mama nie chce taty na moim ślubie

IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 18 lat temu
Moi rodzice rozwiedli sie gdy miałam 7 lat. Zostałam z mamą, a do taty
jeźdżiło sie na wakacje, przysyłał co miesiąc alimenty. Potem tata się ozenił
( moja macocha to świetna kobieta), a krótko potem dowiedziałam się, ze mam
innego (biologicznego ojca). Ale 'tatą' był i jest dla mnie Człowiek, który
mnie od razu chciał i kochał.
Teraz mam 21 lat, wychodzę za mąż. Chciałam na ślub zaprosic obydwoje
rodziców, ale mama nie chce, by tata też byl. Uważa,że nie interesował sie
mną, dawał alimenty-ochłapy, przyjedzie pewnie ze swoja obecna żoną, a w
ogóle, to jak moja mama się będzie czuła?
Kocham obydwoje rodziców. Jednoczesnie przykro mi,że mama 'stawia warunki' i
wymusza nie zapraszanie taty. Co robić? Jeśli jej ulegnę- bedzie mi głupio
przed tatą, a z drugiej strony mam prawo zaprosić kogo chce na moją
uroczystość, ale mamy sampoczucie bedzie kiepskie. Troche czuje się
wmanipulowana. A ślub za miesiąc.
    • Gość: nosek Re: mama nie chce taty na moim ślubie IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18 lat temu
      Niby dlaczego mama ma się głupio czuć? Bo tata ułożył sobie życie z inną
      kobietą a ona nie? Uważam że mama nie ma prawa stawiać ci warunków, rodzice nie
      mają prawa manipulować dziećmi kiedy się rozchodzą i mądrzy rodzice tego nie
      robią.
    • Gość: Sky Re: mama nie chce taty na moim ślubie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 18 lat temu
      Absolutnie nie ulegaj histerii swojej mamy. Powiem ci szczerze ze jestem mile
      zszokowana, ze tacy mezczyzni jak twoj tata (nie ten biologiczny) istnieja na
      swiecie. Mogl zerwac z toba kontakt, mogl nic nie placic na twoje utrzymanie-bo
      to byl obowiazek twojego biologicznego ojca, a nie jego( mysle ze gdyby chcial
      to moglby nawet sadownie odzyskac te alimenty od twojej mamy). Pokochal cie od
      razu i na zawsze jak widac. Dlaczego chcialabys to wszystko wystawic na szwank?
      Dlatego ze mama dostanie z nerwow migrene? Przeciez po tylu latach powinna juz
      chyba nieco ochlonac po rozstaniu z nim? Powiedz jej grzecznie ale stanowczo ze
      zaprosisz ojca i jego zone, ze jest to dla ciebie wazne i bedzie rowniez
      rzutowalo na twoje przyszle kontakty z nim. Twoje dzieci rowniez beda mialy
      benefit kontaktu z nim. Ladnie z twojej strony ze piszesz cieplo o ojca drugiej
      zonie. Mama to przetrawi do tego czasu, jesli tylko bedzie widziala ze sie nie
      lamiesz. Inaczej bedzie ci robila rozne sceny. Gratuluje i zycze szczescia na
      nowej drodze zycia.
    • movisz Re: mama nie chce taty na moim ślubie 18 lat temu
      Podsumujmy twoje zycie.
      Mama sama cie wychowywala 14 lat, lozyla na twoje potrzeby (nie oszukujmy sie
      kazde alimenty to ochlapy w porownaniu z rzeczywistymi kosztami i wyrzeczeniami
      jakie ponosi osoba ktora opiekuje sie dzieckiem na codzien) i w momencie
      podsumowania twojego zycia jakim jest zaczecie nowego etapu czyli wyjscie za
      maz ty uwazasz, ze wazniejsze jest zaproszenie twojego ojca u ktorego bywalas
      na wakacjach anizeli to jak bedzie sie czula twoja matka? Ja to widze w tym
      momencie jako gest podziekowania za caloksztalt wychowania i poswiecenia. A
      chyba matce w tym momencie to sie nalezy a nie wakacyjnemu ojcu?
      Wlasnie twoj ojciec powinien to zrozumiec. Zawsze mozesz mu to wyjasnic i
      zaprosic pozniej na mala uroczystosc. Jesli rzeczywiscie jest w porzadku
      czlowiekiem to powinien zrozumiec.
      Powiem szczerze, ze gdybym miala taka sytuacje i moja corka by podjela decyzje
      zaproszenia "ojca" na wesele wbrew mojej woli to niestety uznalabym, ze moj
      wysilek 21-letni poszedl na marne.
      A komentarze, ze twoja matka nie ulozyla sobie zycia a ojciec tak i jest
      zazdrosna to sa ponizej pasa. Nie sztuka jest ulozyc sobie zycie jak jest sie
      samotnym mezczyzna. Sztuka jest ulozyc sobie zycie jak sie ma na codzien
      obciazenie jakim jest dziecko. Wydaje mi sie, ze powinnas to zrozumiec. A
      jezeli teraz tego nie rozumiesz to jestem pewna, ze kiedys to do ciebie dotrze
      i bedzie ci przykro, ze w tak waznym dniu nie tylko dla ciebie ale i dla twojej
      mamy zrobilas jej przykrosc.
      • nnike Re: mama nie chce taty na moim ślubie 18 lat temu
        A ja mam odmienne zdanie.
        Matka przejawia najwyższy stopień egoizmu. Myśli o sobie, nie o córce. Myśli,
        jak to ona będzie się czuła, gdy były mąż się pojawi, nie patrząc na potrzeby
        własnej córki.

        Posłuchaj: NIE DAJ SIĘ. TO JEST TWÓJ ŚLUB I MASZ PRAWO (jeśli nie obowiązek)
        ZAPROSIĆ NA NIEGO SWOJEGO OJCA, nawet jeśli miałby przybyć z obecną żoną.
      • burza4 Re: mama nie chce taty na moim ślubie 18 lat temu
        movisz napisała:

        > Podsumujmy twoje zycie.
        > Mama sama cie wychowywala 14 lat, lozyla na twoje potrzeby (nie oszukujmy sie
        > kazde alimenty to ochlapy w porownaniu z rzeczywistymi kosztami i
        wyrzeczeniami
        >
        > jakie ponosi osoba ktora opiekuje sie dzieckiem na codzien) i w momencie
        > podsumowania twojego zycia jakim jest zaczecie nowego etapu czyli wyjscie za
        > maz ty uwazasz, ze wazniejsze jest zaproszenie twojego ojca u ktorego bywalas
        > na wakacjach anizeli to jak bedzie sie czula twoja matka? Ja to widze w tym
        > momencie jako gest podziekowania za caloksztalt wychowania i poswiecenia. A
        > chyba matce w tym momencie to sie nalezy a nie wakacyjnemu ojcu?
        > Wlasnie twoj ojciec powinien to zrozumiec. Zawsze mozesz mu to wyjasnic i
        > zaprosic pozniej na mala uroczystosc. Jesli rzeczywiscie jest w porzadku
        > czlowiekiem to powinien zrozumiec.
        > Powiem szczerze, ze gdybym miala taka sytuacje i moja corka by podjela
        decyzje
        > zaproszenia "ojca" na wesele wbrew mojej woli to niestety uznalabym, ze moj
        > wysilek 21-letni poszedl na marne.
        > A komentarze, ze twoja matka nie ulozyla sobie zycia a ojciec tak i jest
        > zazdrosna to sa ponizej pasa. Nie sztuka jest ulozyc sobie zycie jak jest sie
        > samotnym mezczyzna. Sztuka jest ulozyc sobie zycie jak sie ma na codzien
        > obciazenie jakim jest dziecko. Wydaje mi sie, ze powinnas to zrozumiec. A
        > jezeli teraz tego nie rozumiesz to jestem pewna, ze kiedys to do ciebie
        dotrze
        > i bedzie ci przykro, ze w tak waznym dniu nie tylko dla ciebie ale i dla
        twojej
        >
        > mamy zrobilas jej przykrosc.

        Podsumujmy - przerażasz mnie. Sama jestem po rozwodzie, nie dostaję nawet
        ochłapowych alimentów, ale to co piszesz stawia mi włosy na głowie. CZŁOWIEK Z
        KLASĄ - niewazne - matka czy ojciec; zresztą - co tu o klasie mówić - KOCHAJĄCY
        RODZIC powinien swoje ego powiesić na kołku przynajmniej w NAJWAZNIEJSZYM DLA
        JEDYNEGO DZIECKA DNIU!!!!! jakim prawem matka oczekuje że jej FOCHY mają być
        ważniejsze niż uszczęsliwienie dziecka w dniu ślubu? dorośli ludzie powinni
        umieć się zachować, w końcu nie stykasz się w zyciu wyłącznie z osobami które
        ubóstwiasz. Lubisz, nie lubisz, masz pretensję czy nie - kilka godzin w
        towarzystwie, za którym nie przpadasz cię nie zbawi. Może twoje dziecko nie ma
        żadnych uczuć w stosunku do ojca, ale autorka wątku - ma i trzeba to uszanować,
        niewazne czy ojciec w oczach matki zasłużył czy nie - dla córki jest ważną
        postacią w życiu.

        Mamusi będzie przykro - I TO MA BYĆ NAJWAZNIEJSZE???? nie to że PANNIE MŁODEJ
        będzie przykro???? bo matka się poświęcała całe lata??? to po to ma się dzieci,
        żeby im wystawić za te poświęcenia rachunek? gest podziękowania za
        wychowanie...? Boże, cóż za potworna, egoistyczna manipulacja!

        to czy się ułozy życie ponownie - nie zależy TYLKO od dziecka. owszem -
        posiadanie dziecka adoratorów nie przyciąga, ale też nie oszukujmy się - jesli
        kobieta jest wartościową partnerką - dziecko przeszkodą nie będzie. Zwalanie
        winy na dziecko, że dla niego matka została sama (i za to dziecko powinno
        odpłacić) - jest nieporozumieniem! Łatwiej szukać wyjaśnienia w fakcie
        posiadania dziecka, niż przyznać, że jako kobieta i partnerka jest się
        najwidoczniej do bani, skoro się zostało samemu.

        W życiu nie zrobiłabym własnemu dziecku takiego świństwa, żeby żądać
        wyrzeczenia się ojca w dniu ślubu. NAWET gdyby ojciec nie płacił alimentów, nie
        interesowałby się nią - to jej dzień i jej decyzja i ja bym to uszanowała. A tu
        do tego ojciec - interesował się, płacił (dużo, mało - bez znaczenia, tym
        bardziej że nie byl biologicznym ojcem), nie ważne czy mógł dać z siebie
        więcej - wazne, że córka jest z nim emocjonalnie związana.

        To zwyczajna podłość, małostkowość i prostactwo - bo kwintesencją tego jest
        demonstracja - że córka jest po stronie matki (te sugestie, żeby z ojcem
        spotkać się po cichu - tiaa, po co ludzie mają wiedzieć, że córka jest w
        dobrych stosunkach, jeszcze będą wyciągać wnioski, że on sobie ułożył życie i
        jest szczęśliwy, a jej nikt nie chciał? że może on wcale taki zly nie był,
        skoro córka chce go widzieć na weselu). A najgorsze chyba już - że córka śmie
        akceptować jego nową żonę...? to już nie do zniesienia na forum publicznym, za
        kurtyną, gdzie ludzie nie widzą - już do przełknięcia. Co za hipokryzja!
        Żenada.
        • Gość: nosek Re: mama nie chce taty na moim ślubie IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18 lat temu
          Otóż to! niestety to nie są odosobnione przypadki
      • Gość: Sky PODSUMOWUJAC TWOJA WYPOWIEDZ MOVISZ IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 18 lat temu
        Dziecko to obciazenie uniemozliwiajace ulozenie sobie zycia??? Strasznie
        budujace zdanie z punktu widzenia dziecka. Facet uznaje dziecko ktore nie jest
        jego biologicznym dzieckieM, kocha je, zaprasza na wakacje, placi alimenty za
        biologicznego ojca i nie zasluguje na to aby go zaprosic na uroczystosc wesela
        tegoz dziecka???? Puknij sie kobieto w glowe i przestan obwiniac wszystkich
        naokolo za swoje niepowodzenia.
        • nnike Re: PODSUMOWUJAC TWOJA WYPOWIEDZ MOVISZ 18 lat temu
          Gość portalu: Sky napisał(a):

          > Puknij sie kobieto w glowe i przestan obwiniac wszystkich
          > naokolo za swoje niepowodzenia.

          Zaraz, zaraz, coś mi umknęło? Jest tu na forum, pardon, mamusia Narzeczonej?
          Już druga osoba przemawia, pardon, mamusi do rozsądku ;)
          • Gość: Sky Re: PODSUMOWUJAC TWOJA WYPOWIEDZ nnike IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 18 lat temu
            Rzeczywiscie ci umknelo. Moj post byl skierowany do innej mamusi.
      • Gość: pasierbiczka Re: mama nie chce taty na moim ślubie IP: *.ld.euro-net.pl 18 lat temu
        Movisz - MASZ RACJĘ.
    • Gość: norma Re: mama nie chce taty na moim ślubie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18 lat temu
      faktycznie to jest problem dla was wszystkich! mam pytanie czy ten "tata"
      dolozyl się do kosztow twego slubu ,kto ponosi największe wydatki?Twoja matka
      powinna zastosować taka maksymę " kto ma pieniądze i daje ten rządzi!"
      • agata781 Re: mama nie chce taty na moim ślubie 18 lat temu
        I właśnie dlatego za swoje wesele będziemy(ja i mój narzeczony)płacić sami,żeby
        nikt nia wykorzystał nigdy w naszą stronę argumentu:"Ja dałem pieniądze to
        zrobisz tak jak ja chce"To jest podłe!
        A ty dziewczyno jak chcesz i wiesz że tak będzie dobrze to zaproś ojca nawet
        jeśli przyjdzie ze swoją obecną żoną:)Pozdrawiam
      • m-m-m Re: mama nie chce taty na moim ślubie 18 lat temu
        czy ten "tata"
        dolozyl się do kosztow twego slubu


        Znajomi się też nie dokładają i jakoś na ślub bywaja zapraszani, więc myślę,
        że "bilet wstępu" w postaci opłacenia tego ślubu jest nie na miejscu.
        • byhanya Re: mama nie chce taty na moim ślubie 18 lat temu
          Mam takie samo zdanie jak m-m-m
          innych gosci tez nie powinnas zapraszac bo przez 21 lat twojego zycia nie
          lozyli na ciebie??????

          Tak nawiasem mowiac - moze sprawdz jak to bylo z tym biologicznym.....
          bo cos mi tu nie gra.
          kto kogo wrobil kto przez kogo od siebie odszedl.....
    • jayin Re: mama nie chce taty na moim ślubie 18 lat temu
      Na twoim miejscu czułabym się jak między młotem i kowadłem. Szczególnie mając lat 21. Ale z biegiem czasu zmienia się zapatrywanie na to. I dziecko - samo już dorosłe - oczekuje od rodziców raczej też dojrzałosci i bycia "ponad"
      jakieś urazy i nienawiści. Szczególnie w takim dniu. Sama po sobie to widzę.

      Mam rozwiedzionych rodziców. Chrzestnych:-) Swoich - niemalże już też. I też ZAWSZE mialam dylemat, cyz ich na swoje święta rózne prywatne zapraszać.. Razem.. Osobno... W ogóle?? I tak samo w kwestii ślubu. Najchętniej zaprosiłabym ich oboje, ale wiem, że byłyby zgrzyty - zresztą w obu rodzinach moich zgrzyty występują na tym tle (bo chrzestny to brat ojca, a chrzestna to kuzynka matki - i po ich rozwodzie obie rodziny stanęły po dwóch
      stronach barykady:-) jak w telenoweli). Więc - może nie zapraszać?.. Szczególnie, że oboje się nienawidzą, chrzestna ma drugiego
      męża już (Tomasz - ów mąż, też ma Ex swoją, więc koneksje zagmatwane), chrzestny - jakaś panią aktualnie też ma - i ŚREDNIO sobie
      wyobrażam ich oboje na swoim weselu np. :-) PRZY JEDNYM STOLE wykluczone :-))) Pozabijaliby się. Chociaż to już prawie 7 lat po rozwodzie. A w najlepszym wypadku głosno by komentowali swoich "nowych partnerow" i stare dzieje. Jak na meczu piłki nożnej. Bez bejzbola nie podchodź. Cięzka sprawa, nie? Bo każde z nich z osobna - to świetni ludzie, jako chrzestni i rodzina. Ale razem -
      pandemonium... I nie chciałabym sobie psuć SWOJEJ imprezy ich aferami ewentualnnymi.

      Ale tak sobie myślę, że...A co mnie to tak na dobrą sprawę obchodzi? Wszyscy jesteśmy dorośli. I MAM NADZIEJĘ, że nie zawiodą mnie i powstrzymają się przed rękoczynami:P :-) Oboje więc dostaną zaproszenia. A jeśli im to nie będzie pasowało - ze na jednej imprezie maja byc razem z tym drugim, to po prostu nie przyjadą. Trudno. Ich sprawa. siłą ich nie zmuszę... Tylko wtedy będę miała dziwne wrażenie i paskudny żal do nich OBOJGA, ze ich własne "ego" i uraz do byłego małżonka są ważniejsze od święta i uczuć ich jedynego dziecka chrzestnego (czyli mnię:-) - które chcialoby ich miec obok w takim dniu.

      No i co ważniejsze? Moje "zachcianki", czy ich "niechcianki" w takiej sytuacji?
      Czyżby węzeł gordyjski?:=)

      W takiej sytuacji, postawiłabym na swoje "zachcianki" i będę liczyć, że oboje wykażą się KLASĄ - i przyjada oboje. I odłożą na bok swoje osobiste "niechcianki". Niech się ignorują wzajemnie przez cała impreze, byleby nie robili afer i nie psuli mi radości ze święta (ktora wynikałaby też z ich obecnosci - zwyczajnie).

      Bo jak dla mnie - slub to swieto PRZEDE WSZYSTKIM dla nowożeńców. A dla rodziny - dopiero w drugiej kolejności.

      Porozmawiaj z mamą i powiedz, że chciałąbyś widzieć na swoim ślubie tatę. I że prosisz ją o zrobienie wyjątku w tym dniu, DLA CIEBIE, w jej "niechęci" do niego. Niech robi co chce, ale niech nie psuje ci radości z tego wydarzenia. I mama i tata są dla ciebie ważni. Jeśli więc dla mamy jesteś ważna, to POWINNA zrozumieć i zgodzić się z tobą, bo to TWÓJ dzień. Nie jej. Ona ma "swoj dzień" jako matka. Nie jako dziecko twojego ojca, nie jako jego żona, nie jako jego była żona. Ty powinnas byc dla niej tego dnia ważna. I tyle.

      Jeśli czujesz się manipulowana - a rozmowa szczera nie daje skutku - sama manipuluj. Po prostu.
      :-)

      pozdr. i życze cudownego dnia ślubnego
      • agnie_szka9 Re: mama nie chce taty na moim ślubie 18 lat temu
        a może porozmawiaj z tatą i poproś by przyjechał sam, bez obecnej żony?
        wtedy i Ty unikniesz nerwów w tym ważnym dla siebie dniu...

        pozdrawiam i życzę dobrego rozwiązania problemu
        • m-m-m Re: mama nie chce taty na moim ślubie 18 lat temu
          a może porozmawiaj z tatą i poproś by przyjechał sam, bez obecnej żony?
          wtedy i Ty unikniesz nerwów w tym ważnym dla siebie dniu...



          Nie należy zapominać, że obecna żona jest dla ojca najbliżą osobą i może być mu
          przykro, że jest pominięta. Inna sprawa, że ta zona sama być może zrezygnuje z
          obecności. To matka dziewczyny powinna schować dawne urazy głęboko i nie
          wypominać córce, że ja wychowywała, bo córka na świat się nie prosiła.
          • agnie_szka9 Re: mama nie chce taty na moim ślubie 18 lat temu
            zgadza się...
            ale nie znamy sytuacji domowej autorki wątki...nie znamy relacji i
            charakterów...

            może np. być tak, że tata przyjedzie z żoną i będzie grał "pierwsze
            skrzypce"...będzie dla córki "ważniejszym" gościem niż mama, bo mama jest
            ciągle, a tata tylko od "święta"...

            i wtedy nie chciałabym znaleźć się na miejscu mamy...

            nie wiemy jak jest i dlatego trudno cokolwiek radzić.

            fakt, że znajdujesz się między młotem a kowadłem...

            pogadaj z mamą o swoich wątpliwościach...i z tatą, o wątpliwościach mamy....

            wszystkiego dobrego
            • capa_negra Re: mama nie chce taty na moim ślubie 18 lat temu
              może np. być tak, że tata przyjedzie z żoną i będzie grał "pierwsze
              skrzypce"...będzie dla córki "ważniejszym" gościem niż mama, bo mama jest
              ciągle, a tata tylko od "święta"...

              Najważniejszymi osobami w tym dniu sa mlodzi - oni sobie tego dnia na pewno nie
              zepsują.
              I pozostaje mieć nadzieję, że ci starsi , mądrzejsi, ci którzy ich wychowali
              tez stana na wysokości zadania i nie zepsuja im tego dnia.
              Ani matka swoimi fochami, ani ojciec przezx "niestosowne"...cokolwiek to znaczy
              zachowanie
              Nikt nie każe zwasnionym stronom siedziec przy jednym stole, ba nawet spoglądac
              na siebie nie musza.
              I matka nie ma prawa wymagać od corki w najważniejszym dla niej dniu, aby
              pomineła i nie zaprosiła człowieka, który jest dla niej ważny.
              Nawet jeśli go nienawidzi.
              • Gość: Sky Re: mama nie chce taty na moim ślubie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 18 lat temu
                Wlasnie , wlasnie. Minelo juz tyle lat a ta kobieta hoduje w sobie nienawisc
                (ciekawe za co skoro facet placil alimenty choc nie musial???). Na cale
                szczescie dziewczyna jest madra i rozumie ze nie wolno dac sie terroryzowac
                nikomu , nawet wlasnej matce.
              • Gość: beatas Re: mama nie chce taty na moim ślubie IP: *.polkomtel.com.pl 18 lat temu
                wszystko co napisałaś to prawda, tak powinno być, ale z moich doświadczeń i
                obserwacji wynika, że tak nie jest, wszyscy myślą tylko o swoim interesie, a im
                starsi to tym bardziej, i oczywiście tym więcej posłuchu im sie należy, a kto
                bezczelniejszy i z większym tupetem to więcej dostaje, nie liczyłabym tu na
                niczyją mądrość ani klasę, tylko ustaliła hierarchię - na kim mi najbardziej
                zależy - i tymi się zajęła w pierwszej kolejności
                a młodzi to w dniu ślubu na pewno nie sa najważniejsi, zaryzykowałabym nawet
                odwrotne twierdzenie, co na przykładzie tego problemu juz widać
    • moboj Re: mama nie chce taty na moim ślubie 18 lat temu
      to Twój ślub, nie Twojej mamy i zapraszaj sobie kogo chcesz.
    • movisz Re: mama nie chce taty na moim ślubie 18 lat temu
      Rzeczywiscie pominieto sprawe kto placi za wesele. Przypuszczam, ze panstwo
      mlodzi bo jesli mama to wogole nie rozumiem w czym problem. Tak jak ktos
      powiedziel ten co placi ma wieksze prawo do decyzji o calym przebiegu.
      Niektorzy sa strasznie zbulwersowani moja wypowiedzia ale przeze mnie nie
      przemawia wcale pokrzywdzona matka. Mowie to co rzeczywiscie uwazam, ze jest
      sluszne. Po prostu sa to lata doswiadczenia i obserwacji ludzi z rozbitych
      rodzin i problemow z tym zwiazanych. Wiem jedno, ze samotne kobiety wychowujace
      dzieci niekonieczne musza byc niechciane przez nikogo. Najczesciej te dobre i
      poswiecajace sie matki same nie chca potencjalnego nowego meza bo patrza na
      niego przez pryzmat czy bedzie sie nadawal jako ojciec dla ich dziecka, jednym
      slowem czy bedzie ten zwiazek dla dobra dziecka. I najczesciej lepiej jest
      wychowywac samej anizeli decydowac sie na jakiekolwiek byle jakie "spodnie"
      byle tylko byly, bo to najczesciej przynosi tylko wiecej strat niz zyskow w
      wychowaniu dziecka.
      Co do wakacyjnego ojca >to takze z moich obserwacji< taki pobyt dziecka na
      wakacjach to tylko przyjemnosc i zaszczyt dla niego zwlaszcza jak dziewczyna
      jest ladna i przyjemna to ma sie kim pochwalic wokolo. A jeszcze jak dobrze
      wychowana, to dopiero zaszczyt. Tylko pytam, jaki byl w tym jego udzial? Acha!
      200 zl/miesiecznie. Hura! Aha i jeden miesiac wakacji. Hura!
      Nadal podtrzymuje, ze nie powinna go zapraszac jesli jest to wbrew woli mamy i
      wyjasnic mu kwestie problemu a jezeli jest to czlowiek z klasa to powinien sam
      sie usunac.
      Jedno wiem na pewno, ze nasze poglady na sprawy relacji dzieci - rodzice bardzo
      sie zmieniaja, kiedy zakladamy wlasne rodziny i przychodzi nam ocierac sie o
      podobne problemy jak nasi rodzice. Po latach dowiadujemy sie wiele rzeczy o
      ktorych nie mielismy pojecia. Dopiero wtedy wiele rzeczy jest jasnych i
      potrafimy wytlumaczyc sobie wiele zachowan naszych rodzicow, ktore kiedys byly
      niezrozumiale. Dobrze jak mozemy im to przyznac. Gorzej jak jest juz za pozno.
      Mam przeczucie, ze >narzeczona< postapi tak jak jej serce dyktuje ale wesele to
      nie jest tylko sprawa i wybor mlodych. Jest to przyjecie wydawane przez
      rodzicow (najczesciej) a rodzicem tutaj jest mama. Ciocie, wujki, przyszywani
      ojcowie to tylko goscie. Szacunek i liczenie sie ze zdaniem rodzicow w tym
      momencie dotyczy tylko matki.
      Zycze ci bys wybrnela z tego tak zebys nigdy nie zalowala podjetej decyzji.
      • m-m-m Re: mama nie chce taty na moim ślubie 18 lat temu


        Po prostu sa to lata doswiadczenia i obserwacji ludzi z rozbitych
        > rodzin i problemow z tym zwiazanych. Wiem jedno, ze samotne kobiety
        wychowujace
        >
        > dzieci niekonieczne musza byc niechciane przez nikogo. Najczesciej te dobre i
        > poswiecajace sie matki same nie chca potencjalnego nowego meza bo patrza na
        > niego przez pryzmat czy bedzie sie nadawal jako ojciec dla ich dziecka,
        jednym
        > slowem czy bedzie ten zwiazek dla dobra dziecka. I najczesciej lepiej jest
        > wychowywac samej anizeli decydowac sie na jakiekolwiek byle jakie "spodnie"
        > byle tylko byly, bo to najczesciej przynosi tylko wiecej strat niz zyskow w
        > wychowaniu dziecka.




        A po latch poświęcania się wystawiają tym dziecom rachunek np. w postaci
        żądania kto ma być, a kto nie na ślubie tegoż dziecka.


        Boże jak ja Ci dziękuję, że dałeś mi mądrą matkę, która wyszła za mąż po
        rozwodzie, była szczęśliwa i nigdy nie obarczyła mnie poczuciem zobowiązań
        wobec jej poświęceń!!!


        Tak jak ktos
        > powiedziel ten co placi ma wieksze prawo do decyzji o calym przebiegu.




        Co do wakacyjnego ojca >to takze z moich obserwacji< taki pobyt dziecka
        > na
        > wakacjach to tylko przyjemnosc i zaszczyt dla niego zwlaszcza jak dziewczyna
        > jest ladna i przyjemna to ma sie kim pochwalic wokolo. A jeszcze jak dobrze
        > wychowana, to dopiero zaszczyt. Tylko pytam, jaki byl w tym jego udzial?
        Acha!
        > 200 zl/miesiecznie. Hura! Aha i jeden miesiac wakacji. Hura!




        Pragnę zauważyć, że ten ojciec nie był i nie jest ojcem biologicznym autorki
        wątku. Po rozwodzie z jej matka mógł rozwiązać przysposobienie jej córki i byc
        całkowicie zwolnionym z obowiazków alimentacyjnych względem niej.
        On tego nie zrobił, bo kochał dziecko. , bo czuł sie ojxcem pomimo, ze był nim
        z dobrowolnego "nadania", a nie z biologii.



        To niech nie płaci i łaski nie robi.
      • Gość: narzeczona Re: my płacimy za wesele IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 18 lat temu
        sami kupilismy, sobie kreacje...
        • Gość: narzeczona Re: mam jeszcze brata.... IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 18 lat temu
          przyrodniego. Gdy rodzice się rozwodzili pytali z kim chcemy byc. Tata nas
          chciał oboje, chociaż widząc moje przywiązanie do mamy mówił, zeby chociaż mógł
          zostać z synem. Ostataecznie zfundowano na Ośrodek Diagnostyczny- PIEKŁO i tam
          ustalono- z mamą.

          Wiecie co- mam świadomość, że obojętnie jaką decyzję podejmę- skrzywdzę jedna
          osobę. Taką którą kocham.
    • Gość: norma Re: mama nie chce taty na moim ślubie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18 lat temu
      wypowiem się jeszcze raz ! j.t trudny problem. jestem osobą rozwiedzioną , mam
      2 synow w wieku"małzenskim" tak to nazwijmy i coś takiego także czeka mnie!
      ALE! jak "tatuś" może przyjść i byc zaproszony z osobą towarzyszącą ,ktora po
      pierwsze jest matką chrzestną jednego z moich synow , po drugie byla moją
      przyjaciółką , po trzecie w trakcie sprawy alimentacyjnej w
      towarzystwie "tatusia" poszla do SĄDU zeznawać PRZECIW JEGO DZIECIOM - a
      wszystko po aby "pan" placil jak najmniejsze alimenty albo wcale!Oczekuje
      zdania na ten temat. Mam zamknąć oczy i siedzieć cicho bo to ślub mojego syna?
      i pozwolić aby taka osoba byla traktowana jako gość? PARANOJA!!!!!!
      • Gość: beatas Re: mama nie chce taty na moim ślubie IP: *.polkomtel.com.pl 18 lat temu
        masz do czynienia z babskiem, które napewno będzie sie pchało na śluby Twoich
        dzieci i jeszcze pewnie pokazywało tam jakie to jest ważne, nie wiem jak masz
        to zrobić, ale Twoje dzieci nie powinny jej zapraszać na swoje uroczystości,
        tylko ojca, ta baba to dla nich nikt i nie ma powodu, aby uczestniczyła w ich
        życiu, a jak ojciec będzie stawiał synom jakieś warunki dotyczące jej osoby to
        powinni mu podziękować i ograniczyć kontakty
      • Gość: Sky Re: mama nie chce taty na moim ślubie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 18 lat temu
        Twoja sytuacja jest inna niz matki narzeczonej. Po pierwsze twoj ex maz jest
        ojcem biologicznym twoich synow i placenie alimentow bylo jego obowiazkiem, a
        ojciec narzeczonej ojcem biologicznym nie jest i placil z dobrej woli za
        innego faceta. Rozumiem ze zostalas oszukana nie tylko przez swojego meza ale i
        przez swoja przyjaciolke, co boli podwojnie. U narzeczonej druga zona ojca nie
        ma nic wspolnego z rozpadem tego zwiazku. Walka w sadzie o nieplacenie
        alimentow na wlasne dzieci to najwyzsza mozliwa podlosc. Niezaleznie od
        wszystkiego wasze uklady sa waszymi ukladami, a uklady miedzy rodzicem a
        dzieckiem to inna sprawa. Jesli ojciec wykazuje zainteresowanie , milosc oraz
        uczestniczy w wychowaniu tego dziecka to wlasne urazy nalezy odlozyc na bok. W
        twoim przypadku powiedzialabym jasno ze nie zycze sobie przyjaciolki twojego
        bylego meza na slubie waszego syna.
        • nnike Re: mama nie chce taty na moim ślubie 18 lat temu
          A w ogóle, nie jest grzecznie wciskać swoje problemy w cudzy wątek.
          Jest jakiś problem, by załozyć własny i nie mieszać w temacie?
      • m-m-m Re: mama nie chce taty na moim ślubie 18 lat temu
        Mam zamknąć oczy i siedzieć cicho bo to ślub mojego syna?
        i pozwolić aby taka osoba byla traktowana jako gość? PARANOJA!!!!!!


        Ale czyj gość? Twój? Czy syna? Jak wnoszę: syna, więc co Ty sobie
        możesz "pozwalać", albo i nie? Twoje dzieci są dorosłe i już dawnio nie masz
        władzy rodzicielskiej. Możesz synowi powiedzieć co myślisz, ale nie oczekiwać,
        że wykona Twoje polecenie jak w czasach, gdy był dzieckiem, a Ty miałaś władzę
        rodzicielską.
        Syn może porozmawiać z tatą i o ile wiem, to z reguły drugie żony nie chcą samę
        brać udziału w takich uroczystościach.
      • burza4 Re: mama nie chce taty na moim ślubie 18 lat temu
        To nie paranoja, tylko śmiem twierdzić - dojrzałe podejście. Życie nie składa
        się wyłącznie z sukcesów, czasem ktoś jest wobec nas nie fair, ale glupota jest
        nakręcanie się do końca zycia tym, że ktoś nam kiedyś dokopał. Mówi się trudno
        i idzie się dalej. Twój eks nie różni się wiele od mojego - szopki w sądzie
        miałam analogiczne, alimentów od 3 lat nie dostaję wcale. I co? i nic. Dziecko
        kocha go nadal, nigdy nie wciągałam jej w konflikt między nami, skutki rozwodu
        zostaly w ten sposób zminimalizowane. Nie jesteś jedyną matką, której eks nie
        był w porządku. Nikt ci nie każe go lubić czy szanować, jednak dorośli ludzie
        na poziomie powinni umieć zachować się przyzwoicie, jak tego wymaga sytuacja, a
        nie jak nadąsane dzieci. Czy w dorosłym życiu los styka cię wyłącznie z osobami
        które lubisz? nie zdarzyło ci się spędzać towarzysko wieczoru w towarzystwie
        wrednej kadrowej, szefa, którego nie cierpisz, czy wścibskiej ciotki? dało się
        przełknąć?

        Niezależnie od zgrzytów między rodzicami - mimo wszystko ważniejsza jest więź
        dziecka z ojcem, i jesli dziecko chcialoby go na swoim slubie widzieć - to ja
        bym to uszanowała. Egoizmem jest podejście - "jesli płacę za wesele to ma być
        po mojemu" - w takim przypadku młodzi spadają do roli marionetek, którymi
        mamusie chcą się pochwalić przed znajomymi. Swoimi znajomymi. To jest paranoja.
    • Gość: norma Re: mama nie chce taty na moim ślubie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18 lat temu
      no cóż , przeczytalam dwa odmienne rózne zdania . Powiem jak zrobię :
      dla "tatusia' dwulicowca zawiadomienie ,że taki slub się odbyl i nic więcej!
      decyzja zostala podjęta.
      • m-m-m Re: mama nie chce taty na moim ślubie 18 lat temu
        Powiem jak zrobię :
        dla "tatusia' dwulicowca zawiadomienie ,że taki slub się odbyl i nic więcej


        A dlaczego Ty masz zawadamiać, a nie synowie? Przecież to ich ślub, a nie Twój!
        • lilith76 Re: mama nie chce taty na moim ślubie 18 lat temu
          może norma sama weźmie ślub z synami - wtedy podejmowanie decyzji jest ok.
      • Gość: Sky norma IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 18 lat temu
        Tak naprawde te dwa rozne zdania o ktorych piszesz to twoje z jednej strony i
        wypowiadajacych sie tu na forum osob z drugiej. Nie wzielas absolutnie zadnej z
        uwag ktore tu padly pod uwage. Mialas i masz to samo zdanie. Jak widac nikt i
        nic nie jest w stanie przelamac twojego punktu widzenia. I jeszcze jedno jesli
        ktos totalnie przekresla dzieciom ojca( badz matke )to to obroci sie przeciwko
        niej badz niemu. Pamietaj ze twoi synowie sa tylko w polowie twoimi dziecmi,
        druga nalezy do ojca i tego nie zmienisz nawet jesli zemscisz sie
        zawiadomieniem o slubie juz po fakcie.
    • Gość: norma Re: mama nie chce taty na moim ślubie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18 lat temu
      humm w tym problem ,że mają takie same zdanie lub jeszcze bardziej negatywne o
      swoim rodzicielu!Ponadto ,kazdy problem jest inny i podejrzewam ,że niektorzy
      napewno ze mna by się zgodzili , ale naprawdę nie warto zaśmiecać internetu i
      rozdrapywac starych ran.pozdrowienia
      • lilith76 Re: mama nie chce taty na moim ślubie 18 lat temu
        skoro mają to samo zdanie to ok - ale to oni podejmą decyzję.
    • movisz Re: mama nie chce taty na moim ślubie 18 lat temu
      Narzeczona, wydaje mi sie, ze jedyna nadzieja w rozwiazaniu twojego dylematu
      byloby porozmawianie szczere z ojcem i ewentualne wyjasnienie mu co kieruje
      toba, ze nie zapraszasz go na slub. Jesli rzeczywiscie cie kocha to nie
      przyjdzie chocby dlatego, zeby nie bylo ci przykro, ze zranisz mame.
      Rzeczywiscie masz nielatwa sytuacje. Jakkolwiek postapisz i tak nie bedziesz w
      pelni zadowolona z tego bo tak jak wspomnialas kogos zranisz. Jestem pewna, ze
      twoja mama nie czuje sie z tym dobrze ale prawdopodobnie stawienie czola
      spotkaniu bylego meza z nowa zona przerasta ja.
      Szkoda, ze nie mozesz sie w pelni cieszyc przygotowaniami do slubu.
      Przeprowadz jeszcze raz definitywna rozmowe z mama i ojcem w tych dniach,
      podejmij decyzje ktorej nie zmieniaj i nie zajmuj sie juz tym. Szkoda czasu i
      nerwow a ty potrzebujesz czas by sie przygotowac do slubu. Wkraczasz w dorosle
      juz zycie, gdzie bedziesz musiala ciagle podejmowac decyzje i to jest twoja
      pierwszy duza poprzeczka, ktora musisz pokonac.
      Trzymaj sie!
    • Gość: Sky Slubne fotografie..... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 18 lat temu
      A ja mysle, ze skoro lubisz ojca i jego zone to zawsze w przyszlosci
      wspominajac swoj slub bedziesz myslala o tym ze zabraklo na nim twojego ojca.
      Bedziesz ogladac wasze slubne fotografie, powiesz: o to mama, tam ciocia ,
      wujek, kuzyn, kuzynka, przyjaciolka .... tylko nigdy nie zobaczysz tam swojego
      ojca. Jak to wytlumaczysz swoim dzieciom? Bo babci byloby przykro???? Tego juz
      nigdy nie wrocisz.
      • Gość: Sky Re: Slubne fotografie..... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 18 lat temu
        Ps. a co z twoim biologicznym ojcem? Czy mialas z nim jakis kontakt? Jesli nie
        to dlaczego zostalas uswiadomiona tak wczesnie, ze twoj ojciec nie jest twoim
        biologicznym ojcem i kto to zrobil?
        • Gość: narzeczona Re: Slubne fotografie..... IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 18 lat temu
          Sama kiedys zapytałam mamę- miałam wtedy 11 lat- czy mój tata jest na pewno
          mój. Tak jakos wewnętrznie czułam, ze cos tu nie gra... I powiedziała mi
          prawdę. Gdy skonczyłam 18 lat znalazłam biol. ojca. Ułożył sobe życie, ma dwoje
          dzieci, ale jest takm pantoflarzem, ze dał mi do zrozumienia, bym ne dzwoniła i
          nawet kartek światecznych nie pisała, bo potem żona mu robi awantury; boi sie,
          ze stara studencka miłość rodziców odżyje. Nawet przy naszym (jedynym)
          spotkaniu była żona ojca- zaproponowała,że moga otwprzyc mi konto na nie
          przesyłać peniądze. Powiedziałam, że nie chcę pieniedzy, tylko kontaktu,
          telefonu, żeby mnie czasem odwiedził, jeśli zechce to z żoną. Ale kontakt sie
          urwał. Ojciec nigdy nie dzwonił, nie pytal o nr telefonu nawet, napisał jeden
          list, dość suchy i przechwałkowaty. Odpuściłam sobie. Ostatecznie nie chcę, by
          mu przeze mnie rozwaliła sie rodzina. Życzę im dobrze.
      • movisz Re: Slubne fotografie..... 18 lat temu
        Dlaczego tak sie upierasz, ze to jest ojciec. Raz w roku widziec kogos na
        wakacjach i przypisywac mu role ojca. Ja czesciej widywalam swoich wujkow a nie
        nazwalabym zadnego z nich ojcem. Ojciec to czlowiek, ktory wychowuje,
        pielegnuje, opiekuje sie dzieckiem, chodzi na wywiadowki, pomaga w lekcjach,
        zawozi na zajecia i idzie do apteki po lekarstwa jak dziecko jest chore. Raz w
        roku nie nadrobi sie pozostalych 11 miesiecy.
        A co do zdjec jezeli ma to byc taki problem w wychowaniu dzieci to dla swietego
        spokoju mozna powiedziec dzieciom, ze w tym czasie jak robiono zdjecia to
        dziadzius poszedl do lazienki.
        • Gość: narzeczona Re: Slubne fotografie..... IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 18 lat temu
          Movsz, to naturalne,że dziecko chce mieć obydwoje rodziców, koch ich za to,że
          są, nawet jeśli nie są idealni, ani nie ma ich przy dzecku czesto. To był wybór
          mamy, ze nie chce byc z ojcem, rozumiem to. Ale mnie, jako mała ośmioletna
          dziewczynke bolało, ze moi rodzice nie są razem, że w nowej szkole
          przechodze "falę" (mieszkam z mama rozwódką, mam małego, milusińskiego brata,
          dziadka-chociaż jest trudnym i despotycznym, tyrpiemy się z pieniędzmi, ale
          mieszkamy w domku, a nie w blokach tp. Tak ludzie z tego małego miasteczka
          rozumowali), ze nie mam tego taty, który mógłby przyjsc po mnie do szkoły
          odpedzic chłopców wygrażających-" No, a po lekcjach, to ci na boisku podetniemy
          żyły".
          • Gość: didi Re: Slubne fotografie..... IP: *.gisz.sti.net.pl / *.sti.net.pl 18 lat temu
            zaprosiłabym na Twoim miejscu ojca i jego żonę,zasługuje na to, z Twojego listu
            wynika że to dobry człowiek,Twoja mama napewno też jest wspaniała,ale to Wasz
            dzień i zapraszacie zawsze tych których chcecie aby z Wami byli w tym tak
            ważnym dla Was dniu,na sali mogą przecież siedzieć w różnych częściach sali,a
            kto wie może to spotkanie tych dwoje ludzi (mamy i taty) po tak długim czasie
            wcale nie będzie takie złe,wkońcu oni to dorośli ludzie , poproś swoją mamę aby
            postawiła się w Twojej sytuacji,no i powiedz jej że zależy Ci na tym aby w tym
            dniu była i ona i Twój tata i że będzie to najlepszy prezent jaki mogłabyś od
            kogokolwiek dostać.
            Pozdrawiam
          • movisz Re: Slubne fotografie..... 18 lat temu
            Calkowicie rozumiem co przeszlas. Jestes wyjatkowo wrazliwa osoba dlatego tak
            boli cie ta cala sytuacja. W sumie jestes bardzo mloda i chcesz by wszyscy byli
            zadowoleni stad masz taki dylemat. Tobie bylo ciezko jako dziecku z mama
            rozwodka, ale skoro mama podjela taka decyzje mieszkajac w tak malym srodowisku
            to swiadczylo o jej odwadze (ja tak to widze) a na pewno powodem nie byl
            drobiazg. Jej tez nie bylo latwo w naszym nietolerancyjnym srodowisku polskim.
            Wiem, ze cie bardzo boli co musialas przezywac w dziecinstwie ale teraz masz
            szanse zaczac nowe zycie i stworzyc szczesliwa rodzine.
            Ten problem zabiera ci caly spokoj obecnie, zatem mowie ci podejmij decyzje i
            sie jej trzymaj wszystko jedno kogo urazisz. Ty potrzebujesz w tym momencie
            zajac sie swoim slubem. Wiecej stanowczosci. Ja ci powiedzialam swoje zdanie a
            wiesz, ze ile ludzi tyle roznych stanowisk. Decyzja nalezy do ciebie. Mysl
            teraz o sobie, nie pozwol bys byla ciagle zdenerwowana bo to odbije sie na
            twoich relacjach z nowym mezem.
            Nie masz latwej sytuacji ale jestes silna dziewczyna i dasz rade.
            • Gość: narzeczona Re: Bardzo Wam wszystkim dziękuję za rady IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 18 lat temu
              i wsparcie. Życzę Wam wszystkiego dobrego :)
              • Gość: Sky Re: Bardzo Wam wszystkim dziękuję za rady IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 18 lat temu
                I my wszyscy zyczymy ci wszystkiego co najpiekniejsze w zyciu. Zyczymy ci abys
                byla szczesliwa i odsunela w cien wszystkie zle chwile z przeszlosci. Jestes
                swietna i wrazliwa dziewczyna. Rady takie czy inne mozesz wziasc pod uwage ,
                ale pamietaj ze to twoj dzien . Przyslowie mowi:jeszcze sie taki nie urodzil
                ktory by wszystkim dogodzil. Glowa do gory i cokolwiek nie postanowisz bedzie
                dobrze, zobaczysz.Gratulacje dla ciebie i narzeczonego.
          • m-m-m Re: Slubne fotografie..... 18 lat temu
            bolało, ze moi rodzice nie są razem, że w nowej szkole
            przechodze "falę" (mieszkam z mama rozwódką, mam małego, milusińskiego brata,
            dziadka-chociaż jest trudnym i despotycznym, tyrpiemy się z pieniędzmi, ale
            mieszkamy w domku, a nie w blokach tp. Tak ludzie z tego małego miasteczka
            rozumowali), ze nie mam tego taty, który mógłby przyjsc po mnie do szkoły
            odpedzic chłopców wygrażających-" No, a po lekcjach, to ci na boisku podetniemy
            żyły".




            Też miałam takie odczucia, tez miałam 8 lat i rozwiedzionych rodziców.
            Jenakowoż to, że byłas "ofiarą" rówieśników to wybacz słowa: wina Twojej matki.
            Matka nie pokazała Ci, że masz się bronić.
            Mnie moja pokazała. Gdy wracałam ze szkoły oberwałam kilka razów od chłopaka,
            mam to widziała z okna i to była najmądrzejsza jej decyzja w zyciu : nie zeszła
            w obronie tylko po moim powrocie powiedziała mi: broń się. Ktoś kto cię uderzy
            raz musi oberwać od Ciebie dwa razy: raz za to, że uderzył, dwa za to, żeby
            więcej nie próbował. Ja całe życie broniła Cię nie będę. Konflikty z
            rówieśnikami MUSISZ umieć rozwiązywać sama.
            Od tego dnia stosowałam tę zasdę ZAWSZE, nawet jeśli było kilku przeciwników
            nigdy nie poddałam się bez walki, nikt nie był w stanie mnie zastraszyć. Moja
            pozycja na podwórku wzrosła ogromnie.
            Tą historyjką chciałam Ci pokazać, że fakt bycia ofiairą nie zależał od rozwodu
            rodziców, ale od braku wsparcia emocjonalnego od nich. Emocjonalnego, czyli
            pokazania i nakazania Ci wręcz obrony siebie, a nie fizycznego, czyli obecności
            rodzica. Kiedyś i tak, niezależnie od tego, że ojciec by ich jednorazowo
            przegonił, dalej byłabyś ofiarą, a oni i tak dopadliby Cię i stłukli.
            • Gość: narzeczona Re: Slubne fotografie..... IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 18 lat temu
              tak, wiem. Mama sama nie miała dobrego wzorca z domu- jej też nie nauczyli
              bronic się, ani nawet poczucia własnej wartości. Dlatego -mozliwe- miała taki
              zakręt życiowy na studiach, że najpierw zaszła w ciążę, a potem okazało się,
              że ten mężczyzna nie zadba o nią tak, jak powinien. I wtedy zakochał się w
              niej mój tata (!); chciał dziewczynkę, i dostał ją -> czyli mnie :) !
        • m-m-m Re: Slubne fotografie..... 18 lat temu
          Ojciec to czlowiek, ktory wychowuje,
          pielegnuje, opiekuje sie dzieckiem, chodzi na wywiadowki, pomaga w lekcjach,
          zawozi na zajecia i idzie do apteki po lekarstwa jak dziecko jest chore.


          Nie zgadzam się. Taka definicja ojca jest definicją człowieka dorosłego, np.
          matki.
          Dla dziecka ojcem jest ten facet,którego ono...kocha...nawet jak się ojciec
          całkowicie nie interesuje dzieckiem, to ono na niego czeka i tęskni.
          • movisz Re: Slubne fotografie..... 18 lat temu
            Nie zgadzam się. Taka definicja ojca jest definicją człowieka dorosłego, np.
            > matki
            Wnioskujesz, ze ojciec to nie jest czlowiek dorosly. I rzeczywiscie moznaby
            wyciagnac wnioski z tutejszych postow, ze rzadko kiedy ojciec to czlowiek
            dorosly, ktory nie potrafi stawic czola obowiazkom jakie daje mu funkcja
            splodzenia dziecka czyli bycia ojcem. W wypadku naszej bohaterki postu ja
            wyciagam wniosek, ze jej mama miala pecha do mezczyzn. Czy myslisz, ze ja mniej
            bolalo jak widziala swoja corke cierpiaca z powodu braku wlasciwego modelu
            meskiego w domu? Zapewniam cie, ze tak samo by nie powiedziec, ze bardziej bo
            to juz jest licytowanie sie a nie o to tu chodzi.

            Dla dziecka ojcem jest ten facet,którego ono...kocha...nawet jak się ojciec
            > całkowicie nie interesuje dzieckiem, to ono na niego czeka i tęskni

            Zgadza sie. Nazywa sie ojcem, ale na honory nie zasluguje bo sobie na to nie
            zapracowal w ciagu zycia dziecka. Wrecz przeciwnie wlasnie za to, ze dziecko
            czeka, teskni i zyje ciagle nadzieja ze ten ojciec przyjdzie i chociaz raz
            spelni swoj obowiazek jakim jest chociaz zainteresowanie sie nim i jego zyciem,
            wlasnie za to, ze tego nie robi nie nalezy mu sie zaden tytul (ojciec) a tym
            bardziej szacunek. To on powinien podziekowac, ze 20 lat temu mial chwile
            przyjemnosci. On umyl rece a pozostale osoby ponosza konsekwencje przez
            najblizsze dwadziescia lat. Zycie to ponoszenie konsekwencji swoich czynow a
            uciec od problemow to najlatwiejszy sposob rozwiazania problemow, ale spiewac
            glorii takim ludziom nie ma powodu.
    • daniel_wroclaw Re: mama nie chce taty na moim ślubie 18 lat temu
      Najwazniejsze zebys TY! sie dobrze czula na swoim slubie a nie twoja mama!
    • Gość: M. Re: mama nie chce taty na moim ślubie IP: *.arcor-ip.net 18 lat temu
      Zapros tate!
      Mialam podobna sytuacje, z tym ze moi rodzice rozwiedli sie krotko przed moimi
      18 urodzinami. Do dzis mam zal do mojej matki, ze probowala mnie wmanipulowac w
      swoja wojne z tata. Z czasem, gdy emocje juz opadly, a ja troche podroslam,
      sama doszlam do wniosku, ze do rozwodu trzeba dwojga. Od tego czasu trzymam sie
      zasady, ze o siebie musze zadbac sama. Teraz mam zdecydowanie lepsze kontakty z
      moim tata, jego zona i ich synem, niz z matka. Zreszta ona sama sie do tego
      znaczaco przyczynila. A na moim slubie i weselu byli oczywiscie obydwoje rodice
      i mimo wszystko zabawa trwala do rana. Czego i Tobie zycze!

      M.
    • Gość: narzeczona Re: jeszcze o mojej mamie IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 18 lat temu
      Mama nie miała szczęścia do mężczyzn- przyciągała słabszych od siebie,
      dominowała, nie chciała być nieporadna kobietką. Ale to z kolei zasługa
      dziadka, kt. wymarzył sobie, że będzie ona synem, chłopcem do pomocy, następca
      rodu. A rok potem, mamie urodziła się siostra, którą mamie dziadkowie wciskali,
      na więcej pozwalali, bardziej sie interesowali itp....

      Jak głęboko nasze sytuacje , postawy, problemy mają zapuszczone korzenie w
      przeszłości, w pokoleniach, które już dawno odeszły we mgłę. To tak
      refleksyjnie.
    • mikams75 Re: mama nie chce taty na moim ślubie 18 lat temu
      ja jak bralam slub tez mialam ten dylemat. Wprawdzie moja mama nie naciskala,
      ale w rezultacie ojca nie zaprosilam. To byla moja decyzja, bo w zasadzie to
      byl dla mnie obcy czlowiek. Chcialam spedzic ten dzien bezstresowo, a spotkanie
      moich rodzicow na pewno spokojne by nie bylo.
      Poza tym wyszedl ponownie za maz i nawet mnie o tym nie poinformowal,
      dowiedzialam sie w zasadzie od obcych ludzi.
      Teraz po kilku latach zastanawiam sie czy dobrze zrobilam nie zapraszajac go.
      Czasem mam watpliwosci...

      Rzob jak uwazasz, co Ci serce podpowiada. Jesli masz z ojcem dobre kontakty to
      dla swietego spokoju powinnas z nim porozmawiac i poprosic zeby przyszedl sam.
      Powinien to zrozumiec a we czworke (on z zona i ty z mezem) spotkajcie sie przy
      innej okazji.
Pełna wersja