ST PAULI W HAMBURGU

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18 lat temu
byłam z mężem u znajomych w hamburgu i poszliśmy do dzielnicy st pauli to
dzielnica burdeli itp. mój mąż z tym znajomym wchodzili do burdeli "pooglądac
sobie" a ja z żona kolegi stałysmy i czekałysmy przed .niewiem może dla nich
to normalne ale ja byłam wściekła.jak tyko wyjechaliśmy od nich to
powiedziałam mu że to mnie bradzo wkurzyło i zabolało.on no to że to normalna
reakcja każdego faceta, ale ja niepotrafie tego zrozumiec. powiedziała że
skoro to takie normalne to ja zrobie "skok w bok" .czy moja reakcja na to
jest normala, co powinnam zrobic .za trzy tygodnie maż jedzie tam sam i boje
sie żeby sie niepokusił,niemam ochoty z nim wogóle rozmawiac
    • Gość: DanielaM Re: ST PAULI W HAMBURGU IP: *.pl / *.lublin.enterpol.pl 18 lat temu
      Nie przejmuj się tym tak.To normalna ciekawość u facetów.Wszedł,pooglądał i
      tyle.Przecież jako facet musi się czymś pochwalić wśród kolegów samców.Wydaje
      mi się,że twoje obawy są "na wyrost".Nic takiego jak myślisz nie nastąpi.Mam
      nadzieję,że twój mąż ma głowę na karku i przecież nie jedzie do HH tylko po to
      aby od razu wpaść do burdelu.Przecież w Polsce też mógłby to zrobić gdyby
      chciał.A Ty - jeśli będziesz robiła mu tego typu uwagi - nic nie
      osiągniesz.Będzie się z Tobą tylko droczył gdy zobaczy,że jesteś o to
      wściekła.Głowa do góry! Ja kiedyś byłam w dokładnie takiej samej
      sytuacji.Zapewniam Cię,że nic złego się nie wydarzy.Pozdrawiam.
      • Gość: edyta Re: ST PAULI W HAMBURGU IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18 lat temu
        bardzo dzieki pootrzymałas mnie na duchu
    • noie Re: ST PAULI W HAMBURGU 18 lat temu
      No czy to ty jestes edytko ?
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=630&w=27208190&a=28186766
      jesli tak to nie wiem w czym problem z tym Hamburgiem...bo moze on cie juz
      zdradzil ? ;-) A teraz powaznie to poprzedniczka ma racje. Wymowkami tylko
      pogorszysz sytuacje. Zaufaj. Nie wiem jaka jestes ale cos ci
      powiem....wszystkich kusi cos zakazanego.Wiec moze wprost przeciwnie...moglabys
      powiedziec cos w sensie: wiec co idz zobaczyc czy tam sie cos zmienilo...Maz
      nastepnym razie w odpowiednim momencie pomysli jaka jestes wyrozumiala,bez
      kompleksow,kochana i ze mu ufasz.....moze oczywiscie w ten sposb sie cos
      stac ...ale jesli by chcial to zrobil by to wszedzie...a w ten wlasnie sposob
      (zakazane lepiej smakuje) moje dzieci uwielbiaja owoce bo dostawalay w nagrode
      a slodycze leza wszedzie hihi
      pozdrawiam
      noie
Pełna wersja