdy ma cos dla
      siebie i jest zadowolony. i poco te nerwy?
      • Gość: Dorna Re: Czy kupujecie w ciucholandach? IP: *.enterpol.pl 15 lat temu
        A ile rzeczy,które wiszą w butikach wygląda gorzej niż te z ciuchlandu?Straszna
        z Ciebie Alija dama,skoro tylko w butikach się ubierasz.A dla mnie te butikowe
        ciuchy to są dopiero szmaty!Zwróć uwagę na ich wykńczenie(szczególnie od
        podszewki).Wystające nitki i snujące się nici.Złe wykończenie,żle obrzucone szwy
        itd.Dlatego wolę ciuchlandy.Ciuchy przede wszystkim tanie,ładne,oryginalne.No i
        dobrze wykończone.A w butikach chyba wszystko jest made in china lub tajlandia.
        • allija Re: Czy kupujecie w ciucholandach? 15 lat temu
          Ja nie ubieram sie w butikach. Jesli w ogole kupuje cos w sklepie to musi mi
          jakos szczególnie wpaść w oko. I dobrze sprawdzam jakość bo juz przerobiłam to,
          ze nie warto kupować byle czego, tzw jednorazówek, szkoda pieniedzy. Tak w
          ogóle to głównie mam rzeczy szyte na miarę. Szczególnie, że robie to sama
          bowiem lubie ciuchy orginalne, ja sama wiem najlepiej o co mi chodzi, dobrze
          znam swoją sylwetkę, wiem też z jakiego materialu to robię i jaka jest tego
          jakość itd. A na metkach mi nie zalezy, jedynie na tym aby dobrze wyglądac i
          dobrze czuc sie w konkretnej rzeczy.
    • buba_i_banka Re: Czy kupujecie w ciucholandach? 15 lat temu
      TAK!!! i jestem z tego zadowolona. na osiedlu mam kilka naprawdę dobrej jakości
      ciuchy i wcale się nie wsydzę, mogę wręcz powiedzieć ze mam koleżanki, które tak
      jak ja mają małe dziecko ( wiek 2-3 latka) i razem umawiamy się na łażenie po
      ciuchach. wszystkie trzy nie pracujemy, podjęłyśmy trudną w obecnyhc czasach
      decyzję o samodzielnym wychowywaniu dziecka w domu. Gdyby nie obecność 'ciuchów'
      nie wiem gdzie i za co byśmy się ubierały ' na topie' jak to niektórzy mówią.
      nam zależy na tym by mieć coś nowego, nawet gdyby miało być noszone jeden sezon,
      choć przeważnie jest dłużej. Dodatkowo 'pożyczamy' sobie ubranka na tzw. wieczne
      oddanie, kupujemy jedna drugiej potrzebne ubranka, jeśli któraś zgłosi, że
      czegoś potrzebuje a znamy swoje gusta.Polujemy, szukamy, szperamy,a jak minie
      czas noszenia i donaszania z wielką przyjemnością oddajemy młodszym dzieciakom
      koleżanek lub oddajemy do kontenerów czerwonego krzyża. Ceny ubranek dziecięcych
      szczególnie sa obecnie tak wysokie, że mając świadomość wydania na jedne
      ogrodniczki jeansowe Oryginalne - Sklepowe za prawie 80 złotych, z przyjemnością
      kupuję nawet trzy pary za np. 15 zł w ciuchach. To nie sztuka pójść na 'ciuchy'
      i za grosze nakupować szmat, sztuką jest trafić to czego się potrzebuje, za
      niewielkie pieniądze, dobrej jakości lub markowe :) pozdrawiam gorąco wszystkie
      'ciuchowe' Mamuśki :-) Tak trzymać!!!
      • Gość: Stasia Re: Czy kupujecie w ciucholandach? IP: *.attu.pl 15 lat temu
        Wczoraj w osiedlowym lumpeksie znalazlam koszulke GAP za 16pln, z metka z cena podana w euro ,dokladnie 29.99 wiec 16 pln to jak za darmo. Jednak nie kupilam, bo mi kolor nie odpowiadal. Niedawno nabylam tam za 10pln plecaczek, ktory mial zabanderolowane ramiaczka, w srodku saszetke chroniaca przed wilgocia i metke, wiec jak widac bywaja w TAKICH OHYDNYCH SKLEPACH rzeczy zupelnie nowe. Mam ich calkiem sporo za grosiki i wygladam bardzo dobrze.
        A propos allija buty rozumiem tez sobie szyjesz?
        • allija Re: Czy kupujecie w ciucholandach? 15 lat temu
          Butów nie szyje ale także i nie donaszam po kims. Kupuję nowe i zmieniam, jak
          pisałam, po ok 2 sezonach. Wg mnie nie nadają się do dłuższego noszenia, także
          dlatego, że już mi się znudziły czy mają nieaktualny fason.
          Co do reszty to nie bardzo rozumiem, kupujesz w ciucholandach żeby mieć metki,
          na które normalnie nie byłoby cię stać? Nosisz je wywalone na zewnątrz czy jak?
          Czy kupujesz dlatego, że generalnie nie stać cie na nowe ubrania?
          Czy ze skąpstwa?
          Własciwie jaki jest tego powód?
          • Gość: Stasia Re: Czy kupujecie w ciucholandach? IP: *.attu.pl 15 lat temu
            Sprobuje ci odpowiedziec w miare krotko i przejrzyscie. Koszulki GAP nie kupilam, podalam ja jako przyklad, ze w lumpach sa zupelnie nowe rzeczy tez.
            Trzeba bylo czytac uwaznie to bys pojela, jezeli twoja inteligencja jest chocby przecietna.Mam dosc duzo pieniedzy, bo oboje zarabiamy z mezem na poziomie europejskim, ze tak to okresle. Jednak nie mam zamilowania wydawania kasy niepotrzebnie i jesli mam zamiar kupic sweter za np 800zl albo buty za 1000zl to zapala mi sie lampka alarmowa pt. ile dzieci moglabym wspmoc? I zwykle te pieniadze przeznaczam na fundowanie obiadow jakimus dziecku lub konkretna pomoc osobie lub instytucji np. dom samotnej matki, dom dziecka etc.Poza tym wole inwestowac w nieruchomosci, ktore przynosza zysk a poza tym daja komfort, ze mozna zawsze pojechac na wakacje do swojego domu- my mamy np.dom letni na poludniu Francji a zamierzam kupic jeszcze w Chorwacji. Widzisz wiec ze metki mam w glebokim powazaniu, moge miec takie o jakich wiekszosc moglaby snic. Skapa tez nie jestem jak widac spudlowalas w domyslach. Generalnie kupuje nie tylko w ciucholandach, bo np. narty, sprzet do nurkowania, aparaty fotograficzne etc. kupuje nowe. Buty z reguly kupuje w martensie( maja tam bardzo rozne fasony na rozne okazje o czym pewnie nawet nie wiesz)a to jest zwykle okolo 400-500zl, po za tym one sa baaaardzo dlugo w idealnym stanie i nie nudza sie, bo ja kupuje raczej klasyczne fasony. No i jednak czasem cos sobie kupie nowego ale nie w polskich sklepach tylko w Anglii lub we Francji, bo u nas w butikach jest po prostu szajs. I jeszcze jest cos- wszechobecna bieda spoleczenstwa jakos mnie studzi jesli chodzi o demonstrowanie wszem i wobec naszej hm, majetnosci. Mam nadzieje, ze cos w koncu pojelas. Do dam, ze maz jest programista a ja jestem prawnikiem.
            • Gość: Stasia dlaczego bylam w sylwestra w martenasch... IP: *.attu.pl 15 lat temu
              i w spodniach i w ogole w spodniach, ano rowniez dlatego( pomijajac ze uwielbiam marteny) ze spedzilismy go ze znajomymi w naszym domu letniskowym na Kaszubach w samym srodeczku lasu. Prawdopodobnie na bal do hotelu poszlbym w obcasach, ale tam nie poszlam. Widzisz allija jakie masz waskie granice wyobrazni, tak cie to dziwilo, ze sylwestrowalam w martensach.
            • Gość: Mika Re: Czy kupujecie w ciucholandach? IP: *.c.strato-dslnet.de 15 lat temu
              Pewne osoby nigdy nie zrozumieja naszych pobudek kupowania w lumpexach. Za
              waskie horyzonty lub prosciej powiedziane: glupota. Takie osobki zarabiaja
              netto na miesiac ok. 700 zl, ale wydaja na wozek dla niemowlaka 850 zl, bo musi
              byc koniecznie nowy, a ze to totalny "szajs", to juz inna bajka. "Nagralam"
              znajomej(z niskimi zarobkami) wiedzac, ze nie dlugo bedzie rodzic, mozliwosc
              odkupienia od mojej dobrej, zamoznej kolezanki pieknego wloskiego wozka plus
              spacerowka i wanienka za 250 zl (gdzie sam wozek kosztowal nowy 3500 zl!) -
              wszystko w idealnym stanie. Ale nie skad - lepiej sie zapozyczyc, bo wozek musi
              byc nowy. W lumpexie oczywiscie tez nic nie kupi - po jakichs tam "szwabskich
              bachorach".
            • allija Re: Czy kupujecie w ciucholandach? 15 lat temu
              No, az o tak obszerną i szeroką odpowiedż mi nie chodziło, naprawdę.
              Zrozumiałam, że wszechobecna bieda studzi cię w demonstrowaniu majętności.
              Rozumiem, u nas w kraju, bo w innym kraju to już niekoniecznie...
              Stąd rozumiem, u nas biegasz w ciuchlandowych rzeczach, a jak tylko
              przekroczysz granicę to hulaj dusza...
              Tam juz nie masz objekcji w demonstrowaniu majetności, zresztą może dlatego, że
              tam i taka majetność szczególna nie jest.
              Wybacz, ale z tą lampką to przegięłaś. Raz ci się zapala ale, jak widzę, i
              często gaśnie, jakos to mało spójne i brak konsekwencji.
              Może jestem głupia i mam zawężone horyzonty, wg mojej oceny nie ale przecież
              wobec siebie trudno byc obiektywnym więc któż wie...
              Jestem montażystką i pracuję w tv. Mój mąż także. Zarabiam więcej niż 700 zł
              netto. Swoje pieniądze inwestuję także w dzieci ale w swoje bowiem ich przyszły
              los jest dla mnie najwazniejszy, poza tym pomagam ludziom starszym tzn swojej
              matce, której dopłacam do PRLowskiej emerytury. Jej los jest dla mnie także
              ważniejszy od losu innych.
              Mam bardzo bliską rodzine we Włoszech i Holandii, nie musze więc inwestować w
              domy bo jeśli chcę spędzić urlop w Europie to ich domy stoją dla mnie otworem w
              każdej chwili. Te osoby są w wieloletnich /20 i wiecej/ związkach małżeńskich z
              tubylcami a wiec są dosyć wrośnięte w tamte środowisko, z dala od skłóconych i
              z nie najlepszą opinia polonusów, znam więc bardzo dobrze tamtejsze warunki. W
              zadnym z tych krajów moja rodzina i ich rodziny nie kupują w czyms co u nas
              nazywane jest ciuchlandami. Dziwni jacyś. Owszem, widzialam uzywane ciuchy na
              miejscowym targowisku, nie wiem kto to kupuje, moze Turcy, ktorzy siedza na
              bezrobociu bo nie chce im sie pracować?
              Dodatkowo w swoim czasie zjeździłam pół Europy co pozwoliło mi /jednak/ jakos
              rozszerzyć swoje horyzonty.
              I nie kupuje w ciuchlandach, nadal nie bedę i nic mnie nie przekona. Jeśli
              spodobają mi sie buty za 1000 zl i bedę miała luźną taka wlasnie sume to te
              buty kupię i zadne światełka mnie nie powstrzymają. Problem u nas jest taki, ze
              Polacy nie moga wyzbyc sie wyobrażenia biedy, które w Polsce funkcjonuje juz
              od dziesiatków lat. Może wlaśnie te lata sprawiły że wiekszość z nas albo
              uważa, ze musi ukraść zeby mieć, albo zakombinować żeby mieć albo jeśli juz ma
              to uważa, ze nie nalezy mu sie bo sa inni bardziej potrzebujący, albo boi sie
              że je straci np zostanie okradziony albo z kolei, ze musi jakos zabezpieczyc
              sie na przyszłość kiedy to nie bedzie miał. A juz wydawanie pieniedzy na siebie
              poczytywane jest za skrajny egoizm. Dla mnie zas naturalne jest, ze za swoja
              prace jestem należycie wynagradzana, to wyraz szacunku dla samej siebie. I ze
              pieniądze te wydaję jak chcę, także dla przyjemności jeśli mnie na to stac.
              Co zas do pomagania innym to, powtorze za kims, jesli chce sie skutecznie pomoc
              czlowiekowi to nalezy mu dac wędkę nie rybe. Bowiem jalmuzna jest najgorszym co
              moze byc, uderza w ludzka godność i tylko chyba osoby ze srodowisk
              patologicznych, którym wszystko jedno skąd dostaja np. na wódę, nie maja takich
              odczuć.


              • Gość: Stasia Re: Czy kupujecie w ciucholandach? IP: *.attu.pl 15 lat temu
                Ech allija, widze, ze nie mam co z toba gadac jednak. Nic nie zrozumialas. Finansowanie jakiemus dziecku obiadow poprzez fundacje nie jest jalmuzna, zakup czegos tam dla domu dziecka, tez nia nie jest. Jalmuzna jest danie komus kasy zeby najlepiej kupil sobie wodke. Poza tym jatez pomagam swojej rodzinie ( kupilismy domek szeregowy jako lokate ale dozywotnio mieszkaja tam moi tesciowie)wykupuje leki mojej babci 95letniej, oraz wspieram dzieci mojej siostry( angielski,itp) wlasnych dzieci niestety nie posiadam, bo jak widac nie mam takiego szczescia jak ty. moi rodzice tez prawnicy nie potrzebuja na szczescie (dla nich) pomocy. No i ja juz tak mam, ze na siebie wole wydac na podroze, ksiazki, kino, teatr ( namietnie), plyty , sprzet grajacy itp. i nie mam tu poczucia winy za to super laszki wydaja mi sie akurat zbedne do zycia. Dlatego zmiast wydac na lach wole komus pomoc. Dziwne co? No i nie do konca jest tak ze za granica zaczynam szalec, kupuje tam ubrania porzadne, w ktorych chodze do pracy i ktore sa swietne gatunkowo i warte swojej ceny. A Polskich sklepach nawet tych firmowych kazdy wie co jest.Czuje, ze nie rozumiesz i tak nic z tego co ja tu pisze i wszystko sobie zinterpretujesz na opak, albo wyciagniesz jakies dziwaczne wnioski. Trudno. Nie mam w tobie partnera do rozmowy wiec nie podejme juz tej dyskusji niezaleznie od tego co tam sobie pomyslisz.
                Ostatecznie ja bede zyc po swojemu i bede zachodzic do swojego osiedlowego lumpeksu bo mi sie tak podoba ( pojedyncze egzemplarze, nietuzinkowe zestawy, przyjemnosc poszukiwania i bawienia sie roznymi zestawieniami, smieszna cena itp.,) dalej bede prowadzic swoja kancelarie i podrozowac, kupowac nieruchomosci, nurkowac i robic inne fajne rzeczy. No i zapewne dalej bede wspierac finansowo osoby i instytucje czyli jak ty to nazywasz bede rozdawac jalmuzne. I jeszcze o rodzinie- tez zawsze moge pojechac do kogo chce ale wole do siebie, bo tak jest wygodniej i malo klopotliwie.
                A ciebie nie mam zamiaru przekonywac, ze czasem warto upolowac fajna sztuke w lumpeksie bo jak ktos sie nie chce dac przekonac to nic go nie przekona.
                Amen
                • allija Re: Czy kupujecie w ciucholandach? 15 lat temu
                  Świete slowa.
                  Ja mam zdecydowanie inny swiatopoglad, dla pocieszenia wszystkich dodam, że
                  zdecydowanie mało popularny.
                  Dla pocieszenia siebie zaś, ze nie narzucam go innym.
                  Czyli - powodzenia.
    • grazkax Re: Czy kupujecie w ciucholandach? 15 lat temu
      brawo stasia! tak trzymac, nie kazdy moze sie wykazac rozumem i zrozumieniem
      drugiego czlowieka.sa ludzie ktorzy patrza a wszystko ze swojego poziomu
      (finansowego).a przeciez sa i tacy ktorzy nie maja nawet polowy tego co inni,a
      chcieli by miec jakis orginalny niedrogi ciuch.a co maja zrobic osoby
      utrzymujace sie z zasilkow dla bezrobotnych? a rodziny wielodzietne ? czy im
      sie nic od zycia nie nalezy? na problem kupowania w takich sklepach nalezy
      patrzec i z takiej perspektywy.allija pisala ze na zachodzie ludzie omijaja
      szerokim lukiem takie sklepy -bzdura ,dosc czesto bywam we wloszech i nie raz
      widzialam jak w rzymie wloszki buszuja w takich jak my sklepach.to samo dotyczy
      londynu czy paryza .zreszta mam kolezanke prawnika z ktora niejednokrotnie
      robilysmy wypady do ciucholandow.jesli jestes z warszawy to polecam tego typu
      sklep na rondzie waszyngtona ,jest super zaopatrzony w naprawde fajne
      ubrania ,ale ceny sa dosc wysokie.
      • Gość: ela Re: Czy kupujecie w ciucholandach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15 lat temu
        u mnie w małej miejscowości tych sklepów jest mnóstwo. Ja mam kilka wybranych,
        do których lubię chodzić. Rzeczy są na wieszaczkach, posegregowane, w sklepie
        jest ładny wystrój, pachnie - ogólnie bardzo przyjemnie. W lumpeksach ubieram
        mojego 2-letniego synka i zawsze jest zaskoczenie znajomych, że to nie są nowe
        rzeczy i kosztowały takie grosze(najdroższa była kurtka zimowa - 17 zł, a inne
        rzeczy - 2, 5, 7 zł - zawsze do 10 zł). Sobie też kupuję i przeważnie wszystkie
        rzeczy bardzo lubię i jestem zadowolona (nie wspomnę o oryginalnych metkach).
        Wczoraj kupiłam plecaczek beżowy za 8 zł, taki o jakim "marzyłam". Znajomi
        informowali mnie o cenach ze sklepu 60 zł, 80 zł, a nawet więcej jeśli to
        skóra. A tak mam za 8 zł i na pewno będę go miała na lata :-) Pozdrawiam
        • Gość: Stasia Re: Czy kupujecie w ciucholandach? IP: *.attu.pl 15 lat temu
          A jednak jeszcze jedno zdanie - skrajna glupota jest nazwanie jalmuzna finansowanie dozywiania glodnego dziecka. Bez komentarza. Ciekawa jestem w jaki sposob mialabym takiemu bogu ducha winnemu dzieciakowi dac tzw.wedke? Po pierwsze nie znam dzieci ktore moga zjesc czasem jeden cieply posilek dzieki moim pieniadzom a po drugie to czy mialabym zaprzegnac takie dziecko do pracy we wlasnym domu czy ogrodzie w zamian za obiady???
          Cos z toba nie tak allija- ja to nazywa wprost GLUPOTA. Niestety.
          • allija Re: Czy kupujecie w ciucholandach? 15 lat temu
            Droga Stasiu, wiesz, jakos niespecjalnie lubie jak ktos zarzuca mi glupote i
            brak rozumu. Owszem, mozemy róznic sie w jakis tam kwestiach i ja jestem to w
            stanie zaakceptowac i szanować. Nie widze jaednak powodu zeby z tego tytułu
            nazywac kogos glupcem.
            Jakos tak od poczatku wydawało mi sie mało wiarygodne to co w ogóle pisałaś.
            Słabe uzasadnienie psychologiczne i merytoryczne, począwszy od "pindy",
            skończywszy na 95 letniej babci. No a te fundacje, pomoc biednym dzieciaczkom,
            odejmowanie sobie od ust, no, po prostu łza sie w oku kręci.
            Zapomniałas, stasieńko, że jest cos takiego jak wyszukiwarka. Skorzystałam z
            niej. I co sie okazało? No chyba sama wiesz, kłamczuszko...
            Pewnie z tegoz luksusu kupujesz w biedronce, a za swoje 1600 zł nabyłaś
            nieruchomość w Hiszpani czy gdzie tam. A ciucholandy odwiedzasz dla kaprysu li
            tylko.
            Nie bede z toba rozmawiać bo nie ma o czym. Nawet nie wiem czy zrozumiesz co
            mam na myśli. Tak jak ty to ja tez pomagam, od czasu do czasu cos tam dam na
            schronisko czy jakis inny szczytny cel. O, dzis nawet dolożyłam do WOŚP, jestem
            wielka!
            Przypomne tylko, ze 30 do 40% moich dochodów odprowadza państwo, z tego tylko
            niewielki % idzie na moja przyszłą emeryturę, reszta jest przeznaczana na
            pomoc społeczną, emerytury, służbę zdrowia, szkoły /także na twoje studia, o
            ile to w ogóle prawda/. I państwo za te pieniadze ma też obowiązek tak rządzic
            aby ludzie mieli pracę i sami mogli zarobic na godne życie swoje i swoich
            dzieci, ot co. Za to rząd i cała reszta dostaje /spore zresztą/ pensje z moich
            m.in. podatków. To jest właśnie ta wędka.
            Nie widzę potrzeby żeby dodatkowo odejmowac sobie, moim dzieciom, na cos na co
            i tak płacę dużo ze swoich zarobków i z powodu ogólnej biedy ubierac się w
            ciucholandach i jadac produkty z biedronki /swoją droga to bałabym sie dac
            cokolwiek stamtąd dziecku do zjedzenia/.
            Dodatkowo okazuje się, że jednak wstydzisz się tego, ze kupujesz w
            ciucholandach skoro dorabiasz do tego całą tą fałszywą ideologię.
            No i chyba to jednak z toba jest cos nie tak, złotko.
            Pamietaj co mówiła mamusia, kłamstwo ma krótkie nogi.
        • Gość: Stasia Do grazkax IP: *.attu.pl 15 lat temu
          dzieki ci za zrozumienie, nareszcie ktos madrze myslacy....uff. Niestety nie mieszkam w Wawie tylko w 3miescie, wiec do twojego sklepu z ciuszkami zajrze najwyzej bedac w podrozy.
          Pozdrawiam cieplo.
            • Gość: vintage Re: ciuchlandy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15 lat temu
              Powiem Wam tak. Ktoś ubrany w rzeczy wyłącznie z ciucholandu, kupione tam z
              przyczyn ekonomicznych najczęsciej wygląda ...jak ubrany w ciucholandzie. Ktoś
              kto szuka tam tzw "perełek" i łączy je z ciuchami, butami, torbami z dobrych
              sklepów wygląda dobrze i modnie. Ot i cała tajemnica;))
              • Gość: Stasia Re: ciuchlandy IP: *.attu.pl 15 lat temu
                Allija ty chyba sie nudzisz, na prawde... zadalas sobie tyle trudu zeby znalezc moje rozne wpisy? Czuje sie zaszczycona. Nie wstydze sie tego ze wyszukuje wlasnie perelki w ciucholandzie, ani tego ze kupuje cos tam w biedronce czy innym sklepie, ktory mam pod nosem a nie bardzo checi na jakies wielkie wyprawy zakupowe. Poza tym nie przywiazuje wielkiej wagi do tego co jadam, bo malo jadam, ani do takich dupereli jak chemia gospodarcza czy ciuchy. Pisalam juz ze wole rozrywki intelektualne oraz podroze. Mozesz mi nie wierzyc jezeli to poprawia twoje samopoczucie.Ja nie mam kompleksow w przeciwienstwie, jak sie zdaje, do ciebie. U nas nie ma PRL owskich emerytur, za to zawsze byly pieniadze, ale madrze wydawane( takie jest moje zdanie)i rodzicie nauczyli nas jaka maja wrtosc i jaka wratosc maja przede wszystkim podroze i inne tego typu historie, ktore juz tam wymienilam. Nie przypominam sobie za to wystawnego, pustego zycia. A ty allijo wygladasz mi na dziewczyne, ktora odbila sie od dna i teraz leczy swoje kompleksy.Co do sprzecznosc, to juz dawno odkryto, ze taka osoba jestem- wlasnie pelna sprzecznosci. Nie ja jedna i nie ma w tym nic haniebnego.
                • allija Re: ciuchlandy 15 lat temu
                  Staśka, jak powiedziałam, nie mam zamiaru z tobą dłużej rozmawiać bo jesteś
                  wstrętną kłamczucha a ja od razu takich ludzi dyskwalifikuję. Nie jesteś
                  prawnikiem, nie masz kancelarii, ze nie wspomnę o nieruchomosciach gdzieś-tam.
                  Twoi rodzice tez prawdopodobnie nigdy nie byli prawnikami, jak sugerowałaś, za
                  to całe życie klepali bedę, jak to właśnie napisałaś w zupełnie innym wątku. To
                  ty wyszłaś z biedy i cały czas tą biedę w sobie masz, niezależnie od obecnych
                  warunków, które zreszta tez sa takie sobie. Pracujesz w szkole a wszyscy wiemy
                  jakie warunki finansowe są w szkołach publicznych. A ty pracujesz w szkole
                  publicznej bo w zadnej prywatnej nie uświadczysz obiadów po 3 zł /jak podałaś/,
                  nawet u mojego syna w szkole /także publicznej/ są obiady po 6 zł, takze nie
                  wiem co ty w ogole tam jadasz, chyba same naleśniki albo inne kluchy.
                  Prawdopodobnie nie jesteś w ogóle po studiach i w trakcie 3 fakultetu,
                  wystarczy poczytac co ty wypisujesz i jakim językiem sie posługujesz /prosty,
                  niewybredne epitety/, jakie tematy cie interesuje, szczególnie "ciekawe" twoje
                  myśli można znaleźć na forum uroda, no, naprawdę, jestem pod wrażeniam...
                  Jestes w swoich wypowiedziach zaczepna, złośliwa i zawsze twoje musi byc na
                  wierzchu, nie popuścisz. To nie sa rozmowy na poziomie absolwentki prawa,
                  raczej na poziomie magla.
                  Tak, zadałam sobie trud bo jeśli ktoś podnosi w stosunku do mnie zarzuty to
                  lubię wiedzieć na jakiej podstawie mnie obraża. Za to ty jakby w ogóle nie
                  odnosisz sie do tego co napisałam tzn, że jesteś kłamczuchą, za to dalej
                  brniesz znanym sobie torem i uprawiasz pustosłowie, bla, bla, bla
                  Proszę, przypomnijmy sobie jedną z twoich wypowiedzi:



                  "Re: czy wy tez tyle wydajecie?
                  Autor: Gość: Stasia IP: *.attu.pl
                  Data: 17.11.05, 19:58 + dodaj do ulubionych wątków

                  ______________________________________
                  Moj maż zarabia chyba bardzo dobrze, bo około 3.500 plus zlecenia od czasu do
                  czasu, ja mam jakieś 1.600zł. I my bardzo mało
                  wydajemy! Ja obiady przynosze z pracy tzn. ze szkolnej stołowki za ok. 60 zł/m-
                  c, raz w tygodniu jedziemy do hipermarketu po
                  zakupy typu sery , jogurty , srodki czystosci, itp. Raz na tydzien lub dwa na
                  rynek po warzywa, poza tym sama w wakacje robiłam
                  dzemy, kiszone ogorki itp. Oboje nie palimy ani nie pijemy specjalnie , tylko
                  okazyjnie , ciuchy ja najczesciej kupuje w bardzo
                  fajnym ciucholandzie pod domem, bo nie mam jakichs wygorowanych potrzeb w tym
                  wzgledzie, specjalnie kosmetykow nie kupuje... Taki
                  minimalizm troche, ale jakos nam obojgu z tym dobrze. Ja wychowalam sie w malo
                  zamoznym domu, gdzie czesto kasy brakowalo i
                  zostaly mi takie nawyki minimallizowania wydatkow, nawet nie potrafie wydawac
                  kasy na duperelki a moj maz to urodzony minimalista.
                  Jedyne czego sobie nie zalujemy to kino, teatr, ksiazki i wakacje oraz karnety
                  na basen i aerobik(ja).Czasem wspieramy jaks
                  fundacje, albo jakies dziecko. "

                  albo

                  "Re: CO ZROBIC ABY SEXOWNIE WYGLADAC
                  Autor: Gość: Stasia IP: *.attu.pl
                  Data: 06.01.06, 16:30 + dodaj do ulubionych wątków

                  -------------------------------------------------------------------------------
                  ja yo najbardziej lubie jak jest:
                  duza klatka
                  maly ptaszek
                  czyli: kulturysta
                  ;-))))))) "

                  i tak dalej, i tak dalej.
                  Moze ty chodzisz do teatru ale którego? Bo z tego co widać masz karnet do
                  fitness a nie do teatru, główne twoje zainteresownia to uroda, seks i co zrobić
                  żeby jak najmniej wydać.
                  Ja nie mam żadnych kompleksów więc nie muszę niczego leczyć, od niczego sie tez
                  nie odbijałam, cóż za wnikliwa analiza psychologiczna, no, naprawdę...
                  Za to ty robisz z siebie kogos kim nie jesteś, to chyba bardziej nadaje sie dla
                  psychologa, czyz nie?
                  Nie mamy o czym ze soba rozmawiac więc choc raz zachowaj się na poziomie i
                  przyznaj, że trochę sie zagalopowałaś. Odpuść sobie.







                  • Gość: Karimata Do aliji IP: *.pl / 83.142.112.* 15 lat temu
                    Faktycznie,jakby Twój bachor zjadł coś z Biedronki to by się na pewno otruł!
                    Niestety jest u nas część społeczeństwa tzw "nowobogackich",którzy dotychczas
                    wychowywali się na pszenno-buraczanej zabitej dechami wsi i jadali same
                    "frykasy"w postaci wsiowego mleka,takichże jajec,co niedziela mamuśka zabiła
                    kuraka na "zdrowy"rosołek itd.To nie ma co się dziwić jak "państwo"
                    przyzwyczajone do smalcu i ogóra kiszonego może coś kupić np w Biedronce?Toż
                    "państwo"nie wie nawet jak rozpakować hermetycznie zapakowany ser lub wędlinę!
                    Alija,a ubieraj się nawet i w samym Paryżu,ale nie potępiaj lub nie wymyślaj od
                    biedoty ludziom,którzy lubią i będą lubili robić zakupy w ciuchlandach i
                    Biedronkach.Z różnych powodów.W butiku czekają na Ciebie super szmaty.Zobacz je
                    od lewej strony i załóż po praniu.Pozdr.
                    • allija Re: Do karimaty 15 lat temu
                      Po pierwsze to nie bachor, ja nie mam bachorów, ja mam dzieci. Tym samym to od
                      ciebie powiało jakos tak kulturą pszenno-buraczaną więc twoje uwagi na temat
                      obrażania kogokolwiek przeze mnie w ogóle sa nie na miejscu. Najpierw samemu
                      należałoby byc w porządku.
                      Nie jestem ani nowo******* ani staro******* a wychowałam sie w Warszawie,
                      podobnie jak moja rodzina, której część zresztą ginęła za to miasto. Masz
                      bardzo prostacki, bo inaczej tego nazwac nie mozna, sposób rozumowania.
                      Tenze sposób nie pozwala ci pewnie pojąć, że nie potępiam ani biedy, ani
                      biedoty, potępiam fałsz i obłudę. I o to właśnie toczyła się cała powyższa
                      dyskusja. Którą zreszta chyba niezbyt uważnie śledziłaś bo pisałam, że nie
                      ubieram się w butikach.
                      Zas co do jedzenia /zresztą nie tylko/ to nie kupuję produktów w pewnych
                      sklepach oraz firmowanych przez markety ponieważ ich jakość, i wartość tym
                      samym, budzi szereg wątpliwości, które to wątpliwości podejmuja od czasu do
                      czasu niektóre stacje tv. Jak więc widac jest z tym jakis problem. A ja nie mam
                      zamiaru eksperymentowac na zdrowiu swoim ani, tym bardziej, swoich dzieci.
                      Przeszkadza ci to jakoś?
                      Acha, i określenie biedota, ani też bieda, nie jest nigdzie traktowane jako
                      obelżywe, więc nie mogłam nikogo obrazić. Tym bardziej, ze stosowałam je raczej
                      tylko w gorącej dyskusji ze Stasią i było użyte w zupełnie innym kontekście,
                      dotyczyło mianowicie jej barwnych opowieści.
                      Czy ja nie piszę po polsku? że tak trudno zrozumiec.
    • beretzantenka Re: Czy kupujecie w ciucholandach? 15 lat temu
      Babki ! Ale dalysie sobie popalic !
      Zyciorysy , zarobki- o przekonaniach religijnych i politycznych nic jeszcze nie
      bylo ale moze cos dopiszecie ?
      No i po co sie tak jatrzyc i uzewnetrzniac?
      Kto lubi kupowac w ciucholandach niech sobie kupuje a kto nie lubi ten ma wiele
      innych sklepow do wyboru wiec w czym problem ?
      Rozsmieszylo mnie tylko ,ze niektore panie chodza tam szukac produktow
      markowych i starannie czytaja metki :-)
      Rozumiem natomiast osoby szukajace nietypowych i ladnych ciuszkow czy dodatkow
      moga byc bardzo fajne nawet po przerobce w dodatku tanio .
      Kazdy ma swoje priorytety i pieniadze na wydatki . Wiecie jedni przeznaczaja
      na podroze inni sie buduja a jeszcze inni traca na hazard .
      Wiec nie warto wnikac kto na co wydaje i na czym oszczedza wazne jest to , ze
      uklada sobie zycie w sposob , ktory przynosi mu szczescie .
      W tej dyskusji obie strony maja swoje racje i niech sie ich trzymaja ale
      naprawde nie ma sie o co klocic.
      Przypomne jeszcze , ze kiedys byly Komisy ( sklepy z odzieza zagraniczna nowa i
      uzywana ) ale drogie . Kupowalo sie w nich nietypowe rzeczy jak na polskie
      warunki bo w sklepach byly produkty bardzo szablonowe .
      To byl exclusive kupowac w komisie wiekszy niz w Pewexie tak tak ...
      Nawet praca w komisie to bylo" bardzo wysokie stanowisko" ( moja ciotka byla
      kierowniczka i zalatwiala fajne rzeczy )
      Oczywiscie lumpex to nie komis ale mam na mysli samo podejscie do tego typu
      sklepow .
      Pozdrawiam
      • Gość: ewa Re: Czy kupujecie w ciucholandach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15 lat temu
        ja kupuję w takich sklepach np sweterki z kaszmiru, po 15 zł, ile kosztują ten
        wie co sie zna. Sewterek z cienkiej wełny owczej całkowicie nowy , w
        nietypowym ,ale pięknym koloze żółtym kupiłam za 2,40.
        Są też maskotki i pluszaki dla dzieci po 5-10 złotych - wspaniałe.
        Nie wspomnę o swetrach robionych ręcznie, które można spruć i wykorzystać na
        coś innego, kupiłam swetr z owczrj wełny zrobiony recznie w Tybecie za 4 zł -
        tego nie poprułan , ale inny tak i zrobiłam kamizelkę, skarpety i td
        • anka125 Re: Czy kupujecie w ciucholandach? 15 lat temu
          A ja robienie zakupów w ciuchlandzie uważam za swoje hobby!Mam prześliczną
          torebkę skórzaną za całe 8 zł,kurtkę też skórzaną w ślicznym rudym kolorze za 20
          zł i masę różnych sweterków i letnich bluzek.Lubię szperać w takich sklepach i
          zawsze coś ciekawego wynajdę.Koleżanki zazdroszczą mi dobranej ze smakiem
          garderoby.Butów,majtek,cyckonosza i rajstop tam nie kupuję ale inne łaszki tak.I
          jestem szczęśliwa,że ze względu na ceny mam często możliwość kupienia czegoś
          nowego.Naprawdę nie chodzi tu tylko o pieniądze,gdyż zarabiam nieżle i mogę
          pozwolić sobie na zakupy w butikach,ale nie chcę.Bardziej podobają mi się
          ciuchlandowe "perełki".
          • Gość: Stasia Re: Czy kupujecie w ciucholandach? IP: *.attu.pl 15 lat temu
            Droga allijo, kazdy moze sobie tutaj pisac cokolwiek, moze byc kobieta bedac mezczyzna, albo doroslym bedac dzieckiem. Jedni moga sie podszywac pod innych. A ja sobie robie jaja jak mi sie nudzi i wcale nie zamierzam odpuszczac. Nie pomyslalas o tym, ze ktos moze sie fajnie bawic kosztem takich glupoli jak ty? To szkoda. Ja odczuwam pelen luz a ty sie stresujesz. Ja cie prowokuje, a ty sie dajesz prowokowac i tyle. Ani jedno slowo, ktore napisalam/em gdziekolwiek moze nie byc prawdziwe. A moze ja jestem Stanislaw i mam schizofrenie? Mowiac szczerze niezle sie tu bawie na tym glupkowatym forum. I mam ciebie gleboko w tylku i to co myslisz o mnie/ nie o mnie. Nie znamy sie i nigdy nie poznamy a ja na ogol nie pisze niczego co byloby osobiste i prawdziwe.
            Baw sie dobrze dalej szperajac w wyszukiwarce. He he he. a ja bede miec ubaw po pachy, ze sie tak dajesz brac pod wlos.
            • pieskuba Re: Czy kupujecie w ciucholandach? 15 lat temu
              Można być bogatym lub biednym, zaopatrywać się w Diora lub w lulmpeksie, ale w
              obydwu przypadkach można być uprzejmym. Opisując natężenie radości jaką
              odczuwasz podczas zabawy "na tym głupkowatym forum" zapomniałaś że forum to jego
              uczestnicy, i że za jednym zamachem udało Ci się obrazić ich wszystkich, nawet
              tych, którzy w dotychczasowej dyskusji byli po Twojej stronie. Nie wiem czy
              jesteś mężczyzną czy kobietą. Nie wiem czy pracujesz w szkole czy w biurze, Nie
              wiem czy jesteś zamożna czy uboga. Teraz wiem o Tobie jedno - nie jesteś kulturalna.
              • Gość: Stasia Przepraszam wszystkich, ktorych urazilam... IP: *.attu.pl 15 lat temu
                Zle sie wyrazilam, ze to glupkowate forum i zanim sie zastanowilam juz poszlo. Nie mam nic do innych osob na tym watku, poza tym ze allija wkurzala mnie od poczatku i tak sobie z nia zaczelam troche pogrywac, zeby ja sprowokowac.
                Jeszcze raz przepraszam.
                To co zostalo napisane przeze mnie na innych watkach forum, niewazne czy bylo porawda czy nie, nie mialo byc ani zaczepne ani nie mialo nikogo urazic. Jak ktos pytal o cos a mnie przychodzil do glowy pomysl, i niekoniecznie bylo to zgodne ze stanem faktycznym z mojego zycia,to odpisywalam. Bez urazy.
                Taki to juz los kobiety w ciazy, ktora siedzi na L4 w domu i troszke sie nudzi.
                Czasem jakis diabel mnie podkusi i...dalej juz wiadomo.
    • beretzantenka Re: Czy kupujecie w ciucholandach? 15 lat temu
      Zgadzam sie , ze to nie fair wyciagac watki z innych forow w dodatku po to
      aby osmieszyc osobe .
      Ale nie przejmuj sie bo tak jak to ujelas wszelkie posty nie musza byc
      prawdziwe , moga byc zartami albo pisane pod publike i nawet plec mozna
      zmienic - to jest magia internetu :-)
      Na drugi raz radze nie posuwac sie za daleko w takich osobistych dyskusjach bo
      moze sie nieprzyjemnie skonczyc .
      • monikate Re: Czy kupujecie w ciucholandach? 15 lat temu
        Zamiast pisać rzeczy niepotrzebne, rzuciłybyście lepiej adresy porządnych
        ciucholandów. Nie tylko w W-wie. Nie mam nic naprzeciwko, aby w nich kupować,
        ale pojąć nie mogę, jak inni zawsze coś upolują fajnego, nowego, markowego.
        Jeszcze w stosownym rozmiarze. Ja trafiam, niestety na badziewie, a jak już
        jest coś dobrego, to nie ma numeru.
        • fortepianka Re: Czy kupujecie w ciucholandach? 15 lat temu
          Ja tez nie wiem jak to sie dzieje, a jednak... Mam kolezanke, ktora zwasze upoluje cos fantastycznego, od torby poprzez spodnie, bluzki, sweterki, zakiety az po plaszcze i kurtki. Wsrod znajomych uchodzi za osobe bardzo dobrze ubrana i rzeczywiscie wystarczy spojrzec, zeby wiedziec jaki ma swietny gust i smak. Wyglada babka doskonale z bardzo niewielkie pieniadze. Tym samym obala mit, ze potrzeba duzo zer na koncie aby dobrze sie ubrac.
          Mysle, ze warto czasem zajsc do takich sklepow, bo mozna wyjsc z niepowtazralnym egzemplarzem garderoby lub jakims fajnym dodatkiem typu pasek,torebka.
          • Gość: AnkaKw Re: Czy kupujecie w ciucholandach? IP: *.enterpol.pl 15 lat temu
            Dziewczyny,ale w ciuchlandach trzeba umieć kupować.Moje dwie koleżanki wchodzą
            do takich sklepów,nic nie kupią ,bo twierdzą,że nic dla nich nie było.A ja za
            chwilę wejdę do tego sklepu z którego one wyszły i zaraz coś ciekawego
            upatrzę.Są tym mocno zdziwione i mówią " a gdzie to wisiało?Trzeba mieć
            prawdopodobnie dar umiejętności poruszania się w takim sklepie.Nie chwaląc się
            ja takie "coś" posiadam.Już po wejściu do ciuchlandu mój wzrok pada na coś
            ciekawego.Kupuję tą rzecz i wiem,że będę z niej zadowolona.Także te moje dwie
            koleżanki wolą abym ja im coś kupiła,bo jak twierdzą - nie umieją tego zrobić.
            • Gość: monika Re: Czy kupujecie w ciucholandach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15 lat temu
              Po przeczytaniu waszych wypowiedzi stwierdzam, ze warto czasem "zapolowac" na
              fajna sztuke w ciucholandzie. Wybiore sie tam pod waszym wplywe pierwszy raz w
              zyciu. Zawsze wydawalo mi sie , ze tam sa stare szmaty, a teraz widze ze chyba
              wcale nie. Fajny jest ten watek i fajnie, ze ktos ten temat poruszyl, bo dzieki
              temu moze pare osob zmieni zdanie i zacznie takze trafiac na wysmienite"
              pereleczki" z drugiej reki.
              Tak nawiasem mowiac- allija moglabys troche przygryzc jezyk zanim zaczniesz
              komus ublizac lub wyrazac sie o kims z pogarda.
              Pozdrawiam i zycze udanych zakupow.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka